niedziela, 14 czerwca 2015

"Dwie kochanki" Marek Harny


Tytul: "Dwie kochanki"
Autor : Marek Harny
Wydawnictwo : Proszynski i Ska
Rok wydania : 2014
Liczba stron : 632




Milosne rozliczenie z historia

Jesli jakis obcokrajowiec by mnie poprosil o opisanie narodu polskiego, jego wad i zalet, lekow i nadziei polecilabym mu przeczytanie "Dwoch kochanek". Chociaz jest mala szansa na to by powiesc doczekala sie tlumaczenia na jezyki obce gdyz pomimo swoich aspiracji nie jest to literatura najwyzszych lotow. Co mnie osobiscie w tej pozycji zafascynowalo to idealne odzwierciedlenie kondycji narodu polskiego, ktora od lat nie ewoluowala. Jacy jestesmy sami wiemi. Pod maska europejskosci skrywamy gnusnosc, rozpasanie i niemoznosc rozliczenia sie z przeszloscia. Negatywne recenzje ksiazki wyplywaja pewnie z tego, ze jest ona tak samo szara i nudna jak Polska, ktora nas otacza. Polska historii, Polska martyrologii, ot taka Polska droga krzyzowa.


Akcja powiesci toczy sie pod koniec XX wieku. Pisarz Marcin Cichy poznaje druga milosc swojego zycia reporterke i dziennikarke Agate. Tym co ich laczy to nie tylko milosc do literatury. Oboje rozpoczynaja prace nad serialem o kontrowersyjnej polskiej artystce : piosenkarce i performerce Maryli Podgorskiej. Kobieta, ktora dwa lata wczesniej zginela w wypadku samochodowym na poludniu Francji ponad dwadziescia lat temu kiedy Marcin byl nie znajacym zycia chlopcem byla
jego kochanka. Agata rowniez poznala ja osobiscie i zafascynowana jej postacia postanowila zglebic cala przeszlosc artystki, zbadac najczarniejsze zakamarki i dowiedziec sie co spowodowalo, ze utalentowana Zydowka nie mogla znalezc swojego miejsca na tym swiecie.

Musze to przyznac bez bicia : ksiazka jest cholernie ciezka. I to nie tylko ze wzgledu na kontrowersyjny temat , rowniez sam styl pisarski Marka Harnego nie zacheca do lektury. Kilkukrotnie chcialam odlozyc ksiazke na polke " niedoczytanych do konca" i juz prawie to zrobilam, kiedy natknelam sie na pamietniki Chany Berg. To wlasnie nimi autor uratowal cala powiesc. Pierwsze 200 stron bylo zupelnie niepotrzebnym wstepem do prawdziwej fabuly. Rowniez sam format powiesci pozostawia wiele do zyczenia. Akcja toczy sie dwutorowo. Z jednej strony fabula osadzona jest w latac 80 XX wieku by w naprzemiennych akapitach powracac do poczatku lat 60. Czasem mozna sie w tym wszystkim niezle pogubic, dlatego lektura wymagala ode mnie skupienia. Rowniez namnozenie watkow pobocznych i postaci, oraz samo zapetlenie fabuly wprowadzaja niepotrzebny chaos.

Od samego poczatku zastanawialam sie jak to sie stalo, ze Marcin i Agata zostali para. Czytajac tekst nie ma tutaj mowy o zadnych uczuciach jest tylko magnetyzm i pozadanie na ktorych glowni bohaterowie opieraja swoj zwiazek. No i oczywiscie motyw Maryli ( Maszenki, Miriam). Kazda rozmowa, klotnia, sex koncza sie slowami o niej. Wydawalo mi sie to troszke naciagane. Z powiesci dowiadujemy sie, ze Marcin, dla ktorego Maryla pozostala miloscia zycia spotykal sie z nia tylko przez tydzien ( a reszte zycia o niej myslal). Czy osoba , ktora widzimy dzien w dzien przez 7 dni, kiedy tak naprawde nie uda nam sie jej dokladnie poznac jest w stanie calkowicie przewartosciowac nasze zycie? Agata uwazala , ze Marcin byl skarbnica wiedzy o Maryli, jedna z najwazniejszych osob w jej zyciu, swoistym guru , ktory wiedzial o niej wszystko. Moim zdaniem to bylo bardzo naiwne. Czy 17 latek jest w stanie przejrzec psychike starszej kobiety? czy po prostu kieruje nim pozadanie zakazanego owocu?

Z tekstu wylania sie smutny obraz naszego kraju i Polakow wogole. I tutaj nic sie przez lata nie zmienilo. Do tej pory nie mozemy uporac sie z nasza tragiczna historia. I osobiscie uwazam , ze prawda o zbrodniach wojennych nigdy nie wyjdzie na jaw. Ta ksiazka uczy nas, ze czlowiek w stanie zagrozenia przejawia dotychczas nieznane mu instynkty. Jeden moze wziac bron i zostac partyzantem, drugi sie totalnie rozsypie i zacznie kolaborowac, trzeci pod plaszczykiem nieugietosci bedzie mial piwnice pelna zydow, ktorych wyda za kilo cukru. Jedno jest pewne. W czasie wojny nikomu nie mozna ufac, nawet wlasnej rodzinie gdyz kazdy moze nam wlozyc noz pod zebra. I wlasnie to mnie ubodlo najbardziej. Ten totalny brak jakichkolwiek emocji oprocz czysto zwierzecych instynktow. Poniekad powiesc jest saga rodzina, w ktorej poznajemy kilka pokolen jednak gdyby nie wspolne nazwisko nigdy bym nie powiedziala, ze bohaterowie sa ze soba pokrewnieni. Czy to wojna tak odczlowiecza ludzi? Czy po prostu autor stwierdzil ze uczucia nie sa wazne, a wazny jest indywidualizm jednostki?

Moim zdaniem autor tylko polizal problem , ktory chcial zglebic. Spdziewalam sie analizy i weryfikacji naszej trudnej historii a dostalam poniekad powiesc erotyczno-obyczajowo-milosna. Wazne tematy wydawaly mi sie pominiete a koniec nie do konca zrozumialy. Postaci, pomimo bagazu doswiadczen i lat na karku wydawaly sie naiwne i rozpieszczone. Dorosli zachowywali sie jak nastolatki. Uwazam , ze napisanie tej powiesci bylo swoistym faux pas, szyderczym usmiechem w strone bolesnej historii. Nic nie wytlumaczylo tylko pozostawilo niesmak.

Moja ocena to 4/10.