niedziela, 4 czerwca 2017

"Zapach domów innych ludzi" Bonnie-Sue Hitchcock

 Tytuł : "Zapach domów innych ludzi"
 Autor : Bonnie-Sue Hitchcock
 Wydawnictwo : Jaguar
 Rok wydania : 217
 Liczba stron : 380
 Tytuł oryginału : The Smell Of Other People's Houses

 Lektura dla pokoleń

Po książki młodzieżowe sięgam by odetchnąć od mrocznych thrillerów i wywołujących dreszcze kryminałów- gatunków po które sięgam najchętniej. Są mniej łzawe od romansów, mniej angażujące od powieści historycznych i ciekawsze od oklepanych obyczajówek. Owszem zdarzają się pozycje, które wywołują mnóstwo emocji, z którymi nawet dorosłemu czytelnikowi ciężko się zmierzyć. Kolejnym powodem dla którego czytam młodzieżówki jest chęć sprawdzenia jak autor sobie poradził wcielając się w rolę nastolatka. Wydaje mi się to trudnym zadaniem, ja na przykład średnio pamiętam co czułam i myślałam kilkanaście lat temu. Książka była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Po pierwsze jak na debiut literacki jest napisana językiem, którego byśmy wymagali od doświadczonego pisarza, po drugie Bonnie-Sue Hitchcock ma 55 lat jednak wydaje się, że doskonale rozumie problemy nastolatków. Jest to piękna i mądra książka, którą polecam wszystkim, bez względu na wiek. 

Ojciec Ruth ginie w katastrofie lotniczej. Tuż po tym tragicznym wydarzeniu matka dziewczyny traci zmysły. Ruth i jej siostra trafiają pod opiekę babci, despotycznej staruszki, która jest typowym przykładem osoby konserwatywnej. Hank wraz z braćmi ucieka z domu. Ma dość ojca, który znęca się nad rodziną i środowiska biedoty, w którym przyszło im egzystować. Wsiadają na prom płynący
na Alaskę z wiarą, że tam czeka na nich lepsze życie. Jedynym marzeniem Alyce jest zostanie tancerką. Po rozwodzie rodziców wraz z matką przeniosła się w głąb lądu. Wakacje to jedyny czas, który spędza z ojcem pomagając mu podczas połowów tuńczyków. Jednak akurat wtedy wypada przesłuchanie do szkoły tańca. Czy dziewczyna odważy się powiedzieć ojcu o swoim marzeniu? 

Jako nastolatka uwielbiałam "Przystanek Alaska". Czytając tę powieść miałam wrażenie, że się cofnęłam do czasów młodości. Oczywiście nie ma sensu porównywać serialu do tej niepozornych rozmiarów książki, jednak ja znajduję pewne podobieństwa. Podobnie jak w przypadku produkcji telewizyjnej tak i książka podzielona jest na epizody, rozdziały w których mamy do czynienia z coraz to nowymi bohaterami. Przyznam szczerze, że na początku książki wyszło to dość chaotycznie, szczególnie że rozdziały nie są zbyt rozbudowane a postaci drugoplanowych jest dość sporo. Przez pierwszych sto stron książki, próbowałam się połapać kto jest kim. Jednak jak już poznałam wszystkich głównych i pobocznych bohaterów tak z miejsca ich pokochałam. Podobnie jak w "Przystanku Alaska" akcja powieści toczy się w małej miejscowości, w serialu Cicely w książce  Fairbanks. Tutaj każdy zna każdego, drzwi zostawia się na noc otwarte a najgorszym co może zrobić człowiek jest donieść na swojego sąsiada. Podobnie jak w serialu, w książce czujemy klimat typowy dla miejsc poniekąd odizolowanych od świata. W czasach kiedy toczy się akcja powieści Alaska należała już do Stanów Zjednoczonych jednak nadal miałam wrażenie, że to kraj Eskimosów i ludzi, którzy nie przynależą do nikogo tylko tworzą własną unikalną społeczność. Często odnoszę takie wrażenie jak czytam powieści skandynawskie. Nie wiem czy to za sprawą typowego, zimnego i morskiego klimatu czy enklaw w jakich toczy się akcja. Kilkakrotnie musiałam sobie wmawiać, że mam jednak do czynienia z amerykanami. Tak nieamerykańska jest ta powieść.

Troszeczkę mam za złe autorce, że nie poświęciła więcej stron samej historii Alaski, ponieważ jest ona niezwykle fascynująca. Kraina ta odsprzedana przez cara Aleksandra II za 7 mln dolarów, w 1867 roku weszła pod zarząd administracyjny USA. W 1958 roku ziemie Alaski zostały zniszczone przez megatsunami. Niespełna 10 lat później, po latach protestów i apelacji mieszkańców Alaski została zaprzysiężona jako 49 ze stanów. Tym samym niektóre prawa tubylców, w tym prawo do połowów i polowań zostały znacznie ograniczone a niektóre całkowicie zniesione. Oczywiście autorka w swojej książce porusza wątki historyczne jednak stanowią one tło a nie kanwę powieści. Tutaj prym wiodą główni bohaterowie. Od kiedy ich poznałam jestem w stanie wybaczyć autorce tę powierzchowność, gdyż postacie które poznałam na długo zagoszczą w moim sercu.
Nie mogę natomiast wybaczyć tego, że pomimo faktu osadzenia powieści w latach 70 XX wieku autorka nie postarała się by przenieść czytelnika w przeszłość. Oczywiście są momenty , które dobitnie wskazują na to, że nie mamy do czynienia z ludźmi nam współczesnymi, jednak często łapałam się na tym że  zapominałam, że czytam o latach przeszłych. A wystarczyło parę drobnych zmian, dodanie paru szczegółów, paru opisów i wszystko byłoby bardziej wiarygodne.

Ponieważ jest to książka dla nastolatków, jej bohaterami również są nastolatkowie. Nastolatkowie z problemami, które są jak najbardziej współczesne. Zmieniło się może tylko podejście do nich. Jest to książka, która gra na naszych emocjach i wyzwala w nas skrajne uczucia : począwszy od radości, przez złość i rozczarowanie a na odrazie skończywszy. Niechciana ciąża, patologiczne rodziny, pijaństwo i rozpusta- to obraz małej enklawy na terenie Alaski. Podobało mi się to w jaki sposób autorka połączyła ze sobą losy naszych głównych bohaterów. Wszystko to wyszło bardzo realistycznie. Podobało mi się również, co nietypowe dla książek młodzieżowych, że praktycznie brak tutaj wątku miłosnego. Piszę praktycznie, bo co dociekliwsi czytelnicy oczywiście się go dopatrzą. Jednak książka nie epatuje romansem za co jestem wdzięczna. 

"Zapach domów innych ludzi" to pozycja która powinna znaleźć się w biblioteczce każdego czytelnika. Rzadko zdarza mi się zapłakać nad powieścią (o wiele częściej na filmach) jednak tym razem tak było i to kilkukrotnie, aż dziw że książka licząca nieco ponad 300 stron była w stanie wzbudzić we mnie tyle emocji. Starsi czytelnicy po jej przeczytaniu zrozumieją jak mogą się czuć nastolatkowie i jakimi prawami rządzi się ich młode życie, młodsi wyciągną z lektury pożyteczną lekcję. Jest to lektura dla pokoleń , którą gorąco polecam.