"Żona mordercy" Rachel Caine

     "Żona mordercy" jest doskonałym przykładem na to jak zdolność do opowiadania historii i umiejętność budowania napięcia jest w stanie tak "porwać" czytelnika, że nie zwraca on uwagi na drobne niedociągnięcia, przerysowania czy nawet błędy merytoryczne występujące w książce. Utwór Rachel Caine nie jest powieścią bez wad, jednak większość czytelników, w tym i ja, uznaje ją za genialny, trzymający w napięciu thriller psychologiczny. Sama autorka jest utalentowaną gawędziarką, a snuta przez nią opowieść wciągnęła mnie bez reszty. Nie dość, że zostałam zabrana w podróż wgłąb umysłu psychopaty i jego ofiar, to jeszcze zostało mi zaserwowane prawdziwe policyjne śledztwo, ciekawy wątek kryminalny, pogoń i cała gama innych zdarzeń. Aż dziw, że to wszystko zmieściło się w jednej książce. A to dopiero pierwszy tom. 

Szczęście Giny legło w gruzach kiedy, dzięki niefortunnemu zbiegowi okoliczności, wyszło na jaw,
że jej mąż był seryjnym mordercą. W przydomowym garażu, przetrzymywał i torturował swoje ofiary a ich okaleczone ciała wywoził do pobliskiego jeziora, gdzie obciążone betonowymi blokami, trafiały do podwodnego "ogrodu ciał". Policja oskarżyła kobietę o współudział. Wydawało się logiczne, że musiała wiedzieć co się dzieje pod jej dachem. Kiedy za sprawą braku świadków i dowodów Gina została uniewinniona, wraz z dziećmi zmieniła tożsamość i uciekła. Ciągle myląc tropy i zmieniając nazwiska, w końcu trafiła do małej miejscowości Norton. Kiedy już myślała, że znalazła miejsce gdzie osiądą na dłużej, z pobliskiego jeziora wyłowione zostały zmasakrowane zwłoki młodej kobiety. Czy koszmar rozpoczął się na nowo?

Już jakiś czas temu obiecałam sobie jedną rzecz "koniec z nowymi seriami". I co zrobiłam? Sięgnęłam po "Żonę mordercy" pierwszy tom nowego cyklu Stillhouse Lake. Zrobiłam to ponieważ od zawsze ciekawiły mnie książki, w których pojawiał się wątek seryjnego mordercy. Tym razem całość pokazana jest od strony ofiary, jednak nasz oprawca jeszcze nie powiedział ostatniego zdania. Nie milczy również opinia publiczna i internet. Oni wszyscy uważają, że rodzina przestępcy, winnego śmierci 12 osób, nie ma prawa do spokoju i prowadzenia normalnego życia. Przez lata żyli pod jednym dachem z potworem, musieli wiedzieć co się dzieje za drzwiami do garażu, są współwinni zbrodni i muszą ponieść karę. Nie ważne, że to dzieci, które tracąc ojca, straciły zaufanie do całego świata. Autorka pokazuje nam jaką potęgą jest internet. Jest on największym nośnikiem ludzkiej pamięci oraz nienawiści. To miejsce pełne ludzi, którzy z kolejnych zbrodni czerpią siły życiowe. Ludzi, którzy całe dnie spędzają na tropieniu innych, by wymierzyć własną sprawiedliwość, nawet kosztem zniszczenia komuś życia. Są specjalne strony, które odwiedzają ludzie o podobnych zainteresowaniach, ludzie których fascynują zbrodnie. Niektórzy z nich to rodziny ofiar, które szukają sprawiedliwości, tych jestem w stanie zrozumieć. Jednak nie trudno tutaj o chorych osobników, którzy karmią się cierpieniem innych. To właśnie oni próbowali wytropić Ginę, odkryć jej nową tożsamość. Stawiali się ponad prawem, bojkotowali jej uniewinnienie. W Internecie kobieta i dwójka jej nastoletnich dzieci, zostali ukazani jako potwory, w których krwi płynie gen seryjnego mordercy, więc trzeba ich zgładzić. Choć ciężko w to uwierzyć, tacy psychopaci, którzy nie cofną się przed niczym, naprawdę istnieją. Często ukrywają się na forach internetowych pośród tych, którzy dużo szczekają ale mało gryzą. I to właśnie przed nimi Gina musiała się ukrywać. Z osoby, która smażyła naleśniki i piekła babeczki stała się wytrawnym łowcą z licencją na broń. Z kobiety, która mieszkała na przedmieściach a jej największym problemem były wywiadówki w szkole i kłótnie sąsiedzkie, stała się niebezpieczną, zapędzoną w kąt zwierzyną, która kłami i pazurami broni swojego potomstwa. Jako matka jestem w stanie uwierzyć w tę metamorfozę bo wiem jaką siłę ma miłość do dzieci. 

I to właśnie o miłości rodzicielskiej jest ta książka, o miłości i przekraczaniu granic. Jedyne czego pragnęła Gina (późniejsza Gwen) to zapewnić bezpieczeństwo swoim dzieciom, co w dobie internetu i rozwoju technologicznego jest trudne, nawet w tak ogromnym kraju jak Ameryka. Jak ktoś ma pieniądze i znajomości, jest w stanie dowiedzieć się wszystkiego. W związku z tym, kobieta zmuszona była do częstej zmiany miejsca zamieszkania, jej dzieci miały zakaz używania smartfonów i wszelkich aplikacji wymagających dostępu do internetu. Zakazane było robienie zdjęć, korzystanie z mediów społecznościowych, samotne wędrówki czy zbyt bliskie przyjaźnie. Przez to, że ich ojciec był seryjnym mordercą one również zostały zmuszone do pobytu w "więzieniu", którym był ich własny dom. Muszę przyznać, że współczułam Ginie. Współczułam jej tego, że w imię bezpieczeństwa, musiała skazywać swoje dzieci na samotność i alienację od społeczeństwa. Współczułam jej, że codziennie patrzyła na fotomontaże zdjęć zamieszczane w Internecie przez rządnych krwi psychopatów, tej codziennej porcji pogróżek. Z drugiej strony podziwiałam ją za odwagę i determinację, za zdolność kojarzenia faktów i przewidywania przyszłości. Gina była
przygotowana na każdą ewentualność, nic nie było w stanie jej zaskoczyć. Ciężko jest być tak zorganizowanym, szczególnie kiedy jedynym twoim przyjacielem jest anonimowy haker. Z pewnością Gwen jest heroiną, niczym bogini wojny walczącą o życie swoje i swoich dzieci, i cieszę się że to właśnie z jej perspektywy, jej własnymi słowami opisana została fabuła tej książki.

Oczywiście książka ta nie jest wolna od wad. Ciągle zastanawiało mnie jakim cudem, mężczyzna zamknięty w celi śmierci, jest w stanie kontaktować się ze światem zewnętrznym? Nawet jeśli udało mu się kogoś przekupić, to jak poznał adres Gwen, skoro jedynymi osobami które wiedziały gdzie obecnie mieszka były jej własne dzieci? Skąd znał jej coraz to nowe tożsamości? Jakim cudem mógł kontaktować się ze światem zewnętrznym i skąd miał pieniądze na opłacanie potencjalnych wspólników? Po co mordowane były kolejne dziewczyny? Choć przez cały czas miałam w głowie te parę pytań, to pędząca akcja oraz ciągłe zwroty akcji, spychały je na tył mojego umysłu. Zresztą w mojej świadomości ciągle zapalała się żaróweczka przypominająca, że to dopiero pierwszy tom, pewnie wszystko wyjaśni się w kolejnych. Więc zamiast krytykować uzbroiłam się w cierpliwość i czekam. 

"Żona mordercy" to rewelacyjny thriller psychologiczny, i choć jest lato, a to zazwyczaj czas na literaturę lekką łatwą i przyjemną, to uważam że powinniście sięgnąć po tę książkę. Weźcie ją na plażę, na hamak w ogrodzie, zabierzcie ze sobą w góry czy nad jezioro, choć to ostatnie może wyzwolić większy dreszczyk emocji. Jednak pamiętajcie o jednym : rozpoczynając przygodę z powieścią Rachel Caine zarezerwujcie sobie kilka godzin wolnych bez obowiązków, gdyż ręczę wam że obiad będzie przypalony, dom nieposprzątany a dzieci nienakarmiane. To istny pożeracz czasu i umysłów. Polecam. 

Tytuł : "Żona mordercy"
Autor : Rachel Caine
Wydawnictwo : Filia
Data wydania : 20 czerwca 2018
Liczba stron : 400
Tytuł oryginału : Stillhouse Lake

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 

http://www.mrocznastrona.pl/

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger