"Poświata" Michael Chabon

     Wstyd się przyznać ale dopiero patronat portalu lubimyczytać.pl oraz pozytywne noty na goodreads zwrócił moją uwagę na tego autora. Michael Chabon, amerykański pisarz żydowskiego pochodzenia nie dość, że jest laureatem nagrody Pulitzera, to jeszcze swoich sił próbował w różnych gatunkach literackich (z komiksami włącznie) a "Cudowni chłopcy", powieść po którą muszę sięgnąć doczekała się nawet ekranizacji. Człowiek codziennie uczy się czegoś nowego. "Poświata" to na poły biografia, na poły zbiór historii z życia dziadka naszego autora. Ta niezwykle kolorowa postać, człowiek któremu udało się przeżyć II Wojnę Światową nie tracąc nic ze swojego chłopięcego zapału i pogody ducha. Mężczyzna, który do końca, z sercem i miłością, opiekował się walczącą z chorobą psychiczną żoną. Właśnie o takich ludziach powinny powstawać książki, prawdziwych bohaterach, którzy swoją codziennością rozświetlali świat.

W 1989 roku świeżo po opublikowaniu swojej pierwszej powieści, Michael Chabon pojechał do Oakland w Kalifornii, domu rodzinnego swojej matki, aby odwiedzić śmiertelnie chorego dziadka. Dzięki rozluźnionemu środkami przeciwbólowymi językowi oraz bliskości śmierci, umierający mężczyzna podzielił się z wnukiem nigdy wcześniej nie opowiedzianymi historiami swojego życia. Przez tydzień  opowiadał o swojej przeszłości i opowieści te stały się kanwą książki "Poświata", jednym z magicznych aktów jakim jest sztuka Michaela Chabona.

Dziadek autora jest z pewnością jedną z najbardziej kolorowych, prawdziwych postaci z którą się
spotkałam na kartach powieści. Właśnie tacy ludzie, wiodący z pozoru normalne życie, mają najwięcej do powiedzenia, a ich historie sprawiają, że zwykli czytelnicy również poczują się wyjątkowi. Naszego "bohatera" poznajemy, kiedy kablem od telefonu atakuje swojego pracodawcę, próbując go powiesić. Wyczyn ten skutkuje osadzeniem w więzieniu. Właśnie stamtąd rozpoczynamy naszą podróż przez burzliwe życie Chabona seniora. Razem z nim próbujemy podpalić most, by po prostu udowodnić że jest to wykonalne, na frontach wojennych poszukujemy tajnych nazistowskich technologii, podejmujemy pracę przy amerykańskim programie lotów kosmicznych. Choć nasz bohater w głębi serca pozostał małym chłopcem to ważnym elementem jego dorosłego życia jest rodzina. Rodzina i rakiety. Miłość między Algerem Hissem i jego żoną była uczuciem, które rozkwitło od pierwszego wejrzenia. Choć w ich małżeństwie było pełno niedomówień, choć po części opierało się ono na kłamstwach to nie da się ukryć, że ta dwójka była dla siebie wprost stworzona. Kiedy żona Hissa zmarła mężczyzna przez kilkanaście lat żył w żałobie wspominając ukochaną. Wtedy pozostały mu tylko rakiety. Praca dla rządu przy programie lotów kosmicznych oraz samodzielne konstruowanie modeli rakiet i bazy na księżycu stały się główną pasją Hissa. Jeździł setki kilometrów na przylądek Canaveral by patrzeć jak startują kolejne wahadłowce, często znał życiorysy wszystkich astronautów. Dopiero pod koniec życia zdał sobie sprawę, że wszystkie te zabiegi miały na celu wypełnienie pustki po zmarłej żonie. 
Autor wprost zauroczył mnie swoją żywą i liryczną prozą, pełną rozbudowanych metafor. Język jego powieści, choć wyszukany cechuje poczucie humoru oraz wylewność. Czytając niektóre opowieści, chociażby historię o zniknięciu kota Ramona i polowaniu na węża, czytelnik ma wrażenie że stoi ramię w ramię z naszym bohaterem pod gorącym niebem Florydy. Owszem sama narracja jest chaotyczna a fabule brakuje liniowości, jednak po części przypomina to strukturę naszej pamięci, która odtwarza niekoniecznie to co chcemy. Ciężko jest napisać książkę opierając się tylko na przekazie werbalnym. Często wspomnienia są niekompletne, a w tym wypadku zabrakło czasu by zadać dodatkowe pytania. Autor miał tylko 10 dni na wysłuchanie historii całego życia. By uzupełnić luki w opowieści Michael Chabon zwrócił się o pomoc do swojej matki. Odwołał się również do wyobraźni, dlatego "Poświata" tylko w części jest powieścią prawdziwą. Chabon bawi się z czytelnikiem i potęguje wrażenie realności wprowadzając do książki postaci historyczne, prawdziwe zdarzenia, rzeczy łatwe do wyszukania w internecie. Czy jestem oburzona, że nie wiem co jest prawdą a co fikcją literacką? W przypadku biografii trzeba liczyć się z tym, że część faktów może być naciągnięta, część wspomnień nie podlega weryfikacji ze względu na upływ czasu. W tym przypadku, opowiadając o losach Alberta Hissa, jego wnuk przedstawił barwną postać, której życiorys nie potrzebuje koloryzacji. Ważne jest to, że autor przyznał się i uświadomił czytelnika by nie brać wszystkiego za pewnik. 

Co więc mogę powiedzieć? Uwielbiam tę książkę, uwielbiam autora. Fakt, czasem miałam trudności z przebrnięciem przez co trudniejsze fragmenty (technologia, wojna), czasem metafory sprawiały, że musiałam się zatrzymać i pomyśleć, jednak "Poświata" to kawałek dobrej, ambitnej literatury, którą polecam tym bardziej wymagającym czytelnikom. Niektóre książki tuż po przeczytaniu wędrują prosto do serca, i ten tytuł należy właśnie do tej kategorii. Polecam. 

Tytuł : "Poświata"
Autor : Michael Chabon
Wydawnictwo : W.A.B
Data wydania : 9 maja 2018
Liczba stron : 464
Tytuł oryginału : Moonglow
Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger