Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obsesja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obsesja. Pokaż wszystkie posty
"Zamiana" Robyn Harding

"Zamiana" Robyn Harding

 Jasna cholera! Ta książka jest fantastyczna!Już sam jej początek prawie przyprawił mnie o zawał serca. Muszę przyznać, że ostatnio mam dużo szczęścia w doborze książek a "Zamiana" jest kolejną z pozycji wydawnictwa Prószyński i S-ka, która znalazła się w moim TOP 10 tego roku. Brawo.
Najnowsza powieść Harding to wciągająca emocjonalnie historia, w której poznajemy trzy charakterystyczne postacie kobiece, tworzące  toksyczny zestaw relacji. Te szalone postacie i chaos, który tworzą, były przedstawione w całej okazałości,po prostu nie mogłam przestać przewracać kartek... Skandaliczne związki, pokręcona obsesja i kilka zwrotów akcji, które były naprawdę przesadzone  Wszystko napisane w szalenie niestosowny sposób... Kilka scen na końcu mnie zaskoczyło.  To była jedna z tych niewinnych ucieczek w świat fikcji, podczas których możesz po prostu cieszyć się szalonymi scenariuszami i podziękować swoim gwiazdom, że to nie dzieje się naprawdę. 


Kiedy dziewczyna zapisuje się na warsztaty artystyczne, szybko ulega urokowi zjawiskowej nauczycielki, a Freya, zachęcona otrzymywaną uwagą wyjawia Low swoje mroczne sekrety i głęboko skrywane pragnienia. Ich znajomość kwitnie, dopóki na horyzoncie nie pojawia się Jamie, nieszczęśliwą z powodu braku dziecka mężatkę, która niedawno przeprowadziła się na wyspę, żeby zacząć wszystko od nowa. Bardzo szybko zaprzyjaźnia się z Freyą i jej partnerem, powoli przejmując rolę najważniejszej kobiety w jej życiu… A Low po raz kolejny zostaje sama.Pewnego wieczoru, po upojnej podwójnej randce, Freya proponuje zamianę partnerów na jedną noc. Szybko się jednak okaże, że to, co miało być nieszkodliwą erotyczną przygodą czworga ludzi, wywróci życie Jamie i jej męża do góry nogami. A Low, która nie pogodziła się z utratą uwielbianej nauczycielki, zyska doskonałą okazję do zemsty.


Low Morrison wraz ze swoimi hipisowskimi, poliamorycznymi rodzicami i młodszymi braćmi mieszka na wyspie przy północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku. Wie, że nie do końca pasuje do swojej rodziny i dopiero zapisanie się na warsztaty garncarstwa, prowadzone przez Freyę, daje jej nadzieje na przyszłość i odnalezienie swojego celu w życiu.   Low wkrótce zaprzyjaźnia się z Freyą, która jest żoną byłego hokeisty, która kiedyś była mocno aktywna w mediach społecznościowych, szczególnie Instagramie. Obecnie spędza swoje dni na tworzeniu ceramiki i prowadzi zajęcia. Freya nie chciała przeprowadzać się na wyspę, ale jej mąż nalegał po zdarzeniu, które zakończyło jego karierę. Ona też nie do końca pasuje do tego miejsca.  Jamie i jej mąż przeprowadzili się na wyspę w poszukiwaniu ciszy i spokoju. On jest autorem, ona otwiera sklepik z ceramiką. Wyprowadzka z  miejskiej dżungli miała również pomóc Jamie w zajściu w ciążę.  Kobieta szybko zaprzyjaźnia się z Freyą (zaczyna sprzedawać jej wyroby) , co nie bardzo podoba się Low. Dziewczyna chce mieć swoją nauczycielkę tylko dla siebie.
Sprawy przybierają inny obrót, gdy Freya proponuje zamianę partnerów . Co mogłoby pójść źle? Okazuje się, że bardzo dużo. 

Książka ta ma tak naprawdę tylko jednego bohatera i jest nim Freya. Freyę wszyscy kochają, adorują i podziwiają. Jest niczym bogini, starodawne bożyszcze, które zagarnia duszę człowieka. Wystarczy, że się na kogoś spojrzy a ten od razu staje się jej wyznawcą. Ponieważ powieść ta ma wielu narratorów, którzy są dość otwarci w okazywaniu swoich uczuć , szybko możemy się dowiedzieć, że Freya jest piękna, utalentowana, zabawna, czarująca...po prostu idealna. Co ciekawe,  autorka nigdy nie dała mi możliwości wejścia w umysł samej bohaterki, dlatego troszkę ciężko było mi zrozumieć fascynację jej osobą, szczególnie że tak naprawdę nie zrobiła nic , by sobie na nią zasłużyć. Czytając zastanawiałam sobie czy naprawdę istnieją ludzie-ikony, które samym swoim wyglądem  zjednują sobie innych? Czy można zakochać się w awatarze z Instagrama? Harding w sprytny sposób pokazała jak niska samoocena, samotność, izolacja i potrzeba towarzystwa mogą sprawić, że ludzie łatwo przeoczą, wybaczą, usprawiedliwią lub zignorują, gdy ktoś ich źle traktuje. Co więcej, pokazuje również, jak mętni, zaabsorbowani sobą i manipulujący mogą być niektórzy.

 "Zamiana" to powieść od której wprost nie można się oderwać. Jednak serwuje nam coś więcej niż rozrywkę.  W tej książce jest wiele do przetrawienia i przemyślenia. To mroczna opowieść o obsesji, zauroczeniu i fałszywym bałwochwalstwie.  Podąża za perspektywą wielu postaci, ale głównie Low i Jamie rywalizujących o miłość jednej osoby. Jednak nie martwcie się, zdecydowanie nie jest to historia miłosna. Głównym tematem jest toksyczna przyjaźń. Autorka zadaje pytania w stylu : do czego możesz się posunąć by nie stracić przyjaciela?  Powieść Harding bez wątpienia jeden z najlepszych thrillerów, jakie przeczytałam w tym roku. Nie jestem jakąś wielką fanką książek tej autorki, ale ta zmieniła moje nastawienie. Pisanie było przekonujące a rozdziały krótkie lecz z wyraźnym, niepokojącym zakończeniem. Sposób, w jaki autorka prowadziła swoje postacie, był fenomenalny. Już po pierwszym rozdziale wiedziałam , że nie będą mi obojętni. Wszyscy, których tutaj poznałam byli niezwykle prawdziwi. Nie udawali, lecz byli sobą. Popełniali błędy, byli małostkowi, okrutni, złośliwi i zazdrośni. Oczywiście nie myślę, że każdy składa się z samych wad, jednak zdecydowanie przeważała tutaj ta mroczna strona ludzkiej natury. "Zamiana" to książka, za którą nie kryje się jakaś większa tajemnica. Akcja rozwija się powoli i czasami mamy wrażenie, że nie zmierza do żadnego punktu kulminacyjnego. Zdecydowanie więcej tutaj dramatu psychologicznego niż thrillera. Gdzieś w połowie książki, nawet średnio zorientowany czytelnik domyśli się dokąd to wszystko zmierza. Jednak wiecie co ? Zupełnie mi to nie przeszkadzało. Czytałam bo chciałam się dowiedzieć jak potoczą się losy ludzi, z którymi się zżyłam i nawet jeśli akcja momentami stała w miejscu to nie miało to żadnego wpływu na mój odbiór powieści. By tak pisać naprawdę trzeba mieć talent.  

Dwie pary. Samotny, nękany nastolatek mieszkający w poliamorycznej rodzinie. Odległa wyspa północno-zachodniego Pacyfiku. I jedna dzika i szalona noc. Jak dotąd jest to najlepsza powieść Harding.   Odkrywając takie tematy, jak toksyczne przyjaźnie, obsesje, alternatywne style życia, media społecznościowe i przemoc domowa, ta historia jest absolutnie porywająca. Chociaż wniosek może być nieco nieprawdopodobny i jest kilka drobnych szczegółów, które nie do końca się zgadzają (nie mam wątpliwości, że zostaną dopracowane w ostatecznych edycjach), nadal uważam, że niniejsza powieść jest wyjątkowa. Polecam.

 

 

Tytuł : "Zamiana"

Autor : Robyn Harding

Wydawnictwo : Prószyński i S-ka

Data wydania : 12 sierpnia 2021

Liczba stron : 392

Tytuł oryginału : The Swap




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :
 


https://www.proszynski.pl/
 
A dostępna jest w salonach lub sklepie internetowym sieci :  
https://www.empik.com/zbyt-blisko-daniels-natalie,p1227335289,ksiazka-p
 

 

"O człowieku, który stracił cień" Joyce Carol Oates

"O człowieku, który stracił cień" Joyce Carol Oates

     Joyce Carol Oates jest jedną z moich ulubionych współczesnych pisarek. Jej powieści są niezwykle głębokie, emocjonalne, strukturalnie złożone, pełne głębokich charakterystyk bohaterów. Muszę przyznać, że powieść "O człowieku, który stracił cień" jest jedną z lepszych powieści autorki i moim zdaniem jedną z bardziej kontrowersyjnych, poruszającą temat tabu, jakim jest związek między lekarzem a pacjentem, i to pacjentem szczególnym. Choć proza Oates jest dość ciężka i wymaga skupienia, uważam że warto poświęcić tej książce kilka wieczorów. 

Elihu Hoopes, jest człowiekiem bez cienia. W wyniku infekcji i wysokiej gorączki mężczyzna doświadczył uszkodzenia mózgu co w konsekwencji doprowadziło do utracenia zdolności zapamiętywania. Mózg Elihu pamięta tylko 70 sekund wstecz, więc wszystkie wspomnienia pamięci długotrwałej są na zawsze utracone. 
Margot Sharpe, badacz połączeń mózgowych i neurobiolog, zafascynowana przypadkiem mężczyzny
postanawia zbadać granice jego mózgu i ten do tej pory nieznany przypadek chorobowy. Choć mężczyzna ze spotkania na spotkanie zapomina kim jest prowadząca sesje terapeutyczne kobieta, nie przeszkadza jej to w rozpoczęciu flirtu. 

Jest mnóstwo osób, zarówno na polskich jak i amerykańskich portalach recenzenckich, które uważają, że książka propaguje nieprofesjonalne i często wręcz nieetyczne zachowania w środowisku lekarskim. Owszem, przyznaję, że związek między Elihu i Margot (jeśli tak można to nazwać) jest dość kontrowersyjny, jednak podczas lektury całej książki, nigdzie nie zauważyłam by autorka podjęła się oceny jego etyczności. Choć podeszła do tematu emocjonalnie, obeszło się bez krytyki czy gloryfikacji. Przedstawiona została historia dwójki ludzi i ich relacji, i to czytelnik ma, w zgodzie z własnym sumieniem, podjąć się oceny. 
A próba oceny tej książki, przynajmniej w moim przypadku, jest niezwykle trudna. Z jednej strony jestem zafascynowana postacią Hoopesa, mężczyzny który w wieku 37 lat, zatrzymał się w czasie na 70 sekund. Często łapałam się na tym, że z książką w ręku, zastanawiałam się jak musiało wyglądać jego życie, kolaż 70 sekundowych ruchomych obrazów. Jak ja bym się czuła w takiej sytuacji? Czy tak da się żyć? Ta fascynacja pomieszana z przerażeniem (jedna z najlepszych mieszanek) sprawiała, że nie mogłam odłożyć książki na półkę. Fragmenty o tożsamości i pamięci były niezwykle poruszające. 
Z drugiej strony mamy historię Margot Sharpe i jej relacji z "przedmiotem" swoich badań. Na wstępie chcę zaznaczyć, że nie zamierzam krytykować żadnych zachowań naszej głównej bohaterki, tylko zwrócić uwagę, że czasem odnosiłam wrażenie, że autorka na siłę wprowadziła element romansu by popchnąć całą fabułę do przodu, a portret zauroczonej chorym na amnezję mężczyzną niezbyt pasuje do postaci Margot, kreowanej na stąpającą twardo po ziemi, profesjonalną i poważną panią neurobiolog. 

Muszę również przyznać, że dość powtarzalny język autorki, nie przypadnie do gustu dużej ilości (szczególnie tym przyzwyczajonym do prostych form) czytelników. Musimy jednak pamiętać, że jednym z naszych głównych bohaterów jest osoba, dla której co 70 sekund, świat zaczyna się od nowa. Ktoś, kto nie pamięta co zrobił pięć minut temu, nie wspominając nawet o dalszej przeszłości. Oczywiście, że podczas sesji terapeutycznych będziemy się powtarzać. Powtarzalność i swoista dynamika słowna są znakiem szczególnym tej książki i często sprawiają, że fabuła staje się momentami dziwna i chaotyczna. Czasem odnosiłam wrażenia, że to ja (odbiorca) cierpię na amnezję, a autorka w szczególny sposób stara się na siłę wtłoczyć mi do głowy pewne fakty i pojęcia. To wszystko nadaje książce pewien szczególny rytm jednak bliżej mu do rozprawki naukowej niże powieści obyczajowej. Dlatego uważam, że "O człowieku, który stracił cień" jest książkę trudną a nie lekturą, która zrelaksuje czytelnika. 
Sytuacja zmieniła się gdzieś w połowie książki, kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że Margot traktuje Elihu jako kogoś więcej niż pacjenta. Właśnie wtedy bardziej zaczyna się skupiać na jego przeszłości, i osobach sprzed choroby, które znały mężczyznę. To od nich wydobywa informacje kim jest tajemnicza kobieta z rysunków jej pacjenta. Rozpoczyna fantazjować, jak by to było zostać żoną Elihu. Jej fantazja powoli zamienia się w obsesję. Kobieta robi pierścionki, które mają imitować obrączki ślubne. Dostrzegamy, że traci dystans i profesjonalizm, a jej lekarska opinia nie jest wynikiem dogłębnej psychologicznej analizy tylko własnych pragnień i fantazji. 

"O człowieku, który stracił cień" to powieść nie tylko o mężczyźnie który cierpi na amnezję. Paradoksalnie jej główną bohaterką jest niezwykle samotna i rozżalona kobieta, która opętana pragnieniem miłości, zakochuje się w mężczyźnie który nawet nie pamięta jej imienia. Właśnie to za każdym razem łamało mi serce, gdyż dzięki prostocie i emocjonalnej prozie Oates, było niezwykle prawdziwe. 
To była zdecydowanie ciekawa i wciągająca lektura, i mam wielką nadzieję że ją w pełni zrozumiałam. To powieść z pogranicza obyczajowości i nauki, pełna profesjonalnych zwrotów, które mają duży wpływ na rytm książki. Skupiona główne na utracie pamięci, i badaniu tej choroby, jest unikatową lekturą. 

Tytuł : "O człowieku, który stracił cień"
Autor : Joyce Carol Oates
Wydawnictwo : Rebis
Data wydania : 3 kwietnia 2018
Liczba stron : 552
Tytuł oryginału : The Man Without A Shadow

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :  

 
"Ktokolwiek widział" Claire Douglas

"Ktokolwiek widział" Claire Douglas

 Tytuł : "Ktokolwiek widział"
 Autor : Claire Douglas
 Wydawnictwo : W.A.B
 Data wydania : 5 lipca 2017
 Liczba stron : 400
 Tytuł oryginału : Local Girl Missing



 Powielanie błędów



Ciężko jest nie porównywać tej pozycji do poprzedniej książki autorki. Choć różnią się fabułą to posiadają bardzo dużo elementów wspólnych. I niestety w większości są to powielone błędy, na które zwróciłam uwagę czytając "Siostry". Fabuła jest dość przewidywalna, postaci nierealistyczne a zakończenie rozczarowujące. Większość osób po przeczytaniu tych kilku zdań nie zdecyduje się sięgnąć po tę pozycję, jednak ja namawiam by dali jej szansę. Autorka w niesamowity sposób tworzy klimat grozy, którego spodziewamy się w przypadku thrillerów. Również wielowątkowość i szkatułkowość powieści są jej wielkim plusem. Nowa książka Claire Douglas to ciekawy przedstawiciel gatunku, który wprost zmusza czytelnika do przewracania stron.

Francesca Howe, na prośbę brata swojej zmarłej przyjaciółki Daniela, przyjeżdża do rodzinnego
miasteczka Oldcliffe-On-Sea, z którego się wyprowadziła przeszło osiemnaście lat wcześniej. Prośba przyjaciela z dzieciństwa umotywowana była faktem, że morze wyrzuciło na plażę szczątki jego siostry, Sophie, najbliższej przyjaciółki Frankie z dzieciństwa. Daniel podejrzewa, że jego siostra padła ofiarą morderstwa i prosi Frankie by mu pomogła w przeprowadzeniu prywatnego śledztwo. Dziewczyna się zgadza i jeszcze tego samego dnia opuszcza Londyn. Kiedy dojeżdża na miejsce okazuje się, że tragiczne wydarzenia z przeszłości oraz przygnębiająca, zimowa atmosfera miasteczka, źle wpływają na jej nerwy. W dodatku ktoś podrzuca jej tajemnicze liściki, a duchy z przeszłości śledzą każdy jej krok.

Jedno muszę przyznać, temat na pewno miał potencjał i mógł z tego wyjść naprawdę dobry i trzymający w napięciu thriller. Do połowy książka jest naprawdę wciągająca, a czytelnik przewraca kartki w nadziei, że jak najszybciej uda mu się rozwiązać zagadkę. A nawet zagadki, bo wraz z rozwojem fabuły, pojawiają się coraz to nowe wątki, rzucające inne światło na zdarzenia i naszych bohaterów. Małe, nadmorskie miasteczko w środku zimy, szalejący na morzu sztorm, fale obijające się o zamknięte molo, na którego końcu straszy szkielet rozpadającego się pawilonu. Miasteczko gdzie życie toczy się za zamkniętymi drzwiami, które skrywają makabryczne sekrety. Jest to miejsce gdzie mieszkają ludzie o zasznurowanych ustach, którzy nadal żyją przeszłością. Oldcliffe to również miejscowość pełna duchów przeszłości. Czy sama sceneria nie sprawia, że ciarki przebiegają nam po plecach? Do tego dochodzi zbrodnia sprzed lat. Zagadka, która może zostać rozwiązana, bo w końcu pojawiły się konkretne dowody, również mieszkańcy przypominają sobie coraz więcej, czas rozsznurowuje usta, czas i chęć zemsty na tych, którym się udało wyrwać.
Więc tak siedziałam sobie na kanapie, w pełni skupiona, i dążyłam do finału, kiedy zdałam sobie sprawę, że przecież znam już rozwiązanie naszej zagadki. To było jak przebłysk kiedy wszystkie elementy układanki wskoczyły na właściwe miejsce. Poczułam się oszukana, gdyż w rękach pozostało mi 200 stron, które przestały być dla mnie tajemnicą. Można to porównać do wściekłości na producenta gorsetów, kiedy podczas najważniejszej dla nas uroczystości wstążki pękają, zostawiając nas w bieliźnie na scenie. 

Podobnie jak w przypadku powieści "Siostry" jednym z najsłabszych elementów książki są jej główni bohaterowie. Oprócz Sophie, którą poznałam jedynie za pomocą jej pamiętnika sprzed lat, nie znalazłam tu nikogo kto grzeszyłby wiarygodnością. Zacznijmy jednak od Franceski. Jak na 38-letnią kobietę, zamożną i niezależną bizneswoman, zachowuje się jak pokręcona i samolubna nastolatka z problemami psychicznymi. Jej zachowanie jest całkowicie niezrozumiałe. Jednego dnia zakochana w Danielu pragnie spędzić z nim resztę życia by dnia drugiego zdecydować, że jednak mu nie ufa i wraca do Londynu. No tak, ale do domu też wrócić nie może, bo jest tam Mike, z którym co prawda zerwała przez telefon, jednak zgodziła się by u niej jeszcze troszkę pomieszkał. Czy Franceska prowadzi sierociniec dla samotnych mężczyzn? Bo wierzcie mi przez książkę kilku się ich przewija. 
Przejdźmy teraz do Daniela. To dopiero postać wysokich lotów. Po 18 latach znajduje swoją dawną przyjaciółkę i zmusza ją do przyjazdu to rodzinnej miejscowości by pomogła mu w śledztwie. Kiedy dziewczyna dojeżdża na miejsce zostawia ją w hotelu i każe działać na własną rękę wykręcając się niezadowoloną partnerką i natłokiem pracy. Kiedy Frankie zaczyna dostawać anonimy i dowiaduje się, że jest śledzona Daniel bagatelizuje sprawę i szuka racjonalnych argumentów (może ktoś kręci film w pokoju obok?). Daniel to w zasadzie statysta a nie postać pierwszoplanowa, pojawia się epizodycznie i praktycznie nic nie wnosi do naszej fabuły. 
Reszta postaci, to zbiór dość kolorowych indywiduów, których psychika pozostała na poziomie szkoły średniej. W większości są to karykatury ludzi, których jedynym celem jest ukazanie faktu, jakie szczęście miała Franceska, której udało się wyrwać z Oldcliff, miasta zombie i przegranych marzeń.  

Czytając tę książkę natrafiłam na parę pytań, które sprawiły, że nie potrafiłam uwierzyć w jej wiarygodność. Czy jeśli do was zadzwonił by ktoś po prawie 20 latach i zaprosił do przyjazdu nad morze by rozwiązać zagadkę zaginięcia przyjaciółki, to rzucilibyście wszystko i pojechalibyście w nieznane? Tak bez zastanowienia? Czy będąc zakochanym, pierwszy raz w życiu, nie powiedzielibyście swojemu ukochanemu prawdy? Tylko byście się ukrywali wiedząc, że będzie to mieć wielki wpływ na wasze przyszłe życie i może nawet je zrujnować? Czego nie zrobiłaby nawet najgorsza prawda?
I wreszcie skąd prześladowca Frankie, który w nocy puszczał jej z kasety odgłosy płaczu dziecka, wiedział że właśnie to zadziała na nią najmocniej? Skąd wiedział o poronieniach i problemach z zajściem w ciążę?
Wszystko to sprawiło, że książka nieco straciła na realizmie. 

Pomimo przewidywalności, dość niewiarygodnych bohaterów i rozczarowującego końca powieści, uważam że moje spotkanie z tą książką nie było tak do końca nieudane. Nadal uważam, że autorkę charakteryzuje lekkość pióra i doskonały warsztat, co widoczne jest w sugestywnych opisach przyrody i kreowaniu nastroju grozy. Myślę, że większość miłośników gatunku uzna tę powieść za ciekawą i wciągająca, idealne czytadło na zbliżające się zimowe dni. Nie będę kłamać kiedy powiem, że nie spodziewałam się dzieła sztuki tylko wypełniacza czasu, i jako taki książka całkowicie zdała egzamin. Mało wymagającym lub początkującym z gatunkiem jak najbardziej polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 



Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger