poniedziałek, 17 kwietnia 2017

"Hardcorowi bibliotekarze z Timbuktu" Joshua Hammer

 Tytuł : "Hardcorowi bibliotekarze z Timbuktu"
 Autor : Joshua Hammer
 Wydawnictwo : AGORA SA
 Rok wydania : 2017
 Liczba stron : 340


 Nie dajmy zapomnieć


Czytając notkę wydawniczą miałam wrażenie, że to zwykła fikcja literacka, troszkę zwariowana książka, na poły przygodowa (w stylu Indiany Jonesa) a troszkę komediowa. Byłam bardzo zaskoczona kiedy okazało się, że opowiada ona o losach człowieka, który zrobił tak wiele dla naszej kultury i spuścizny literackiej. Mowa tutaj o niezwykłym człowieku, Abdel Kader Haidara, który podjął osobistą, cichą wojnę z islamskimi terrorystami. Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam jednak
po przeczytaniu tej skromnej książki wiem, że był naprawdę wielkim bohaterem, który ocalił setki tysięcy manuskryptów przed zniszczeniem. Ta książka powinna znaleźć się w absolutnie każdej bibliotece. 

Tytuł książki pochodzi od grupy bibliotekarzy, którzy sprzeciwili się Al-Kaidzie w islamskim Maghrebie, potajemnie przewieźli 377 000 manuskryptów w miejsce gdzie były bezpieczne. Musieli przeprawić się przez strefę wojenną a terroryści nie byli jedynym czyhającym na nich zagrożeniem. Rozstawiane na drogach wojskowe blokady rządowe, pełne skorumpowanych i niebezpiecznych żołnierzy, również były czymś co mogło spowodować niepowodzenie całej misji. 
Nie myślcie jednak, że książka opowiada nam tylko tę jedną historię. Autor pokazuje nam szerszy konspekt. "Hardkorowi bibliotekarze z Timbuktu" to udane połączenie reportażu z powieścią przygodową. Autor w przystępny sposób przedstawia nam historię i sytuację polityczną w Mali i północno-zachodniej Afryce, gdzie toczy się akcja powieści. Z dumą prezentuje nam historię miasta Timbuktu, w którym przechowywane jest wiele artefaktów życia kulturowego.

W dzisiejszych czasach, my ludzie Zachodu, postrzegamy Afrykę jako kontynent, którym zawładnęła bieda i wojna. Kontynent, z którego ludzie uciekają, gdzie wciąż panuje niewolnictwo a tysiące ludzi umiera z głodu. Jakże łatwo nam zapomnieć to, że kiedy Europa pogrążyła się w "ciemnych wiekach", to właśnie Timbuktu było miejscem kulturalnego oświecenia świata muzułmańskiego. To właśnie tu zjeżdżali się poeci, inżynierowi czy filozofowie by debatować i dzielić się pomysłami. Trwało do od XIII do XVII wieku. Ta wymiana poglądów poświęcona była tysiącom manuskryptów napisanych w języku arabskim oraz różnych językach afrykańskich.
Złoty wiek kultury Timbuktu nastąpił w XVI w. kiedy to populacja miasta osiągnęła 100 000 mieszkańców z czego 1/4 była studentami z różnych części świata islamskiego. Oprócz studiowania tekstów religijnych zajmowali się oni poezją, algebrą, medycyną, botaniką, geografią i astronomią. Wszystko to było możliwe dzięki tolerancyjnej ideologi sufizmu, która cechowała rządzących Timbuktu.
Jednak w Afryce, ówczesnych czasów, były również inne ideologie, które zdobywały coraz szersze grono zwolenników. Radykalni konserwatyści islamscy uważali manuskrypty za herezję. Również okupacyjne siły francuskie, które zajęły tę część świata w XIX wieku, uważały podania za grabież. Właśnie wtedy, by zapobiec konfiskacie, która zakończyła by się zniszczeniem tych dóbr kultury, ludzie zaczęli je ukrywać. Mieszkańcy Timbuktu zaczęli ukrywać dokumenty w swoich domach i pustynnych jaskiniach. Do XX wieku wszystkie zniknęły z widoku publicznego, stały się niewidoczne dla świata. Jednak nie wszyscy o nich zapomnieli. 

W latach 80 XX wieku starano się z powrotem zebrać wszystkie manuskrypty w nowo powstałych bibliotekach. Zostały one sfinansowane przez Arabię Saudyjską i inne kraje arabskie bogate w ropę naftową. Założony został Instytut Ahmeda Baba. Książka to opowiada historię jednego z kolekcjonerów manuskryptów Abdel Kader Haidara. 
W marcu 2012 nastąpiła inwazja na Timbuktu. Miasto zaatakowały połączone siły AQIM i Tuaregów, uzbrojone w broń pozostałą po upadku rządów libijskiego dyktatora Muammara El-Qaddafiego. Islamiści początkowo zajęli się ubiorem, muzyką i kulturą, tym samym nie zauważywszy przemieszczającego się zbioru manuskryptów. dzięki temu do 2013 roku, kiedy zostali wyparci z Mali, udało im się zniszczyć jedynie kilka tysięcy cennych dzieł. 
Paradoksalnie to właśnie atak islamistów otworzył światu oczy na literackie dziedzictwo Timbuktu i umożliwił jego skatalogowanie. 

Pomimo niezwykle sugestywnego tytułu , tylko w mniej więcej 20 procentach jest to opowieść o słynnych bibliotekarzach. Spotkałam się z opiniami, że w całej historii powinno być więcej treści. Osobiście się z tym nie zgadzam. Uwielbiam reportaże, uwielbiam dowiadywać się czegoś nowego. A to co przeczytałam było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Autor w dużej mierze skupia się na tym jak doszło do okupacji Timbuktu, analizuje sposób w jaki przywódcy grup islamistycznych się radykalizowali. Myślę , że jest to bardzo współczesne i można z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość, byle tylko nie dopuścić do powtórki z historii. Czasem ciężko było dogonić autora w jego przemyśleniach, książka jest dość cieńka, wiele faktów zostało tu pominiętych, jednak jest wiele źródeł gdzie możemy poszerzyć naszą wiedzę. 

Książka dużo mówi o prawie szarijatu, prawie które ma na celu upokorzenie człowieka. Dostajemy tutaj dokładny opis zła, które może uczynić. W dzisiejszych czasach panuje przekonanie, że wszyscy muzułmanie są źli. Jednak autor uzmysławia nam, że są ludzie zupełnie inni od terrorystów, ludzie tolerancyjni, pokojowo nastawieni. Mieszkańcy Mali i większa część ludów Afryki Północnej nie popiera ruchów ekstremistycznych. Prawo szarijatu ich zabija i niszczy marzenia. Cieszę się, że Hammer nam to pokazał, jednak myślę że dużo wody w rzece upłynie byśmy w to uwierzyli i zmienili nasze przekonania.

Uważam, że każdy powinien sięgnąć po tę książkę. Uczy nas historii, uczy nas pokory a jednocześnie przedstawia fakty , które większości nie były znane. Nie martwcie się, nie zostaniecie zasypani datami i wydarzeniami jak z rękawa czarodzieja. To prawdziwa książka przygodowa z historycznym światem, która odkrywa przed nami historię ludzi, którzy zrobili wiele by ocalić nasze dziedzictwo.
Nie pozwólcie by świat o nich zapomniał. Must read