czwartek, 6 kwietnia 2017

"Mroczny zaułek" Louise Doughty



Tytuł : "Mroczny zaułek"
Autor : Louise Doughy
Wydawnictwo : Burda Książki
Rok wydania : 2017
Liczba stron : 350 
Tytuł oryginału :  Apple Three Yard



 Brudny Gray


Jak by ktoś kazał mi zrecenzować tę książkę po pierwszych 200 stronach to miałabym wielki problem. Zaczęła się rewelacyjnie, potem tempo zwolniło aż do przysłowiowego żółwiego. I w pewnym momencie trafia piorun. Pisarka dostaje skrzydeł, akcja nabiera tempa i kolorów. Zupełnie jak by w połowie książki zmienił się autor. Na sam koniec dostałam niesamowitą powieść od której
nie sposób było się oderwać.

Yvonne Carmichael jest kobietą sukcesu. Ma wszystko czego chcielibyśmy od życia : kochającą rodzinę, tytuł naukowy, pieniądze i piękny dom na przedmieściach. Jednak czegoś w życiu jej brakuje. Pewnego dnia w Pałacu Wesministerskim, gdzie udzielała prelekcji z zakresu genetyki, poznaje mężczyznę. Wybucha między nimi gwałtowny romans. Spotykają się w najmroczniejszych zakątkach Londynu gdzie oddają się szybkiej i gwałtownej miłości.
Pewnego dnia Yvonne bierze udział w przyjęciu na terenie Uniwersytetu na którym wykłada, przyjęcie zorganizowane jest przez odchodzącego rektora. Pijana pada ofiarą przemocy. 
Nie potrafi zdobyć się na to by powiedzieć o wszystkim mężowi. Jedyną osobą, która jest w stanie ją zrozumieć jest jej kochanek.
Kilka miesięcy później do jej drzwi puka policja. Kobieta zostaje aresztowana i oskarżona o współudział w morderstwie. 

Wydawać by się mogło, że wydawca opisał nam dokładnie całą książkę. Z góry wiemy na czym będzie się opierała fabuła. Yvonne poznajemy już na sali sądowej w momencie kiedy składa zeznania. Jednak nadal nie wiemy jak do tego doszło, co nią powodowało. Nie wiemy nic o jej uczuciach, jest dla nas czystą kartą, którą autorka z każdą kolejną kartą powieści stara się wypełnić.
Poznajemy więc Yvonne. Matkę dwojga dzieci, z których jedno, już dorosłe choruje na chorobę dwubiegunową. Yvonne jest wykształconą kobietą, której udało się zrobić akademicką karierę. Jest światowej sławy genetykiem, ekspertem zapraszanym na sympozja i prelekcje, wykłądowcą uniwersyteckim, pracuje w sławnym Instytucie Beuforta. Ma kochającego męża, również genetyka, który pomimo przelotnego romansu, ją kocha i zawsze stoi u jej boku. Wydaje się, że życie Ivonne jest poukładane i szczęśliwe. Co więc skłoniło tę kobietę do nawiązania romansu? Do spotykania się z nieznajomym mężczyznom w mrocznych i brudnych uliczkach gdzie w pośpiechu uprawiają sex? 
Poznajemy zupełnie inną Yvonne, nie stateczną i szanowaną genetyczkę, a śmiałą i wyzwoloną kobietę, która nie zawaha się okłamać najbliższych. Jaka naprawdę jest Yvonne? czy taka metamorfoza jest możliwa? Czy każdy z nas ma swoją zwierzęcą bezwzględną naturę? 
Cieszę się, że książka nie została opowiedziana przez wszystkowiedzącego autora. Naszą narratorką jest sama Yvonne, co czyni z powieści niesamowitą literaturę psychologiczną. Mamy wgląd w uczucia bohaterki, wiemy co nią powodowało. Chociaż zmieniła się o 180 stopni to ta metamorfoza przynajmniej dla mnie była wiarygodna. Zresztą czy nie jest możliwe, że pewnego dnia na naszej drodze stanie człowiek, bratnia dusza , któremu oddamy się bez reszty?

Inną sprawą jest postać naszego kolejnego bohatera, kochanka Yvonne, którego ona sama nazywa Panem X. jego imię poznajemy na samym końcu powieści. Ten bohater, pomimo szczerych chęci pisarki nie był dla mnie zbyt realistyczny. Po pierwsze autorka okryła go tajemnicą niczym Jamesa Bonda. Jednak nie do końca zrozumiałam czemu jego postać miała być zagadką, czemu nie mogliśmy poznać chociaż jego imienia, czemu jego życie opisywane było tylko fragmentarycznie. Po drugie, niezbyt uwierzyłam w jego zaangażowanie w związek i tym samym w finał całej historii. Pan X owinął sobie Yvonne wokół palca. Była na każde jego zawołanie, czekała na smsy, praktycznie błagała o spotkania. On zawsze starał się trzymać na uboczu, jak dochodzący kochanek, który akurat nie ma nic lepszego do roboty. Czy taka osoba, naprawdę popełniła by zbrodnię o jaką został oskarżony, w imię kobiety, którą widział kilkanaście razy w życiu?Możliwe jeśli był psychopatą, ale wierzcie mi na pewno nim nie był.
Jak pisałam wyżej książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza relacjonuje życie Yvonne i jak doszło do tego , że wylądowała na sali sądowej. Mamy tutaj do czynienia z dramatem psychologicznym, bohaterka krok po kroku opowiada o tym dlaczego uwikłała się w związek z nieznajomym. Jak się czuła, co czuła do niego. Ta część książki dla niecierpliwych czytelników może wydać się nudna i zbyt przegadana. Ja jestem dość cierpliwą osobą i bardzo się cieszę, że czytałam dalej.
W części drugiej mamy do czynienia z dramatem sądowym w stylu Johna Grishama. I to właśnie misie lubią najbardziej. Siedzieć na sali sądowej i słuchać o tym jak związek Yvonne był postrzegany z zewnątrz. Czy ludzie o nim wiedzieli? Czy też udało im się zachować tajemnicę? 
A potem spada na nas lawina, od książki wprost nie można się oderwać. A sam koniec ? Jest wprost zachwycający. Myślimy, że już wiemy wszystko a okazuje się, że autorka ma dla nas kolejną niespodziankę. Takie zakończenia lubię, gdyż na długo zapadają w pamięć.

Książkę polecam fanom thrillerów psychologicznych jak również fanom dramatów sądowych. Polecam ją fanom erotyki, ponieważ gorących scen jest tutaj naprawdę bez liku. Brudnych , mrocznych i jednocześnie fascynujących, rodem z Graya.