wtorek, 6 września 2016

"Stół króla Salomona" Luis Montero

Tytuł : „Stół króla Salomona, Poszukiwacze”
Autor : Luis Montero
Rok wydania : 2016
Wydawnictwo : Rebis
Tytuł oryginału : La mesa del rey Salomón. Los buscadores
Liczba stron : 528





Chcesz poznać tę historię
zapewniam, że jest niezła”





W życiu każdego z nas z pewnością nastaje taki czas, że mamy ochotę przeczytać coś lekkiego, jak by było inaczej to powieści przygodowe w stylu Dana Browna nie cieszyły by się taką popularnością. Sięgając po „Stół króla Salomona” zdawałam sobie doskonale sprawę, że zaczynam zabawę z Indianą Jonesem, tylko na papierze. Dostałam wszystko to czego oczekiwałam. Tajemnicę, szybką akcję, przygodę i ciekawych bohaterów z również ciekawym poczuciem humoru. Muszę przyznać, że te kilka godzin jakie spędziłam z powieścią nie należą do straconych. Co prawda nie była to żadna intelektualna rozrywka jednak nawet dorosłym ludziom potrzeba w życiu czasu beztroskiej zabawy.

Tirso Alfaro, doktorant na wydziale sztuki, dostaje miejsce na praktykach w muzeum Canterbury.
Przedmiotem jego pracy doktoranckiej jest Patena z Canterbury, legendarne naczynie wywiezione przed wiekami z Hiszpanii. Kiedy po miesiącach oczekiwań Muzeum wyraża zgodę by Tirso mógł obejrzeć z bliska eksponat, młody mężczyzna jest wniebowzięty. Kiedy po godzinach otwarcia udaje się na miejsce by sfotografować Paterę jest świadkiem jej kradzieży. Na jej miejsce podłożony zostaje falsyfikat. Nikt nie wierzy w zapewnienia Alfaro, że drogocenne naczynie zostało skradzione. Mężczyzna traci miejsce na praktykach i pracę w muzeum. Z braku środków do życia zmuszony jest wrócić do rodzinnego Madrytu. Już na miejscu trafia na enigmatycznie zredagowane ogłoszenie o pracę. Zaintrygowany postanawia wziąć udział w procesie rekrutacyjnym. Troszkę dzięki szczęściu a troszkę wiedzy i doświadczeniu zdobywa posadę w Narodowym Korpusie Poszukiwaczy – grupie ludzi, którzy na zlecenie hiszpańskiego rządu trudnią się odzyskiwaniem wywiezionych z kraju dzieł sztuki. Tym razem chodzi o listę Baileya, z której przedmioty mają ujawnić miejsce ukrycia mitycznego Stołu Króla Salomona.

Na początek pragnę zwrócić uwagę na naszych głównych bohaterów. Autor zadał sobie dużo trudu by każda postać była prawdziwym indywidualistą. Mamy tutaj do czynienia z prawdziwym przekrojem grup społecznych. Mamy tutaj do czynienia z zapalonym, bałaganiarskim acz genialnym informatykiem, dla którego internet i jego mroczna strona nie mają żadnych tajemnic. Jest też wynalazcą. Jest również inteligentny młody człowiek, którego wiedza książkowa jest w stanie rozwikłać każdą zagadkę a uroda zapewnia misji powodzenia. Poznajemy introwertyczną sekretarkę, która wie wszystko o wszystkich a jej przenikliwość nie zna granic. Żołnierza wyrzuconego ze szkockiej armii, który wetując sobie tę stratę kieruje się w życiu własną czasem egoistyczną ideologię. Mięśniaka, który sprawia wrażenie tępego osiłka jednak w rzeczywistości jest inteligentnym zastępcą szeryfa. I słodką, piękną Danny- młodą damą, znawczynię sztuki która nie lęka się niczego. Jednak moimi ulubionymi bohaterami była para bliźniaków Alfa i Omega- jubilerzy współpracujący z Poszukiwaczami. Ich wtrącenia po łacinie i mowa wierszem mogła być męcząca jednak dla mnie była to niesłychana gratka.
Na sam koniec zostawiłam sobie naszego Tirso. Postać, która ma więcej szczęścia niż rozumu, aż dziw bierze , że udało mu się przeżyć do końca książki. Ten ponad trzydziestoletni mężczyzna jest wiecznym studentem, który nie wie co chciałby robić życiu. Z jednej strony rozważny i inteligentny z drugiej rzuca się z gołymi rękami na uzbrojonych przestępców. Dzięki matce , znanej hiszpańskiej pani archeolog interesuje się sztuką i ma szeroką wiedzę encyklopedyczną , aż dziw bierze, że tak rzadko z niej korzysta. W pewnym momencie jego wpadki mogą męczyć. Jednego za to nie możemy mu odmówić dobrego poczucia humoru.
Wydawałoby się, że każdą z postaci znamy na wylot, jednak zdarzają się wpadki. Na przykład czemu znana całemu światu archeolog Jordan myli gwiazdę Dawida z symbolem króla Salomona? Dlaczego mądry Bańka kryje przestępcę ( przeczytajcie się a dowiecie się o co chodzi bo to wielka nieścisłość w książce ) udają, że był z nim na strzelnicy? Takie przypadki pozostawiły we mnie delikatny niesmak jednak nie miały większego wpływu na mój odbiór powieści.

Wielkim plusem książki był jej rytm i język. Brak przesadzonych opisów , ciekawe często zabawne dialogi. Od razu widać, że autor wie o czym pisze. Widać , że z zawodu jest historykiem. I to cieszy. Z powieści dużo możemy dowiedzieć się o hiszpańskich artefaktach, historii czy architekturze. Pięknie wplecione opowieści i legendy czy to o Salomonie czy ataku wojsk mauretańskich dodają książce autentyczności. Zwroty akcji, jej szybkie tempo i przeświadczenie o tym jak dużo jest jeszcze do odkrycia, to wszystko każe nam z zainteresowaniem i zaciekawieniem przewracać kolejne strony.

Spotkałam się z opiniami, że fabuła jest płytka i przewidywalna. Owszem autor już od początku daje nam dużo wskazówek, naprowadza na konkretne tropy, pozwala się się samemu domyślić finału historii. Praktycznie od pierwszych stron wiemy kto jest zdrajcą. Ale czy ta nasza wiedza ma rzeczywisty wpływ na rozwój wydarzeń? Weźmy pod uwagę, że „Stół króla Salomona” to dopiero pierwsza część trylogii, zagadka nie została rozwiązana do końca, więc jeszcze możemy być zaskoczeni ostatecznym finałem.

Powieść spełniła moje oczekiwania. Troszkę przygody, zdrady, morderstwa a nawet kapka miłości, całe szczęście obyło się bez burzliwego romansu. Tak samo jak polubiłam przygody Lary Croft na komputerze tak samo polubiłam naszych Kawalerów Poszukiwaczy bo cóż nas utrzymuje przy życiu?
Oczywiście
Tajemnica.