poniedziałek, 10 października 2016

"Dziewczyna z Summit Lake" Charlie Donlea

Tytuł :”Dziewczyna z Summit Lake”
Autor : Charlie Donlea
Wydawnictwo : Filia
Rok wydania : 2016
Liczba stron : 416
Tytuł oryginału : Summit Lake





Niewidoczna ciąża





Dziewczyna z Summit Lake” jest połączeniem kryminału z powieścią obyczajową. Jak na autorski debiut wyszło całkiem nieźle, jest to na pewno dobry wstęp nowej serii kryminalnej z Kelsey Castle. Zawsze jednak musi być jakieś „ale”. Jakaś część mnie bardzo się wciągnęła w opowieść, kiedy inna wyłapywała nieścisłości i fragmenty które były zupełnie nieprawdopodobne i psuły początkowe dobre wrażenie. Moja dalsza recenzja może zawierać spojlery dlatego czytacie ją na własną odpowiedzialność.

Studentka prawa, Becca Eckersley zostaje brutalnie zamordowana w domku letniskowym swoich
rodziców w Summit Lake. Sprawca ucieka z miejsca przestępstwa a policji nie udaje się wpaść na żaden trop. Po dwóch tygodniach do małej miejscowości w paśmie Gór Błękitnych dociera młoda dziennikarka i pisarka Kelsey Castle. Jej redaktor naczelny wysłał ją tutaj nie tylko by dowiedziała się czegoś więcej na temat morderstwa, pragnął również by odpoczęła i wróciła do równowagi emocjonalnej po brutalnej napaści, której została ofiarą parę tygodni wcześniej. Kelsey zaczyna gromadzić informacje i wpada na trop, który może doprowadzić ją do przestępcy.


Fabuła książki jest dość ciekawa. Mamy tutaj małe senne miasteczko, w którym jak do tej pory największą zbrodnią było przypalenie tostów na śniadanie. Nagle w tej malowniczej miejscowości ginie młoda dziewczyna a policja nie wpada na żaden trop. I tutaj zaczynają się schody. Dowiadujemy się, że praca lokalnego szeryfa jest sabotowana a kontrolę nad śledztwem przejęła policja stanowa. Ojciec dziewczyny pragnie, by prawda o jego córce nie wyszła na jaw bo pomoże mu to przeszkodzić w starcie do urzędu sędziego. Okazuje się bowiem , że Becca nie dość, że wyszła za mąż to jeszcze w chwili śmierci była w zaawansowanej ciąży. Niestety nie jestem w stanie tego zrozumieć, jak rodzic może ingerować w śledztwo, nawet mając znajomości u władz? Czy jak by wasza córka została zgwałcona i skatowana na śmierć to przejmowalibyście się własną karierą? Czy pozwalali byście ukrywać fakty, które mogłyby doprowadzić do mordercy? Nie sądzę. Równie zadziwiająca i nieprawdopodobna była dla mnie postać Livvy, właścicielka kawiarni, postać która jako ostatnia rozmawiała z Becca. Niestety poznajemy ją tylko ze słyszenia, ponieważ znudzona szumem wokół morderstwa postanawia wyjechać. Czy naprawdę osoba, która znała Beccę praktycznie od urodzenia, która zmieniała jej pieluszki by wyjechała? Czy raczej została by na miejscu i pomagała w śledztwie? Nie mówiąc już o tym, że i ona utrudniała pracę policji ukrywając najważniejszy dowód rzeczowy.

Kolejną rzeczą, która zwróciła moją uwagę była straszna nieudolność organów ścigania. Jak to się dzieje, że siedzący ponad 40 lat w „biznesie” szeryf nie potrafił poradzić sobie sam ze sprawą , którą rozwiązała młoda dziennikarka z Miami? Przecież to właśnie on znał wszystkich w miasteczku, to przed nim powinni się otworzyć. Jednak wychodzi na to, że Kelsey miała większą siłę przebicia i każdego potrafiła namówić do współpracy, wszyscy dosłownie jedli jej z ręki. Wydaje mi się to troszeczkę naciągane. Wiem jak się sprawy mają w małych zamkniętych społecznościach, tutaj nie lubi się obcych, a już na pewno nie zostają oni naszymi przyjaciółmi.

Książka rozpoczyna się od rozmowy czwórki młodych ludzi siedzących w barze nad piwem. Opowiadają o tym jakie to jest piękne, że podczas kilku lat znajomości udało im się przyjaźnić i żadne z nich nie pragnęło czegoś więcej. Ani nie potworzyły się tutaj pary, ani nie było żadnych buziaków czy jednorazowych numerków. Czytając dalej zaczęłam się zastanawiać czy autor wie czym jest idea przyjaźni, bo niestety ta czwórka ludzi nimi na pewno nie była. Przyjaciele ze sobą rozmawiają, nie mają przed sobą sekretów , zawsze mogą na sobie polegać. Tutaj było za dużo kłamstwa, ukrywania faktów, obłudy, niedopowiedzeń dlatego wcale się nie dziwię, że cała to historia miała taki a nie inny finał. Sama postać głównej bohaterki, która jest narratorką połowy rozdziałów w książce, jest osobą której niestety nie da się polubić , moim zdaniem jest największą manipulantką z całej tej czwórki, zresztą spójrzcie na to z tej strony : w końcu podejrzanym o jej zabójstwo może być któryś z czwórki otaczających ja na studiach mężczyzn, których z pasją wodziła za nas. Nie dość tego, że Becca bawiła się ludźmi, to jeszcze zwalała na nich winę za swoje postępowanie. Niestety choć bardzo się starałam to nie udało mi się jej polubić , a nie ma chyba nic gorszego jak brak współczucia dla ofiary morderstwa, ba czasem nawet sobie myślałam : dostałaś na co zasłużyłaś.

Koniec książki mnie zaskoczył, z początku wydawał mi się zbyt nierealny. To niedowierzanie zmusiło mnie do powrotu do pierwszych rozdziałów. Jak przeczytałam je jeszcze raz to zdałam sobie sprawę, że praktycznie od początku znam rozwiązanie tej zagadki.

Jeszcze jedna uwaga do autora. Panie Donlea czy widział pan kiedyś kobietę pod koniec szóstego miesiąca ciąży? Ma Pan dwójkę dzieci więc zapewne tak. Z przykrością więc stwierdzę, że ciąża Becci byłaby widoczna dla każdego postronnego obywatela. A tym bardziej dla policji, która badała miejsce zbrodni. Becca była drobniutka, ale dziecko które w sobie nosiła było duże- tak wynikało z badania ginekologicznego, więc brzucha niestety nie dało się ukryć – był to najsłabszy motyw całej powieści.

Ale koniec wylewania pomyj na głowę. Jak na debiut był on całkiem udany. Lektura była szybka, zwroty akcji ciekawe, a czego więcej wymagać od kryminału? Następnym razem przydałaby się większa dbałość o szczegóły, lepsza analiza dostępnych faktów i lepiej przedstawione sylwetki bohaterów. Ale wierzę , że przy następnym tomie będzie lepiej. Trzymam kciuki.


P.S Jeśli Summit Lake naprawdę istnieje to dałabym wszystko za wakacje w tak uroczym miejscu.