wtorek, 18 października 2016

"Akuszerka" Katja Kettu

Tytuł : „ Akuszerka”
Autor : Katja Kettu
Wydawnictwo : Świat Książki
Rok wydania : 2016
Liczba stron : 328
Tytuł oryginału : Kätilö









Wojenna sucz




Zdecydowanie jedna z najgorszych książek, które przeczytałam w tej roku. Totalny brak fabuły, koszmarny styl, wszechobecny chaos, postaci które nie sposób jest spamiętać i kipiący z kart książki wulgaryzm. Czytałam mając wrażenie, że mam do czynienia z wypocinami suki w rui. Polecam trzymać się od tej książki z daleka, a jeśli jest ona naprawdę najlepszą fińską powieścią to aż strach myśleć jakie są pozostałe.

Krzywe Oko, zwana też Dzikim Okiem czy Freulein Schewster, jest akuszerką. Rzecz dzieje się pod koniec drugiej wojny światowej. Do małej fińskiej miejscowości trafia przystojny SS-man – pracujący jako fotograf dla gazety. Dziewczyna zauroczona mężczyzną postanawia iść za nim na koniec świata. Trafia do obozu Titowka, gdzie pomaga tamtejszej akuszerce. Pewnego zimowego dnia samochód którym podróżuje wraz z mężczyzna ma wypadek. Na piechotę udają się do chaty nad Fiordem martwego Człowieka, gdzie czekając na pomoc, przeżywają burzliwy romans.

Książka napisana jest w postaci listów i moim zdaniem jest to jej największą wadę. Rzecz dzieje się i
w teraźniejszości i w przeszłości, czasem nawet zahaczając o przyszłość. Autorami listów są : Krzywe Oko, esesman Johannes oraz szpieg o pseudonimie Spalona Twarz. Muszę się przyznać bez bicia, że tego ostatniego wątku zupełnie nie zrozumiałam. Wiem, że powieść pisana była w oparciu o losy rodziny autorki, jednak do mnie ona totalnie nie przemówiła. Z jednej strony mamy niezbyt urodziwą kobietę w dość nieokreślonym wieku, przystojnego mordercę, oraz ojca dziewczyny, który szpieguje i dla aliantów i dla ruskich. Dla mnie to było troszkę za wiele. Były momenty, szczególnie jak bohaterka opowiadała o przeszłości kolejnych bohaterów, że totalnie nie wiedziałam o co chodzi.


Kolejną rzeczą były nazwy własne. Co to do cholery jest tinturi? Czy ja naprawdę muszę czytać książkę ze słownikiem? Albo jeger? Starałam się jak mogłam wyłapać z tekstu znaczenie tych słów jednak pomimo szczerych chęci mi się to nie udało. Podobnie było z imionami bohaterów. Jako Polka, która dość rzadko ma do czynienia z literaturą fińską nie jestem przyzwyczajona do brzmienia ich imion. Dla mnie wszystkie były do siebie podobne. Dlatego często łapałam się na tym, że musiałam się chwilkę zastanowić, kto w danym momencie jest głównym bohaterem opowieści.
Jednak zostawiając z boku ich imiona, postaci te były mdłe jak śledzie w occie. Żadna z nich nie wyróżniała się niczym szczególnym. Ba, wszystkie miały wspólny mianownik : nieokiełznaną chuć.

I tu dochodzimy do momentu właściwego, a mianowicie, dlaczego tak bardzo krytykuję tę książkę. Nie przepadam za romansami , gdzie ze stron kapie lukier a jak przewraca się kartki to wylatują różowe serduszka i brokat. Jednak nie lubię też kiedy języka używa się aż do przesady. Książka ta mogłaby służyć jako encyklopedia narządów rodnych. Tylu określeń na męskie i żeńskie genitalia to jeszcze w życiu nie słyszałam. Niektóre paliły policzki, niektóre były zabawne.. ale tego wszystkiego było po prostu za dużo.

Na początku współczułam naszej głównej bohaterce. Nie dość, że brzydka , nie dość że sierota to jeszcze przyszło jej żyć z czasach drugiej wojny światowej. Troszkę ją podziwiałam, że w tak trudnych warunkach udało jej się zachować odwagę i pogodę ducha. To wszystko do momentu kiedy na jej drodze stanął Johannes. Od tego momentu Krzywe Oko zamienia się w napaloną sucz, która nie robi nic innego tylko biega za chu...Było to żenujące i odpychające. Fragmenty o lizaniu stóp i wąchaniu pach wywoływały we mnie wymioty. Od połowy książki odechciało mi się czytać ( dodam, że fabułę znałam od samego początku , bo była niezwykle przewidywalna). I powiem szczerze bardzo mnie ucieszył koniec książki, ale tego co się stało już nie zdradzę.

Nie da się ukryć, że książka jest pełna realizmu i naturalizmu. Podobały mi się opisy przyrody i krajobrazu. Wprost zachwyciły mnie ludowe wierzenia i domowe sposoby leczenia. Typowe gusła. Domowe sposoby na antykoncepcję, na wypadanie macicy po ósmej ciąży. Dość sporo nauczyłam się o działaniu różnych ziół oraz tego w czym się wykąpać by czuć się zrelaksowanym. Właśnie to pomieszanie tradycyjnych wierzeń z okropieństwem II Wojny Światowej jako tako podratowało reputację tej książki.

Jest to dzieło niezwykle smutne i ukazujące bezsens oraz tragizm wojny. Nie tylko w Polsce były obozy koncentracyjne, również Finlandia nie była od nich wolna. Na przykładzie Totowki widzimy jak sadystycznie byli traktowani więźniowie a więźniarki w szczególności. Autorka nie boi się używać brutalnych słów by jeszcze bardziej podkreślić ten obraz. Jednak wydaje mi się, że to wszystko już było i średnio zorientowany w historii człowiek , wie to wszystko z lekcji historii.

Nie polecam tej książki. Cenię to, że autorka chciała się podzielić naprawdę tragiczną historią swojej rodziny, że w pewien sposób chciała ich wybielić i rzucić na nich inne światło jednak nie do końca jej się to udało. Nie udało mi się polubić bohaterów, ba nawet się zbytnio nie starałam. Jedyne co do nich poczułam to żal i współczucie nad ich szaleństwem.

Strata czasu.