sobota, 17 września 2016

"Wstyd" Helen FitzGerald

Tytuł : „Wstyd”
Autor : Helen FitzGerald
Data wydania : 2016
Wydawnictwo : Burda Publishing Polska
Tytuł oryginału : Viral
Liczba stron : 296







Internetowi kalecy



Powiem szczerze, książka „Wstyd” trafiła do mnie zupełnym przypadkiem. Nie wiem, że zawiniła księgarnia internetowa czy ja, jednak kiedy otworzyłam paczkę znajdowała się na samym wierzchu. Zamiast zrobić karczemną awanturę i kłócić się o zwrot pieniędzy postanowiłam dać jej szansę. I stało się jak w przypadku pewnie niejednego z was. Już pierwszy akapit wbił mnie w fotel. Tak to jest kiedy pierwszymi słowami głównej bohaterki są jej perypetie seksualne , szczególnie jeśli dotyczą więcej niż dwóch osób. Zaczynało się ciekawie, i przyznam z pewnym zaskoczeniem równie ciekawie się skończyło. Troszeczkę gorzej było w środku jednak ogólnie jestem na tak.

Su Oliphant-Brotheridge tuż po urodzeniu została porzucona na progu koreańskiego sierocińca. Po roku czasu adoptowała ją szkocka rodzina, która pomimo starań nie doczekała się własnego potomka. Kiedy dziewczynka zjawiła się na wyspie Beth, świeżo upieczona mamusia , dowiedziała się że jest w ciąży. Po roku urodziła się kolejna córka. Przez pierwszych kilkanaście lat dziewczynki były papużkami nierozłączkami, jednak kiedy weszły w okres dojrzewania zaczęły się od siebie oddalać. Leah, młodsza z dziewcząt zaczęła unikać swojej skośnookiej siostry. Po ukończeniu szkoły średniej Leah w ramach nagrody wybłagała na rodzicach pozwolenie na wyjazd na Majorkę. Warunkiem jednak było zabranie Su. Leah by nie wstydzić się swojej adoptowanej siostry postanowiła zmienić ja z szarej, nieatrakcyjnej kujonki w imprezowego wampa. Podczas imprezy w clubie Coconut Lounge, znanym z perwersyjnych zabaw, pijana i nafaszerowana extasy Su uprawia sex oralny z 12 mężczyznami. Jeden z nich nagrywa filmik, który ląduje na YouTube. Kiedy następnego dnia, dziewczyna odkrywa, że online zobaczyło ja kilka tysięcy ludzi a liczba ta ciągle idzie w górę, postanawia nie wracać do domu i kupuje bilet na najbliższy prom do Barcelony.

Zacznę od minusów. Najpewniej najsłabszą stroną tej powieści są bohaterowie. Już już wydaje nam się, że znamy ich profil osobowościowy, by na następnej stronie zrobili coś co do nich zupełnie nie pasuje. Zastanawiam się czy zabieg tego swoistego rozdwojenia jaźni był celowy czy raczej wyszło to zupełnie przypadkowo. Atrakcyjna, cicha i zamknięta w sobie kujonka przeobraża się w dyskotekowego wampa, by w następnej chwili stać się agresywną outsiderką, na mściwej desperatce kończąc. Leniwa, mało ambitna, chamska młoda dziewczyna zamienia się w posłuszną córeczkę, która gdzieś po drodze gubi pazur i staje się zwykłymi ciepłymi kluchami. Pani sędzia, która w życiu nie złamała żadnego prawa, w jedynym dniu łamie ich całą masę , a na dodatek nie zdaje sobie sprawę z konsekwencji prawnych. Troszkę to naciągane. Jedyną osobą, która wydawała się prawdziwa i którą dało się polubić był ojciec dziewczynek. Kojarzył mi się z panem Dulskim. Taka cicha woda co brzegi wrze. Niby taka szara eminencja ale jak huknął to aż mu zaczęłam bić brawo.

A jeśli już jesteśmy przy bohaterach, może skupmy się na ich emocjach. Mamy tutaj do czynienia z niezwykle dysfunkcjonalną rodziną. Może nas dziwić to jak wyglądają imprezy na Majorce, mogą nas dziwić zabawy w stylu słoneczka, jednak moim zdaniem to co się stało było wypadkową wychowania. Wychowania bezstresowego. W tej rodzinie sam sobie rzepkę skrobie. Oprócz niedzielnych obiadków , z których jedna córa jak najszybciej dawała nogę a druga bała się rozmawiać, nie ma tutaj relacji dziecko-rodzic. Bo czyż troskliwi lub choćby interesujący się losem dziecka rodzice nie zauważali, że dziecko chodzi pijane? Czy każda normalna rodzina daje niepełnoletnim alkohol do obiadu? Czy jak rodzic znajduje pochowaną po kątach marihuanę to ją wyrzuca do kosza i udaje, że nic się nie stało? A kiedy dochodzi do tragedii to nadal wszyscy robią wszystko na własną rękę. Kuriozum było dla mnie wysłanie 17-latki samej na Majorkę by odszukała siostrę. Tego wszystkiego było troszkę za dużo. Czułam się jak bym nie miała do czynienia z rodziną tylko z jakiegoś rodzaju komuną lub kibucem. I te emocje. Albo były przesadzone albo nie było ich w ogóle.

Cieszę się, że dorastałam w czasach kiedy internet nie był jeszcze popularny. Siedziało się cały dzień na trzepaku. Rzucało kamieniami w okno koleżanki żeby wyszła na dwór. Teraz jak patrzę na młodych ludzi, to nawet będąc w grupie nie potrafią się odkleić od ekranów telefonów komórkowych. Serwisy społecznościowe, emaile, gry w stylu pokemonów, teraz to internet kieruje naszym życiem. Co chwilę sprawdzamy liczbę lajków, smucimy się gdy nasze nowe selfie nie zostało zauważone. A negatywny komantarz lub inne hejty nie raz już doprowadziły do samobójstwa. Właśnie o tym opowiada ta książka. O tym , jak sprytnie pozbawiono nas wolności i prywatności, i tylko nieliczni potrafią nie żyć mainstreamowo. I właśnie tego powinno być nam wstyd.

Książka to również doskonałe studium psychologiczne na temat współczesnej rodziny. Dużo się zmieniło od czasów kiedy byłam młoda. Nastąpił rozpad więzi rodzinnych. Rodzice zajęci są robieniem kariery kosztem własnych dzieci, a one pozostawione samym sobie zmuszone są dorosnąć szybciej. Jednak to przyśpieszone dojrzewanie jest wbrew naturze i może mieć czasem tragiczne konsekwencje.

Książka ta w doskonały sposób pokazuje jak egocentryczną i egoistyczną istotą jest jednostka ludzka. Nawet kiedy dzieje się tragedia myślmy tylko i wyłącznie o sobie. O własnym wstydzie, o tym jak to wpłynie na postrzeganie nas przez innych. I niestety musimy być ze sobą szczerzy, dla większości z nam sami jesteśmy centrum wszechświata. Może właśnie to wytyka nam autorka? Radzi nam rozejrzeć się wokół? Uniezależnić się od tego co powiedzą inni?

Lubię książki, które dają do myślenia, dlatego dziękuję autorce za tę powieść. Nie dość, że wspaniale spędziłam przy niej czas bo jest doskonale napisana i da się ją przeczytać za jednym posiedzeniem to jeszcze zmusza do wyciągnięcia wniosków i jest wspaniałym wstępem do szerszej dyskusji.