"Aksamitny królik" Margery Williams

     Moja córka uwielbia czytać książki (im bardziej kolorowe, świecące i najlepiej z wystającymi fragmentami tym lepiej- cóż każdy wiek ma swoje prawa). Kilka dni temu próbowałam zainteresować moją małą najnowszą zdobyczą czyli książką "Aksamitny królik". Niestety nie do końca wyszło tak jak planowałam- to ja siedziałam z otwartymi ustami (i w pewnym momencie przestałam czytać na głos) a moje dziecko zamiast słuchać zajęło się układaniem puzzli. Zdecydowanie jest to uniwersalna książką, jednak nie zgodzę się że targetem są czytelnicy każdej grupy wiekowej. Trzy czy czterolatki są zdecydowanie zbyt małe by zrozumieć główne przesłanie tej książki, a dojrzałe rysunki sprawiają, że nie jest to baśniowa opowieść, w stylu "My little Pony" tylko mroczna i smutna historia. "Aksamitny królik" to znakomity materiał na wczesnoszkolną lekturę , jednak jak napisano na okładce jest to "zbyt mocna rzecz" na dobranocną czytankę. 

Historia "Aksamitnego królika" jest prosta jednak uderza w samo serce czytelnika. Na  Święta Bożego Narodzenia chłopczyk dostaje w prezencie zwykłego, pluszowego królika. Maskotka nie jest niczym nadzwyczajnym ani wyjątkowym, szczególnie pośród mnóstwa innych bardziej zaawansowanych technologicznie zabawek. Dlatego nie dziwi fakt, że chłopiec szybko się nudzi prezentem w związku z czym królik ląduje w szafie pełnej innych zapomnianych zabawek. To właśnie tu poznaje starego, wyliniałego konia, który opowiada mu swoją historię. Od tego weterana zabaw dowiaduje się, że by stać się prawdziwym, ktoś musi nas zauważyć i bezgranicznie pokochać. Kto raz się stanie prawdziwym pozostanie nim na zawsze.
Pewnego dnia niania chłopca nie mogła znaleźć przytulanki z którą zwykł zasypiać. Sięgnęła więc po królika i niespodziewanie pomiędzy zabawką a chłopcem coś zaiskrzyło i od tej pory stali się nierozłączni, aż do dnia kiedy nastąpiła tragedia. Chłopiec zachorował na szkarlatynę i lekarz kazał jego rodzicom spalenie wszystkich zabawek, gdyż mogły przenosić zarazki. 

Jestem pewna, że takich historii znacie wiele. By nie szukać daleko wspomnę film "Toy story" opowiadający o tych właśnie zabawkach, które zostały rzucone w kąt kiedy na horyzoncie pojawiły się nowsze i bardziej zaawansowane technologicznie. Mogę jeszcze wspomnieć o "Pajęczynie Charlotty" amerykańskiej powieści dla dzieci, również zekranizowanej, która w przystępny sposób uświadamiała młodemu czytelnikowi czym jest przemijanie i dorastanie. Czy jednak wiecie, że to właśnie "Aksamitny królik" był ich pierwowzorem? Książka ta została napisana w 1922 roku, jednak pomimo faktu, że ma już prawie sto lat, nadal zawiera uniwersalne i współczesne nam prawdy. Wydawnictwo Prószyński posunęło się o krok dalej niż zwykłe wznowienie nakładu książki. Nie dość, że bajka została profesjonalnie przetłumaczona, to zachowane zostały również oryginalne rysunki Williama Nicholsona, znane czytelnikom z pierwszego wydania. Jak spojrzymy na nie oczami dziecka to nas nie zachwycą, jednak dorosły zobaczy ich wielowymiarowość. 
Moja czteroletnia córka spodziewała się czegoś bardziej kolorowego. W większości niebiesko-czerwone ilustracje nie miały w sobie nic co mogłoby zwrócić jej uwagę. Mało tego część stron w ogóle pozbawiona była rysunków, co dla dziecka które nie umie czytać jest totalnie niezrozumiałe. Część rysunków została również określona (przez moje dziecię) jako smutne, a nie tego oczekiwała po bajce na dobranoc. 
Jak napisałam we wstępie, moja córka, jeszcze nie jest gotowa na tego typu literaturę, a morały płynące z tej historii są jej zupełnie obce. Zresztą jak można dziecku wytłumaczyć czym jest "Prawdziwość"? Albo dlaczego musimy spalić wszystkie zabawki? Jednak wiem, że za kilka lat, jak siądę z małą nad "Aksamitnym królikiem" zrozumie więcej i wyniesie z tej opowieści naukę, która przyda się jej w dorosłym życiu. 

Jestem wprost zakochana w stylu autorki. Jest to opowieść pełna smutku, choć opowiada o prawdziwej miłości i to właśnie jej ma nauczać. Jest to również historia o stracie i o poszukiwaniu własnego ja. Uważam, że "Aksamitny królik" powinien zostać postawiony na tej samej półce co "Kubuś Puchatek"A.A Milne, "Piotruś Pan" J.M Barriego czy "Mały książę" Antoine de Saint Exupery'ego. Oczywiście te trzy powieści są o wiele bardziej zło złożone i kompleksowe jednak w moim odczuciu to właśnie prostota "Aksamitnego królika" jest jego największym atutem. Ta pluszowa zabawka jest sto razy bardziej ujmująca niż Piotruś Pan, sto razy mądrzejsza niż Mały Książę i sto razy bardziej niewinna niż Kubuś Puchatek. Polecam od piątego roku w górę. 


Tytuł : "Aksamitny królik"
Autor : Margery Williams
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Data wydania : 22 listopada 2017
Tytuł oryginału : The Velveteen Rabbit 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki bardzo dziękuję wydawnictwu :  


Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger