środa, 24 czerwca 2015

"Ostatnie piec dni" Julie Lawson Timmer


Tytul : " Ostatnie piec dni "
Autor : Julie Lawson Timmer
Wydawnictwo : Proszynski i Ska
Rok wydania : 2015




Choroby z kiosku ruchu





Czy tylko ja odnosze wrazenie, ze 3/4 ksiazek z cyklu "Kobiety to czytaja" to schematyczne i przewidywalne powiesci obyczajowe lub lzawe Harlequiny, rozniace sie od tych z kiosku na rogu tylko wyzsza cena? Wydawaloby sie, ze najprostsza metoda na przyciagniecie uwagi czytelniczek jest otworzenie atlasu medycznego i randomowe wybranie smiertelnej choroby. Niestety wszystko to juz bylo ( chociazby w powiesciach Jodi Picoult), dlatego by znalezc cos egzotycznego, co a nuz znudzone czytelniczki zaskoczy trzeba zadac sobie troszke trudu. AIDS juz jest oklepane, rak tez juz sie nam przejadl wiec czas na cos mniej znanego, w tym przypadku wybor padl na chorobe Huntingtona. Autorka jakby sobie zdwala sprawe , ze o bolu, cierpieniu i upokorzeniu nie napisze wiecej niz 200 stron ( i dzieki Bogu ) to do powiesci wplotla druga, rownie lzawa i przewidywalna historie dziecka, ktore na rok trafilo do adopcji. Zakonczenia obu watkow mozemy sie domyslic juz na starcie, dlatego zamiast wydawac 40 zlotych na to "dzielo" polecam wlaczyc pierwszy lepszy kanal w telewizji, chociazby "Uwage" i dostaniemy dokladnie to samo i to za darmo.
Mara, hinduska z pochodzenia, trafila do rodziny adopcyjnej jako mala dziewczynka. Wiadomo, ze historia kolem sie toczy, dlatego po latach nieudanych staran o dziecko, rowniez i do jej rodziny trafia dziewczynka z Indii, Lakshmii. Wszystko wydawaloby sie piekne do czasu kiedy Mara, wzieta prawniczka, dowiaduje sie ze cierpi na dziedziczna chorobe Huntingtona, ktora objawila sie u niej dopieru w wieku 40 lat. Choroba zwana inaczej Plasawica objawia sie niekontrolowanymi ruchami koczyn oraz postepujacym otepieniem co w rezultacie prowadzi do zaburzen mowy oraz polykania a chory staje sie calkowicie uzalezniony od pomocy innych ludzi. Z Plasawica da sie przezyc do 15 lat jednak w koncowym stadium czlowiek staje sie warzywem. Mara nie chce byc ciezarem dla najblizszych i postanawia polknac tabletki nasenne by odejsc z tego swiata. Na date popelnienia samobojstwa wybiera dzien kiedy objawy choroby ( jak nietrzymanie moczu ) sie nasila. Zostaje jej piec dni na pozegnanie sie z rodzina i rozliczenie ze swoim dotychczasowym zyciem. 

W drugiej historii poznajemy Scotta nauczyciela i trenera druzyny koszykowki w Liceum Franklina. Zona Scotta Laurie po latach staran w koncu zachodzi w ciaze. Malzenstwo w ciagu ostatniego roku pelnilo funkcje rodziny zastepczej dla 8 letniego Curtisa, ktorego matka osadzona zostala w wiezieniu. Nadchodzi dzien kiedy kobieta wychodzi i chlopiec  musi do niej wrocic. Scott nie potrafi sie pogodzic z utrata swojego podopiecznego, z ktorym przez rok czasu zdazyl sie zzyc. I wtedy dochodzi do tragedii, matka chlopca tuz po wyjsciu z wiezienia przedawkowuje narkotyki i umiera a opieka nad Curtisem przechodzi na jego wchodzacego w dorosle zycie brata. Jednak czy 18 letni chlopak bedzie w stanie zrezygnowac ze swoich marzen o studiach by zajmowac sie mlodszym bratem?

Autorka starala sie polaczyc obie historie jednak nie do konca jej to wyszlo. Oboje glownych bohaterow, Mara i Scott oprocz zycia w realu prowadza rowniez zycie w sieci. Poznali sie na forum dla rodzicow adopcyjnych, ktore wraz z rozwojem przeksztalcilo sie w portal sluzacy pomoca ludziom z roznymi problemami. Forum oparte jest na zasadzie calkowitej anonimowosci gdzie ludzie rozpoznaja sie tylko po nickach a nic konkretnego o sobie nie wiedza. Mara i Scott wymieniaja sie prywatnymi wiadomosciami i dziela wrazeniami ze swojego zycia ( oboje sa rodzicami adpocyjnymi ). Z poczatku liczylam na to, ze znajomosc online bedzie miala wiekszy wplyw na zycie naszych bohaterow, jednak sie zawiodlam. Ani Mara ani Scott nie mieli wplywu na swoje wzajemne poczynania, a szkoda bo moze rozsadnemu nauczycielowi udaloby sie przemowic do rozsadku Marze, ktorej postac mnie niesamowicie irytowala.
Jednak mysle, ze rozumiem dlaczego autorka wogole wprowadzila watek portalu internetowego czy postac taksowkarza Harrego. Sama czesto mam tak, ze trudno mi jest rozmawiac z najblizszymi o wlasnych problemach. sa to osoby, ktore mnie znaja, razem przezywalismy swoje zycie dlatego ich ocena nigdy do konca nie bedzie obiektywna. Co innego gdy dane jest nam wygadac sie przed kims obcym. Kims kto nas nie zna a swoja ocene moze zbudowac tylko z faktow, ktore mu przedstawimy i nie patrzy na okolicznosci. Jak dla Scotta wazna byla opinia i wsparcie uzytkownikow forum tak dla Mary postac Harrego spelnila role powiernika i przyjaciela. 

Co mnie niesamowicie draznilo w ksiazce to jej przewidywalnosc. Praktycznie od poczatku do samego konca wiedzialam jak sie skonczy. Rowniez postaci glownych bohaterow byly przerysowane a niektore z nich bardzo denerwujace. Na przyklad postac Laurie. Czesto mialam ochote wykrzyczec do Scotta : "Rzuc to babsko w diably" bo sama to bym od niej wiala gdzie pieprz rosnie. Cale szczescie , ze na koncu powiesci udalo jej sie troszke zrehabilitowac. Rowniez dialogi wydawaly sie byc zbyt uproszczone i naciagane. Mialam ochote krzyczec, ze przeciez tak sie nie mowi. A okreslanie Curtisa, w ustach jego adopcyjnego ojca " Maly czlowieku" po prostu doprwadzalo mnie do szalu. 


Rowniez samo wydanie ksiazki pozostawia duzo do zyczenia. Okladka jest bardzo kiepskiej jakosci, latwo sie odgina i niszczy, wydawca mogl sie nieco bardziej postarac. 


Jesli mam byc szczera nie byla to ksiazka, ktora w mojej pamieci zostanie dluzej niz pare dni. Sama fabula jest bardzo smutna jednak nie w ten sposob by wywolac we mnie jakiekolwiek glebsze uczucia, nie wydaje sie tez specjalnie autentyczna. Co wiecej sam sposob narracji byl niezwykle depresyjny. Pomimo wielkiego wysilku ktory wlozylam nie udalo mi sie znalezc zadnego polaczenia pomiedzy dwoma opowiesciami. Zastanawialam sie czy nie byloby lepiej dla autorki napisanie dwoch oddzielnych ksiazek - jedej na temat kobiety z HD i drugiej o rodzinach adopcyjnych. 
Wiekszosc recenzentow dalo ksiazce bardzo dobre noty i zastanawiam sie  czym bylo to spowodowane. Czy tym, ze ksiazke sie bardzo szybko i latwo czyta? Przyjemna lektura wprost do recenzji gdyz nie zajmuje duzo czasu i za chwilke mozna sie zlapac za cos ambitniejszego? 
Lawson Timmer jest prawniczka i zastanawiam sie czy z pisarstwem jej do twarzy. Wydaje mi sie, ze znalazla dobry temat jednak nie do konca wiedziala co z nim zrobic. Nikomu tej ksiazki nie polece, gdyz w moim mniemaniu byla gorsza od wiekszosci lzawych filmow na Hallmarku.

Moja ocena to 2/10 . 2 punkciki daje za zamieszczone na koncu ksiazki pytania zachecajace do dyskusji.