środa, 1 lipca 2015

"Misja Ivy" Amy Engel

Tytul : "Misja Ivy"
Autor : Amy Engel
Wydawnictwo : Akapit Press
Rok wydania : 2015
Liczba stron : 304
Tytul oryginalu : The book of Ivy





Rywalka "Rywalek"




Poniewaz ostatnia ksiazka, ktora przeczytalam byl niezwykle ckliwy i chwytajacy za serce romans
potrzebna mi byla odskocznia wiec postanowilam siegnac po cos co posiada troszke wiecej akcji. Ze stosiku czekajacych na mnie nowosci, wybor padl na "Misje Ivy" poniewaz zarowno tytul jak i nota wydawnicza brzmialy niezwykle zachecajaco. Bo komu moze sie nie spodobac ksiazka o szesnastoletniej dziewczynie probujacej zabic syna prezydenta by umozliwic swojej rodzinie przejecie wladzy?

Jest rok 2025. Swiat jaki znamy zostal zniszczony w wyniku wojny atomowej w nastepstwie ktorej nastapila nuklearna zima, a impuls elektryczny zniszczyl cala siec energetyczna sprawiajac, ze wszystkie przedmioty zasilane energia staly sie muzealnymi eksponatami. Jedyni ludzie, ktorym udalo sie przezyc w tak niesprzyjajacych warunkach skupili sie w 10 tysiecznym miescie ogrodzonym wysokim, metalowym plotem. Od ponad dwoch pokolen kazdy zna swoje miejsce w hierarchi. Jednak droga do pokoju byla dluga i wyboista. Pretendentami do fotela prezydenckiego bylo dwoch gentelmanow Lattimer i Westfall. Kiedy temu pierwszemu udalo sie zdobyc wladze, gwarantem pokoju staly sie aranzowane malzenstwa. Po swojego rodzaju wojnie domowej, spoleczenstwo podzielilo sie na dwie warstwy: zwolennikow prezydenta, ktorym zylo sie lepiej i mieli dostep do dobr luksusowych ( ktorymi w tamtych czasach byla np szynka ) i na zwolennikow Westfalla, zyjacych w skrajnej nedzy. By zagwarantowac spokoj mlode kobiety i mezczyzni z obu grup w wieku szesnastu lat stawali na slubnym kobiercu. Kobiety z klasy wyzszej braly za mezow tych z klasy niezszej i na odwrot. Wnuczka Westfalla Ivy jako nastolatka dowiaduje sie, ze zostanie zona syna prezydenta. Bylo to dla niej zaskoczeniem poniewaz pierwsza w kolejce do malzenstwa byla jej starsza o dwa lata siostra Callie. Jednak sam Bishop, przyszly pan mlody, zdecydowal sie zrezygnowac z Calli i poslubic druga siostre. Tuz po ceremonii zaslubin, kiedy mloda para udaje sie do swojego nowego domu, Ivy rozpoczyna wprowadzac w zycie plan stworzony przez jej ojca. Jego celem jest zabojstwo Bishopa oraz jego ojca, co w kosekwencji doprowadzi do przejecia fotelu prezydenckiego przez rod Westfallow.

Pierwsze co rzucilo mi sie w oczy to niezwykle podobienstwo do serii "Rywalki" Ciary Kass. Ten sam motyw przewodni ( bogaty chlopak i biedna dziewczyna ), ten sam infantylny jezyk, jednak w przypadku ksiazki dla mlodziezy jest on jak najbardziej dopuszczalny. Sam pomysl na fabule wydal mi sie moze niezbyt nowatorski jednak niemniej jednak interesujacy. Szkoda, ze  autorce nie w pelni udalo sie wykorzystac jego potencjal. W ksiazce przede wszystkim zabraklo mi akcji, przez co momentami wydawala mi sie nudna, a postac glownej bohaterki zdazylam znienawidziec juz w polowie ksiazki. Doslownie co kilka stron natrafialam na akapity, w ktorych Ivy przekonywala czytelnikow, ze z Bishopa jest taki dobry czlowiek, ze nie zasluguje na to co go czeka. W pewnym moemncie mialam ochote rzucic ksiazka o sciane. Juz praktycznie od samego poczatku, od pierwszego spotkania mlodych na ceremonii zaslubin wiedzialam, ze narodzi sie pomiedzy nimi uczucie co skomplikuje wykonanie planu. Za co wdzieczna jestem autorce to za zminimalizowanie kwestii romansu pomiedzy glownymi bohaterami. Owszem wiemy, ze maja sie ku sobie jednak nie ma tutaj afirmacji milosci. W wiekszosci natykamy sie na chlodna kalkulacje. 

Czego mi zabraklo w powiesci to zglebienia samego tla fabularnego. Owszem wiemy, ze byla wojna, swiat ulegl zagladzie a ta garstka, ktora zostala wegetuje w samowystarczalnym miescie. Reszta znajduje sie za plotem. Ale co dokladnie tam jest, oprocz wyrzuconych z miasta przestepcow, tego dokladnie nie wiemy. Sam zarys historyczny rowniez zostal ograniczony do minimum. . Dlaczego akurat to miasto zostalo wybrane na azyl, jak doszlo do segregacji ludnosci, jak wygladaly poczatki i co najwazniejsze dlaczego postawiono plot. Z tymi pytaniami autorka pozostawia nas samym sobie, z nadzieja ze wszystko sie wyjasni w nastepnych czesciach. 

Naprawde staralam sie czerpac przyjemnosc z rozwijajacej sie znajomosci miedzy Ivy i Bishopem jednak ich zwiazek byl zbyt okielznany ,zbyt przewidywalny. Miedzy dwojgiem ludzi nie czulo sie zadnej chemii a co za tym idzie autorce nie udalo sie stworzyc wciagajacej atmosfery. Rowniez tempo ksiazki bylo najwolniejsze ze wszystkich dystopijnych powiesci przeze mnie przeczytanych. Sam styl pisarski byl w porzadku jednak wydaje mi sie, ze autorka mogla polozyc wiekszy nacisk na bogatsze slownictwo. Czasem dialogi sprawialy wrazenie wycietych z pierwszej lepszej telenoweli. 

Jak pisalam wyzej sam pomysl na ksiazke byl dobry, jednak jego rozwiniecie mnie szczerze zawiodlo. Nie potrafilam ani wejsc w skore bohaterow, ani sie z nimi zzyc czy chociazby w 100 procentach wyobrazic ich sobie w moim umysle. Polecam ksiazke tym, ktorzy lubia proste powiesci skupiajace sie na postaciach i milosci. Tym ktorzy spodziewaja sie zwrotow akcji i szybkiego tempa stanowczo ja odradzam. 
Ja chcialam tylko troszke wiecej, chociaz z pomyslu daloby sie wycisnac jeszcze duzo, a nie dostalam nawet tego. Mysle ze w przypadku powiesci Amy Engel bedzie podobnie jak ze wspomnianymi "Rywalkami". Po przeczytaniu pierwszego tomu juz nie mam ochoty na wiecej. 

Moja ocena to 5/10