"Na linii świata" Manuela Gretkowska

 Tytuł : "Na linii świata"
 Autor : Manuela Gretkowska
 Wydawnictwo : Znak Literanova
 Data wydania : 16 sierpnia 2017
 Liczba stron : 356


 Eksperyment


Jakiś czas temu wzięłam udział w ciekawym eksperymencie. Wydawnictwo Znak Literanova wysłało do mnie książkę bez tytułu, napisaną przez niewiadomego autora. Zadaniem było przeczytanie powieści i sprawdzenie czy nazwisko pisarza,od razu założyłam, że jest to osoba dość znana, ma wpływ na nasz odbiór. Przez całą książkę zastanawiałam się kimże może być ten tajemniczy autor? Czy to znany pisarz? A może felietonista? Sportowiec, polityk? Kobieta czy mężczyzna? Osoba młoda czy w kwiecie wieku? Poniekąd wyrobiłam sobie własny obraz tej postaci i przyznam, choć nie odgadłam nazwiska, wyciągnięte przeze mnie wnioski dość często pokrywały się z prawdą o Manueli Gretkowskiej.

Natasza, studentka psychologii, by zarobić na własne utrzymanie i studia, dorabia rozbierając się na
znanym na cały świat livechacie. Pewnego dnia jeden z jej klientów przedstawia jej ciekawą propozycję. Oferuje wyjazd do Stanów Zjednoczonych, do Doliny Krzemowej, gdzie jej jedynym obowiązkiem byłaby opieka na jego chorym na autyzm synem. Dziewczyna, której w Polsce nic nie trzyma, po krótkim zastanowieniu zgadza się i wsiada w samolot. 
Początkowo wszystko przebiega zgodnie z planem. Opieka nad chłopcem, choć wymagająca wiele pracy, nie jest ponad jej siły. Obracanie się w angielsko języcznym środowisku pozwala jej również podszlifować język. Kryzys nadchodzi kiedy Natasza znajduje się w epicentrum trzęsienia ziemi. Przerażona dziewczyna chce jak najszybciej wrócić do domu. Jednak coś nie pozwala jej opuścić Ameryki. Bilety lotnicze giną z dysku, do domu trafiają zrobione z ukrycia zdjęcia. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna znalazła się w centrum czegoś co ciężko będzie wyjaśnić posługując się ludzkim rozumem. W tym nowym świecie trzeba zapomnieć o wszystkim co nam znane i bliskie. To świat gdzie nawet odwieczne prawa fizyki przestają obowiązywać. Nadchodzi apokalipsa. 

Przyznam szczerze. Spodziewałam się, że autorem książki okaże się mężczyzna. Pewnie spytacie dlaczego. Po pierwsze rzadko która kobieta ma taką wiedzę o fizyce kwantowej i potrafi ją przedstawić w prosty i zrozumiały dla laika sposób. To dziedzina wiedzy w której przodują mężczyźni. Jeszcze nie zdarzyło mi się czytać książek z pogranicza science fiction napisanych przez kobiety. Oczywiście wiem, że takie istnieją jednak jest to kropla w morzu literatury. Więc i w tym przypadku pokierowały mną stereotypy. Jednak to nie tylko fakt poruszenia tak skomplikowanego tematu miał wpływ na moją opinię. Rzadko się zdarza by autorki, zwłaszcza te polskie, posługiwały się tak brutalnym i zmaskulinizowanym językiem. Manuela Gretkowska, zresztą jest z tego znana, nie boi się mówić to co myśli i wyrażać tego w sposób dosadny i często wulgarny. Książka ta jest doskonałym tego przykładem. Przekleństwa, erotyczne scenki rodzajowe, nagość, sex bez zobowiązań, pijaństwo, lubieżność, rozwiązłość wszystko to jest w tej książce uwypuklone. Autorka pokazała, że życie człowieka nie składa się tylko z naszych pasji, pracy czy zainteresowań. Posiadamy też tę zwierzęcą stronę, którą kierują instynkty : tę wyuzdaną część naszego "ja", która w sprzyjających okolicznościach jest pozbawiona barier moralnych. 
Za to niezmierni zdziwił mnie obraz kobiet, który wyłania się z kart powieści. W większości są one mało rozgarnięte, kierujące się instynktami i puste. Zwykłe lalki Barbie. Nasza główna bohaterka za pieniądze uprawiała wirtualny sex by się utrzymać w wielkim mieście. Wybór dobry jak każdy inny jednak czy naprawdę nie znalazła się żadna praca dla ponoć inteligentnej studentki psychologii? Czy po prostu Natasza poszła po najmniejszej linii oporu? A może to lubiła? Na dokładkę wyjechała do Stanów na zaproszenie obcego faceta, który nomen omen mógł się okazać zboczeńcem, do kraju którego nie znała, gdzie nie miała nikogo, by opiekować się autystycznym dzieckiem nie mając pojęcia jak ta opieka ma wyglądać i bez żadnego wcześniejszego przygotowania. Głupota? A może niedostatek adrenaliny? Brak rozwagi? Czy wszystko to razem wzięte? Mam nadzieję, że młode czytelniczki nie potraktują jej jako wzór tylko fikcję literacką. Z jednej strony autorka pokazuje nam jakie skutki może mieć rozwój technologii a z drugiej nie uczula na mroczne strony internetu. 

Przypuszczałam, że autor książki dość długi czas spędził w Stanach Zjednoczonych, być może nawet kilka lat, i kraj ten go zafascynował. I tutaj się nie pomyliłam. Manuela Gretkowska rok czasu mieszkała w Stanach co pozwoliło jej wiernie oddać obraz tamtejszej rzeczywistości. Autorka bez problemów z szarej i zaściankowej Polski przeniosła mnie w upał piasków Nevady i technologię Doliny Krzemowej. Nawet charakterystyka postaci zamkniętych w sobie geniuszy informatycznych wyszła jej niezwykle dobrze. Zresztą postaci męskie były wykreowane o wiele lepiej niż kobiece, bardziej realne. Autorce udało się oddać atmosferę miejsca, jego duchoty, kurzu, palącego słońca czy trzęsień ziemi. Właśnie te fragmenty odznaczały się największą realnością i zwracały uwagę czytelnika. Wielki Kanion to prawdziwy Wielki Kanion Kolorado a nie odmalowany na potrzeby książki rów w ziemi. Zerkając w biografię autorki zwróciłam uwagę na fakt, że uwielbia podróżować. Mieszkała we Francji i Szwecji. Osoby, które nie boją się zamieszkać w obcym kraju, nie mają problemów z piętnem emigranta są bardziej wyczulone na niuanse społeczne i na różnice kulturowe oraz chętniej, bardziej obrazowo potrafią o nich opowiadać. 

"Na linii świata" to książka obyczajowo-fantastyczna, w której dokładnie widzimy moment przenikania się tych dwóch gatunków. W pierwszej części poznajemy naszych bohaterów. Jest to również opowieść o tym jak różnią się nasze oczekiwania od rzeczywistości. Wiele osób marzy o tym by wyjechać do Stanów Zjednoczonych i tam rozpocząć karierę od pucybuta do milionera. Jednak większość z tych biedaków wraca do domu z pustymi rękami. Czy Natasza w tej krainie mlekiem i miodem płynącej znalazła szczęście? Czy może trafiła do domu rozpusty, gdzie zamiast obiadu są drinki w pozbawionym wody basenie, a zamiast śniegu puste butelki na choince? Pierwsza połowa książki to czas kiedy akcja budowana jest powoli, często nie dzieje się nic na co warto zwrócić uwagę. I przyznam szczerze, że głównie dzięki wątkowi science fiction powieść nabrała smaku. Jednak by do tego doszło musieliśmy czekać ponad sto stron. Nie każdy ma tyle cierpliwości.
I nagle coś zaczyna się dziać. Komputery zaczynają się buntować, drony żyją własnym życiem, samochody przejmują kontrolę nad kierowcą. Kwanty przejmują kontrolę nad światem a ludzie zmuszeni są do popełniania zbiorowego samobójstwa by oczyścić planetę i zrobić miejsce samodoskonalącym się maszynom. Scenariusz rodem z Terminatora. Czy jest to wyłącznie fikcja literacka? Zabawa autorki z nowym gatunkiem? Czy może przestroga przed nadmiernym rozwojem sztucznej inteligencji co może się okazać zgubne dla gatunku ludzkiego? Nie ważne co powodowało autorką jednak obraz który wyłania się z kart powieści książki jest przerażający. Chaos na ulicach, płonący ludzie, postaci rozmawiające z kamieniami? Czy technologia naprawdę doprowadzi nas do szaleństwa? A to szaleństwo do niechybnej  zguby? Może warto przystanąć i się zastanowić czy nie warto się wstrzymać przed dalszym powiększaniem naszych możliwości i pomyśleć nad ewentualnymi konsekwencjami? 
Czytając książkę wiedziałam, że napisała ją osoba, którą fascynuje zarówno fizyka kwantowa jak i elementy fantastyczne rodem z książek Stanisława Lema. Miałam rację. Manuela Gretkowska jest pasjonatką fizyki i ciągle powiększa swoją wiedzę w tej dziedzinie. Dość niezwykłe zainteresowanie jak na kobietę. Również literatura fantasy nie jest jej obca, widać tutaj inspirację Philipem K. Dickiem zwanym Dostojewskim SF, którego sylwetka została wielokrotnie wykorzystana w książce. 

"Na linii świata" to ciekawa, dobrze napisana powieść, zupełnie odmienna od poprzednich książek autorki. Pomimo tego, że jest to literatura z pogranicza fantastyki nadal możemy odczuć, że autorka odwołuje się do współczesnych realiów społecznych. Czuć tutaj nutę rozgoryczenia odnośnie Polski oraz krytykę partii rządzącej. Pomimo średniej klasy zakończenia oraz chaosu narracyjnego, który kazał nam przeskakiwać z jednej postaci do drugiej jest to powieść, której może się udać skraść serca czytelników. Moje się dało zdobyć w pełni. Polecam.  

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :


Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger