"Wspomnienia z martwego domu" Fiodor Dostojewski

     Fiodora Dostojewskiego zapamiętałam jako tego pisarza, dzięki któremu zapałałam miłością do lektur szkolnych. Jego "Zbrodnia i kara" a później "Bracia Karamazow" w dużej mierze przyczyniły się do rozwoju mojego gustu czytelniczego. Ostatnio nakładem wydawnictwa MG ukazało się piękne wydanie (moim zdaniem klasyka zasługuje na piękne, twarde okładki) mniej znanej powieści rosyjskiego pisarza "Wspomnienia z martwego domu". Jest to po części autobiograficzna opowieść, której akcja toczy się w syberyjskim więzieniu, typowym obozie pracy, gdzie zsyłani byli najgorsi kryminaliści. Choć autor przyzwyczaił nas do monumentalnych, wielostronicowych powieści, ta niepozornych rozmiarów książka, również jest literackim majstersztykiem, i choć opowiada o obozowej codzienności, nie trudno jest dostrzec ukrytą w niej filozoficzną analizę zbrodni i kary. Może to właśnie to opowieść była pierwowzorem tej fascynującej szkolnej lektury?

"Wspomnienia z martwego domu" opowiadają o losach Aleksandra Pietrowicza, byłego rosyjskiego
szlachcica, który zesłany został na Syberię za zabójstwo własnej żony. Jego "katorga" ma trwać dziesięć lat, które będą dla niego niezwykle trudnym okresem nie tylko ze względu na warunki pogodowe i katorżniczą pracę. Ludzie stanu szlacheckiego nie cieszą się "sympatią" w obozach pracy, często stają się ofiarą wrogości współwięźniów, są wykluczeni i samotni. Dostojewski w swojej książce opisuje trudy i codzienność życia obozowego aż do momentu uwolnienia głównego bohatera z pętających go kajdan.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że pod postacią Aleksandra Pietrowicza kryje się sam Fiodor Dostojewski. Ten znakomity rosyjski pisarz był zaangażowany politycznie i ta działalność doprowadziła go na salę sądową. Należał między innymi do tzw. "Koła Pietraszewskiego" zgromadzenia ludzi kultury i polityki, założonego przez Michaiła Butaszewicza-Pietraszewskiego. Na swoich copiątkowych spotkaniach krytykowali oni politykę cara Mikołaja, zacofanie społeczno ekonomiczne kraju oraz dyskutowali na temat konicznych reform, których wprowadzenie miało na celu zbliżenie ustroju społecznego i warunków życia do tych panujących w Europie Zachodniej.
W 1849 roku, członkowie Koła zostali aresztowani i skazani na karę śmierci, która w ostatniej chwili zmieniona została na 4 lata katorgi. Sam Dostojewski trafił do obozu pracy niedaleko miejscowości Omsk.  Po odsłużeniu kary wcielony został do wojska, a dzięki łasce cara przywrócono mu godność szlachecką i mianowano oficerem (motywy biografii zaczerpnięte z Wikipedii). 
Nie do końca wiadomo dlaczego autor zamiast napisać powieść autobiograficzną, wprowadził do niej fikcyjnego bohatera Aleksandra Pietrowicza. Czy powodem tego zabiegu był strach przed ówczesną władzą i powrotem na Syberię? Czy jeśli włożyło się własne doświadczenia w usta postaci wymyślonej to uzyskiwało się usprawiedliwienie? A może był to po prostu literacki kaprys? Tego się pewnie nigdy nie dowiemy. Jednak jedno wiemy na pewno. Autor spędził kilka lat na Syberii, w ciężkiej katordze więc opisywane realia są "towarem z pierwszej ręki" co dodaje im wartości i zmienia sposób w jaki odbieramy książkę. Nie mamy tutaj do czynienia z fikcją literacką choć Dostojewski za wszelką cenę stara się to ukryć. 

"Wspomnienia z martwego domu" opowiada o miejscu zapomnianym przez świat, w którym nie ma miejsca na nadzieję. To dom przestępców, wywrotowców i wyrzutków, ludzi bez skrupułów, często psychopatów czy szaleńców, a czasem i takich którzy znaleźli się nie po tej stronie politycznej barykady. Wszyscy oni wrzuceni zostali do jednego worka, wszyscy stali się trybikami jednej maszyny, której celem jest odczłowieczenie, zniewolenie i wykorzystanie człowieka w każdej możliwej formie. Raz zamknięci wewnątrz ostrokołu, nie opuszczą go przez długie lata, czasem przyjdzie im tu umrzeć. Dostojewski w cudowny, obrazowy sposób opowiada nam prozę życia codziennego w obozie. Ze szczegółami poznajemy każdy budynek, kamień i belkę. Razem ze skazańcami wstajemy skoro świt w 40 stopniowym mrozie, myjemy się z lodowatej wodzie i zmierzamy do kuchni na śniadanie. Chleb jest dobry, jeszcze takiego w życiu nie jedliśmy, i jest go dużo, dla każdego starcza. Chleb zamiennikiem mięsa, owoców i warzyw. Na każdy dzień, na każdą okazję. No chyba, że ktoś ma pieniądze. Towar jednocześnie zakazany a z drugiej strony strasznie pożądany. Masz pieniądze możesz mieć wszystko : chleb i coś do chleba. A nawet wódkę. Kupioną poza ostrokołem, przelaną do wołowych kiszek, trzykrotnie rozcieńczoną wodą, jednak alkohol to alkohol, daje chwilkę zapomnienia, dla niego warto odmawiać sobie lepszej strawy i odkładać kopiejka do kopiejki. Warto zastawić rządowe ubranie u lichwiarzy, bo tych też tutaj nie brakuje. 
Podobnie jak wszelkich możliwych zawodów i specjalności. Spekulanci w jednym pomieszczeniu z krawcami, hazardziści z ludźmi kultury, alkoholicy i bumelanci ze szlachtą. Istny tygiel. 
Oprócz miejsc i czynności autor opisuje również skazańców, dogłębnie analizując ich profile psychologiczne. Nie ma tu dwójki takich samych ludzi, dwóch takich samych zbrodni. Jedno jest pewne : wszyscy sobie zasłużyli na los, który wylosowali. Tworzą oni zbiorowość, która kieruje się więziennymi zasadami, które trzeba sobie przyswoić, bo nikt nas ich nie nauczy. Tutaj się nie mówi o zbrodni i karze, donoszenie nie jest piętnowane gdyż jest na porządku dziennym, podobnie jak próżność i wywyższanie się. Można sobie docinać, można obrażać, jednak agresja jest potępiana, gdyż może przynieść więcej szkód niż pożytku.

To właśnie pojęcie "zbrodni i kary" jest głównym motywem tej książki. Autor na podstawie zbiorowości, jaką są więźniowie, stara się ustalić wspólny profil przestępcy, jednak szybko się przekonuje że jest to zadanie niewykonalne. Podobnie ma się z systemem wymierzania kar. Dla niektórych, bardziej ludzkich jednostek, pobyt w katordze jest przeżyciem traumatycznym, które zmienia człowieka na całe życie, dla innych jest po prostu sposobem na przeżycie. Jedni tuż po uwolnieniu popełniają kolejną zbrodnię byle tylko powrócić za ostrokół. Są to ludzie leniwi, którzy na zewnątrz byliby nędzarzami żebrzącymi o kromkę chleba, którego tutaj mają pod dostatkiem. Czy taki człowiek odbywa karę? Czy może kara jest dla niego jednocześnie nagrodą? 
Autor opisuje profile psychologiczne ludzi, począwszy od psychopatycznych morderców, przez buntowników, aż do sfrustrowanych obywateli, dla których zbrodnia była jedynym wyjściem z matni, którą stało się ich życie. To prawdziwy przekrój mrocznej strony społeczeństwa rosyjskiego.

"Wspomnienia z martwego domu" to książka, którą warto przeczytać jeśli nie ze względu na piękną prozę, którą ją napisano (takiego języka już nie doświadczymy we współczesnej literaturze) to chociażby ze względu na ładunek emocjonalny jaki ze sobą niesie. Na własnej skórze czytelnik może odczuć, że dzieło to, wynikłe z pobytu autora w gułagu, było kamieniem milowym które zmieniło poglądy i postrzeganie świata przez autora, naznaczyło również jego przyszłe utwory. To właśnie od tej powieści rozpoczęła się jego fascynacja motywem walki dobra ze złem. Złem, które kryje się wszędzie. Polecam.


Tytuł : "Wspomnienia z martwego domu"
Autor : Fiodor Dostojewski
Wydawnictwo : Wydawnictwo MG
Data wydania : 27 września 2017
Liczba stron : 224
Tytuł oryginału : Записки из Мёртвого дома (Zapiski iz miortwogo doma)

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :

 


Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger