"Moc akvamarynu" Julia Bardini

     Po "Moc akvamarynu" sięgnęłam kompletnie nie wiedząc z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Nie znałam ani autorki ani wydawnictwa. Z paru przeczytanych recenzji dowiedziałam się, że jest to książka dla młodzieży więc postanowiłam przeczytać i sprawdzić czy jest szansa, że się spodoba mojej nieco młodszej córce. Już po paru pierwszych stronach wiedziałam, że nie jest to literatura dla mojej Julki a i mi będzie ciężko przez nią przebrnąć. Do przodu pchał mnie jedynie fakt, że autorka książki miała dopiero 14 lat a język polski był dla niej językiem obcym, z którym dopiero rozpoczynała swoją przygodę, więc chciałam zobaczyć jak to wszystko się skończyło. Podziwiam Julię Bardini za fakt zmierzenia się z językiem w tak spektakularny sposób. Wydanie tej książki dowodzi wiary w swoje możliwości oraz wielkiej odwagi autorki. 

Włochy, czasy współczesne. Marek wraz ze swoim przyjacielem Salvatore pomagają przy połowie delfinów, z których pozyskują żółć, potrzebną w procesie wyrobu kosmetyków. Pewnego dnia mężczyźni dowiadują się, że kolejny rybak został zamordowany w okolicach Wyspy. Marek postanawia z końcem sezonu zrezygnować z pracy i zatrudnić się w rejonach tego niebezpiecznego miejsca by zbadać tajemnicę śmierci mężczyzn. Jednak wcześniej dochodzi do wypadku. Łódź, na której pracował Marek wraz z Salvatore zaczyna tonąć. Marek budzi się na Wyspie w towarzystwie pięknej syreny. To właśnie ona odholowała go na brzeg tym samym ratując życie, jednak zobowiązana morskim kodeksem musi wyczyścić chłopakowi pamięć. Dopiero po jakimś czasie morska istota orientuje się, że ocalony mężczyzna jest częścią przepowiedni, która ma ochronić świat przed przyjściem "JEGO".

Jasne są dla mnie pobudki dla których Julia Bardini napisała tę książeczkę. Samotna w nowym kraju, bez przyjaciół, przytłoczona rozwodem rodziców autorka stworzyła sobie nowy, własny świat, który miał się stać jej odskocznią od szarej i smutnej rzeczywistości. Dodatkowo pisanie książki było zapewne próbą oswojenia języka, który do tej pory był jedynie językiem ojczystym jej matki,
elementem rodzinnej historii, z którym nie czuła się szczególnie związana, w życiu codziennym mówiąc po włosku. Te dwa elementy sprawiły, że w nasze ręce trafiła książka, której niestety daleko do ideału, a niedociągnięcia wybaczą tylko najmłodsi czytelnicy. 
Czytając zastanawiałam się kto tak naprawdę jest targetem tej książki.Z pewnością nie są to dzieci, choć syreny bardziej kojarzą mi się z disneyowską Arielką niż z krwiożerczymi bestiami. Jednak za dużo tutaj krwi, za dużo śmierci i czarnej magii bym z czystym sumieniem mogła polecić tę książkę jako bajkę na dobranoc. To może grupą docelową jest młodzież? Zdarzyło mi się przeczytać w życiu parę książek dla nastolatków i śmiało mogę stwierdzić, że ta niezwykle szybko dorastająca grupa przeszła w ostatnich latach wielką metamorfozę. Nie potrafię sobie wyobrazić dzisiejszego nastolatka czytającego 'Pana Samochodzika' czy "Anię z Zielonego Wzgórza" (choć co do tego ostatniego to pewnie się mylę). Dzisiejsza młodzież sięga po książki w stylu "Pretty Little Liars" czy szeroko pojęte fantasy, książki z rozbudowaną fabułą, z reguły cykle wydawnicze, które śmiało nadają się także dla dorosłych. Czy "Moc akvamarynu" jest taką książką? Niestety nie. To komu polecam? Bardzo wąskiemu gronu odbiorców, tym dzieciom które znudzone już kolorowymi bajkami szukają czegoś mroczniejszego, bardziej dla dorosłych, a jednocześnie niezbyt skomplikowanego i długiego by utrzymać ich w napięciu tak by nie straciły zainteresowania. 

A sama fabuła? Tym razem liczba plusów jest równa liczbie minusów. Po pierwsze jestem pod wrażeniem wyobraźni autorki. Oczywiście widać tutaj inspirację znanymi książkami dla nastolatków, chociażby Harrym Potterem, jednak całość tchnie oryginalnością. Jednak kolejny raz muszę wrócić do młodego wieku autorki. Julia Bardini, jak przystało na normalną nastolatkę, ma głowę napakowaną pomysłami. Na domiar złego jest to jej pierwsza książka, nigdy nie brała udziału w warsztatach literackich i zbytnio nie ma kto nią pokierować. Wszystko to zaowocowało tym, że "Moc akvamarynu" jest mocno niedopracowana. Jedne wątki się pojawiają tylko po to by za chwilkę autorka o nich zapomniała (kto się włamał do domu Marka?"), rozwiązania problemów pojawiają się znikąd niczym deus ex machina, brak tutaj jakiejkolwiek struktury. Jest teza, jest zakończenie, ale brakuje jakiegokolwiek rozwinięcia. Podczas czytania odnosiłam wrażenie, że autorka dokądś się spieszy, pokrywa kartki zdaniami bojąc się, że pomysły ulecą z jej głowy. A szkoda bo pomysł był naprawdę dobry. Ciekawe czy jeśli Julia teraz, w wieku prawie 20 lat, by się zdecydowała przeredagować swoją książkę, to czy wyszłoby z tego dzieło na miarę "Eragona"? Wydaje mi się, że są ku temu przesłanki, gdyż opowieść o śmiertelnikach i syrenach walczących z tajemniczym "NIM" jest czymś nowym i ma duży potencjał. 

Parę słów odnośnie wydania książki. Uważam, że wydawnictwo zrobiło temu tytułowi wielką krzywdę obdarzając książkę tak ponurą i zupełnie nie przemawiającą do zmysłu estetycznego czytelnika okładką. Do tego mrowie literówek oraz brak jakiejkolwiek edycji tekstu miały duży wpływ na komfort czytania. Często się zastanawiam jaki wpływ ma wydawca na kształt oraz treść książki. Czy autorowi dawane są wskazówki czy następuje tylko względna korekta tekstu? Czemu nikt nie pokierował tą młodą dziewczyną? Czytając tę powieść miałam wrażenie, że autorka została pozostawiona samemu sobie bez jakiejkolwiek pomocy mentora czy edytora. Smutne. Na pocieszenie dodam, że w książce zamieszczone są piękne ryciny syren i delfinów, które są odskocznią od wszechobecnego chaosu. 

"Moc akvamarynu" ma wiele słabych punktów i raczej nie jest książką, którą mogłabym z czystym sercem polecić młodym czytelnikom. To raczej przykład dla innych młodych autorów czego powinni unikać pisząc swoje własne dzieła. Julia Bardini nie napisała nic w przeciągu ostatnich 4 lat. Czy to znaczy, że pisarstwo nie było jej pisane? A może osiągnęła swój cel właśnie dzięki tej jednej publikacji? Tego zapewne się nie dowiem. Jeśli wasze dziecko jest już znudzone "Czerwonym kapturkiem" a monumentalne dzieła dla nastolatków jeszcze je przerażają swoją objętością, to możecie spróbować mocy akwamarynu, może to właśnie wasze pociechy powinny same podjąć się oceny tej książki? 

Tytuł : "Moc akvamarynu"
Autor : Julia Bardini
Wydawnictwo : Białe Pióro
Data wydania : Marzec 2014
Liczba stron : 137

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :

 

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger