wtorek, 19 maja 2015

"Zakochana koloratka" Kryspin Krystek


Tytul : "Zakochana koloratka"
Autor : Kryspin Krystek
Wydawnictwo : Sorus
Rok wydania : 2014
Liczba stron : 311




Milosna droga krzyzowa




Tak bylo, jest i bedzie ze ludzi interesuja i poniekad podniecaja tematy tabu. Rowniez ja nie jestem
na to odporna i lubie poczytac o rzeczach zakazanych, stad moj wybor "Zakochanej koloratki". Jak wielkie bylo moje zdziwienie, kiedy zamiast szokujacej opowiesci, dostalam cierpka a jednoczesnie mdlaca jak przypalony karmel opowiastke o milosci, pelna powtorzen i truizmow. Nie zdarzylo mi sie jeszcze nie doczytac ksiazki do konca, jednak musze przyznac ze ostatnie sto stron to byla droga przez meke, ktora myslalam ze nigdy sie nie skonczy. Czasem mialam wrazenie , ze w kolko walkuje ten sam temat i bylo to tak nudne jak gniecie kapusty kiszonej golymi nogami. Wszystkim bez wyjatku bede te ksiazke odradzac poniewaz nie ma w niej absolutnie nic ciekawego, czytelnik moze umrzec na zawal z powodu wylewajacych sie z kart ksiazki slodkosci a co wytrwalszy moze po prostu usnie spiaczka cukrzycowa lub tez z powodu zwyklej nudy.

Rzecz dzieje sie w malej wielkopolskiej miejscowosci - Pleszewie. Kryspin Krystek - mlody ksiadz podczas celebrowania mszy natrafia na wpatrzone w niego oczy mlodej kobiety. Pomimo usilnych staran nie moze zapomniec jej wzroku i ukrytego za zaslona rzes smutku. Zaczyna watpic w slusznosc swojego powolania gdy odkrywa ze sie zakochal, tak po ludzku - miloscia do kobiety. Roma - bo tak nazywa sie wybranka jego zycia- jest nieszczesliwa mezatka. Upokazana, bita i zaniedbywana przez meza Krzysztofa powoli godzi sie ze swoim losem. Kiedy na jej drodze staje Kryspin rowniez i ona pada ofiara milosci od pierwszego wejrzenia. Dwojka mlodych ludzi postanawia naprzekor wszystkim przeciwnosciom losu byc razem. lrzed nimi dluga droga do pokonania by zdobyc szczyt, ktory nazywaja swoim Mount Everstem.

Ksiazka jest powiescia na poly autobiogaficzna. Autor w postaci listow do swojej zmarlej zony opowiada nam historie ich milosci.Na koncu dolaczone sa listy Romy do Kryspina , i moim zdaniem ten zabieg byl zupelnie nieudany. Jeszcze przez pierwsza czesc ksiazki da sie z kolka w boku przebrnac jednak czytanie listow kobiety oblednie zakochanej to bylo jak prawdziwa droga krzyzowa. W doslownie kazdym liscie bylo to samo, jak Boga kocham jesli ktos do mnie by tak pisal to bym zmienila adres. Z jednej strony jedno wielkie kocham Cie a z drugiej wypominanie znajomych, sceny zazdrosci nieufnosc. Co to ma byc? Albo sie kocha i ufa albo sie bawi i dreczy. Proste jak drut. Ponadto czytajac listy milismy swoiste wrazenie powtornego opowiedzenia calej opowiesci . Jesli autor uparl sie na dolaczenie listow malzonki, powinny one byc wplecione pomiedzy jego wypowiedzi, wtedy wszystko staloby sie bardziej logiczne bo ulozone w chronologicznym porzadku. 

Od ksiazki oczekiwalam czegos co mnie zszokuje i rzuci na kolana. Jak mozemy przeczytac na okladce i w niektorych recenzjach z ktorymi sie spotkalam to w powiesci znajdziemy " reakcje zwierzchnikow i srodowiska kaplanskiego na zwiazek mezatki z ksiedzem". Ja niestety widocznie te fragmeny przegapilam lub recenzenci po prostu nie czytali ksiazki. Jedyna wzmianka o jakiejkolwiek reacji bylo jedno slowo zwierzchnika Kryspina , ale czyz jedna osoba swiadczy o calym srodowisku? Zwiazek ksiedza z kobieta to cos co powinno odbic sie szerokim echem wsrod lokalnej spolecznosci a tutaj mialam wrazenie, ze owszem ludzie wiedza jednak nie robi to na nich wrazenia, owszem plotkuja z braku ciekawszego zajecia jednak brak tutaj swoistego napietnowania. Osobiscie ciekawa bylam reakcji zwierzchnikow, tego jak szybko udalo mu sie zerwac sluby kaplanskie, jakie byly tego konsekwencje, jaka reakcja "kolego po fachu " jednak nic z tego, widac autor uznal to za malo wazne.

Czytajac pierwsze akapity wiemy, ze ta historia dobrze sie skonczy. Wiemy ze Kryspin rzuci stan kaplanski, Roma rzuci meza, zamieszkaja razem beda miec dzieci. Jesli wszystkiego dowiadujemy sie juz z pierwszych stron ksiazki to jaki sens jest wogole ja czytac? Zamyslem autora bylo opowiedzenie o milosci do swojej zony, jednak to powinnismy zostawic klasykom gdyz tylko oni potrafili pieknie pisac o milosci. Tutaj dostalismy przeslodzony obraz rzeczywistosci. Nie bede tutaj krytykowac zwiazku ani uczuc dwoki ludzi a sama grafomanie powiesci. tego sie po prostu nie dalo czytac. Odwieczne prawdy, truizmy, wrecz banaly, byly tutaj ubrane w piekne slowa. Cos co daloby sie opisac jednym wyrazem czasem zajmowalo autorowi cale strony, byle tylko uzyc jak najbardziej kwiecistego jezyka. Z jednej strony mielismy osadzanie ludzi, ktorzy zyja w zaklamaniu i boja sie milosci i prawdy a z drugiej Ci sami bohaterowie ktorzy oskarzaja innych zyja w zakazanym zwiazku i karmia sie hipokryzja. Dlaczego od razu nie ujawnili swojego zwiazku? czemu dobrych pare lat czekali z ta decyzja? I tak wlasnie okreslaja milosc do Boga? Bo to wlasnie Bog w to wszystko jest zamieszany bo to On sprowadzil na nich taki los. I to osodzanie, wiara ze jestesmy w stanie zrozumiec i tlumaczyc Boga, podporzadkowywanie pisma swietego na swoje wlasne potrzeby to mnie najbardziej w powiesci razilo.

Rzadko zdarza mi sie ocenic ksiazke na 1 punkt jednak tym razem nie dalo sie inaczej. Mam nadzieje , ze szybko o niej zapomne bo powiem szczerze , ze nawet czytajac "Chlopow" lepiej sie bawilam. Dokladnie. Nawet 20 stronicowy opis rozkwitajacej laki byl lepszy niz 2 strony wypocin o milosci. Ta ksiazka nie powinna byla sie ukazac, a listy malzonkow powinny byc zamkniete w skrzynce z rzeczami prywatnymi i nigdy nie powinny ujrzec swiatla dziennego. Rozumiem potrzebe podzielenia sie autora swoja miloscia jednak to co dla jednych jest piekne i najwznioslejsze dla drugich moze byc nudne i przerazajace. Ale za jedno tej ksiazce dziekuje, uswiadomilam sobie jakiego kochanego mam meza i jak dobrze trafilam ;)