"Lód" Laline Paull

     Z ponad 50 książek, które udało mi się przeczytać w tym roku, "Lód" jest zdecydowanie najlepszą. Dlaczego? Po pierwsze proza Laline Paull przypomina mi fascynujące książki Johna Grishama, przy których zarywałam noce będąc nastolatką, a po drugie było to coś nowego pod względem tematycznym. Choć problemami dotyczącymi ochrony środowiska interesuję się nie bardziej niż przeciętny obywatel to książka ta z pewnością otworzyła mi oczy na pewne fakty. A najlepsze co może być w lekturze to właśnie połączenie przyjemnego z pożytecznym. Jest to niezwykle współczesna pozycja dla czytelników XXI wieku. 

Pasażerowie Vanira, ekskluzywnego statku wycieczkowego, w poszukiwaniu niedźwiedzia polarnego wpływają do jednego z prywatnych fiordów Arktyki. Niespodziewanie znajdujący się tuż przed nimi lodowiec zaczyna się cielić. W wyniku przemieszczenia lodowych skał, odsłoniona zostaje jaskinia z której wypływa ludzkie ciało. Okazuje się ono zwłokami zaginionego trzy lata wcześniej polarnika, byłego szefa Greenpeacu, Toma Hardinga. Na miejscu oprócz policji zjawia się jego przyjaciel Sean Cawson. To właśnie wspólnie z nim, i paroma innymi inwestorami, Tom kupił starą wielorybniczą stację na lodowcu Midgard. Została ona przerobiona w ekskluzywny klub dla najbogatszych tego świata. 
Kilka tygodni po odnalezieniu ciała wszczęte zostaje dochodzenie mające na celu stwierdzenie co było bezpośrednią przyczyną śmierci polarnika, wypadek czy może morderstwo?

Jak napisałam we wstępnie, uważam że dzieło Laline Paull, jest jedną z lepszych przeczytanych przeze mnie książek tego roku. Jednak mało brakowało a odłożyłabym ją na półkę po pierwszych 30 stronach. Dlaczego? Ci którzy śledzą mojego bloga doskonale wiedzą, że są dwie rzeczy, które mają wpływ na mój negatywny odbiór książki : sceny batalistyczne oraz wszystko co dotyczy statków, ich budowy, kilwaterów, węzłów itd, itp. Nie jestem marynarzem, nie pływam nawet na kajakach, a język techniczny jakim często posługują się autorzy jest dla mnie czystą magią. Z początku myślałam, że fabuła lodu będzie się rozgrywać na pokładzie statku zacumowanego na lodowym pustkowiu, że autorka zaserwuje nam ekologiczno-techniczną rozprawkę, która znudzi mnie bez reszty. Całe szczęście już kolejny rozdział sprawił,  że w lekturze się wprost zakochałam. Z lodów Arktyki, przenosimy się do Anglii, wprost na salę sądową czy Oxford gdzie rozpoczęła się przyjaźń Seana i Toma. Narracja prowadzona jest tutaj dwutorowa, raz cofamy się w przeszłość raz przenosimy w teraźniejszość by przed sądem dowodzić sprawiedliwości. Książka ma rozwiniętą warstwę obyczajową,  dzięki której jesteśmy w stanie dogłębnie poznać naszych głównym bohaterów, a wierzcie mi są oni zbiorem naprawdę interesujących postaci. 
Sean Cawson wychowany został w domu dziecka, gdzie na ścianie wisiała rycina Arktycznych gór lodowych. Już od najmłodszych lat wiedział, że pewnego dnia zdobędzie nie dość, że biegun to jeszcze sławę i fortunę. Podczas pobytu na studiach poznał Toma, zapalonego podróżnika i ekologa, z którym pomimo odmiennych poglądów, połączyła go przyjaźń. Nie mając pieniędzy na wyjazd na organizowaną ekspedycję na Grenlandię i nie chcąc przyjąć jałmużny od bogatego kolegi, Sean postanowił znaleźć sobie sponsora. Na jego drodze staną Joe Kingsmith, kontrowersyjny amerykański przedsiębiorca, który szybko stał się mentorem młodego studenta. To właśnie dzięki niemu Sean zdobył fortunę i kilkadziesiąt lat później wraz z Kingsmithem, Radiance Young, mandaryńską businesswoman, oraz Tomem nabył arktyczną posiadłość.
"Lód" to książka o odmiennych obliczach przyjaźni i związkach międzyludzkich. Autorka poniekąd zmusza nas do tego byśmy traktowali Seana jak wroga. Mężczyzna jest arogancki, bierze udział w bezwzględnym wyścigu szczurów, zdradza żonę, przed którą nie ukrywa nowego związku, stracił kontakt z córką.Wydawać by się mogło, że wszystko kręci się wokół pieniędzy i Arktyki, która staje się jego obsesją (podobnie jak tytuł szlachecki). Jednak pomimo usilnych starań, nie udało mi się stracić do niego sympatii. Z rozdziału na rozdział lubiłam go coraz bardziej pomimo wszystkich wad i złych zachowań, które były jego udziałem. Zresztą wszystkie postacie w książce miały w sobie coś co sprawiało, że biała karta z którą zaczynaliśmy naszą z nimi przygodę szybko zapełniała się samymi superlatywami, często wbrew woli serca. I fakt ten sprawił, że autorce podczas końcowego zwrotu akcji udało się wywieść nas na manowce, okazało się że nie wszystko złoto co się świeci. 

Z tego panteonu barwnych postaci odstaje bohater szczególny, który pełni bardzo ważną rolę, a jest nim Arktyka. Już od początku książki widać, że ten lodowy kawałek ziemi zajmuje dużo miejsca w sercu naszej autorki. Nie wydaje mi się, że ktoś byłby w stanie zadać sobie tyle trudu, i włożyć tak wiele pracy w znalezienie trudno dostępnych informacji na temat Arktyki, jeśli ten obszar nie byłby bliski jego sercu. Rozdziały książki, a jest ich ponad trzydzieści, poprzedzielane są informacjami na temat tej trudno dostępnej "krainy lodu" oraz pisemnymi relacjami, ze spisanych na przestrzeni dziejów, dzienników wielkich polarników. Często są to baśnie i legendy ludu Inuitów, przerażające opowieści, opowiadające o śmierci i kanibaliźmie. Te wstawki bardzo przybliżają przeciętnemu czytelnikowi Arktykę, przedstawiają jej obraz w całej surowości, jako krainę gdzie ciężko jest przeżyć nawet tym doskonale przystosowanym i przeszkolonym. 
Z drugiej strony Arktyka ginie. Zniknęła letnia pokrywa lodowa, lodowce rozpoczęły intensywny okres dzielenia, populacja niedźwiedzi polarnych została przetrzebiona. Powstały nowe szlaki żeglugowe usprawniające handel morski, które są poważnym zagrożeniem dla fauny i flory oceanicznej. Coraz więcej prywatnych inwestorów kupuje popularne działki na lodowcu, które są wyznacznikiem prestiżu, rządy światowych mocarstw również toczą walkę o tę niedostępną ziemię. Wszystko to ma wpływ na środowisko. Woda w oceanach się podnosi, klimat ociepla. Autorka stara się nas uświadomić, że trzeba podjąć drastyczne kroki, których celem ma być ochrona środowiska. Traktaty, które istnieją nie są respektowane, a rządy państw posiadających ziemię na Arktyce uginają się pod rządami rekinów biznesu. Oczywiście, człowiek który czyta gazety i ogląda telewizje, zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jednak przeczytać o tym książkę ma większy wymiar i zmusza do przemyśleń co my możemy zrobić w tym kierunku, w kierunku ocalenia kawałka naszego świata. 

Choć akcja toczy się raczej leniwie, choć więcej tu przemyśleń i wewnętrznych rozterek głównego bohatera a książka to śmiałe połączenie literatury obyczajowej z elementami thrillera i dramatu sądowego to ten swoisty mix do mnie przemówił. Są książki o których trudno jest zapomnieć i właśnie do takich należy "Lód". Koniecznie musicie sięgnąć po tę pozycję, zarwana noc gwarantowana. 

Tytuł : "Lód"
Autor : Laline Paull
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Data wydania : 17 maja 2018
Liczba stron : 520
Tytuł oryginału : The Ice


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger