Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
"W słońcu Dubaju. Agent Kelly" Monika Magoska-Suchar

"W słońcu Dubaju. Agent Kelly" Monika Magoska-Suchar

 Książka "W słońcu Dubaju" to połączenie romansu, erotyki, kryminału i literatury fantastycznej? Miałam wielką nadzieję, że takie połączenie gatunków przypadnie mi do gustu, jednak w tym przypadku całość wypadła zbyt chaotycznie i niewiarygodnie. Jeśli miałabym ocenić tę książkę tylko pod kątem tego jak wpłynęła na mnie emocjonalnie ( poruszyła, podnieciła, zszokowała, wzruszyła) to zdecydowanie byłabym na tak, jednak jako kryminał nie wypadła zbyt dobrze. Wiele recenzentek (jeszcze nie spotkałam się z żadną opinią czytelnika-mężczyzny na temat tej książki) uważa , że "W słońcu Dubaju" to historia na miarę agenta 007. Ponieważ jestem fanką Bonda to uważam iż to porównanie bardzo godzi w reputację filmowego agenta . Peter Kelly nie jest ani tak przystojny, ani inteligentny ani nawet zabawny , by mógł z nim konkurować, a jego kaskaderskie popisy wywoływały u mnie wznoszenie brwi. 

W czasie pracy pod przykrywką jako ambasador USA Kelly w imieniu zaprzyjaźnionego emira ma wziąć udział w pewnej licytacji. Bogacze będą walczyć w jej trakcie nie tylko o rękę pięknej Safiji, ale przede wszystkim o posag księżniczki – tajemniczą broń, która może odmienić bieg zbrojnych konfliktów.Safija proponuje Peterowi układ – pomoże mu w jego misji, jeśli ON umożliwi jej w zamian ucieczkę z kraju przed aranżowanym ślubem. Wbrew wszystkiemu między parą od pierwszego spotkania wybucha pożądanie. Czy mają szansę ujść z życiem z rozgrywki z terrorystami?

 


Peter Kelly jest agentem CIA, który "pracuje" w Dubaju jako ambasador USA. W rzeczywistości jednak jego głównym zadaniem jest zdobycie "promienia" (nikt do końca nie wie co to jest), który może okazać się potężną bronią w rękach terrorystów czy polityków. Już na samym początku postać głównego bohatera wydała mi się przesadzona i wielce irytująca. Ktoś taki jak Kelly nigdy, nie został by wybrany na ambasadora. Brakowało mi elokwencji, przebiegłości i sprytu. Zbyt często wykazywał się brawurą, rzucał starymi sucharami niczym Karol Strasburger i często mówił takie teksty, że nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Działał spontanicznie, bez zastanowienia i nigdy nie myślał o konsekwencjach czyli dokładnie tak jak nie powinien zachowywać się dyplomata reprezentujący światową potęgę. Agent Kelly był istnym postrachem terrorystów. Niemalże w pojedynkę rozbił stowarzyszenie na miarę Al-Kaidy, zapobiegł wielu zamachom terrorystycznym, ocalił życie emirowi , był niczym superbohater Dubaju. A... i wygrał w konkursie na najseksowniejszego dyplomatę, co zapewne było jednym z tych osiągnięć którym szczycił się najbardziej. Nie, nie i jeszcze raz nie. To by po prostu nie przeszło. Ale ponieważ (jak napisałam wyżej) książka ta zawiera elementy fantastyki, to postać głównego bohatera zaliczę właśnie do nich. Ale ponieważ w naturze zawsze musi być balans to była w tej książce postać, która zdobyła moje serce, a był nią John, sekretarz (pomocnik w zbrodni) agenta Kellego. John działał zakulisowo, był specjalistą IT i hakerem jednocześnie. Peter traktował go niczym swojego anioła stróża i słusznie zresztą gdyż bez niego bardzo szybko by skończył w piachu. John był inteligentny, cichy i miał głowę na karku. Dwaj mężczyźni byli niczym ogień i woda i to zdecydowanie podziałało na korzyść książki. A nasza główna bohaterka : Safija?  Osobiście to ani mnie nie grzała ani nie ziębiła. Podziwiałam ją za odwagę, lubiłam jej humor i cięty język, jednak sama jej postać była na wskroś europejska, zdecydowanie nie zachowywała się jak muzułmanka. Można śmiało powiedzieć, że Safija była oderwana od rzeczywistości i bardzo łatwo dawała sobą manipulować. 

Teraz parę słów o samej fabule. Jak napisałam wyżej agent Kelly poszukuje "Promienia" , czyli "broni" , która może dać władzę nad światem. Wszyscy wiemy, że amerykanie to megalomanie i oczywiście chcą położyć na niej ręce , nawet jeśli nie wiedzą jak działa. Historia rozpoczyna się podczas bankietu w Abu Zabi, gdzie prowadzona jest licytacja siostry emira. Kto da więcej będzie mógł ją poślubić. Co najciekawsze posagiem kobiety jest właśnie promień. YYYY? I tutaj dotarłam do pierwszego zgrzytu. Dlaczego emir poślubiając własną siostrę pozbawia się promienia? Skoro może mu on dać (zdaniem autorki) władzę absolutną to czemu chce go wymienić na miliony dolarów? Ale idźmy dalej kiedy agent Kelly dowiaduje się, że promień jest w budynku , rozpoczyna się polowanie. W jego trakcie spotyka Safiję w której oczywiście się zakochuje (no na początku po prostu jej pożąda). Postanawia uratować księżniczkę i uwolnić ją od jej brata , stręczyciela. Od tej pory fabuła przyśpiesza. Mamy tutaj wszystko co powinno być w dobrym filmie sensacyjnym. Są strzelaniny, mordobicie, pościgi samochodowe, ataki terrorystyczne, ataki bombowe, porwania samolotów , ucieczka przez pustynię i wiele wiele innych... muszę przyznać, że zmęczyłam się samym czytaniem. Nasi bohaterowie mieli tak intensywny tydzień, że na pewno musieli dorobić się odcisków. Jednak moim największym problemem było to, że wszystko działo się za szybko. Raz byli w jednym miejscu, na kolejnej stronie kilkaset kilometrów dalej. Skakali ze spadochronem by kilka minut później zostać napadniętymi w hotelowym pokoju. Tej akcji było tutaj za dużo i przez to książka straciła na wiarygodności. 

Zabrakło mi również atmosfery Dubaju. Nie wiem czy autorka kiedykolwiek odwiedziła Emiraty, jednak wydaje mi się, że jeszcze nie miała okazji. W jej opowieści Dubaj to miasto pełne kiczu i tandety , gdzie jedynym co warto odwiedzić to Burdż Al Arab. Pałace emirów są przerysowane i ociekają złotem niczym rydwany cyganów. Dla mnie Dubaj jest inny... kojarzy mi się z piaskiem pustyni, szambem wywożonym ciężarówkami, usychającymi palmami i pustymi plażami. To miasto które wiecznie tętni życie, pełne aktywnych trenerek fitnessu, turystów szukających egzotyki i spragnionych wrażeń biznesmanów. Dubaj żyje, co w powieści było ledwo odczuwalne. Za to autorka doskonale poradziła sobie ze scenami erotycznymi i budowaniem napięcia seksualnego. Naprawdę, momentami było mi aż gorąco. Z niecierpliwością czekałam na każde zbliżenie naszych bohaterów i ani razu nie była zawiedziona. Warstwa erotyczna tej książki zdecydowanie działa na jej korzyść. 

Jeśli szukacie szybkiej, lekkiej, łatwej i przyjemnej powieści na jeden wieczór to dobrze trafiliście. Szczególnie teraz , kiedy za oknem jest zimno i ciemno, najnowsza powieść Moniki Magoska-Suchar rozpali was do granic możliwości. Tylko pamiętajcie : potraktujcie tę historię z przymrużeniem oka, i nie spodziewajcie się, że Peter Kelly zastąpi wam agenta 007. To agent inna miarą szyty i dużo mu jeszcze brakuje. Ale kto wie "W słońcu Dubaju" to dopiero tom pierwszy więc może się jeszcze wyrobi? Właśnie tego życzę autorce i czytelnikom. 

 

Tytuł : "W słońcu Dubaju"

Autor : Monika Magoska-Suchar

Wydawnictwo : Kobiece

Seria : Niegrzeczne Książki

Data wydania : 29 września 2021

Liczba stron : 320


Tę oraz wiele innych książek dla kobiet znajdziecie na półce księgarni internetowej :

https://www.taniaksiazka.pl/

 
"Wyspa Sachalin" Eduard Verkin

"Wyspa Sachalin" Eduard Verkin

 Wyobraźcie sobie, że świat który znamy przestaje istnieć. Wojna nuklearna, klęski żywiołowe i globalna epidemia „mobilnej wścieklizny”, zamieniająca ludzi w rodzaj zombie, radykalnie zmieniły oblicze Ziemi. Ameryka i Rosja są prawie całkowicie zniszczone, z Europy i Chin zostały żałosne resztki. Jedyna cywilizacja, która przetrwała na prawie doszczętnie zniszczonej planecie, to Japończycy. Oczywiście powojenna Japonia wcale nie jest rajem. To militarystyczne społeczeństwo kastowe, całkowicie przesiąknięte szowinizmem i ksenofobią. Ale na tle globalnej katastrofy, nawet tak nieprzyjazne miejsce jest jak ziemia obiecana....Prawda, że zapowiada się ciekawie?

Gdy światowe mocarstwa pogrążyły się w najbardziej wyniszczającym konflikcie wszechczasów, cywilizacja praktycznie przestała istnieć. Z dawnych stolic pozostały wypalone bombami pustkowia. Tam, gdzie promieniowanie nie zabija na miejscu, panoszy się zaraza, której nie sposób powstrzymać.W oszczędzonej w trakcie wojny Japonii trwa walka o przetrwanie. To właśnie stamtąd pochodzi Lilak – młoda futurolożka, która decyduje się na ryzykowną wyprawę badawczą. Jeśli jej się powiedzie, być może uda jej się dowiedzieć, co czeka ludzi w przyszłości.


Na Sachalin, który Japończycy zamienili w rodzaj gułagu, przyjeżdża dziewczyna o poetyckim imieniu Lilac, córka wpływowego urzędnika, poślubiona Rosjaninowi. Wyspa z jednej strony jest miejscem zesłań przestępców, z drugiej jest punktem tranzytowym dla uchodźców z kontynentu.
Lilac jest praktykującą futurolożką, a jej głównym zdaniem jest przestudiowanie sytuacji na Sachalinie, aby przygotować prognozę na przyszłość. Dziewczyna i jej eskorta Artem, jeden z nielicznych ocalałych Rosjan, wyruszają w podróż po wyspie, która wkrótce zamienia się w prawdziwy wyścig ze śmiercią…Od samego początku uwagę przykuwa wybrany przez pisarza format. Przed nami rodzaj literackiej gry, opartej na notatkach podróżniczych, o tym samym tytule, autorstwa Antona Pawłowicza Czechowa. Klasyk literatury rosyjskiej odwiedził Sachalin w 1890 roku i pozostawił potomnym malownicze szczegóły ponurej egzystencji skazańców, zesłańców, ich strażników i innych ludzi.  Czechow przywiązywał dużą wagę do rzeczowych i statystycznych szczegółów życia na Sachalinie. Książka klasyka jest więc ciekawą hybrydą pamiętnika i badań popularnonaukowych. W pierwszej połowie powieści Eduard Wierkin starannie stylizuje tekst na Czechowa – z wyjątkiem preambuły w której informuje o wojnie światowej i jej skutkach, a także kilku przerywników, z których dowiadujemy się o Artemie i jego otoczeniu. Co do reszty mamy tutaj typowe notatki z podróży, które pozwalają nam zapoznać się z tragicznymi rysami sachalińskiego życia. Ta autorska technika ma zarówno zalety, jak i wady. Starannie obliczona gra literacka robi żywe wrażenie, jednak umiejętną stylizację docenią przede wszystkim ci, którzy czytali „Wyspę Sachalin” Czechowa. Wszystkim innym prawie dwieście początkowych stron powieści może wydawać się nudne. Oczywiście kolorowe szczegóły postapokaliptycznego życia na Sachalinie są szokujące, ale nawet szok szybko staje się czymś powszechnym. Na początku powieści wyraźnie brakuje popędu: Lilak i Artem po prostu przenoszą się z jednego punktu do drugiego. Mniej więcej jedna trzecia książki wydaje się rozwlekłą ekspozycją - stylistycznie i intelektualnie, na pewno ciekawą, ale nieco monotonną. Ponadto postacie początkowo nie budzą zbytniego współczucia – są boleśnie płaskie. Bliżej środka stylizacja Czechowa urywa się: na Sachalinie wybucha powstanie skazańców, bezsensowne i bezlitosne, bohaterowie znajdują się w śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji i zmuszeni są dołożyć wszelkich starań, by przeżyć. Na krwawe szczegóły buntu i przygody w duchu „Drogi” i „Mad Maxa” nałożone są nowe zagrożenia i wyzwania, dzięki czemu ani bohaterowie, ani czytelnicy na pewno nie będą się nudzić.

Ideologiczny przekaz powieści wyłania się stopniowo, choć trudno sprowadzić go do wspólnego mianownika. Główni bohaterowie - Artem, rodowity Sachalin Czek, poeta-skazaniec Shiro Shinkai - przechodzą poważne metamorfozy, odgrywając ważną rolę w formowaniu się głównego bohatera. W końcu to Lilak, która całkowicie się zmieniła - zarówno duchowo, jak i fizycznie, będzie musiała położyć nowy początek dla prawie skazanej na zagładę ludzkości. Dlatego też, choć powieść należy do kategorii tych książek, na których okładce naprawdę chce się umieścić znaczek „otworzyć żyły po przeczytaniu”, ostatnie linijki wciąż napawają optymizmem. Pomimo wszystkich prób i nieszczęść ludzkość nie tylko przetrwa, ale także zrobi duży krok w przyszłość, ku gwiazdom. Dopóki nie dochodzimy do postscriptum..Postscriptum w postaci prequelu fabuły jak dla mnie było zupełnie zbędnie i wręcz  zamazuje wrażenie powściągliwego optymizmu, który udało się rozwinąć po  przeczytaniu epilogu. Mimowolnie zaczęłam zadawać sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego autor budzi w czytelniku nieśmiałą nadzieję, a potem bezlitośnie go policzkuje?

"Wyspa Sachalin" jest pełna wyobraźni, pełna akcji (przez większość czasu) i absorbująca, choć na poziomie strukturalnym to bezbożny bałagan, z niełatwą mieszanką gatunków, tropów, motywów, postaci, katastrof i prawie wszystkiego innego. "Wyspa Sachalin" to cały świat zszyty z wielu fragmentów rzeczywistości historycznej i literackiej.  Świat prawdziwych skazańców, , którzy trafili do osady, mieszanka Archipelagu Gułag, Resident Evil i Harukiego Murakami. Odpady, brud, śluz, rozkład, zwłoki, smród, otępienie,  krew - to główne składniki dania, które zaproponował nam Eduard Wierkin. Było ono dobre, soczyste , lekko doprawione przerażeniem (zombiakom udało się na„pięć plus”), a na wierzchu trochę skropione nadzieją. Zdecydowanie polecam. 

 

Tytuł : "Wyspa Sachalin"

Autor : Eduard Wierkin

Wydawnictwo : Czarna Owca

Data wydania : 29 wrześnie 2021

Liczba stron : 496

Tytuł oryginału :Остров Сахалин 

 

Za możliwość przeczytania książki i jej zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu :  

https://www.czarnaowca.pl/

 

 




 

 


"Osa" Eric Frank Russell

"Osa" Eric Frank Russell

 Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, że osa wleciała do Twojego samochodu podczas jazdy? Czy  próbując wygonić/zabić stworzenie prawie wjechałeś na drzewo lub latarnię (zabijając siebie i swoich pasażerów)? Ten pomysł – że mały owad może zagrozić ludzkości i spowodować szkody w wysokości tysięcy dolarów – jest centralną osią fabularną książki Erica Franka Russella. W tej historii jeden samotny człowiek toczy wojnę i niczym osa, używając sprytu i zaskoczenia, niszczy ogromne ilości zasobów, paraliżuje gospodarkę a społeczeństwo doprowadza na skraj paniki. Wiele książek należących do klasyki Science Fiction nie zestarzało się z godnością jednak "Osa" pozostaje przekonująca i zabawna nawet sześćdziesiąt lat po publikacji. 


Od blisko roku Terra prowadzi wojnę z Imperium Syrijskim. Przeciwnik dysponuje znacznie większą liczbą żołnierzy, więc Terranie postanawiają się uciec do szpiegostwa i sabotażu. Osa latająca w aucie może do tego stopnia rozproszyć kierowcę, że ten spowoduje wypadek, więc należy tylko zastosować tę samą taktykę na większą skalę. Jeden naprawdę sprawny agent działający wśród Syrijczyków może dokonać prawdziwego spustoszenia, wywołać chaos, osłabić morale, zdezorganizować działalność wroga. Tak więc znakomicie wyszkolony James Mowry ląduje na Jaimecu, dziewięćdziesiątej czwartej planecie Imperium, zamieszkanej przez osiemdziesiąt milionów Syrijczyków. Jego zadanie jest proste – stać się osą. 


Mowry, został wybrany do udziału w operacji szpiegowskiej przeciwko wrogom Ziemi w międzygwiezdnej wojnie.  Jego rolą jest ukrywanie się i podkopywanie rządów i morale Imperium Syryjskiego (dziś to dość dziwnie brzmi jeśli weźmiemy pod uwagę miliony syryjskich azylantów rozproszonych po całej Europie), do którego zostaje wysłany, w każdy możliwy sposób. Jest niczym tytułowy owad w ludzkim ciele do którego obowiązków należy sianie paniki i zniszczenia wśród Syrian na odległej planecie. I tak (choć tutaj może dopaść Cię syndrom sztokholmski) — Mowry jest terrorystą. Używając dużego zapasu uzbrojenia, przebrań i gadżetów, zostaje zrzucony na planetę, gdzie popełnia morderstwa, wysadza bomby i rozsiewa propagandę, mającą na celu oszukanie lokalnego rządu, by uwierzył, że jest w stanie rozpętać rewoltę na globalną skalę. Czytając tę ​​książkę, pomyślałam, że granica pomiędzy szpiegostwem wojennym a terroryzmem często jest bardzo cienka. Podejrzewam, że z perspektywy ofiar  nie ma między nimi dużej różnicy. Jednak pomysłowa kampania terroru Mowry'ego tworzy ciekawą historię, która płynie w szybkim tempie, a oryginalność samego bohatera i  jego kampanii destabilizacji stanowi ciekawą lekturę. Jedną ze sztuczek, która podbiła moje serce, były antyrządowe naklejki na setkach witryn sklepowych, które po usunięciu pozostawiały swoje przesłanie wyryte w szkle, zmuszając do masowego zamykania sklepów i wymiany całych witryn, co niosło za sobą ogromne koszta.


Pozostaje zagadką co Eric Frank Russell robił podczas II wojny światowej. Niektóre źródła podpowiadają nam, że w latach wojny pracował dla brytyjskiego wywiadu, podczas gdy inne twierdzą, że był jedynie radiooperatorem i mechanikiem RAF. Choć prawdy nie dowiemy się nigdy, to jakakolwiek by ona nie była to jedno jest pewne :  pisarz wykorzystał swoje doświadczenia wojenne ponad dekadę później, kiedy napisał swoją szóstą powieść "Osa". Pierwotnie wydana w twardej oprawie nakładem  Avalon Books w listopadzie 1957, kiedy Russell miał już 52 lata, „Wasp” została uznana za jedno z najlepszych dzieł jego autora. Szukając informacji o książce, na jednym z blogów, trafiłam na taki cytat podsumowujący "Osę" :„…Jeden błyskotliwy Ziemianin wprawia w zakłopotanie głupiego syryjskiego wroga… zabawna, ale szowinistyczna opowieść z wyraźnym posmakiem bohaterstwa II wojny światowej. " Cóż, choć ciężko się z tym nie zgodzić, to jednak nie do końca.  Po pierwsze, zwyczajni Syrianie , z którymi spotyka się Mowry, nie są szczególnie głupi (przynajmniej nie bardziej niż przeciętni Terranie), podczas gdy syryjscy urzędnicy rządowi i ich zbiry z Kaitempi już tak. Rzeczywiście, duża część napięcia w książce Russella wywodzi się z faktu, że Mowry'emu ledwo udaje  wymknąć swoim prześladowcom, którzy zawsze wydają się być w stanie go wyśledzić, czy to w stolicy Jaimecan, Pertane, czy w jednym z mniejszych miast, w których działa. Martwimy się o Mowry'ego, doskonale wiedząc, co się z nim stanie, gdy zostanie w końcu złapany, co wydaje się być nieuniknione. (I nie, nigdy nie przyszłoby mi do głowy ujawnienie, czy Mowry rzeczywiście został kiedykolwiek ).Wielokrotnie Mowry jest zmuszony do pokonania 20 mil przez las ,do swojej kryjówki, aby się przegrupować, zmienić przebranie i zdobyć nowe fałszywe identyfikatory. Syrianie z pewnością nie ułatwiają mu tego zadania i zdecydowanie nie są głupi, mimo że Mowry, na sposób Bonda, nieustannie ich przechytrza. Jeśli chodzi o bohaterstwo II wojny światowej, bloger ma całkowitą rację. Przy bardzo niewielu przeróbkach „Osa” rzeczywiście mogła zostać przekształcona w opowieść o europejskiej intrydze z lat 40., gdyż zawarte w niej motywy science-fiction są dość minimalne. Zabierzcie nieziemskie otoczenie i fioletowoskórych kosmitów, a także „dynocary” napędzane energią transmisyjną oraz urządzenia antygrawitacyjne na statkach kosmicznych,a zostanie wam w rękach thriller szpiegowski .


"Osa" jest świetną lekturą, ale została napisana w 1959 roku i nosi kilka znamion swojej epoki. Mamy tutaj trochę Zimnej Wojny – dwie rywalizujące cywilizacje na miarę USA i ZSRR oraz pasujący do lat pięćdziesiątych literacki szowinizm. Postaci kobiece praktycznie tutaj nie występują a jeśli się już pojawią to nie wniosą do powieści nic istotnego. Nie znajdziemy tu również narracji z punktu widzenia innych grup etnicznych niż zwykli żołnierze ( czytaj  :biali faceci ). Jeśli możesz to znieść, to "Osa"będzie dla Ciebie strzałem w dziesiątkę, prawdziwym klejnotem swojej epoki. Jeśli potrzebujesz innego świadectwa jakości tej książki, to wiedz że  Neil Gaiman kupił prawa do jej ekranizacji, które niestety wygasły po atakach na World Trade Center. Niestety świat nie jest jeszcze gotowy na film, w którym głównym bohaterem jest odnoszący sukcesy terrorysta. Zdecydowanie polecam. 

 

 

Tytuł : "Osa"

Autor :  Eric Frank Russell

Wydawnictwo : Rebis

Data wydania : 14 września 2021

Liczba stron : 224

Tytuł oryginału :  Wasp 

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 



Kings of the Wyld

 
 


A dostępna jest w salonach lub sklepie internetowym sieci :  
https://www.empik.com/zbyt-blisko-daniels-natalie,p1227335289,ksiazka-p
 
 

 

"Dziedzictwo krwi" Amélie Wen Zhao

"Dziedzictwo krwi" Amélie Wen Zhao

 Kolejna szybka, w większości zabawna, napisana z podwójnej perspektywy, pełna akcji, podniecająca, mroczna, debiutancka pierwsza książka trylogii jest już za mną, a jej główny bohater-oszust , , który zdecydowanie ukradł całe show, skradł i moje serce.  Kochałam dosłownie wszystko o Ransomie Złotoustym, no może oprócz   jego imienia, które momentami wydawało mi się zbyt groteskowe ( i o wiele za bardzo kojarzyło mi się z zabawami, o których nie było mowy w tej książce). Czytajac, przyłapałam się na tym, że wybiegałam w myślami do czasów, kiedy autor wpadnie na pomysł i stworzy powieść, w której to Ransom będzie opowiadał o swoich przygodach. Byłoby to coś w stylu pamiętnika  Jacka Sparrowa, który nie nakłada eyelinera, spotyka kapitana Killiana Hooka z OUAT (irlandzki urok Colina O'Donoghue) oraz Rusty'ego Ryana (postać Brada Pitta z serialu Ocean's Eleven, ponieważ obaj śliczni chłopcy są blondynami!). Oj to dopiero by się działo :)


W Cesarstwie Cyrilyjskim dyskryminacja powinowatych jest powszechna. Ich rozmaite zdolności kontrolowania żywiołów uznawane są za nienaturalne i niebezpieczne. A księżniczka koronna Anastazja Michajłowna ukrywa jedno z najbardziej przerażających powinowactw.Jej zdolność kontrolowania krwi długo trzymano w tajemnicy. Po zabójstwie ojca Ana staje się jednak jedyną podejrzaną. Żeby ratować własne życie, musi odnaleźć mordercę. Za murami pałacu szybko się przekonuje, że Cyrilia jest państwem na wskroś skorumpowanym, a spiskowcy już planują, jak obalić stary porządek.Istnieje tylko jedna osoba, która może pomóc Anie dotrzeć do źródła tego spisku – Ramson Złotousty. 


Fabuła rozgrywa się w Imperium Cyrylijskim, gdzie  zaczęli się ujawniać powinowaci,którzy uważani są za zagrożenie, ponieważ jeśli nie będą w stanie kontrolować swoich nadprzyrodzonych mocy, sprowadzą na ich ziemię masakrę i  śmierć.  Księżniczka koronna  Anastazja Michajłowna ma najgroźniejsze powinowactwo, Powinowactwo Krwi, które zmusza ją do ukrywania się za murami pałacu, gdzie żyje w cieniu i samotności. Kiedy jej ojciec król, zostaje zamordowany, młoda dziewczyna zostaje uznana winną zabójstwa. Jednak udaje jej się uciec  z lochu. Jest zdeterminowana, aby znaleźć zabójcę, który zabrał jej ojca oraz oczyścić swoje imię. Pomaga jej w tym  Ransom Złotousty, łotrzyk i oszust. Przygotuj się więc na przygodę i  wyjątkową, ekscytującą, porywającą opowieść o Anastazji. Rzeczą, która podobała mi się najbardziej w tej książce był zdecydowanie Ransom (Po angielsku imię to brzmi Okup, i tak zdecydowanie byłabym stanie sporo zapłacić by móc dostać go więcej). Interesujące również były fragmenty związane z handlem powinowatymi, którzy byli porywani i zamykani w klatkach niczym zwierzęta na targu. Były to jedne z najbardziejrozdzierających serce części książki, odzwierciedleniem nielegalnego handlu ludźmi, który obecnie generuje 150 miliardów dolarów roczni! Dodatkowo na plus działało szybkie tempo, mnóstwo zagadek i tajemnic oraz masa zwrotów akcji. 

 Co mi się nie podobało? Pewnie większość czytelników się ze mną nie zgodzi, ale najsłabszym ogniwem tej książki była Ana, do której nie mogłam się przekonać. Pewnie zdarzyło wam się trafić na bohaterów, którzy ani was nie ziębili ani rozgrzewali, po prostu byli wam obojętni. W sumie to nie wiem dlaczego Ana nie wzbudziła we mnie głębszych uczuć,  może została przyćmiona przez Ransoma ? Może na mojej sympatii zaważył fakt iż ta młoda dziewczyna za szybko stała się morderczynią, kiedy kiedy jeszcze nie wiedziała jak używać swoich mocy i jak nawiązywać relacje z ludźmi? Anastazja jest pełna temperamentu, trochę naiwna, zdezorientowana, zagubiona, ale też potężna i niebezpieczna. Myślę, że w kolejnych sequelach możemy być świadkami jej zmian, metamorfozy, dzięki czemu stanie się lepszą, pełniejszą postacią. Kolejną rzeczą która zagrała na niekorzyść tej powieści były dość przewidywalne, niezbyt zaskakujące zwroty akcji. Doświadczony czytelnik z pewnością przewidzi bieg wypadków. Dlatego uważam iż "Dziedzictwo krwi" jest lekturą raczej dla młodszych czytelników lub też tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z literaturą fantasy. 

Ostatnio parokrotnie zdarzyło mi się trafić na książki fantasy inspirowane historią carskiej Rosji. Myślę, że jest to nowy trend w tym gatunku, który dopiero zaczyna się rozwijać. Anastacya (oryginale imię postaci) to tak naprawdę księżniczka Anastazja Cyrilia jest inspirowana Rosją, pojawiają się nawet wyrazy zaczerpnięte z języka rosyjskiego. Na dodatek dopatrzyłam się tutaj fragmentów bardzo przypominających  rosyjską wojnę domową( z czerwonymi i białymi płaszczami). Oczywiście wszystkie te rzeczy umieszczone są w wymyślonej przez autorkę scenerii fantasy.
Pisanie jest naprawdę dobre aż trudno było mi uwierzyć, że to debiut!  Oczywiście czasami Wen Zhao nadużywała banalnych zdań, które tej historii były niepotrzebne,  ale nadrobiła to mnóstwem akcji , która nie ustaje ani na moment. Cały czas coś się działo i nie sądzę, żebym kiedykolwiek czuła, jakby coś było tam tylko po to, żeby *zapełnić* przestrzeń.

Myślę, że najbardziej podobało mi się w tej książce to, że wszystko było "szare". Zarówno Ana, jak i Ramson mają w sobie dobro, ale każde z nich dokonało w życiu czynów, które były niegodne i złe.  Zabijali, kłamali i krzywdzili innych. Wszystko w imię sprawiedliwości i zemsty. I chociaż kibicowałam im przez cały czas, wiedziałam że nie są niewiniątkami. Może nie są to typowi bohaterowie jakich chcą czytelnicy, ale są tymi  których ci ludzie potrzebują. I już się nie mogę doczekać kiedy wyruszę z nimi w dalszą drogę aby naprawić ten zły świat.  Polecam. 


Tytuł : "Dziedzictwo krwi"

Autor : Amélie Wen Zhao

Wydawnictwo : Rebis

Data wydania : 31 lipca 2021

Liczba stron : 432

Tytuł oryginału : Blood Heir 

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 



Kings of the Wyld

 
 


A dostępna jest w salonach lub sklepie internetowym sieci :  
https://www.empik.com/zbyt-blisko-daniels-natalie,p1227335289,ksiazka-p
 
 
 
 

 

"Głos z zaświatów" Bernard Werber

"Głos z zaświatów" Bernard Werber

 Kto mógł chcieć zabić Gabriela? Jego brat bliźniak, z którym pozostawał w związku pełnym zarówno miłości jak i nienawiści? Jego agent, który wykorzystuje jego śmierć, aby stworzyć sztuczną inteligencję do napisania kolejnej powieści wzorowanej na dorobku literackim Gabriela, swoistej kontynuacji jego dzieł? Jego była narzeczona, która próbowała wrócić do jego życia? A może jego najgorszy wróg, Moisi, ten krytyk literacki i pisarz, który nigdy nie przestaje głośno krzyczeć, że autorzy tacy jak Wells nie powinni istnieć? Ja już wiem kto zabił Gabriela....a Ty, czy chcesz się zanurzyć w tej paranormalnej intrydze? 

Nowa powieść jednego z najpopularniejszych współczesnych francuskich pisarzy. Pewnego poranka Gabriel Wells, wzięty pisarz, budzi się i odkrywa, że… umarł. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że został otruty. Mężczyzna wędruje po świecie żywych, lecz pozostaje widoczny tylko dla Lucy, medium, która pracuje dla tajemniczej Hierarchii. Wspólnie podejmują osobliwe śledztwo, w którym towarzyszy im „Encyklopedia wiedzy względnej i absolutnej” – monumentalne dzieło przodka Gabriela. 



Gabriela poznajemy kiedy zaniepokojony utratą węchu i smaku udaje się do lekarza. W poczekalni, gdzie wszyscy go ignorują, spotyka medium, młodą kobietę o imieniu Lucy, która prosto z mostu oznajmia mu, że jest martwy. Mężczyzna nie chce w to uwierzyć jednak Lucy poddaje go kilku próbom , których wyników nie da się oszukać. Gabriel musi pogodzić się z tym, że został zamordowany, jednak jego śmierć nie daje mu spokoju. Jak przystało na pisarza, chce zgłębić jej tajemnicę i szybko odkrywa, że mógł zostać otruty. Ponieważ w formie "duchowej" mężczyzna nie jest w stanie zrobić nic oprócz przysłuchiwania się rozmowom żywych, prosi Lucy o pomoc. Jednak jak to w życiu bywa, nic nie ma za darmo. Medium zgadza się poprowadzić śledztwo , jednak w zamian oczekuje, że Gabriel dowie się, co wydarzyło się 8 lat wcześniej, kiedy ukochany Lucy zapadł się pod ziemię. Jednego dnia spał z nią w łóżku , a drugiego po prostu wyparował. Muszę przyznać, iż ta drugie śledztwo (w poszukiwaniu zaginionego kochanka) podobało mi się zdecydowanie mniej i wręcz sprawiło, że przestałam darzyć Lucy sympatią. Zawsze mi się wydawało, że osoby zajmujące się wróżbiarstwem czy parapsychologią muszą mieć bardzo silną osobowość. Zresztą nawet tutaj, Werber mówi, że u alkoholików, paranoików czy narkomanów pojawiają się dziury w aurze, przez które duchy mogą przeniknąć do naszej podświadomości i nawet nakłonić nas do samobójstwa. Dlatego wydawało mi się, że osoba która jest w stałym kontakcie ze światem duchowym, musi być niezwykle silna i zrównoważona. Lucy zdecydowanie taka nie jest. Momentami wydawała mi się zakompleksioną paranoiczką z manią natręctw (choć wiem, że niektóre zostały użyte w formie żartu). Dziewczyna cały czas żyje przeszłością i nie może zapomnieć o facecie z którym była wiele lat temu. Powiem wam tak : ja od samego początku wiedziałam kim jest zaginiony kochanek i jak ta cała historia się skończy. Oczywiście wiem, że miłość oślepia i spuszcza klapki na oczy, jednak tutaj było to przesadzone. Naprawdę chciałam polubić Lucy jednak przeszkadzała mi jej naiwność i infantylizm. A szkoda, bo jeśli by obdarzyć ją mocną osobowością to byłaby moją faworytą i zdecydowaną superbohaterką. 

Ale na całe szczęście jest jeszcze główna historia, czyli zabójstwo głównego bohatera. Muszę przyznać, że czytanie o bohaterze, który był duchem pragnącym poznać historię swojej śmierci, było dla mnie świeżym i zupełni nowym doświadczeniem. Oczywiście literatura z pogranicza fantasy nie jest dla mnie niczym nowym , jednak te duchy, które pojawiły się w czytanych przeze mnie powieściach, zdecydowanie nie chciały prowadzić uprzejmej konwersacji z żywymi. A Gabriel? On jest po prostu sobą, tylko w niematerialnej wersji (choć potem zdobywa na jakiś czas ciało). Nadal jest ciekawym świata pisarzem, napalonym mężczyzną, kochającym bratem i ukochanym wnukiem. Pokochałam go i cały czas żałowałam, że nie żyje. Nie napisze kolejnej książki, nie odgryzie się znienawidzonemu krytykowi, nie weźmie nowej kochanki. Czytając chciałam się jak najszybciej dowiedzieć, kto go zabił i dlaczego. W końcu , co złego innym może wyrządzić pisarz fantasy? W wyniku śledztwa prowadzonego przez Lucy, poznajemy Gabriela i dowiadujemy się jak wyglądało jego życie oczami innych ludzi . Podobało mi się to, że każdy z bliskich naszej ofiary miał szansę na wypowiedzenie się. Okazało się, że prawda może być dla każdego inna. Ze strony na stronę czułam się coraz bardziej zmieszana. Każdy potencjalny morderca miał alibi lub po prostu "nie pasował" do profilu. Muszę przyznać, że zakończenie okazało się dla mnie niemałym zaskoczeniem. 

Jednak tym co mi się najbardziej podobało w całej książce to fragmenty z "Encyklopedii wiedzy względnej i absolutnej" Edmunda Wellsa, dzieła która już się pojawiło w poprzedniej książce autora "Rewolucja mrówek". Z tych naukowych artykułów dowiedziałam się, że żyje na świecie stworzenie, które może odtworzyć, każdą utraconą część ciała, łącznie z głową i na dodatek zachowa wszystkie swoje wspomnienia. Jest tutaj również ciekawy tekst o mnichach Shingon , z północy Japonii, którzy wyspecjalizowali się w sztuce umierania. Mężczyźni Ci kazali grzebać się żywcem w kamiennej trumnie ustawionej tak, by mogli siedzieć w pozycji lotosu. Tym co łączyło ich ze światem zewnętrznym były dwie bambusowe rurki, jednak do oddychania, druga, połączoną z dzwonkiem, do sygnalizowania "górze", że nadal są przy życiu. Wówczas dostawali przez rurkę kilka ziaren pszenicy. Kiedy dzwonek przestawał dzwonić mnicha uznawana za zmarłego. Wyciągano rurki i zasypywano trumnę ziemią by ponownie ją odkopać trzy lata później, aby sprawdzić czy mumifikacja za pomocą umysłu się powiodła. Jeśli chcecie się przekonać, czy tak się stało, to musicie sięgnąć po tę książkę, bo ja już więcej nie powiem. 

Kolejny raz Bernard Werber mnie nie zawiódł. "Głos z zaświatów" to książka, która zachwyci czytelników. Jest żywa, szybka, "czujna", zabawna i nie sposób się przy niej nudzić. Główni bohaterowie są ujmujący, a fabuła jest solidna. Opuszczenie stworzonego przez autora wszechświata prawie złamało moje serce. Czekam na więcej. Polecam wszystkim, nawet jeśli nie są fanami gatunku. Naprawdę, jest to jedna z tych książek, których wstyd nie przeczytać. No przecież miliony Francuzów nie mogą się mylić. 


Tytuł : "Głos z zaświatów" 

Autor : Bernard Werber

Wydawnictwo : Sonia Draga

Data wydania : 24 luty 2021

Tytuł oryginału : Depuis l’au-delà 

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 
 
 


 

 

 

 

 

"Księga Etty" Meg Elison

"Księga Etty" Meg Elison

 Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się pierwsza książka z tej serii pod tytułem "Księga bezimiennej położnej". Czułam, że to zupełnie nowe spojrzenie na dystopijny świat. Kolejna część rozpoczyna się sto lat od momentu, w którym poprzednia książka została przerwana. W tomie pierwszym śledziliśmy losy "położnej", która przeżyła zarazę, która zabiła większość kobiet na świecie oraz wszystkie dzieci. W tej części świat powoli ruszył do przodu i nastąpiła pewna poprawa średniej długości życia kobiet, ale nadal są one wykorzystywane i traktowane jak niewolnice.  Książka ta opowiada historią Etty / Eddy'ego, który wyrusza na ratunek kobietom potrzebującym pomocy i sprowadza je do swojego miasta o nazwie „Nigdzie”. By nie zostać odkrytym obwiązuje piersi pasem  i używa męskiej tożsamości. Po powrocie do domu na powrót staje się "Ettą". 


Etta pochodzi z Nowhere, osady założonej przez tych, którzy przeżyli plagę, w tym przez Bezimienną Akuszerkę. Tajemnicza choroba zniszczyła dawny świat i sprawiła, że przy życiu pozostało niewiele kobiet, a porody są bardzo niebezpieczne. Ci, którzy przetrwali, powoli próbują przywrócić porządek i wprowadzić nowe normy społeczne. W Nowhere kobiety i położne traktuje się jak święte i to one dominują w społeczności. Etta wybiera jednak wolność, jaką dają jej łowiectwo i szabrownictwo. Przemierza pustkowia w poszukiwaniu reliktów przeszłości, które mogą się do czegoś przydać. Czasem zmuszona jest też stawiać czoło bezwzględnym handlarzom niewolników, którzy polują na kobiety i dziewczynki. Dlatego w drodze staje się Eddym.


"Księga Etty" to ten rodzaj kontynuacji, dla której musisz przeczytać poprzednią książkę z serii, aby zrozumieć, co się dzieje. W "Księdze bezimiennej położnej" tajemnicza choroba wymazuje 98% populacji ludzkiej, najbardziej dotknięte są kobiety i nienarodzone dzieci, pozostawiając ok. 1 kobietę na 10 mężczyzn. Straszny świat do życia. Główną bohaterką jest pielęgniarka, która budzi się w szpitalnym łóżku, w którym została pozostawiona na śmierć z powodu choroby. Dzięki jej instynktowi bojowemu i umiejętnościom walczy o przetrwanie w świecie, w którym nie ma już reguł i nie ma przyszłości.  Przebrana za mężczyznę podróżuje z San Francisco na północ w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca do życia. Podczas swojej podróży spotyka ludzi, którzy różnie reagują na tragedię, która ich spotkała. Te przypadkowe spotkania będą miały wielki wpływ na życie naszej bohaterki.  Podobał mi się realizm i sposób, w nowy sposób restrukturyzacji społeczeństwa, wymyślony przez autorkę aby zmierzyć się z nową rzeczywistością. W niektórych częściach kobiety sprzedawano jako niewolnice seksualne, w innych organizowały się w "ulach", zatrzymując w gospodarstwie mężczyzn jako " kochanków". Po przeczytaniu pierwszej części poczułam, że jako  ta książka jest mniej o przetrwaniu i ma mniej akcji niż pierwsza książka. Napis jest mylący, ponieważ porwanie msamodzielna książka jest idealna i nie ma potrzeby pisania drugiej powieści. Nadal nie uważam, by "Księga Etty" była konieczny lub że wniosła wiele do fabuły, ale nie oznacza to, że nie podobała mi się jej lektura.

Akcja księgi Ety toczy się 100 lat po wydarzeniach z pierwszej powieści, w czasie których pozostało niewiele wspomnień ze świata sprzed choroby. Etta jest młodą kobietą mieszkającą w Nowhere, matriarchalnym mieście, w którym kobiety mogły wybrać kim chcą zostać w przyszłości: położną lub matką z całym związanym z macierzyństwem   ryzykiem (wiele matek i noworodków zapadało na  chorobę podczas porodu). Etta  postanowiła się wyłamać i zostać raiderem, osobą, która eksploruje otoczenie w poszukiwaniu cennych rzeczy pozostałych ze Starego Świata do celów handlowych. Ponieważ kobiety są rzadkie i cenne, Etta podczas podróży przebiera się za mężczyznę i staje się Eddiem. Głównym celem Etty / Eddiego jest odnalezienie i ocalenie zniewolonych kobiet oraz doprowadzenie ich w bezpieczne miejsce, do jej miasta. Nie chcę zbytnio zagłębiać się w fabułę.  Książka ta, w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, w mniejszym stopniu porusza temat przetrwania oraz ma zdecydowanie mniej akcji .Praktycznie większość wydarzeń rozgrywa się pod sam koniec książki. Autorka wykorzystuje apokaliptyczny, niesprawiedliwy nowy świat jako tło do dyskusji na temat seksualności i tożsamości seksualnej / płciowej. Poświęca czas omówieniu wyzwań, przed którymi staje to nowe społeczeństwo, niezależnie od tego, czy jest ono matriarchalne czy patriarchalne. W pierwszej książce  również była dyskusja dotycząca  kwestii tożsamości seksualnych i pomyślałam, że temat ten został już wyczerpany. Niestety, w pewnych momentach "Księga Etty" była niczym kalka swojej poprzedniczki.  Nadprzyrodzone zakończenie sprawiło, że musiałam obniżyć moją ocenę, ponieważ nie pasowało ono do surowego realizmu cechującego prozę Elison. Mam nadzieję, że następna książka nie będzie o nadprzyrodzonych mormonach, którzy ratują świat.  

Jak już wspomniałam "Księga Etty" nie podobała mi się tak bardzo jak pierwsza odsłona cyklu, ale myślę, że to dlatego, że trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do dwóch głosów : Etty i Eddiego, którzy byli "rozdzieloną" jednością. Jednak kiedy w końcu mi się udało dostosować do nowej narracji to uspokoiłam się i pozwoliłam, by historia mnie porwała. Budowanie świata u Elison jest fenomenalne : każde miasto ma własne przekonania na temat kobiet i dzieci oraz tego, jak utrzymać ludzkość przy życiu. Skłoniło mnie to do wielu przemyśleń. Smutno było patrzeć na to, co się stało  z Ameryką po zarazie - ile rzeczy zostało zapomnianych, straconych bezpowrotnie, i oczywiście na to, co stało się z ludzkością. Kobietom  teraz ciężko jest żyć na tym świecie,  a wyobraźcie sobie tylko, jak ciężko byłoby  bez leków, bez kontroli urodzeń, bez możliwości wyboru? To były aspekty tego dystopijnego świata, które mnie najbardziej interesowały. Uwaga dla potencjalnych czytelników - jest to książka dla dorosłych i znajdują się w niej  drastyczne sceny.  Nic z tego nie zdziwiło mnie ani nie zszokowało (mnie, zapaloną czytelniczkę horrorów)ale niektórych może  Gwałty, pedofila, okaleczanie narządów płciowych, znęcanie się nad dziećmi są częścią świata po zarazie. 

Polecam tę książkę każdemu, kto lubi inteligentne historie,  zawierające eksplorację głębokich i ważnych tematów,  dobrze napisane i pełne realistycznych postaci . Oczywiście mam kilka drobnych uwag ( dlaczego na przykład gorączka nie zmutowała? Dlaczego nie obserwujemy spadku śmiertelności noworodków i zgonów poporodowych po wystarczająco długim okresie, aby w populacji pojawiła się pewna oporność? ) ale nie jest ich na tyle dużo by mieć wpływ na jakość czytania i satysfakcję z lektury. Więc, drogie Pani i Panowie, organizujcie własny egzemplarz a ja tymczasem przepraszam, muszę iść i wykrzyczeć moje płuca z frustracji z powodu tego, co wydarzyło się na końcu.  

 

Tytuł : "Księga Etty"

Autor : Meg Elison

Wydawnictwo : Rebis

Data wydania : 9 lutego 2021

Liczba stron : 356

Tytuł oryginału : The Book of Etta  

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 



Kings of the Wyld

 
 


A dostępna jest w salonach lub sklepie internetowym sieci :  
https://www.empik.com/zbyt-blisko-daniels-natalie,p1227335289,ksiazka-p
 

 

 

"Szept" Lynette Noni

"Szept" Lynette Noni

 Wierzyłam im. To był mój błąd.  

Nie ma  na świecie nikogo takiego jak ja.

Jestem inna. Jestem anomalią. Jestem potworem.

 

Science fiction z akcją w Sydney! Źli versus dobrzy , choć długo zastanawiamy się, którzy to którzy. Kompleksy głębokich tuneli pod Centre Point Tower i Taronga Zoo. O co więcej można prosić ? Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrego new adult fantasy (a może to jeszcze książka dla młodzieży?). Owszem znajdziemy tutaj utarte schematy i motywy zaczerpnięte z innych powieści, jednak nadal jest w niej coś przypominającego pierwszy powiew wiosny. "Szept" to ciekawa książka, pełna różnych dziwactw  i zabawnych fragmentów,  łatwych do pokochania (i znienawidzenia) postaci oraz utrzymującą cię na krawędzi krzesła fabułą. Nic tylko czytać.


Zastanawialiście się kiedyś co by wyszło z połączenia "Stranger Things", "X-man" oraz "Niezgodnej"? Ja w sumie też nie ale dostałam na to pytanie odpowiedź . Dziełem, które by powstało z tej kombinacji jest nic innego jak "Szept" (jeśli to was jeszcze nie przekonało, to nie wiem czym reszta argumentów również da radę).
W niniejszej powieści poznajemy tajemniczą dziewczynę, która milczy. Od prawie trzech lat przebywa w tajnej placówce badawczej Lengard, gdzie nadano jej numer 684. Dali jej również fałszywe imię Jane Doe (polski Kowalski), ponieważ odmawia podania jakichkolwiek informacji o sobie.Powiedziano jej, że Lengard to miejsce dla niezwykłych dzieci, takich jak ona. Jest poddawana eksperymentom i torturowana tylko po to, by coś z niej wydobyć...bez skutku. Pewnego dnia dyrektor placówki ostrzega ją, że jeśli nie odpowie na pytania i nie będzie współpracować zostanie usunięta z programu. Ma na to miesiąc. W ramach ostatniej szansy zostaje przydzielona do nowego "prowadzącego" Landona Warda i wtedy sytuacja zaczyna się zmieniać. W stanie paniki wypowiada kilka słów i zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Normalnie bym się nie powstrzymała przed zdradzeniem fragmentów fabuły jednak w przypadku tej książki nie chciałam ,aby iluzja tego wspaniałego świata stworzonego przez Lynette Noni nie uległa zniszczeniu przez to , że napiszę o kilka wyrazów za dużo. Jednak zaufaj mi czytelniku, kiedy mówię, że warto po tę książkę sięgnąć , to znaczy że tak jest. Im mniej wiesz, tym lepiej i przygotuj się na to, że pożresz ją za jednym posiedzeniem.


Lynette Noni wykonała świetną robotę. Jej styl pisania jest wspaniały. Świat przez nią stworzony jest kompletny a wszystkie postacie są niesamowite! Wystarczy, że powiem iż każda z nich ma odrębną osobowość . Wydaje się, że widzisz wszystko niczym w filmie. Postaci mówią, chodzą, poruszają się, uśmiechają. Po prostu grają."Szept" jest książką, której fabuła jest w nieustannym ruchu.
Zazwyczaj kiedy czytam książkę, dużo czasu mi zajmuje by spamiętać imiona postaci pobocznych, ale w przypadku "Szeptu" sporządziłam nawet listę moich ulubionych .Enzo to słodki facet i uwielbiałam jego poczucie humoru. Cami jest  urocza i  taka "do przytulania". Keeda jest bezczelna. Ward to ten tajemniczy facet, o którym nigdy nie wiesz, co knuje, ale roztopi twoje serce swoim dołeczkiem w brodzie a Kael jest po prostu niesamowity! Promieniuje aurą siły i mocy, ale jest super opiekuńczy i taktowny. No i Vanik. Nienawidzę Vanika! Dla twojej wiadomości, po Voldemorcie, Vanik jest moją najbardziej znienawidzoną postacią, postacią, którą naprawdę chciałam uderzyć w twarz.
Lynette Noni stworzyła arcydzieło : książkę z  oddychającymi postaciami, które "żyją"  w niesamowitym świecie, który wydaje się tak prawdziwy. Wszystkie opisywane miejsca widziałam wyraźnie niczym na fotografii.  Szłam obok  Jane Doe, martwymi, białymi korytarzami. Zmęczyłam się się, biegając za nią w podziemiach. Nawet cela, w której była uwięziona, przyprawiała mnie o dreszcze. 

Ta książka zaczyna się szybko i już na samym początku stawia Cię w środku historii. Dla niektórych może to być nieco frustrujące ,ponieważ rodzi wiele pytań, na które jako czytelnik chciałbyś poznać odpowiedzi, a nie jest nam to dane. Jednak coś w sposobie pisania autorki sprawiało, że pomimo rosnącej irytacji czytałam dalej. Szukałam odpowiedzi. Czekałam na nie. Teraz cieszę się, że postanowiłam zainwestować swój czas i dać szansę tej książce. Szybko zżyłam się z naszymi bohaterami i chciałam by odnieśli sukces. Muszę przyznać , że jak na książkę która ma niespełna 400 stron, to bardzo wciąga, więc jak skończyłam lekturę to czułam pewien niedosyt. I smutek. Czy w ogóle będzie kolejna część? Czy mam po co czekać? Mam nadzieję , ze tak bo Noni odwaliła naprawdę kawał dobrej roboty. 

Jeśli jesteś fanem X-man i Stranger Things, na pewno ci się spodoba, a nawet jeśli nie jesteś to nadal pokochasz "Szept" za mocną fabułę, niesamowite postacie, napięcie oraz szybkość. To idealna książka do ekranizacji (Yo Netflix! 21st Centuray Fox! Słyszycie to?). Mogę się założyć, że jeszcze nie raz o niej usłyszę w tym roku. Polecam.  

 

Tytuł : "Szept"

Autor :  Lynette Noni

Wydawnictwo : Uroboros

Data wydania : 27 stycznia 2021

Liczba stron : 432

Tytuł oryginału : Whisper 

 

Tę oraz wiele innych książek z gatunku Fantastyka znajdziecie na półce księgarni internetowej :
https://www.taniaksiazka.pl/
 

 

 

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger