wtorek, 11 sierpnia 2015

"Esesman i Zydowka" Justyna Wydra


Tytul : "Esesman i Zydowka"
Autor : Justyna Wydra
Wydawnictwo : Zysk i S-ka
Rok wydania : 2015
Liczba stron : 280



Gimnazjalna wojna


Ksiazke "Esesman i Zydowka" dostalam w prezencie i mowiac szczerze mialam opory przed jej
przeczytaniem. Sam tytul wydaje mi sie tak plytki, ze tej samej plytkosci spodziewalam sie po calej powiesci. I niestety, przynajmniej sadzac po poczatkowych rozdzialach ksiazki, niewiele sie pomylilam. Moj maz zainteresowany tematyka II Wojny Swiatowej, zwrocil uwage na tytul i sam chcial ja przeczytac. Teraz wiem, ze po pierwszych stronach, ba juz po pierwszym akapicie rzucil by ja w kat. A dlaczego? Osobiscie jestem bardzo tolerancyjna, i wiele potrafie wybaczyc, czy to fatalne zakonczenie czy ciagnaca sie jak krowka ciagutka fabule jednak jest cos czego po prostu nie trawie. A mianowicie szkolny styl pisania. Czytajac pierwsze rozdzialy mialam wrazenie, ze powiesc zostala napisana przez ucznia pierwszej klasy gimnazjalnej. Suchosc opisow, kiepska gramatyka i styl sugerowaly zwykle szkolne opowiadanie. Opis ludzi wywozonych w bydlecych wagonach byl tak pozbawiony emocji, ze mialam wrazenie, ze jada na wycieczke krajoznawcza a nie na spotkanie ze smiecia. I niestety to uczucie towarzyszylo mi przez cala ksiazke. Zabraklo tutaj glebi, zabraklo uczuc, powiesc jest plaska jak dno od garnka i nawet dosc dobre zakonczenie jej nie ratuje. Fabula jest naciagana i nieprawdopodobna a sama glowna bohaterka tak denerwujaca i pelna skrajnosci, ze nie idzie jej polubic. Ciesze sie, ze powiesc miala niecale 300 stron poniewaz nie wiem czy przetrwalabym wiecej.

Deborze Singer cudem udaje sie uciec z bydlecego wagonu, transportujacego wysiedlonych z Krakowa zydow do obozow zaglady. Biegnac przez las, oslabiona potyka sie i skreca kostke. Nie znajdujac schronienia w lesnym poszyciu staje sie latwym lupem dla scigajacych uciekinierow esesmanow. Na drodze pojawia sie wojskowy motocykl i wysiada z niego mlody esesmam. Dosc dlugo przyglada sie dziewczynie by w koncu ja rozpoznac. Kilka miesiecy wczesniej Debora uratowala zolnierzowi zycie, kiedy zostal ranny podczas zorganizowanej przez polskich partyzantow zasadzki.Esesman Bruno postanawia odwdzieczyc sie i uratowac jej zycie. Ryzykujac zabiera ja spowrotem do Krakowa gdzie dziewczyna znajduje schronienie u polskiej rodziny, malzenstwa lekarzy panstwa Olszanskich. Jednak nie byl to ostatni raz kiedy drogi dwojki mlodych ludzi sie skrzyzuja. 

Pierwsze co nie spodobalo mi sie w powiesci to sama jej forma a dokladniej jej wielorakosc i zmiennosc. Czasem mamy do czynienia z wszystkowiedzacym narratorem, czasem postaci opowiadaja o swoich losach w pierwszej osobie, a jeszcze gdzie indziej autorka daje nam do przeczytania listy. Celem tej mnogosci narracji bylo zapewne przedstawienie wszystkich punktow widzenia i wszystkich uczuc glownych bohaterow. Jednak paradoksalnie to wlasnie tych uczuc tutaj zabraklo, zabraklo jakiejkolwiek namietnosci, pomimo tego, ze ksiazka byla w duzej mierze o milosci. Bohaterowie tutaj sa szablonowi, wrecz sztuczni. Dialogi sa nierealne, chociaz na plus jest to, ze jest ich sporo. Gdyby autorka natchnela swoich bohaterow choc odrobina ludzkich uczuc, gdyby poswiecila wiecej czasu ich kreacji, napisala 200 stron wiecej to naprawde bylaby to swietna powiesc, poniewaz sama fabula nie byla zla. Jednak jak mozemy pisac o wojnie, o ludobojstwie, a w tym wszystkim o milosci dwojga ludzi z przeciwnych obozow, ktorym nie jest pisana wspolna przyszlosc, tak jak bysmy pisali o przepisie na biszkopt?

Ta ksiazka to na poly powiesc obyczajowa, na poly reportaz a tak naprawde to zwykly misz masz. Po czesci mamy tutaj do czynienia z rozliczeniem historii, jednak autorka czyni to w taki sposob jakby chciala zebysmy zbrodniarzom wspolczuli. Czasem mialam wrazenie, ze nie mogla sie zdecydowac czy byli oni z natury zli czy po prostu urodzili sie w zlym miejscu i w zlym czasie. Sam glowny bohater , Bruno wydaje sie miec dwie natury, z jednej strony urodzony, dumny esesman a z drugiej wspolczujacy, dobry kochanek, ktory jednak nie moze przestac zabijac ludzi, gdyz takie dostal rozkazy a duma jest u niego na pierwszym miejscu. To samo Debora. Kobieta doskonale wiedziala, jak nazisci traktuja ludnosc zydowska jednak nie przeszkadzalo jej to zakochac sie w zbrodniarzu wojennym i jeszcze go usprawiedliwiac, a tym bardziej mu wybaczyc. Rozumiem ze milosc jest slepa , jednak czy az tak bardzo? Autorka pokazala , ze w II Wojnie Swiatowej nie bylo ani wygranych ani przegranych. Tak naprawde jedyna postacia, ktora polubilam i szanowalam, byl Dawid , narzeczony Debory. Jedynie on byl do konca soba. 

Komu polecilabym te ksiazke? Moze uczniom gimnazjum i liceum majacym opory przed czytaniem podrecznikow? Zawsze lepsze jest przeczytanie choc takiego opowiadania i wchloniecie malej bo malej ale zawsze jakiejs dawki historii. Moze kobietom spragnionym wojennych romansow? Napewno nie jest to ksazka dla osob oczekujacych od powiesci czegos wiecej, jakiejs glebi osiagniecia wyzszego pulapu. Niczego takiego tutaj nie znadziecie. 


Moja ocena to 3/10