czwartek, 15 grudnia 2016

"Wdowa" Fiona Barton

Tytuł: "Wdowa"
Autor: Fiona Barton
Rok wydania : 2016
Wydawnictwo : Czarna Owca
Liczba stron : 456
Tytuł oryginału : The widow




Pociąg odjechał







"Wdowa" jest z pewnością jedną z lepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Rzadko się zdarza, że trafiam na tak dobre debiuty. Jednak porównywanie książki do "Zaginionej dziewczyny" czy chociażby "Dziewczyny z pociągu " jest troszeczkę na wyrost. Chociaż jest to kawał dobrej literatury to jednak daleko mu do formy psychologicznego suspensu - gatunku dwóch wyżej wymienionych książek. Dla mnie jest to powieść obyczajowa z elementami kryminalnymi i wątkami psychologicznymi, to wszystko połączono w ciekawą całość. Na pewno jest to powieść przy której można zarwać noc. 

Jeanie poznała swojego męża jako nastolatka, na przystanku autobusowym. Przystojny, ambitny
młody człowiek, przed którym rysowała się świetlana przyszłość dobrze sytuowanego bankowca zafascynował nastolatkę. Ślub wzięli szybko. Glen był dla Jeanie, która byłą raczej szarą myszką, losem wygranym na loterii. Glen jak każdy człowiek miał swoje dziwactwa. Stronił od ludzi, był zazdrosny, pedantyczny a od żony wymagał bezwzględnego posłuszeństwa. Jeanie miała być po prostu kurą domową, która czeka na męża w wysprzątanym domu z obiadem na stole. Jeanie przystała na ten układ. Młode małżeństwo bezskutecznie starało się o dziecko. Kiedy Glen dowiedział się, że jest bezpłodny jego zachowanie zmieniło się. Zaczął znikać z domu, a jeśli zdarzyło się że w nim został zamykał się w pokoju i spędzał czas przy komputerze. 
Pewnego dnia do drzwi Taylorów zapukała policja. Glen został zabrany na przesłuchanie w sprawie porwania dwu i pół rocznej Belli. Wszystko wskazywało na to, że w godzinach kiedy dziecko zniknęło z podwórka znajdował się w okolicy. Z braku wystarczającego alibi zatrzymano go w areszcie. W wyniku przeszukania domu i komputera odkryli mnóstwo zdjęć nieletnich. Chociaż Glen zdołał się wybronić, i został uniewinniony, matka zaginionej dziewczynki - Dawn nie poddaje się. W zmowie z mediami dalej zbierają dowody przeciwko mężczyźnie. Kiedy Glen ginie potrącony przez autobus Jeanie zostaje jedynym świadkiem. Czy otworzy drzwi dziennikarzom i podzieli się swoja historią?

Jest to jedna z tych książek, w których pytanie zostaje postawione już na samym początku. Co wie Wdowa. Spotkałam się z opiniami czytelników, że wystarczy przeczytać pierwszy i ostatni rozdział, żeby poznać odpowiedź. Poniekąd jest to racją - jednak tylko dla czytelników, dla których najważniejsze jest rozwiązanie zagadki. Dla mnie osobiście najważniejsze w każdej książce są postacie, uwielbiam kiedy autor daje mi możliwość ich bezwzględnego poznania. W tej książce najbardziej zainteresowała mnie przemiana wewnętrzna Jeanie. To jak potrafiła zbudować sobie drugą tożsamość. Jak z młodej pełnej entuzjazmu dziewczyny przeistoczyła się w sfrustrowaną i złamana wciąż młodą kobietę. Jeanie w domu i dla mediów byłą posłuszną kochającą żoną, która nie miała oporów przed kryciem swojego męża. W głębi ducha nienawidziła tego mężczyzny, miłość którą do niego żywiła została zniszczona przez jego zachowanie. W książce tej autorka skupia się nie na samym fakcie porwania małej dziewczynki, a na tym jaki ono miało wpływ na losy osób bezpośrednio zaangażowanych w śledztwo. 
Jeśli by odrzucić element psychologiczny to zostało by nam samo śledztwo.. sprawa prawie w całości skopiowana z rzeczywistości. Chodzi mi o Madeline zaginioną w Portugalii w 2007 roku. Mamy tutaj do czynienia z tym samym mechanizmem. Ginie dziewczynka, rodzice spuścili ją z oka tylko na chwilkę. Policyjne śledztwo toczy się praktycznie tak samo. Sprawdzany jest monitoring, przesłuchani wszyscy zwolnieni z więzień pedofile. Więc czy wart to element odrzucać? W końcu o sprawach zaginionych dzieci możemy poczytać w gazetach a książka to jednak coś więcej. 

Momentami książka była przerysowana. Chociażby postać detektywa prowadzącego śledztwo. Myślę, że w realnym życiu ( a przynajmniej mam taką nadzieję ) śledztwa tego typu odbywają się w troszeczkę poważniejszej manierze. Tutaj mamy do czynienia z psychopatyczną obsesją policjanta dotyczącą sprawy. Jak się na coś uparł to tak być musiało i koniec. Mieliśmy tu do czynienia z tak wieloma lukami w śledztwie, że aż raziło w oczy. A nasz detektyw z klapkami na oczach parł do przodu.
Z drugiej strony rola mediów w całym  śledztwie została perfekcyjnie odwzorowana. Kolejki dziennikarzy przed domem wdowy, błyski fleszów, nękanie ofiary byle tylko zdobyć komentarz dla gazety - będąc dziennikarzem z wykształcenia sama wiem jak to wszystko się odbywa. I to właśnie Kate - nasza przebojowa dziennikarka - była moja ulubioną postacią w całej książce. Dokładnie tak wyobrażam sobie dziennikarzy śledczych. Troszkę cmentarne hieny, troszkę ambitni śledczy . Jest to postać bardzo realistyczna. 

Problem z takimi książkami jest następujący- w ostatnich dwóch latach troszkę ich dużo na polskim rynku wydawniczym. Ciężko znaleźć coś co naprawdę nas zaskoczy, coś nowego. Tak samo i ta powieść, choć rewelacyjnie napisana, choć przeczytałam ją w jedną noc nie była niczym nowym. Nie poczułam połączenia z zaginioną dziewczynką, wydawała się ona postacią drugoplanową i niestety nie chwyciła mnie za serce.

Jednak nadal skłaniam się ku opinii, że jest to dobra książka. Na pewno nie będą to wydane pieniądze czy nietrafiony prezent świąteczny, plejada bohaterów was zaskoczy a trafne uwagi autorki dadzą do myślenia.

Jednak pociąg z dziewczyną już chyba odjechał..