czwartek, 16 października 2014

"Miłość alchemika"
autor : Avery Williams
wydawnictwo : Amber








Ta książka jest po prostu cudowna. To w zasadzie wszystko, co mogę na jej temat powiedzieć. Krotka, ale jakże dobra. Jednak chce by przeczytał ja cały świat, dlatego w mojej recenzji muszę podąć troszkę więcej detali.

Na początku powieści cofamy się do 1300 roku gdzie po raz pierwszy spotykamy sie z Serafina. Nie wiem, dlaczego ale książki osadzone w realiach średniowiecza niezwykle mnie fascynują. Pewnie, dlatego jestem gorąca zwolenniczka fantasy, chociaż książkami historycznymi również nie pogardzę. Prawdopodobnie moja fascynacja wynika z prostego faktu: kiedyś wszystko było tak inne niz. teraz z jednej strony życie było o wiele prostsze z drugiej jakże trudne – przynajmniej dla tych, którym niedane było urodzić się w królewskich rodzinach.

Czternastoletnia Serafina wybrała się na tance. Noc jest gorąca wiec zmęczona dziewczyna postanawia opuścić towarzystwo i wyjść na dwór by zaczerpnąć świeżego powietrza. Tam spotyka Cyrusa- syna alchemika, – który wyznaje jej ze od dłuższego czasu ja obserwował. Ich rozmowa zostaje przerwana przez dwójkę rabusiów. Serafina dostaje sztyletem w plecy. Cyrus nie chcąc by jego miłość umarła używa eliksiru nieśmiertelności uwarzonego przez jego ojca. Dzięki miksturze dusza dziewczyny zostaje przeniesiona do ciała kobiety, która ja zaatakowała. Serafina budzi się w nowym ciele i rozpoczyna się historia miłosna mająca trwać cala wieczność.

Rozdział drugi przenosi nas w czasy nam współczesne. Jednak bohaterka pozostaje ta sama. Zdziwieni? Otóż to. Zawsze z przymrużeniem oka przychodziłam do idei reinkarnacji – jednak ta książka mnie pozytywnie zaskoczyła. Serafina wędrując z ciała do ciała, za wszelka cenę stara sie nie utrącić swojej tożsamości. Czasami jest to bardzo trudne. Wyobraźcie sobie, wyrwana ze średniowiecznych realiów, budzi się w ciele nastolatki XXI wieku i z plecakiem podąża do szkoły – na Boga przecież ona nawet nie wiedziała, co to za zwierz- ta szkoła;) I to właśnie w bohaterce jest piękne, żyjąc na przestrzeni wieków, jest na tyle twarda ze potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji nie zatrącając siebie. Po tylu latach nadal pozostaje młoda, poszukująca szczęścia dziewczyna odkrywająca świat.

Jednak nie wszystko jest takie piękne. Cena za nieśmiertelność jest szaleństwo Cyrusa. Raz na dziesięć lat – by podtrzymać moc eliksiru- mężczyzna zmuszony jest zabijać kolejnych ludzi by przenieść swoja dusze do ich ciała. Serafina stara się wybierać ofiary spośród osób dążących do samo destrukcji, zepchniętych na margines społeczny, dla których Zycie nie ma wielkiej wartości. Cyrus odwrotnie, jest dla niego obojętne, kogo zabije- dla niego jest to czysta powinność praktykowana przez ostatnie 650 lat. Staje się okrutny, zaborczy – jednym słowem – bez serca. Serafina ma dość takiego życia i postanawia z tym wszystkim skończyć. Uśmiercić swoje ciało i nie przenosić duszy do nowego. Niestety na drodze do wyzwolenia staje jej Cyrus, który do tej pory z kochanka stal sie potworem.

Dziewczynie w końcu udaje się uciec spod jarzma byłego kochanka. Pewnego dnia jest świadkiem wypadku samochodowego. W aucie znajduje się młoda dziewczyna. Ser próbuje pierwszej pomocy jednak jej wysiłki spełzają na niczym. W końcu postanawia przenieść swoja dusze w ciało ofiary wypadku. I od tej pory zaczyna się dla niej nowe Zycie. Nazywa się Kailey i jest typowa nastolatka. Dziewczyna zakochana w chłopaku z sąsiedztwa, używająca facebooka, chodząca do szkoły. Z dnia na dzień coraz lepiej się czuje w nowej skórze, jednak w głębi serca czuje strach przed tym ze Cyrus ja odnajdzie.


Książkę te przeczytałam w jedną noc i na dobre przykula moja uwagę, nawet się nie spostrzegłam jak wyszło słońce. Dusza podróżująca z ciała do ciała – to było dla mnie coś nowego. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że książka jest za krótka , przydałoby jej się troszeczkę większe rozwinięcie fabuły. Jednak i na to jest rada ponieważ autorka zaplanowała następne tomy.

Moim ulubionych charakterem w książce był Noah – chłopak Kailey – przypuszczam ze każda dziewczyna marzy o takim księciu z bajki. Jest czuły, współczujący, kochany ale jednocześnie silny i męski. Może wam się wydawać ze jest to postać szablonowa lecz nic podobnego. Zresztą przekonacie się sami. Noah od zawsze był zauroczony w Kailey jednak kiedy to Serafina przejmuje kontrole nad jej ciałem ich miłość wybucha szaleńczym płomieniem.

Doskonale w książce przedstawiona jest postać Cyrusa. Mamy tutaj do czynienia z psychopatą usprawiedliwiającym swoja chorobę umysłową wielka miłością. W dzisiejszych czasach jest to nazywane stalkingiem. Dla niego nie ważna jest Serafina, ważne jest to żeby ja kontrolować i podporządkować a to wszystko pod płaszczykiem miłości. Jakże to obłudne i okrutne.

W książce pełno jest zwrotów akcji, nie ma w niej przewidywalności ( no dobrze od razu możemy się zorientować ze Serafina będzie chciała wyzwolić się z cyklu reinkarnacji – jednak i tutaj czeka nas zaskoczenie ). Zakończenie również jest nieprzewidywalne – mało tego byłam nim bardzo zaskoczona- jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Moja ocena to 4,5 / 5 . Gdyby dołożyć dodatkowe 100 stron to byłaby lektura na piątkę ;)