"Kształt wody" Guillermo del Toro, Daniel Kraus

     W momencie kiedy film niespecjalnie przypadł mi do gustu, książka okazała się absolutnym strzałem w dziesiątkę. Choć wiedziałam czego się spodziewać, powieść nadal potrafiła mnie zaskoczyć. Książka ta ukazuje wszystkie wady i zalety ludzkości, z jednej strony mamy do czynienia z nowoczesnym społeczeństwem, a z drugiej z moralnością jaskiniowca, dążeniem do stania się przyzwoitym człowiekiem kiedy w głębi duszy chcemy zaspokoić swoje najskrytsze, często lubieżne pragnienia. To jednocześnie smutna, bolesna historia o miłości oraz dająca nadzieję na przyszłość dla całej ludzkości, opowieść. 

Elisa, niema młoda kobieta, od 13 lat zatrudniona jest w tajnym rządowym laboratorium jako sprzątaczka. Pewnego dnia w sektorze F1 spotyka humanoidalną istotę uwięzioną w ogromnym
zbiorniku wodnym. Zafascynowana wodnym stworem zaczyna przynosić mu jedzenie oraz dzielić się "muzyką". Po pewnym czasie między dziewczyną a morskim stworzeniem zaczyna rodzić się uczucie silniejsze od ciekawości i przyjaźni. Elisa zdaje sobie sprawę, że Dovonian nie może pozostać w laboratorium, gdyż poddawany eksperymentom wkrótce umrze. Zakochana postanawia go uwolnić. 

Jest to jeden z najdziwniejszych romansów paranormalnych jakie dane było mi przeczytać. Związek między człowiekiem a wampirem, to już temat oklepany. Człowiekiem i wilkołakiem też już było. No i oczywiście nie możemy zapomnieć o "Pięknej i bestii", gdzie główna bohaterka zakochała się w prawdziwym potworze. Ale miłość między człowiekiem a rybą? Jak czytałam książkę, mój mąż się ciągle pytał : był sex? I muszę przyznać, że mnie samą ciekawiło na jakiej płaszczyźnie zakończy się ten związek i czy fizyczność nie stanie na przeszkodzie miłości. Okazało się, że prawdziwe uczucie jest w stanie przezwyciężyć wszystko. Czytając tę książkę ciągle się zastanawiałam dlaczego nie ma tutaj "normalnych" bohaterów, zwykłych szarych ludzi, jacy chodzą po zwykłych szarych ulicach. Każda postać jest oryginalna, każda reprezentuje jakąś grupę społeczną, której istnienie w latach 60-tych XIX wieku było piętnowane, stygmatyzowane lub po prostu spotykało się z brakiem zrozumienia. Książka ukazuje prawdziwe realia czasów Zimnej Wojny. Spotykamy tutaj sierotę niemowę, homoseksualistę, czarną sprzątaczkę oraz żonę, która cieszy się nowo odzyskaną wolnością. Jednak to czarny charakter, cierpiący na PTSD były żołnierz, obecnie naukowiec, trzyma w swoich rękach całą władzę. Reszta jest prześladowana w sposób, który kilkadziesiąt lat później wyda się całkowicie bezsensowny i niezrozumiały. 

"Kształt wody" to dość specyficzna a zarazem nowatorska książka. Sam pomysł miłości między człowiekiem-rybą a kobietą-niemową narodził się w głowie Daniela Krausa już w liceum. Jednak to znajomość z Guillermo del Toro popchnęła pisarza do napisania powieści. Równolegle zaczął powstawać scenariusz do filmu, który miał wejść na ekrany kin w tym samym czasie. Kraus skupił się na książce, Toro na filmie i choć oparte na tym samym pomyśle, różnią się detalami. 
Drugą rzeczą, która wyróżnia tę książkę z tłumu jest natłok rozdziałów i perspektyw. Osobiście wolę kiedy rozdziały są długie, wyważone i skupiają się na garstce głównych bohaterów. Z początku się obawiałam totalnego chaosu oraz potraktowania tematu po łebkach. Pamiętajcie : książka jest pisana z sześciu różnych punktów widzenia, posiada ponad setkę rozdziałów a to wszystko zawarte jest na zaledwie 400 stronach. Wynika z tego, że przeciętny rozdział zajmuje zaledwie 4 stronice. Czy w tym czasie zdążymy poznać naszych bohaterów? Utożsamić się z nimi, czy chociażby polubić? Choć z początku w to nie dowierzałam okazało się to łatwe. Kraus wraz z Toro wpakowali w każdy rozdział tyle osobowości, tyle użytecznych i znaczących dla fabuły informacji oraz emocji, że utożsamienie się z naszymi bohaterami było zwykłą bułką z masłem. 

Niestety muszę wspomnieć o jednej rzeczy (oczywiście przypomniał mi o tym mąż). Czytając książkę, byłam świadkiem najgorszego opisu sceny erotycznej z jakim się spotkałam we współczesnej literaturze.  Na miejscu autorów pozostawiłabym ten akt w tak zwanym "niedopowiedzeniu" niż ładowała się w opisywanie scen, które już w samej wyobraźni wydają się być iście groteskowe. 

Nie chciałam by ta recenzja była porównaniem książki z filmem jednak muszę wspomnieć, że dla mnie zawsze słowo pisane będzie mieć większą wartość. W obrazie ruchomym nie da się przedstawić wszystkiego ze szczegółami, nie da się uzewnętrznić naszych bohaterów nie zanudzając widza na śmierć. W filmie wszystko toczyło się szybko jak lawina śnieżna. Nasza bohaterka poznała tajemniczą istotę, na następny dzień się w niej zakochała by pod koniec tygodnia oddać życie. W książce autorze dali nam więcej czasu na pogodzenie się z tym iście egzotycznym romansem. Poznaliśmy co naprawdę myślałam Elisa, jak zmieniały się jej uczucia względem człowieka-ryby. Widzimy jak ewoluowała miłość. 
Ponadto w książce jest więcej szczegółów, chociażby piękna i ciekawa opowieść o żonie Stricklanda, czy opis jego działań w amazońskiej dżungli. Różnią się również detalami oraz po części interpretacją, co dla uważnego czytelnika będzie miało kardynalne znaczenie. 

"Kształt wody" to ciekawa, egzotyczna i nowatorska opowieść o miłości pomiędzy człowiekiem a humanoidem. To fantastyczna książka o nadziei, kierowaniu się w życiu dobrocią oraz szacunku dla inności. Autorzy ukazali jak frustrująca i wyniszczająca może być samotność, jednak wystarczy się rozejrzeć a dostrzeżemy nici łączące nas z innymi ludźmi, i zdamy sobie sprawę, że nigdy tak naprawdę nie jesteśmy sami. Polecam z całego serca. 

Tytuł : "Kształt wody"
Autor : Guillermo del Toro, Daniel Kraus
Wydawnictwo : Zysk i S-ka
Data wydania : 27 lutego 2018
Liczba stron : 431
Tytuł oryginału : The Shape Of Water



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :  

 
Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger