piątek, 31 lipca 2015

"Kazdego dnia" David Levithan




Tytul : "Kazdego dnia"
Autor : David Levithan
Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnoslaskie
Rok wydania : 2015
Liczba stron : 264
Tytul oryginalu : Every Day



Samolubny byt


Ksiazka "Kazdego dnia" bylaby niezlym wyzwaniem dla literackich klubw dyskusyjnych. Jak mozna
zauwazyc po recenzjach. chociazby na amrykanskim portalu goodreads.com, dostaje albo bardzo dobre recenzja albo skrajnie negatywne. Zwolennicy prostych, liniowych i zdetalizowanych fabul napewno beda zawiedzeni, gdyz autor nie daje nam zadnych odpowiedzi na nasuwajace nam sie w trakcie czytania pytania. Za to Ci, ktorzy skupiaja sie na psychologicznej stronie bohaterow, lubia ksiazki z moralem i wszedzie doszukuja sie glebszej tresci, beda zadowoleni. Jednak zaloze sie, ze pomimo wielu negatywnych opinii, nie ma czytelnika , ktory odlozyl ksiazke na polke nie doczytawszy jej do konca. Jest cos w stylu pisarskim Levithana, co nas przyciaga jak cme do swiatla. Osobiscie, czytajac ksiazke doswiadczylam dziwnego uczucia , w ktorym moj rozum klocil sie z sercem. Analityczny umysl staral sie wychwycic choc czesc odpowiedzi na moje pytania, kiedy serce skupialo sie na emocjach glownych bohaterow i na beznadziejnosci sytuacji, w ktorej sie znalezli. Im blizej bylam konca tym bardziej sie go obawialam, a sama koncowka doprowadzila mnie do lez. I wlasnie za te emocje autorowi dziekuje.

A ma 16 lat i sklada sie wylacznie z samej swiadomosci, ktora kazdego dnia znajduje sie w innym ciele. Sytuacja ta trwa od jego "narodzin" i nic nie wskazuje na to by cokolwiek w tej materii mialo sie zmienic, gdyz A nigdy sie nie natknal na kogos podobnego do niego. Kazdego dnia w innym ciele, z inna rodzina, z innymi przyjaciolmi, od poranku do 24 kiedy to jakas sila wyrywa go z zamieszkiwanego ciala i ciska w nastepne. Pewnego dnia, kiedy przechodzenie z jednego ciala do drugiego stalo sie dla naszego glownego bohatera rutyna, A budzi sie w ciele 16-letniego Jestina i poznaje jego dziewczyne Rhiannon. Znajac mysli Justina zauwaza, ze chlopak nie kocha Rhiannon a jest z nia tylko ze wzgledu na przyzwyczajenie i udany sex. W tym zwiazku nie ma miejsca na szacunek. A zauwaza, ze Rhiannon kocha chlopaka i jest w stanie zrobic wszystko byle tylko uratowac ten zwiazek, stad jej sluzalcza wobec Justina postawa i rezygnacja z wlasnych marzen i planow. A postanawia ofiarowac zakochanej dziewczynie jeden dzien z odmienionym Justinem i pokazac jak powinien wygladac prawdziwy zwiazek. Jest szarmancki i przyjacielski, spelnia zachcianki Rhiannon, a zamiast chamstwa okazuje jej czulosc i zrozumienie. Podczas pobytu na plazy zdaje sobie sprawe, ze Rhiannon wyzwolila w nim uczucia, ktore od dlugiego czasu pozostawaly uspione. Zakochuje sie w dziewczynie i postanawia zrobic wszystko by i ona sie w nim zakochala. W tym celu kazdego kolejnego dnia wykorzystuje ciala swoich gospodarzy  i jedzie na poszukiwania Rhiannon.W koncu zmuszony sytuacja wyjawia jej swoja tajemnice.


Autor w swojej powesci zdradza nam bardzo malo faktow, ktore w skrocie mozemy podsumowac :

- A przeskakuje tylko z ciala do ciala osob o podobnym wieku. W ksiazce poznajemy go jako 16 latka
- Przeskoki sa w pewnym sensie ograniczone geograficznie. Wiekszosc akcji ksiazki dzieje sie w stanie Montana. Chociaz jesli gospodarz wybierze sie w podroz , gdzie spedzi noc, w nastepnym dniu A rowniez obudzi sie gdzies niedaleko ( powiedzmy ze w promieniu 4 godzin jazdy )
- Przeskoki nastepuja codziennie o tych samych godzinach
- Gospodarzem nigdy nie jest dwa razy ta sama osoba
- A ma dostep do wspomnien swoich gospodarzy, jednak nie do konca rozumie ich uczucia.

W ksiazce niestety jest bardzo duzo niescislosci, dotyczacych punktow powyzej. Same nasuwaja sie pytania, poczawszy od tych oczywistych w stylu : czym jest ta sila, ktora przenosi A z ciala do ciala ( diabel, blad genetyczny ), czy to, ze A zmienia dawce dokladnie o godzinie 12 w nocy, jest zalezne od stref czasowych ( w takim wypadku jak by posuwal sie stala , szybka predkoscia to czy by zostal w jednym ciele ) czy po prostu musi byc w ciele jednego gospodarza 24 godziny? Po tych oczywistych pytaniach przychodzi kolej na szcegolowe . Jesli o godzinie 12 jakas sila wyrywa bohatera z ciala dawcy i nastepne jego wspomnienie jest dopiero z ranka nastepnego dnia to co sie dzieje z cialem przez okres snu? Czy i dawca i biorca w danym czasie spia ( co jesli trafi na impreze? czy zapada w letarg? ). Kim tak naprawde byl nasz glowny bohater pod wzgledem kulturowym? Wiemy, ze znal jezyk angielski, a jak sie znajdowal w ciele emigrantow to byl zaznajomiony rowniez z ich jezykiem , jednak plynne wypowiadanie sie sprawialo mu trudnosci. Czy z tego wynika, ze byl samouczacym sie bytem znikad? Jak doszlo do tego, ze niektorych umyslow mial wiekszy dostep , kiedy inne sie przed nim zamykaly? Na te i wiele innych pytan niestety nie dostajemy odpowiedzi.

Ale zamiast skupiac sie na tym co jest dla nas niewiadome skupmy sie na tym co dostajemy podane na tacy. I tutaj niestety rowniez nie jest za rozowo. Poniekad mozemy powiedziec , ze " Kazdego dnia " jest opowiscia o milosci. A zakochuje sie w Rhiannon i stara sie zrobic wszystko by ich milosc mogla byc mozliwa. Jednak czy to naprawde jest milosc? Dla mnie to byla raczej forma Stalkingu. Glowny bohater, przywlaszczal sobie ciala dawcow ( nie zwazal na to na co mieli ochote i ignorowal ich plany chociaz doskonale je znal ) by kazdego dnia jezdzic do odleglego miasta i przesladowac mloda dziewczyne. Wrecz narzucal jej swoje uczucia, co poniekad upodabnialo go do jej chlopaka Justina - ktory rowniez mowil jej jak ma sie zachowywac. Indoktrynowal ja i wmawial co jest dla niej dobre. na domiar zlego autor kaze nam mu wspolczuc, uzalac sie nad tym bytem , przed ktorym nie ma zadnej przyszlosci, bytem bez bliskich i rodziny, ktory nie ma miejsca , ktore nalezaloby wylacznie do niego , nie ma domu. Jednak z kartki na kartke bylo we mnie tego wspolczucia coraz mniej. A byl egoistycznym typkiem, ktory po trupach dazyl do celu. Milosc, ktora czul do Rhiannon byla w stanie usprawiedliwic wszystko. Uzywal cial swoich dawcow jak publicznego transportu totalnie zagluszajac ich wolanie. Ingerowal w ich zycie, nie zwazajac na konsekwencji. I do tego wmawial im, ze tak naprawde nie zostali opetani. To tak jak by Edward ze Zmierzchu po opiciu sie ludzkiej krwi wyszedl z cienia , rozblysl w sloncu i powiedzial , ze wampiry nie istnieja. Totalna hipokryzja.

Troszeczke lepiej w mojej ocenie wyszla psychologiczno-dydaktyczna strona ksiazki, choc juz po pierwszych paru akapitach wszystko zdawalo sie bardzo przewidywalne. Autor nakreslil nam ciekawy obraz amerykanskiego spoleczenstwa, skupil sie jednak za bardzo na jego extremach. Mamy tutaj cpunow, imprezowiczow, sekty, samobojcow, homoseksualistow ( czesty temat w dzielach tego autora ) a to wszystko kosztem zwyklych szarakow, ktorych jest wiekszosc. Wydaje mi sie, ze Levithanowi chodzilo o to, ze pod nasza fizyczna otoczka kazdy z nas jest ludzkim bytem, ktory jest okreslony poprzez swoja seksualnosc, a jesli ja odrzucimy wtedy wszyscy bedziemy rozni. A kaze Rhiannon pokochac siebie takim jaki jest, a zapytany czy jest mezczyzna czy kobieta, nie potrafi jej odpowiedziec na pytanie, wrecz stwierdza ze jest to niewazne. W ten sposob krytykuje ja za jej heteroseksualnosc. Twiedzi ze to jest cos zlego. Niestety czlowiek jest tak stworzony, ze atrakcyjnosc fizyczna ma duze znaczenie w zwiazku, generuje rowniez chemie. Dlatego na miejscu Rhiannon nigdy bym nawet nie rozwazala zwiazku z A, bo kupilabym tak zwanego kota w worku. Tym bardziej, ze A jest niezwykle samolubny, czy kiedykolwiek pomyslal o przyszlosci na dluzsza mete? O posiadaniu domu czy dzieci? Mowi, ze kocha Rhiannon a chcialby ja pozbawic tak waznych w zyciu rzeczy.

Niewatpliwie najciekawsza i najbardziej wzruszajaca czescia ksiazki jest jej zakonczenie. Na kartach powiesci poznalam dziesiatki nowych postaci, z ich, czesto przerazajacymi problemami, jednak to wlasnie koncowka byla czyms co wycisnela mi lzy z oczu. Poczatkowo sie ludzilam, ze "Kazdego dnia" bedzie poczatkiem wiekszej serii, dlatego autor jest taki tajemniczy i tylko stawia pytania i nie daje odpowiedzi. Zakonczenie jednak polozylo definitywny kres calej powiesci.

Ciezko mi jest oceniac te ksiazke. Z jednej strony wiem, ze nie jest doskonala. Fabula jest dosc przewidywalna, za duzo tutaj moralizatorstwa. Jednak z drugiej strony tak wciaga, ze ciezko jest choc na chwile sie od niej oderwac. Zreszta podobnie mialam w przypadku poprzedniej czytanej przeze mnie ksiazki autora. Widac musze sobie powiedziec do trzech razy sztuka i siegne po kolejna powiesc Levithana. Moze wtedy bede mogla wyrobic sobie lepsze zdanie. Jesli szukacie ksiazki, ktora wciagnie nas na dlugie godziny to polecam .


Moja ocena to 6/10