Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strata. Pokaż wszystkie posty
"Zdarzyło się wczoraj"  Maura Ellen Stokes

"Zdarzyło się wczoraj" Maura Ellen Stokes

     Nie da się ukryć, że "Zdarzyło się wczoraj" jest książką skierowaną do młodszych, nastoletnich czytelników. Jednak zdecydowanie nie jest to tytuł, jaki kojarzy nam się z tym gatunkiem. Nie ma tutaj typowego, nastoletniego ista-romansu, nie ma głupich rozgrywek i blichtru typowego dla "Plotkary" czy "Pretty Little Liars". Jest to wzruszająca powieść o smutku, stracie i bólu z nią związanym. To jedna z najbardziej pouczających i mądrych książek dla nastolatków, jakie miałam okazję przeczytać. Jeśli macie pociechy w wieku szkolnym, nie wahajcie się i od razu zamawiajcie ten tytuł. Warto połączyć przyjemne z pożytecznym, gdyż wasze dziecko nie dość, że będzie czerpać przyjemność z lektury, to jeszcze sporo dobrego z niej wyniesie. "Zdarzyło się wczoraj" jest niczym przypowieść, która zostanie z nami do końca życia. Podręcznik radzenia sobie ze stratą, która prędzej czy później dotknie każdego z nas. 

Poruszająca i trafiająca prosto w serce, szczera opowieść o młodej dziewczynie, która musi zmierzyć się z utratą najbliższej przyjaciółki
Czternastoletnia Sam kocha koszykówkę. Swoją pasję dzieli z Reagan, która jest jej bratnią duszą. Wie, że może zwierzyć jej się ze wszystkiego i ich przyjaźń przetrwa każdą próbę. Jednak to, co zdarzyło się wczoraj, sprawiło, że świat Sam legł w gruzach.
Przyszła niespodziewanie. Zmieniła wszystko. Nagła śmierć Reagan na boisku obudziła w Sam bolesne uczucia samotności i bezradności. Jak ma dalej żyć bez osoby, którą tak bardzo kochała?

Reagan umarła. Jej serce stanęło w momencie kiedy wrzucała piłkę do kosza. Dziewczyna miała zaledwie 14 lat i była okazem zdrowia. Była wysportowana, aktywna, szczęśliwa i odważna, taka jakie są typowe nastolatki : ciekawe świata i nieokrzesane. Jednak los chciał inaczej, nie pozwolił Reagan zostać gwiazdą koszykówki, nie pozwolił dożyć pełnoletności. Reagan umarła zostawiając na tym świecie opłakujących ją bliskich. Jedną z osób, które przeżywają największą żałobę, jest jej przyjaciółka Samantha. Dziewczyny znały się od wielu wielu lat, praktycznie od kiedy wyrosły z pieluch. Czas, który spędziły razem był niepoliczalny. Teraz tego czasu dla samotnej Sam, jest zbyt wiele. Muszę przyznać, że czytając tę książkę sama wspominałam moją najbliższą przyjaciółkę Agnieszkę, którą znam już prawie trzydzieści lat. Jest to jedna z najbliższych memu sercu osób i choć mieszkamy w innych krajach, to nie wyobrażam sobie życia bez rozmów i czatów z nią. Nie ma dnia byśmy nie wymieniły wiadomości, memów, żartów czy chociażby uśmiechów. Wysyłając jej emotkę, daję tym samym znać, że o niej pamiętam i myślę. Nie wiem co bym zrobiła gdyby pewnego dnia moja wiadomość pozostała bez odpowiedzi, jak sms Sam. Kiedy Reagan odeszła świat czternastolatki się zawalił. Została sama. Pewnie doskonale wiecie, że w tym wieku to nie rodzina jest dla nas najważniejsza , tylko właśnie przyjaciele . To z nimi spędzamy najwięcej czasu i dzielimy się największymi sekretami. Sam z dnia na dzień pozbawiona została kogoś kto jej zawsze wysłucha, zmotywuje do działania, pomoże czy wypomni jeśli zrobiła coś głupiego. Dziewczyny doskonale się uzupełniały. Jedna była zorganizowana , druga troszkę mniej, jedna czytała lektury, druga uważała to za stratę czasu...jednak razem tworzyły duet, którego nie dało się pokonać.
Samotna Sam jest wrakiem człowieka. Snuje się korytarzami nowej szkoły, ciągle wypatrując ducha swojej przyjaciółki (którego notabene w końcu spotka). Nic ją nie jest w stanie zainteresować, nawet koszykówka która do tej pory była jej największą pasją. Dziewczyna nie chce jeść, wychodzić na dwór, spotykać się ze znajomymi.Tym co przynosi jej ulgę są wspomnienia tego, co robiła ze swoją najbliższą przyjaciółką. 
W tej książce najbardziej podobało mi się to, że autorka pokazała jaki wpływ ma rozpacz jednego członka rodziny na funkcjonowanie całej komórki społecznej. Rodzice Sam byli bardzo zmartwieni jej stanem i za wszelką cenę chcieli dać jej wsparcie. Organizowali pomoc psychologiczną, motywowali ją, rozmawiali z kolegami z klasy prosząc by obserwowali czy nastolatka nie zrobiła nic głupiego. Byli cały czas w stanie alertu. I to właśnie dzięki tej pomocy i zainteresowaniu dziewczyna w końcu wyszła na prostą, poradziła sobie z rozpaczą i przeszła żałobę. Było to ciężkie i trwało, jednak po burzy w końcu wyszło słońce. 

Oprócz wątku utraty bliskiej osoby, książka ta porusza inny bardzo ważny temat w życiu młodego człowieka, a mianowicie pasje/hobby. Jakie nasze życie byłoby nudne, gdybyśmy nie mieli czegoś co naprawdę kochamy robić. Jedni szydełkują, inni wędkują a jeszcze inni zbierają znaczki. Moją pasją jest czytanie i recenzowanie oraz...snowboarding. Pasją Sam oraz Reagan była koszykówka. Dziewczyny należały do szkolnej drużyny i większość swojego wolnego czasu spędzały na boisku trenując czy chociażby wykonując rzuty wolne. Maura Stokes w tak wspaniały, emocjonujący i prawdziwy sposób przedstawiła tę pasję do sportu, że momentami sama ją czułam, a wierzcie mi koszykówka jest gdzieś na dole mojej listy. To właśnie z tej książki się dowiedziałam jak silne może być młodzieńcze zafiksowanie na danej rzeczy i jednocześnie jak pozytywne może mieć skutki i wpływ na rozwój młodego człowieka. Chciałaby żeby moje córki znalazły sobie w życiu jakąś pasję. Lepsze to niż siedzenie przed ekranem telewizora czy wrzucanie fotek na instagrama. Cieszę się, że autorka zwróciła uwagę na tak ważną rzecz jak rozwój fizyczny młodych, rzecz która w dzisiejszych czasach jest zaniedbywana. Pamiętam jak za małolata całe wolne popołudnia spędzała z koleżankami grając w piłkę czy skacząc na skakance. Dzisiejsza młodzież spotyka się na fb, a jak już rodzice wygonią ich na dwór to siedzą w grupie wpatrując się wzajemnie w swoje ekraniki. Nie rozmawiają, czasem rozbawi ich jakiś post to się uśmiechną. I tyle. Mam wielką nadzieję, że część nastolatków, które zdecydują się przeczytać tę książkę, postanowi wyjść na dwór, pograć w coś. Może niektórzy na serio zainteresują się sportem. Tego wam rodzice i dzieci życzę.Co prawda sport to nie zawsze zdrowie, jednak przypadek Reagan jest jedynie smutnym wyjątkiem. 

"Zdarzyło się wczoraj" to książka która pozostawia po sobie ślad i skłania do myślenia. Momentami bałam się, że autorka skręci w złym kierunku i strywializuje powieść wprowadzając wątek romansu, jednak na całe szczęście tego nie zrobiła. Główną bohaterką jest Samantha i jej ból, jej żałoba z którą trzeba sobie poradzić. Inni bohaterowie, nauczyciele w szkole, rodzina, dzieciaki z boiska, to jedynie statyści, którzy pełnią mniejszą lub większą rolę w procesie ozdrawiania. Dawno nie czytałam tak dobrej książki dla młodzieży, która może zachwycić i wzruszyć również dorosłych czytelników. Strata wszakże dotyka każdego, na każdym etapie życia. Książka Stokes to ważna lektura i będę ją polecać każdemu bez wyjątków. 


Tytuł : "Zdarzyło się wczoraj"
Autor : Maura Ellen Stokes
Wydawnictwo : Young
Liczba stron : 312
Data wydania : 11 marca 2020


Tę oraz wiele innych książek młodzieżowych znajdziecie na półce księgarni internetowej :
https://www.taniaksiazka.pl/
 
 


"Deszczowe ptaki" Clarissa Goenawan

"Deszczowe ptaki" Clarissa Goenawan

Jak dobrze wiecie jestem fanką kryminałów. Ci którzy śledzą mój blog zauważyli również, że fascynuję się Krajem Kwitnącej Wiśni. Znany jest również fakt, że mam słabość do debiutów literackich, lubię "odkrywać" nowe talenty. Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe podpunkty trudno jest się dziwić, że zainteresowałam się książką Clarissy Goenawan "Deszczowe ptaki". Powieść singapurskiej autorki jest nowością na polskim rynku wydawniczym, jednak za granicą zdobyła już uznanie krytyków literackich i czytelników. Ja również pragnę dołożyć moją cegiełkę do muru pochwał. Niestety obawiam się, że nie wszyscy będą tak zachwyceni jak ja. "Deszczowe ptaki" to specyficzna książka, napisana specyficznym, typowo "wschodnim" językiem, tak innym od tego "naszego", zachodniego. Niektórzy czytelnicy nie dadzą się złapać na lep liryczności i realizmu magicznego charakterystycznego dla prozy autorki i odrzucą tę powieść ze względu na jej szorstkość, monochromatyczność i naiwność. 

Keiko młoda nauczycielka, mieszkająca w prowincjonalnym miasteczku Akakawa, zostaje zamordowana. Kiedy wiadomość o jej śmierci dociera do Rena Ishida, jej dwudziestoczteroletniego brata, mężczyzna opuszcza Tokio by zorganizować pogrzeb i uporządkować sprawy siostry. Nie może się pogodzić z faktem odejścia najbliższej osoby w jego życiu. Pragnąc rozwikłać zagadkę śmierci Keiko, Ren przejmuje po niej posadę nauczycielską i postanawia osiedlić się w Akakawie na dłużej. Na własną rękę próbuje odkryć, kto mógł zamordować kobietę. Odbywa sentymentalną podróż w czasy własnego dzieciństwa biorąc pod lupę własne życie. W snach nawiedza go mała dziewczynka, która próbuje mu coś powiedzieć, a spotkania z osobliwymi mieszkańcami miasteczka - politykiem Kosugi Katou i jego pogrążoną w depresji żoną, z ponętną uczennicą Rio czy Hondą, dawnym współpracownikiem siostry - odmieniają go na zawsze.

Jeśli nigdy nie czytaliście książek autorów z orientalnym rodowodem (pominę tutaj Murakamiego-bo to zupełnie inna bajka) to "Deszczowe ptaki" będą dla was ciężkim orzechem do zgryzienia. Pozwólcie, że zobrazuję. Wyobraźcie sobie piękny fotel w stylu Ludwika XVI, obity złotą tkaniną z rzeźbionymi w misterne wzory nogami i wygiętym w łuk oparciem. Fotel, który jest dopracowany w każdym możliwym detalu, którego sam widok wywołuje w nas poczucie komfortu. Z drugiej strony ktoś postawił zwykłe, drewniane krzesło. Bez poduszki, z prostymi nogami i niewyszukanym oparciem. Mebel twardy i prosty, który ma służyć dokładnie temu, do czego go stworzono. Teraz już wiecie do czego zmierzam? Literatura wschodnia jest prosta, pozbawiona ozdobników i zbędnych opisów. Dostajemy tylko to co absolutnie konieczne. Autorka nie pisze o emocjach choć czujemy, że bulgoczą one pod powierzchnią tekstu, pragnąc wyrwać się na powierzchnię. Największy problem miałam z dialogami, ich sztywnością. Dopiero moja przyjaciółka, która ma japońskie korzenie, wytłumaczyła mi że sztywność ta była celowa. Autorce zależało na dokładnym odwzorowaniu japońskiej mentalności i sposobu bycia. Oni właśnie tacy są : mili, życzliwi, bezkonfliktowi. Nie lubią okazywać emocji. Pomimo tego, że styl pisania jest iście spartański, to nie brakuje mu sugestywności i surowego piękna. To takie haiku w nowatorskiej formie. Goenawan mówi dokładnie tyle ile powinien wiedzieć czytelnik, jednak pomimo braku typowej głębi i eksploracji psychiki bohatera, były tutaj fragmenty, które mnie wzruszyły i doprowadziły do łez. Czytaliście kiedyś książkę dla młodzieży "Powiedz wilkom, że jestem w domu" autorstwa Carol Rifka Brunt? Jest to opowieść o młodej dziewczynie, która boleje nas stratą najbliższej osoby w swoim życiu, wuja Fina. Jeśli jeszcze nie wpadła wam w ręce to gorąco polecam. Otóż "Deszczowe ptaki" mają w sobie coś, co przypomina mi tę książkę. Tę samą melancholię, żal i smutek, poczucie straty, które epatuje z każdej strony. Czytanie tej książki fizycznie boli czytelnika lecz jest to ból oczyszczający, można powiedzieć, że wręcz terapeutyczny. 

Pamiętacie osła z filmu "Shreck" i jego "daleko jeszcze"? Jeśli podobnie jak bohater kreskówki nie macie cierpliwości i chcecie mieć podane wszystko na tacy, to zdecydowanie nie jest to powieść dla was. Akcja rozkręca się bardzo powoli. Duża część fabuły rozgrywa się w snach głównego bohatera, i to właśnie one inspirują go do działania i podejmowania takich a nie innych decyzji. Jest to z pewnością motyw, który nie przypadnie do gustu tym czytelnikom, którzy nastawili się na typowy, europejski kryminał. Treścią tej książki, nie jest dążenie do rozwiązania zagadki, chociaż pytanie o to kto jest mordercą, co jakiś czas do nas wraca. Autorka eksploruje duszę Rena, opowiada nam o jego miłości i przywiązaniu do siostry. Zmarła przedstawiona jest jako pępek świata naszego bohatera. W pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że cotygodniowe rozmowy telefoniczne były tym co trzymało go przy życiu. I w pewnym momencie Keiko znika, zostawiając po sobie pustkę. Ren wpada w obsesję, nie może się pogodzić ze swoją stratą. Postanawia porzucić własne życie, opuszcza dom, przyjaciół i pracę. Wciela się w postać swojej siostry, poznaje jej znajomych i kolegów z pracy. Chodzi tymi samymi ulicami i je w tych samych restauracjach. Poszukuje mordercy Keiko i wie, że tylko ujawnienie jego imienia przyniesie mu spokój. Bardzo ważną rolę w tej powieści odgrywa cielesność. Na drodze Rena staje mnóstwo kobiet i to właśnie one wyznaczają kolejne kamienie milowe jego wędrówki. Czasem miałam wrażenie, że nasz bohater pozbawiony jest cech asertywnych, za to nie opuszcza go szczęście. Zgadza się na każdą, najbardziej niedorzeczną propozycję. Przygodny sex? Czemu nie. Propozycja pracy? Jak najbardziej..mieszkanie...przyszłość.. życie. Wszystko jest na tak. Przypadkowo poznani ludzie zwierzają mu się ze swoich problemów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zaledwie pięć minut wystarczy by uczynić z kogoś przyjaciela. Zastanawiałam się czy taka otwartość jest cechą szczególną Japończyków (koleżanka nie rozwiała moich wątpliwości) czy może miała ona na celu pchnięcie do przodu fabuły. Na to pytanie nie poznałam odpowiedzi. 

Po śmierci Keiko to właśnie Ren, był jedynym który zadawał pytania, troszczył się. Dopiero wcielając się w jej rolę odkrył, jak wiele sekretów było przed nim ukrytych. Poszukując mordercy nieświadomie dowiaduje się wielu rzeczy o sobie. Odkrywa na nowo własną psychikę, cofa się w przeszłość. Choć nie ma tutaj gorących emocji, wszystko jest stonowane i przygaszone, to nie sposób zdystansować się od bohatera, nie współodczuwać. Jest to jedna z tych powieści, których czytanie wywołuje w nas smutek. Poznajemy Rena kiedy znajduje się na samym dnie piekła. Wyjazd do Akakawy jest dla niego pierwszym szczebelkiem w długiej wędrówce na powierzchnię. Poznawanie przyjaciół siostry, życie jej życiem i poszukiwanie mordercy są dla młodego mężczyzny niczym proces zdrowotny. Kiedy wraz z Renem rozsypywałam prochy Keiko wiedziałam, że jego dusza została reanimowana i uleczona. Choć łzy nadal ciekły mi po policzkach to wiedziałam, że już wszystko będzie dobrze. Dopiero pod sam koniec zdałam sobie sprawę z cudowności tej książki. 

"Deszczowe ptaki" to zdecydowanie jeden z lepszych i bardziej zaskakujących debiutów, przeczytanych przeze mnie w tym roku. Nie jest to książka jakich wiele na naszym rynku wydawniczym i to właśnie oryginalność, zarówno pod względem językowym, jak i fabularnym, jest jej najmocniejszą stroną. Nie warto zamykać się na inność. To powieść, która wywołała lawinę uczuć w moim sercu. Historia jest skomplikowana i prowokuje do myślenia. To niesamowita książka o żalu, stracie bliskiej osoby, przeżywaniu żałoby i długiej wędrówce w poszukiwaniu własnego ja. Obecnie autorka pracuje nad drugą oraz trzecią książką, a ja już nie mogę się ich doczekać. Polecam. 



Tytuł : "Deszczowe ptaki" 
Autor : Clarissa Goenawan
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Data wydania : 11 października 2018
Tytuł oryginału : Rainbirds


Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :  


https://www.proszynski.pl/
 

"Histeryczki" Roxane Gay

"Histeryczki" Roxane Gay

Nie bez powodu ktoś kiedyś powiedział, że kobiety są istotami o wielu twarzach. Nikt lepiej nie zrozumie płci pięknej niż jej przedstawicielki. Roxane Gay, niezbyt znana w Polsce pisarka, zrobiła oszałamiającą karierę w Stanach Zjednoczonych. W swoich opowiadaniach zajmuje się analizą zagadnień feministycznych i rasowych poprzez pryzmat jej osobistych doświadczeń. Jest osobą niezwykle inteligentną, otwartą i tolerancyjną. Nie boi się głośno wyrażać swojego zdania i szczyci się swoją biseksualnością. "Histeryczki" przedstawiają sylwetkę kobiety, jako istoty pełnej pasji i desperacji. To wspaniały kolaż historii, których wspólnym mianownikiem jest miłość, nienawiść, sex, poczucie winy, macierzyństwo, rasa, związki i nadużycia. Choć nie są to typowe opowiadania o "miłości", to uczucie to jest tutaj zdecydowanie obecne i przybiera najróżniejsze formy. 

Kobiety z opowiadań Gay wywodzą się z różnych środowisk. Jedne żyły w ubóstwie, inne pławiły się w luksusie, jeszcze inne były jak ja czy Ty, zwykłymi szarymi obywatelkami z przeszłością, teraźniejszością i nadziejami na przyszłość. Poznajemy kobiety żyjące w szczęśliwych związkach, jak i te poddawane emocjonalnemu szantażowi. Wzruszyła mnie historia sióstr, które jeszcze będąc dziećmi, zostały porwane. To tragiczne doświadczenie z dzieciństwa sprawiło, że stały się praktycznie nierozłączne. Teraz nadszedł czas by się rozstać. Inne opowiadanie nakreśla historię kobiety, poślubionej mężczyźnie posiadającego brata bliźniaka. Bohaterka ta udaje, że nie wie kiedy bracia zamieniają się rolami. Mamy tutaj również do czynienia z asertywną stripteaserką, która musi odpierać ataki nachalnego klienta oraz czarnoskórą panią inżynier, która w nowym miejscu pracy i zamieszkania, nadal nie może pozostawić za sobą ponurej przeszłości. Wraz z autorką podróżujemy od klubów, gdzie organizowane są walki kobiet do bogatych, florydzkich dzielnic, gdzie jedynym zajęciem ich mieszkańców jest ciągła rywalizacja i wzajemne szpiegowanie. "Histeryczki" to nie tylko powieść o kobietach, to również doskonała wizja współczesnej Ameryki. 

Wiecie dlaczego :Histeryczki" są książką dla każdego? Ponieważ autorka zdaje sobie sprawę z różnorodności gustów czytelniczych i stworzyła zbiór opowiadań, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. W cudowny sposób poprzeplatała ze sobą historie obyczajowe, dramaty, thrillery, alegorie oraz opowiadania z pogranicza scence-fiction. Oczywiście nie każde z nich musi przypaść nam do gustu jednak jedno jest pewne : w większości z nich spotkamy bohaterki, z którymi uda nam się nawiązać więź, pokochać je, przeżywać ich życie i dać się ponieść współczuciu, żalowi a czasem i zazdrości. Jest to jedna z tych książek, które wzbudzają w nas uczucia, często w bardzo niekontrolowany sposób. Z pozoru niewinne historie w jednej sekundzie mogą przerodzić się w horror. Jest to zdecydowanie lektura dla dorosłych, gdyż autorka nie boi się poruszać tematów, które nadal są kontrowersyjne. W jednej z przeczytanych przeze mnie recenzji, bloger pisze, że są to opowiadania o kobietach uprawiających sex lub go unikających. Nie ważne jest którą opcję wybiorą i tak nie będą szczęśliwe. Muszę przyznać, że autor tej opinii poniekąd ma rację. Cielesność i zmysłowość pełnią bardzo dużą rolę w tej książce, jednak nie jest to opisane w sposób nachalny. Sex jest ważnym elementem naszego życia, czynnikiem spajającym związek lub powodem traum. Ważne jest by o tym mówić. Autorka, jako 12-letnia dziewczynka, stała się ofiarą napaści seksualnej. Doświadczenie to miało wpływ na jej późniejsze życie i twórczość. Jedno z opowiadań jest poniekąd autobiograficzne i właśnie to wywołało we mnie największą falę doznań. 

Książka składa się z 21 różnej długości opowiadań i jest skierowana do czytelników, którzy nie boją się mocnego języka i ciężkich opisów, gdzie króluje przemoc domowa i seksualna.  Praktycznie każda historia nacechowana jest brutalnością, gwałtem i wulgaryzmem. Tytułowe histeryczki traktowane są przedmiotowo, sprowadzane do parteru stają się ofiarami prześladowań ze względu na płeć, rasę oraz wiele innych czynników. Doświadczają przemocy fizycznej, werbalnej a często i psychicznej. Wypisuję to wszystko ku przestrodze, gdyż nie każdy z czytelników jest przygotowany na taką dawkę negatywnych emocji. Czytając te historie zaczynamy współodczuwać, współcierpieć, pomagamy dźwigać bagaż traumatycznych doświadczeń. Borykamy się z bólem i rozpaczą, i ciągle gdzieś z tyłu głowy, kołacze się myśl, że to wszystko jest czymś więcej niż fikcją literacką. Proza Roxane Gay emanuje siłą i przyciąga jak magnes. Jak tylko zaczniecie czytać to przepadniecie z kretesem. Jednak przestrzegam: nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna.

Jako młoda matka, miałam problemy z przetrawieniem niektórych opowiadań. Te, które dotyczyły śmierci dzieci, były dla mnie najtrudniejsze. Zresztą śmierć, strata, choroba, ból i cierpienie jest tematem, który przewija się w wielu utworach. Musze przyznać, że wydawnictwo Poradnia K odwaliło kawał dobrej roboty w projektowaniu okładki. Doskonale oddaje ona klimat książki. Jest czarno, jest biało, i kolorowo, jest groteska i kolaż emocji. I wszystko to doskonale wyważone i trzymające mistrzowskie proporcje. Ostatnie opowiadania ze zbioru dają nam nadzieję na lepsze jutro, na koniec przemocy i szansę na stworzenie nowego, lepszego świata. Szkoda, że to właśnie one są tymi z pogranicza fantastyki i dystopii. Ale może faktycznie następi druga wojna secesyjna czy trzecia światowa w wyniku której dostąpimy katharsis? 

Roxane Gay umie pisać w sposób, który porywa czytelników. Po tej solidnej dawce przemocy, brutalności, sexu, namiętności, gwałtów i brudów czuję się wymęczona, przeżuta lecz jednocześnie pełniejsza . "Histeryczki" to niezwykle trudna lektura, która pokazuje, że przemoc wobec kobiet jest nadal chlebem powszednim. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że padamy jej ofiarą. Jest to książka, która nie tylko otwiera nasze oczy lecz również serca. Autorka opisała coś o czym kobiety milczą często dając tym samym nieme przyzwolenie. Jest to rzecz, którą musi przeczytać każdy mężczyzna, który pragnie zrozumieć nas-kobiety, nasze uczucia i naszą płeć. Polecam.


Tytuł : "Histeryczki"
Autor : Roxane Gay
Wydawnictwo : Poradnia K
Data wydania : 3 października 2018
Liczba stron : 280 
Tytuł oryginału : Difficult Woman


Tę, oraz wiele innych równie ciekawych książek zgarniecie z półki z Bestsellerami księgarni internetowej :


https://www.taniaksiazka.pl/

"Pozwól mi zostać" Tijan Meyer

"Pozwól mi zostać" Tijan Meyer

     Nawet nie wyobrażacie sobie jak ja się cieszę, że wydawnictwo zrezygnowało z bezpośredniego tłumaczenia tytułu i w ręce czytelników nie trafiło "Łóżko Ryana". Co prawda dramaty nastolatków przypominają troszkę gagi i czarny humor z "Żywotu Briana" jednak co innego dobra angielska komedia a co innego książka poruszająca tematy typowe dla nastolatków a skierowana do dorosłych. W tym, muszę to przyznać, Tijan jest najlepsza. Sama autorka przyznaje, że jest to jedyna z napisanych przez nią książek, które miały bezpośredni wpływ na jej życie. Pisząc, płakała. Ja również płakałam, może nie przez cały czas, lecz wylane podczas czytania epilogu łzy, były krokodyle..i bardzo gorzkie. Jest to jednak z tych książek, których nie sposób nie pokochać.Jedna z tych, które mogą nam się nie podobać przez kilkaset stron a gdy dochodzimy do zakończenia to nas trafia niczym obuchem w głowę. Jeśli szukacie czegoś emocjonalnego i nie boicie się licealnych "dram" to jest to pozycja dla was.

Mackenzie wraz z rodzicami, siostrą bliźniaczką Willow oraz młodszym bratem, przeprowadzają się do innego miasta, gdzie ojciec dziewczyny dostał awans. Na dzień przed 18-stymi urodzinami Mackenzie, w dzielonej z siostrą łazience, znajduje ją martwą. Okazuje się, że dziewczyna popełniła samobójstwo. Zajęci sprawami związanymi z pogrzebem rodzice ofiary, zostawiają Mackenzie pod opieką przyjaciół rodziny. Pewnego wieczoru dziewczyna myli drzwi i wchodzi do pokoju Ryana. Choć jest skrępowana postanawia zostać z chłopakiem do rana, czuje się przy nim bezpieczna. Sytuacja się powtarza przez wiele kolejnych nocy.

Muszę przyznać, że po autorce, która specjalizuje się w książkach w stylu Pretty Little Liars czy Plotkary, nie oczekiwałam czegoś aż tak wzruszającego, grającego na emocjach i poruszającego tak poważne tematy. Przyzwyczaiłam się do faktu, że książki dla "młodych dorosłych", są tak naprawdę o dupie marynie. Większość z nich to lekkie, zabawne romansiki, w których dwójka młodych ludzi dopiero odkrywa własną seksualność. Zbudowane są na podobnym schemacie i nie trzeba być geniuszem by zgadnąć zakończenie : żyli długo i szczęśliwie. W przypadku "Pozwól mi zostać" autorka przełamała stereotypy. Po pierwsze cała fabuła książki, oparta jest na tragicznym wydarzeniu jakim jest samobójstwo, więc możemy się spodziewać że tym razem atmosfera nie będzie lekka. Po drugie autorka wykreowała mądrych bohaterów, którzy choć popełniają błędy i momentami są egoistyczni czy samolubni, to  bije od nich emocjonalna dojrzałość. Nie sposób ich nie polubić. Jednak to nie protagoniści są głównymi bohaterami tej książki, są nimi żal i żałoba po bliskich, którzy odeszli przedwcześnie. Autorka podejmuje temat samobójstwa nieletnich z wyczuciem i powagą. Ja mam nieco mniej wyrozumiałości dla ludzi, którzy targnęli się na swoje własne życie. Są oni egoistyczni i nie liczą się z innymi. Łatwiej jest coś definitywnie zakończyć, niż starać się rozwiązać problemy lub nauczyć się z nimi żyć. Byłam nastolatką (choć nawet mi trudno jest w to uwierzyć), były takie dni kiedy miałam dość, pragnęłam się wycofać, wyalienować. Parokrotnie miałam myśli samobójcze, jednak nigdy poważnie nie zastanawiałam się nad tym by opuścić ten padół łez. Najbardziej boli to, że osoby które zamierzają popełnić samobójstwo nie myślą o tym, jaki wpływ na życie innych, będzie miała ich decyzja. Nie zdają sobie sprawy, że pozostawią po sobie pustkę w sercach bliskich osób. Nie tylko zakończą swoje życie, a zrujnują życie innym. "Pozwól mi zostać" niesie ważne przesłanie dla nastolatków i ludzi u progu dorosłości : nie ważne jak boli, nie ważne jak jest ciężko, nie bójcie się mówić, zwierzać, spowiadać. Nic tak nie leczy naszego serca niż możliwość wygadania się, podzielenia się problemem. Autorka wierzy, że zawsze znajdzie się ktoś kto będzie w stanie nam pomóc, tylko musimy tego kogoś poszukać. Samobójstwo, choć straszne, jest tak naprawdę najłatwiejszym i jednocześnie najbardziej samolubnym wyjściem. Troszeczkę zabrakło mi większego zbadania tematu, dotarcia do jego istoty. Czasem miałam wrażenie, że samobójstwo Willow nie było częścią, a zaledwie tłem całej historii.

Nawet nie potrafię sobie wyobrazić cierpienia, które musiała odczuwać nasza główna bohaterka, po stracie siostry bliźniaczki. W walce z bólem, z pewnością nie pomagał  brak uwagi ze strony rodziców oraz fakt rozpoczęcia nowej szkoły. Atmosfera w nowej placówce była napięta. Dziewczyna nie potrafiła się odnaleźć wśród  obcych ludzi. Koleżanki nie darzyły jej sympatią ze względu na zainteresowanie Ryana- same chciały usidlić przystojnego chłopaka. Mackenzie nie była tak otwarta i towarzyska jak jej siostra bliźniaczka ani tak inteligentna jak młodszy brat, w rzeczywistości była zwykłą szarą myszką, która robiła głupie rzeczy bo pragnęła zostać zauważoną. Obraz amerykańskiej szkoły, przedstawiony przez autorkę, jest bardzo niepokojący. Imprezy, narkotyki, przygodny sex i walka o władzę, to wszystko z czym borykają się nastolatki w murach placówki dydaktycznej. Czy naprawdę dzisiejsze szkoły zmieniły się w sodomę i gomorę? Pamiętam moje licealne czasy i choć nie stroniłam od imprez to znałam również pojęcie "umiaru", tak obce dzisiejszej młodzieży. Muszę przyznać, że Tijan nie pozwala nam się nudzić. Książka jest tak nasycona wydarzeniami i bohaterami, każdy dzień przynosi nowe "szkolne" wojny, że aż ciężko było w tym wszystkim się połapać. Cała historia opowiedziana jest z punktu widzenia Mackenzie, która na swój sposób przeżywa żałobę i próbuje odnaleźć sens życia po utracie siostry. Okoliczności jej w tym niestety nie sprzyjają. Jedyną pozytywną osobą w tej książce, która liczy się z uczuciami dziewczyny, jest właśnie Ryan. I choć oryginalny tytuł książki, nawiązuje do łózka chłopaka, to cieszę się że autorka zamiast na sexie i cielesności skupiła się na emocjach, dojrzewaniu i odnajdywaniu siebie. Nadal jest to romans jednak z wyższej półki.

"Pozwól mi zostać" niesie jedno bardzo ważne przesłanie : pozostańcie żywi za wszelką cenę, nie poddajcie się, kiedyś w końcu zaświeci słońce. Autorka gloryfikuje życie, daje nadzieję na lepsze jutro. Muszę przyznać, że była to bardzo emocjonalna lektura, wymagająca skupienia. Coś, czego nie da się przeczytać na jednym posiedzeniu. Tijan używa bardzo sugestywnego języka, barwnego i pełnego emocji. Czytając czujemy rozpacz, która jest udziałem naszej bohaterki, wydaje nam się, że to my, a nie kto inny, straciliśmy najbliższą osobę. Myślę, że jest to ważna powieść,którą powinni przeczytać wszyscy młodzi ludzie borykający się z problemami i poczuciem straty. Nastawcie się na przejmującą i momentami okrutną opowieść z życia dzisiejszych nastolatków. Opowieść, której zakończenie sprawi, że zapłaczecie i będziecie błagać o więcej, o kolejny rozdział...a tego niestety nie będzie.

Tijan to autorka, która swoimi powieściami dla "młodych dorosłych", zdążyła podbić serca milionów czytelników na całym świecie. Tą książką udowodniła mi, że jest w szczytowej formie. Spodziewałam się czegoś lekkiego i przyjemnego a dostałam przejmującą, smutną i rozrywającą serce opowieść o stracie, miłości, dorastaniu i ludzkich dramatach. Jest to wielowymiarowa powieść pełna intrygujących i prawdziwych bohaterów, których nie sposób nie pokochać. Jeśli nadal nie jesteście przekonani do literatury new adult to polecam wam tę lekturę, z pewnością zmienicie zdanie i dacie szansę kolejnym książkom tego gatunku.

Tytuł : "Pozwól mi zostać"
Autor : Tijan Meyer
Wydawnictwo : Kobiece
Data wydania : 28 września 2018
Tytuł oryginału : Ryan's Bed



 Tę, oraz więcej ciekawych książek, znajdziecie na półce z Bestsellerami księgarni internetowej :




https://www.taniaksiazka.pl/





"Naznaczona" Adelia Saunders

"Naznaczona" Adelia Saunders

Jak tylko przeczytałam, że główną bohaterką "Naznaczonej" jest dziewczyna, która widzi tajemnicze napisy na ciele innych ludzi, poniekąd opowiadające ich historię, to już wiedziałam, że w moje ręce wpadła interesująca powieść oparta na oryginalnym pomyśle. Odrobina magii, ciekawi, dobrze rozwinięci bohaterowie, tajemnica z przeszłości a na dokładkę wspaniały Paryż sprawiły, że książka Adelii Sounders trafiła prosto do mojego serca. Dodatkowym plusem była warstwa psychologiczna książki. Autorka zadawała pytania, skłaniała do przemyśleń i wyciągania wniosków. Takie połączenie rozrywki z grą umysłową lubię najbardziej. 

Magdalena obdarzona została nietypowym darem. Widzi napisy na ciele innych ludzi. Są to szczegóły z życia, zarówno banalne jak i te istotne : imiona, daty, wydarzenia a nawet godziny śmierci. Pewnego dnia, w Paryżu, poznaje Neila, u którego dostrzega wypisane na policzku swoje imię. Mężczyzna, zauroczony urodą Magdaleny, zakochuje się. W stolicy Francji przebywa również ojciec mężczyzny, który przyjechał odkryć prawdę o swojej zmarłej matce, słynnej pisarce. Pewnego dnia drogi całej trójki krzyżują się. 

Bohaterowie, bohaterowie i bohaterowie. To właśnie oni są najmocniejszych ogniwem tej powieści. Jak widzicie po opisie, mamy tutaj do czynienia z nietypową, bo z elementami magii, powieścią obyczajową, a jak wiadomo książki tego gatunku raczej nie słyną z szybkości akcji czy mnogości jej
zwrotów. W zamian za to dostaliśmy powieść wielowątkową, której akcja rozwija się powoli jednak w dość nieoczekiwanym kierunku. Autorka posłużyła się tutaj metodą małych kroczków. Powolutku dokładając puzzel do puzzla wyłania nam się obraz większej całości widziany z trzech perspektyw. Każdy z naszej trójki bohaterów czegoś szuka, pozostaje pytanie : czy uda im się to znaleźć?
Zdecydowanie najbardziej barwną i wywołującą emocje postacią była Magdalena. Jeśli ktoś by mnie spytał, co do niej poczułam, już podczas pierwszego spotkania, to bez wahania bym powiedziała, że współczucie. Wyobraźcie sobie, że posiadacie dar (lub przekleństwo) widzenia wypisanych na skórze innych, wyrazów. Jeśli to nazwa miejsca, imię ukochanej osoby czy data ważnego wydarzenia to jest wam łatwo przejść nad tym do porządku dziennego. Gorzej jeśli napis opowiada historię smutną bądź przerażającą. Wyobraźcie sobie, że na klatce piersiowej waszego męża lub żony widnieje data jej śmierci i nie możecie zrobić nic żeby temu zapobiec. Kochacie wiedząc, że wasze szczęście będzie krótkotrwałe. Zamiast na miłości skupiacie się na odmierzaniu czasu do tej strasznej godziny zero. Magdalena miała wyrzuty sumienia po śmierci przyjaciółki. To właśnie siebie obwiniała za to co się stało. Wie, że mogła zapobiec tragedii, przecież miała wypisane wszystko czarno na białym. Historia Magdaleny to próba odnalezienia spokoju duszy, otrząśnięcia się po tragicznych wydarzeniach. Kobieta nienawidzi daru z którym przyszło jej żyć. Czuje się naznaczona, wyobcowana, a wszechobecne wyrazy pogłębiają jej paranoję. Pewnego dnia przestaje nosić, zalecone przez lekarza okulary. W konsekwencji słowa są rozmazane. Świat również. Jednak woli pozbawić otoczenia szczegółów a zachować zdrowie psychiczne. Droga Magdaleny to droga trudnych wyborów. 
Postać Neila, najsłabsza w całej książce, wydaje mi się przerysowana, momentami karykaturalna. Owszem jego też pokochałam jednak z większym dystansem i przymrużeniem oka. Oczywiście każdy z nas wie, że istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego wrażenia. Co prawda 99 procent ludzkości nigdy tego nie doświadczy ale możemy się cieszyć szczęściem tego jednego procenta. Jednak czy człowiek, nawet ten co się momentalnie zakochał, od razu traci rozum? Na przykładzie Neila widać, że istotnie tak się dzieje, bo chłopak przemierza pół Europy, by stanąć u drzwi kobiety, którą widział raz w życiu. Nieprawdopodobne jest to o tyle, że posiadał jej numer telefonu więc zamiast jechać w ciemno mógł się przecież umówić? Takich "spontanów", jak przystało na rasowego studenta historii, jest tutaj o wiele więcej, co daje czytelnikowi okazję się przyzwyczaić.
I oczywiście Richard. Jego historia opowiedziana jest w pierwszej osobie i to właśnie on jest tak naprawdę głównym bohaterem powieści. W tej części autorka mogła się pochwalić lirycznością swojego języka, znakomitym warsztatem i stylem. Richard przeżywa swoje dzieciństwo,brak obecności matki, która nawet "nigdy na niego nie spojrzała". Od razu po porodzie wyjechała do Paryża by brylować na salonach i pławić się w blasku reflektorów. Dla dla nich były jej uśmiechy i uwaga. Dorosły już mężczyzna przyjeżdża do Paryża w poszukiwaniu fotografii buta. Znalezienie trzewika z jego odległych wspomnień ma mu udowodnić, że jego matka choć raz wróciła do domu. Widział ją siedząc pod stołem i patrząc na czerwone pantofelki. Dlaczego wróciła? Czemu siedziała z ciotką przy kuchennym stole? Jaką tajemnicę skrywa ta scena? Muszę powiedzieć, że czytając historię Richarda płakałam. Ból odrzucenia przez matkę musi być niewyobrażalny. Sama mam dwie córki i kiedy starsza wyjeżdża do dziadków to mam wrażenie, że w walizce zabrała cząstkę mnie. Nie wiem jak można odwrócić się od własnego dziecka, zostawić na pastwę krewnych czy domu dziecka. Pozwolić by widziało cię w gazetach, w objęciach innych. Książka z pewnością dostarczyła mi masę emocji i niektóre z nich do głębi mnie poruszyły.  

Trzeba zaznaczyć, że "Naznaczona" jest lekturą dla dorosłych, dojrzałych czytelników, ze względu na zawarte w niej szokujące treści, nieodpowiednie dla młodszych odbiorców. Próby samobójcze, napaści na tle seksualnym, inwigilacja-to właśnie te tematy stanowią tak zwane "mięso" powieści. Sam "dar" Magdaleny zajmuje w książce dość mało miejsca, odnosi się głównie do wydarzeń z przeszłości oraz połączeń pomiędzy poszczególnymi bohaterami. "Naznaczona" to kompleksowa powieść przypominająca swoją budową "Atlas Chmur". Mamy tutaj bardzo dużo odnośników do przeszłości, czasem wręcz odnosiłam wrażenie, że bohaterowie wprost są w niej zakotwiczeni. Wprost nie mogłam uwierzyć, że fabuła toczy się w 2008 roku bo nie ma tutaj nic z wszechobecnej nowoczesności. Pomimo pięknej okładki, która stwarza wrażenie, że mamy będziemy mieć do czynienia z lekką powieścią kobiecą, książka ta jest naprawdę trudna, depresyjna jednak niezwykle ważna i szlachetna. To rzecz, nad którą trzeba przysiąść, zadumać się. To przede wszystkim wspaniała książka o ludziach i ich wewnętrznych przemianach. Już dawno nie spotkałam się z tak dobrze przedstawionymi profilami psychologicznymi postaci i ich metamorfozami. Dlatego jeszcze raz przypomnę : bohaterowie, bohaterowie, bohaterowie. 

Jeśli uważacie, że ze względu na szczególny, magiczny dar naszej głównej bohaterki, wolicie sobie tę lekturę odpuścić bo jest zbyt "fantastyczna" to robiąc tak bardzo dużo stracicie. Widzenie słów potraktujcie jako osobliwy dodatek, motor całej powieści a nawet jej symbol. Jednak to nie on jest tutaj ważny tylko wędrówka naszych bohaterów ku wolności i szczęściu. "Naznaczona" to złożona, dobrze napisana choć nieco "przypadkowa" powieść o miłości, stracie i odkrywaniu tego kim naprawdę jesteśmy. Polecam wymagającym czytelnikom. Zdecydowanie była to jedna z piękniejszych przeczytanych przeze mnie w tym roku książek. 


Tytuł : "Naznaczona"
Autor : Adelia Saunders
Wydawnictwo : Wydawnictwo Kobiece
Data wydania : 13 lipca 2018
Tytuł oryginału : Indelible 


Książkę znajdziecie na półce z Bestsellerami księgarni internetowej :

https://www.taniaksiazka.pl/
"Lot nisko nad ziemią" Ałbena Grabowska

"Lot nisko nad ziemią" Ałbena Grabowska

     Wprost uwielbiam książki Ałbeny Grabowskiej, do tej pory jeszcze ani razu mnie nie zawiodła. Jej powieści choć z pozoru dość flegmatyczne, spokojne obyczajówki pozbawione fabuły, w końcowym rozliczeniu okazują się wspaniałymi traktatami o ludzkiej duszy i kondycji psychicznej. Na dodatek autorka ma tak lekkie pióro i tak doskonały warsztat, że to co u innych mnie drażni, między innymi mało dialogów lub zbyt rozbudowane oddziały, tutaj jest jak najbardziej na miejscu. Szkoda tylko, że dostałam tak mało. Szkoda, że skończyło się tak szybko gdyż po każdej książce Grabowskiej czuję niedosyt. Pani Ałbeno- potrzebuję więcej. 

Weronika wychowana została w zwykłej, szarej, polskiej rodzinie, gdzie jedynym celem w życiu jest pozostanie jak najbardziej przeciętnym, nie wyróżniającym się z tłumu. Przeciętny ma być wygląd, przeciętna praca, hobby, małżeństwo a nawet śmierć. Dziewczynie jednak udało się wyrwać z szarej codzienności. Tak jak sobie wymarzyła została przedszkolanką, kilka lat później poznała miłość swojego życia. Wszystko wydawało się być idealne, oprócz ciągłego braku potomka.
Pewnego dnia mąż Weroniki, ginie potrącony przez pijanego kierowcę. Kobieta nie może się pozbierać i coraz bardziej zamyka się w sobie. Czy znajdzie się ktoś komu się uda rozbić tę skorupę?

Muszę przyznać, że już dawno nie czytałam tak pięknej książki. Najdziwniejsze jest to, że powieść
Grabowskiej jest praktycznie pozbawiona jakichkolwiek kolorów. Wszystko ma być tutaj szare, nijakie, pozbawione duszy i kolorytu. A jednak spod tej szarości wyłania się cała masa kolorowych uczuć, które jak motyle latają przed oczami czytelnika. Rodzice wyobrażali sobie życie Weroniki na miarę ich własnej egzystencji : sztampowe, nudne i bardzo przewidywalne. Weronika nas jednak zaskoczyła. Nie dość, że była w stanie postawić się rodzicom to jeszcze w życiu prywatnym była bezpruderyjna, twarda jak stal i poniekąd szalona. Nie takiej córki spodziewali się państwo Przybyszewscy. 
"Lot nisko nad ziemią" opowiada o spełnionych marzeniach i drodze do ich spełnienia. Pokazuje, że nie warto się poddawać a nadzieja powinna umrzeć jako ostatnia. 
Ważnym tematem poruszonym w książce jest macierzyństwo. Weronika od małego kocha dzieci. Już jako mała dziewczynka chciała zostać przedszkolanką. Niestety, jak to często się zdarza w życiu, złośliwy los pozbawił ją możliwości posiadania własnych dzieci. Miało to bardzo silny wpływ na psychikę kobiety. Na początku pojawiło się niedowierzanie połączone z nadzieją, szukanie pomocy u specjalistów, wydawanie pieniędzy na kosztowne terapie. Potem wiara przerodziła się w złość i nienawiść do całego świata. Moim zdaniem to właśnie fobia na punkcie posiadania potomka miała największy wpływ na późniejsze zachowanie głównej bohaterki.

Choć "Lot nisko nad ziemią" to powieść poruszająca wiele wątków z pewnością najważniejszym z nich jest utrata najbliższej nam osoby. Autorka przedstawia związek Sławka i Weroniki jako coś magicznego i jedynego w swoim rodzaju. Oczywiście jak każdy związek były tutaj wzloty i upadki jednak na pierwszy rzut oka małżeństwo aspirowało do miana idealnego. W takim wypadku utrata tej najbliższej osoby, naszej drugiej połówki musi być niezwykle bolesna. Podobnie jak w przypadku niespełnionego macierzyństwa nasza bohaterka przechodziła różne etapy żałoby, by w konsekwencji poradzić sobie i wypracować metodę "życia dalej". Ale czy na pewno? Czy Weronika, po stracie, jest tą samą osobą? Czy tez może została wynicowana? Wywrócona na drugą stronę i naszym oczom ukazała się mroczna strona kobiety, trawiona przez wszelkiego rodzaju robactwo?
Muszę przyznać, że nasza główna bohaterka, jest jedna z najlepiej wykreowanych postaci książkowych jakie dane mi było poznać. Wywołała we mnie taką gamę uczuć : od miłości przez współczucie na strachu kończąc, czego pozazdrościć może niejeden bohater literacki. Do tej pory przechodzą mnie ciarki jak przypominam sobie wymiary obsesji weroniki.

Choć od mniej więcej połowy książki wiemy jakie będzie jej zakończenie to nadal czytamy z coraz bardziej rosnącym zaciekawieniem. Zadajemy sobie pytania o to kto jeszcze stanie na drodze naszej głównej bohaterki, jak mocna stanie się jej obsesja, czy ktoś będzie w stanie jej pomóc czy też dojdzie do oczywistej tragedii? "Lot nisko nad ziemią" to kawałek bardzo dobrej prozy. Połączenie typowej obyczajówki z powieścią psychologiczną. To powieść o kobietach, rodzinie, macierzyństwie i utraconej nadziei. Polecam gdyż jest na pewno jedna z lepszych, jeśli nie najlepszą, przeczytaną przeze mnie powieścią tego roku. 

Tytuł : "Lot nisko nad ziemią"
Autor : Ałbena Grabowska
Wydawnictwo : Zwierciadło
Data wydania : 14 marca 2018
Liczba stron : 336
Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger