piątek, 14 kwietnia 2017

"Diabolika" S.J Kincaid

 Tytuł : "Diabolika"
 Autor : S.J Kincaid
 Wydawnictwo : Otwarte
 Rok wydania : 2017
 Liczba stron : 412
 Tytuł oryginału : The Diabolic




 Ludzka Diabolika


 Wow, zastanawia mnie dlaczego ta powieść dostała tak dobre recenzje. I to nie tylko na rodzimych portalach. Goodreads ocenia ją na ponad cztery gwiazdki na pięć. Dla mnie powieść ta wypadła blado. Nie ma w niej nic co czyniłoby ją lepszą od innych powieści z gatunku New Adult SF. Mamy tu do czynienia z utartych schematem, nawet dystopijny świat który poznajemy wydaje się nam znajomy. Oczywiście do przewidzenia było, że pojawi się również wątek miłosny. Więc co takie czytelnicy znaleźli w tej książce, że aż tak są nią zachwyceni? Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Nemezis jest Diaboliką. Sztucznie wyhodowanym ludzkim bytem, jednak ze zmienionym kodem genetycznym. Jej hodowcy zaprogramowali ją tak by mogła służyć tylko i wyłącznie jednej osobie. Miała jej strzec przed wszystkimi czyhającymi niebezpieczeństwami. Diaboliki są większych rozmiarów niż normalni ludzie, mają też więcej siły, są prawdziwymi drapieżnikami z rozbudowanym instynktem łowieckim. Jednak dla osób, którymi się opiekują są gotowe oddać swoje życie. Tylko ich kochają , tylko wobec nich są lojalni, potrafią nawet zabić członków rodziny swoich
podopiecznych, jeśli wyczują że im zagrażają.
Właścicielką Nemezis została Sydonia, córka senatora, osoby bardzo kontrowersyjnej, będącej w zatargu z rządzącym Galaktyką cesarzem. Senator oskarżany jest o Herezję, a nad jego domem zbierają się czarne chmury. Pewnego razu Sydonia wyzwana zostaje na dwór cesarski by stawić się przed sądem. matka dziewczyny, wiedząc , że jej córka nie ma wystarczająco dużo temperamentu i odwagi postanawia zamiast niej wysłać jej Diabolikę. Nemezis oprócz zabiegów mających upodobnić ją do istoty ludzkiej, pobiera lekcje etykiety. Kiedy jest gotowa statek zabiera ją w sam środek galaktyki, gdzie ma udawać swoją Panią i zadbać o to by jej imię pozostało nieskalane.

Super. Wszystko to brzmi bardzo zachęcająco. Naprawdę liczyłam na to, że dostanę książkę inną niż wszystkie. Jednak już wcześniej powinnam zacząć coś przeczuwać. Kilka lat temu dostałam pierwszy tom serii "Selekcja" Kiery Cass. Przyznam szczerze, że nie udało mi się dobrnąć nawet do połowy. Potem przyszła pora na "Niezgodną"- i to samo, następnie "Obca"- trzydziesta strona i koniec. A wszystkie te pozycje dostawały bardzo wysokie noty. Potem przez jakiś czas dałam sobie spokój z tym gatunkiem. Gdy zobaczyłam okładkę "Diaboliki" miałam przeczucie, że to jest to. Niestety. 
Dostałam kolejny odgrzewany kotlet, powielony schemat, na którego czoło wysuwa się wątek miłosny. I to właśnie on zabił całą książkę.

Od samego początku książki, ba od samej okładki, autorka wmawia nam że nasza główna bohaterka nie jest człowiekiem, tylko specjalnie wyhodowanym humanoidem, którego głównym celem jest ochrona swojego Pana. I powiem, że na początku Nemezis była dla mnie bardzo wiarygodna. Wszystko co robiła miało na celu służenie Sydonii, zwracała uwagę na otoczenie, przewidywała zagrożenia, była jak czujny pies myśliwski. Krytycy zarzucają książce, że jest zbyt brutalna. Moim zdaniem Diaboliki powinny być brutalne, powinny nie mieć skrupułów i nie wahać się przed skręceniem karku wrogom swoich właścicieli. Więc o co cały ten szum?
Jednak w połowie książki coś się zmieniło. Istota, która miała nie znać uczuć , nagle zaczyna je odczuwać. WTF?? Czuje strach, smutek, żal, złość.  Co się stało z tym drapieżnym stworzeniem? Czy coś poszło nie tak w procesie tworzenia? Czy nastąpiło jakieś zwarcie? Ale przecież Nemezis nie jest cyborgiem. Czy akurat ta Diabolika była nieudanym egzemplarzem? A może każda by się taka stała jeśli dać jej taką możliwość? Może to te lekcje etykiety uczyniły ją bardziej ludzką? Na to pytanie niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć. Ale jedno wiem na pewno, w tym momencie bohaterka straciła dla mnie wszelką wiarygodność i zaczęłam podchodzić do książki z destansem i sceptycyzmem, i to się nie zmieniło do samego końca.

Jak już wiemy nasza Nemezis ( może za sprawą religii- ważny element w książce- czy Bóg wie czego jeszcze ) ma uczucia. Ba, pomijając te podstawowe, ma jeszcze uczucia wyższe - kocha. I to był już totalny gwóźdź do trumny. Mogłam jej jeszcze wybaczyć pewne wybryki ale tego, że się zakochała niestety nie jestem w stanie. Wątek romansu zabił tę książkę, a najgorsze jest to, że bez niego fabuła by zyskała i to bardzo dużo. Na prawdę, wystarczyło zmienić parę wątków i dialogów i powieść by zyskała na autentyczności.

Widać, że autorka dużo czerpała od innych pisarzy gatunku sf czy New Adult. Świat, który nam przedstawia nie był dla mnie nowy ani zaskakujący. Cała książka była raczej dość schematyczna, i troszeczkę naciągana. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak to wszystko miało wyglądać. Wiemy, że ludzkość zawładnęła wszechświatem, wiemy że planeta ziemia nie ma już większego znaczenia i żyją na niej wyrzutki społeczeństwa. Wiemy, że elita planety nie robić nic tylko pije i się bawi, a ponad to korzysta ze zdobyczy technologicznych swoich przodków. Ci bogatsi żyją na wielkich statkach kosmicznych, którymi sterują maszyny, które naprawiają maszyny, a żeby to wszystko działało to muszą być kolejne maszyny by naprawiać te maszyny itd itd. Problem jest taki, że technologia się starzeje , maszyny psują a nie ma kto ich naprawiać, gdyż nie kształci się specjalistów ani inżynierów, bo wiedza jest zakazana. yyyy.. co? Nie bardzo zrozumiałam dlaczego uczenie się miało by być złe? I tym samym fabuła była dla mnie nieco niezrozumiała. Skoro wszyscy zdawali sobie sprawę, że bez wiedzy wszystko to upadnie już w najbliższej przyszłości to dlaczego zamiast to zmienić to zwolenników tzw herezji ( czyt. nauki ) skazywali na śmierć? Chyba tylko i wyłącznie po to by książka zyskała jakąś fabułę. 

Oj ciężko się to czytało nie powiem, co prawda udało mi się dobrnąć do końca ( choć od połowy już go przewidziałam ) jednak było to nie lada osiągnięcie. Płytcy, mało wiarygodni bohaterowie, którzy działają bez zastanowienia. Świat, który ( choć dobrze odmalowany ) również nie jest wiarygodny. Koniec , który niczym nie zaskakuje. Jeszcze pierwsza połowa książki była znośna , potem było tylko pod górkę. I te nudy. Nie polecam i sama na pewno nie sięgnę po drugi tom .