sobota, 18 października 2014

"Sekret Freuda"
autor: Jed Rubenfeld
wydawnictwo : Sonia Draga




Książkę tę dostałam w prezencie I dość długo zwlekałam z jej przeczytaniem. Powodem zwłoki była moje niekończąca się lista książek a prezenty niestety zazwyczaj są na samym jej końcu, ponieważ nie mogę oderwać się od nowości wydawniczych. Osoba, która mi książkę sprezentowała dokonała takiego wyboru, ponieważ jako absolwentka filozofii I dziennikarstwa powinnam być nią zainteresowana. A dlaczego? Ponieważ głównym bohaterem jest nie, kto inny a sam Freud- postać doskonale mi znana z mojej pracy licencjackiej. Kiedy w końcu znalazłam czas I rozpoczęłam lekturę – nie mogłam się od niej oderwać. Jest to co prawda fikcja literacka jednak ( tutaj proszę przeczytać posłowie ) oparta na faktach. Ale do rzeczy.

Jed Rubenfeld napisał kryminał osadzony w realiach Nowego Yorku w początkach XX wieku. Podobnie jak wielkie spory filozoficzne tak I ona bazuje na dwóch odrębnych nurtach, z jednej strony mamy psychoanalizę a z drugiej empiryzm, Freuda I Younga, Chonga I Leona, Malley I Bettiego. A to wszystko uzupełnione przez masę faktów historycznych, biograficznych oraz geograficznych. Jak na debiut autor poradził sobie bardzo dobrze, wykazał się zdolnościami reasercharskimi, co pozwoliło na doskonałą dokumentację?

Akcja rozpoczynam się w 1909 roku kiedy doktor Sigmund Freud przyjeżdża do Nowego Yorku by wygłosić serię wykładów na bardzo kontrowersyjny temat ( nie zdradzę jaki by nie spojlerować). W grupie ludzi towarzyszącej filozofowi jest również młody Carl Young – który zazdrosny o sukces swojego protektora pragnie zagarnąć dla siebie jego dokonania I jako ojciec psychoanalizy kąpać się w chwale. Opiekunem grupy jest doktor Stratham Younger , do którego obowiązków należy zapewnienie bezpieczeństwa filozofom oraz dbanie o ich potrzeby.

Wkrótce po przyjeździe delegacji z Europy, Younger zostaje wezwany na miejsce napadu. Ofiarą jest młoda dziewczyna, Nora Acton, córka wpływowych członków nowojorskiej socjety. Duszona, biczowana oraz cięta nożem dziewczyna traci mowę oraz cierpi na zanik pamięci. Zachęcony przez Freuda Younger postanawia zając się dziewczyną I poddać ją psychoterapii, która pomoże jej odzyskać pamięć, co w konsekwencji pomoże odnaleźć sprawcę okrutnego napadu.

Wraz z postępem terapii Younger odkrywa, że czuje do dziewczyny pociąg sexualny, co w relacjach doktor- pacjent jest niedopuszczalne. Pomimo rozterek moralnych zdaje sobie sprawę, że zaszedł za daleko by teraz się poddać. Dziewczyna powoli zaczyna odzyskiwać pamięć. O napad oskarża przyjaciela burmistrza Georga, Banwella, jednak ten ma doskonałe alibi – w czasie napadu był na proszonej kolacji u burmistrza.

Akcja nabiera rozpędu I tajemniczości zarazem, kiedy dowiadujemy się, że Nora nie była pierwszą ofiarą. Przed nią zamordowana została młoda dziewczyna. Związana, biczowana I zasztyletowana trafiła do miejskiej kostnicy. Jednak jej ciało zniknęło. Detektyw Littlemore prowadzący śledztwo, wysuwa hipotezę, że mogło zostać sprzedane jednej ze szkół medycznych.

Piękno tej książki tkwi w szczegółach. Praktycznie mogłam sobie wyobrazić jak stoję w dokach Nowego Jorku I czekam na statek wiozący Freuda, czuję zapach palonych cygar. Wraz z rozwojem historii autor przenosi nas w świat wyższych sfer, luksusowych hoteli by w nieoczekiwanym zwróci akcji zabrać nas w wąskie uliczki, których jedynymi użytkownikami są prostytutki I ludzie ze światka przestępczego. Rubenfeld nie szczędzi nam opisów I detali, można by powiedzieć, że słowem maluje naturalistyczny obraz.

W posłowi czytamy, że autor nieznacznie zmienił geografię miasta dla potrzeb fabuły, jednak inne elementy jak realia ówcześnie panujące, normy społeczne , czas akcji zostały udokumentowane z niezwykłą precyzją. Fragment o budowie mostu  Brooklińskiego, opis realiów w jakich żyli I umierali robotnicy, był do głębi wzruszający. Postać Freauda i Szekspira ( wątki pisarza często przewijają się na kartach powieści ) nie były mu zupełnie obce. Jako student Princeton zajmował się biografią filozofa , na Uniwersytecie Julliard studiował dzieła Szekspira. Nawet dla ludzi którzy są laikami przeczytanie tej książki będzie ciekawym doświadczeniem.

Co bardzo mi się w książce podobało to pierwszoosobowa narracja połączona z wnikliwymi przemyśleniami osób trzecich. Daje to pełny wgląd nie tylko w fabułę ale pozwala doświadczyć rozterek bohaterów, poznać ich myśli. Na uwagę zasługuje świetnie wykreowana postać detektywa Littlemora, którego po prostu nie da się nie polubić.

Pierwsza część książki to swoiste wprowadzenie nas w fabułę, tworzenie atmosfery, zaznajomienie nas z głównymi bohaterami. Autor włożył dużo wysiłku by stworzyć Nowy Jork takim, jaki był naprawdę, nie zapominając przy tym o bohaterach. Postaci są żywe, niepowtarzalne I kolorowe. Początkowo możemy się czuć przytłoczeni ilością postaci – zagubieni w tym, kto jest, kim, jednak z biegiem czasu wszystko staje się klarowne. Kiedy dochodzimy do postaci Littlemora, ( który pojawia się jakby znikąd, akcja nabiera tempa, odchodzimy od tworzenia rzeczywistości na rzecz zajęcia się intrygą. Radzę zarezerwować sobie dużo wolnego czasu, ponieważ od tej pory nie wypuścicie książki z rąk. Zwroty akcji zadowolą nawet najbardziej wybrednych czytelników.

Jedną z nielicznych rzeczy, która w książce mi się nie podobała, jest zbyt szczegółowe rozważanie odwiecznego hamletowskiego pytania “być albo nie być”. Filozoficzna rozprawka zajmuje dobrych parę stron, co nie pasuje do kanonu powieści detektywistycznej.

“Sekret Freuda” to wspaniała książka. Intryga jest dopracowana w każdym calu. Nie ma tutaj przewidywalności, a połączenie zagadki, morderstwa z postaciami wielkich filozofów XX wieku jest po prostu rewelacyjne. Polecam każdemu, kto pragnie cofnąć się w czasie o sto lat, w miejsce nowo powstającego miasta pełnego mrocznych sekretów. To nie tylko dobry kryminał, również świetny thriller psychologiczny, książka, która zapewnia dobrą rozrywkę I uczy zarazem.

Moja ocena to 4/5  punktów.