"Zaufanie" Henry James

Uwielbiam literaturę amerykańską, uwielbiam Henriego Jamesa, a na dodatek jeśli wszystko to podane jest w pięknej oprawie, jaką zaprezentowało wydawnictwo Prószyński i S-ka to wprost nie można się oprzeć. "Zaufanie" jest jedną z pierwszych powieści tego wielkiego pisarza i zapewne jedną z bardziej niepozornych. W odróżnieniu do innych dzieł autora nie niesie podprogowego przekazu, nie zawiera głębszych morałów, jednak nadal warto się nią zainteresować, gdyż czytanie tej zabawnej opowiastki dostarczy niesamowitej rozrywki w doskonałym stylu.

Bernard Longueville, młody, pochodzący z bardzo zamożnej rodziny, Amerykanin, większość swojego wolnego czasu spędza w Europie korzystając z uroków życia. Gdyż nie musi się martwić pieniędzmi, które płyną do niego szerokim strumieniem, postanawia popróbować sił w malarstwie. Pewnego dnia w Sienie, kiedy zajęty jest szkicowaniem widoków z tarasu w pobliżu murów miejskich, spotyka piękną nieznajomą. Zauroczony jej urodą prosi dziewczynę żeby mu pozowała. Choć speszona, zgadza się. 
Niebawem Bernard dostaje list od swojego najbliższego przyjaciela, w którym ten zaprasza go do przyjazdu do Baden-Baden, znanego uzdrowiska w Niemczech. Celem wizyty ma być poznanie obiektu westchnień przyjaciela i ocenienie czy wybranka jest osobą godną jego serca, gdyż zauroczony kobietą nie jest w stanie wykazać się zdrowym rozsądkiem. Na miejscu spotyka znaną mu z francuskiej wizyty tajemniczą modelkę. 

Jest jedna rzecz, którą lubię w książkach Henriego Jamesa (oczywiście nie jedna, ale chyba najważniejsza), to nie akcja jest w nich najważniejsza tylko interpretacja. Można powiedzieć, że fabuła "Zauroczenia" jest niezwykle prosta, daleko jej do późniejszych, skomplikowanych dzieł autora. Dwóch przyjaciół spotyka się, a celem tego spotkania jest ocena zachowania i postaci kobiety, którą jeden z nich wybrał na kandydatkę na żonę. Oczywiście, nie jest to typowa sztuka dwóch bohaterów i nie dzieje się w jednym miejscu. Jak przystało na autora nadal przemieszczamy się z miejsca na miejsce, jednak co znamienne dla tego autora, każda lokalizacja jest jedynie tłem dla dialogów i analiz. Nie ma większego znaczenia czy byśmy się znaleźli w Paryżu czy w Warszawie, tutaj najważniejsze są postaci i ich uczucia. Jest to książka, w której największą rolę odgrywa ocena postępowania czwórki naszych głównych bohaterów, próba analizy ich zachowań. Na wstępie to Bernard ocenia Vivian, później dochodzi do autoanalizy samego Bernarda, następnie znów Bernard ocenia Gordona i jego małżeństwo z piękną wybranką, by na sam koniec sam zostać ocenionym przez Vivian. Myślicie, że będziecie tutaj mieli do czynienia z nudną i przegadaną psychoanalizą? Ależ skądże. Dialogi, monologi, oraz wtrącenia narratora są nie dość, że trafne, właściwe i dobrze zanalizowane to jeszcze niezwykle witalne i zabawne. Oprócz tego, że autor poddał głębokiej ocenie wszystkich naszych głównych bohaterów, to jeszcze nie oparł się pokusie analizie małżeństwa jako związku dwojga ludzi (zarówno tych do siebie pasujących, jak i tych z zupełnie innych biegunów). Myślę, że osoby szykujące się do zamążpójścia znajdą tutaj bardzo wiele cennych rad i dokładniej się przyjrzą swojemu wybrankowi/wybrance, oczywiście z przymrużeniem oka. 

Jako, że powieść została napisana prawie 150 lat temu, łatwo się domyślić że styl autora jest dość szczególny i osoby które wcześniej nie miały do czynienia z klasyką mogą odnieść wrażenie cofnięcia w czasie. Ze względu na ten fakt, to właśnie "Zaufanie" polecałabym czytelnikom, którzy pragną rozpocząć swoją przygodę z tym autorem. Jest to książka łatwa, prosta i przyjemna, dzięki czemu nawet trudny i niewspółczesny język nie przeszkadza w odbiorze. 
Jest to również powieść, chwalona przez komentatorów i krytyków, za względu na ponoć jedną z najlepszych postaci kobiecych wykreowanych przez Jamesa. Chodzi o Vivian. Mnie osobiście postać ta, choć interesująca, nie urzekła tak jak powinna. Stało się tak za sprawą Blanche, kolejnej kobiecej postaci, która totalnie zawróciła mi w głowie. Ta pulchna, młodziutka osóbka, była tak gadatliwa, jej monologi tak śmieszne, że czasem pozbawione sensu, po prostu nie dało się jej nie polubić, a nawet pożałować. To właśnie Blanche sprawiała, że przewracałam strony jak szalona szukając kolejnych wywodów bohaterki, która sama zdawała sobie sprawę ze swojej ułomności intelektualnej (choć moim zdaniem nic jej nie ubywało, dziś takich Blanche pełno na każdym kroku, aż człowiek ma ochotę na ciągłe noszenie stoperów). 
W powieści Jamesa widać zainteresowanie autora kwestią emancypacji kobiet, słychać tutaj głosy poparcia. Choć z jednej strony mamy do czynienia ze słabością płci pięknej, pogonią za bogatymi protektorami i kokieterią, tak przykład Vivian doskonale nam obrazuje, że to właśnie ona podjęła walkę z męską dominacją i śmiem stwierdzić, że ją wygrała w przedbiegach. 

Niektórzy mówią, że ta, wcześniej wydawana jako opowieść w odcinkach, książka nie nadaje się na osobną całość. Owszem jest doskonałym opowiadaniem, jednak daleko jej do pełnowymiarowej powieści, do których przyzwyczaił nas autor. Ja się z tym stwierdzeniem nie zgadzam. "Zaufanie" ma fabułę, która wciąga, mamy tutaj początek, rozwinięcie i zakończenie, pełnowymiarowe postaci wprost spływają ze stron kartek, a całość ma pewien głębszy sens, który nietrudno jest uchwycić. Choć czytelnik nie znajdzie tu akcji, to samo czytanie o przeżyciach, myślach i rozterkach naszych głównych bohaterów pochłonie nas bez reszty. Narrator, niczym reżyser teatralny, przedstawia wszystko w najdrobniejszych szczegółach, niczym didaskalia na marginesach sztuki. Bo "Zaufanie" to właśnie sztuka wielkiego formatu. Polecam

Tytuł : "Zaufanie"
Autor : Henry James
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Data wydania : 23 listopada 2017
Liczba stron : 288
Tytuł oryginału : Confidence

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :  

 



Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger