środa, 10 grudnia 2014

Bosonoga królowa - Ildefonso Falcones

"Bosonoga królowa"
Autor : Ildefonso Falcones
wydawnictwo : Albatros
rok wydania : 2014





Po spektakularnym sukcesie „Katedry w Barcelonie” i kolejnych książkach Ildefonso Falcones, najnowsza powieść autora „Bosonoga królowa” od razu znalazła się u mnie na półce „Must read” jak tylko usłyszałam o jej oczekiwanej premierze.

Książki Falcones, w odróżnieniu o powiastek historycznych, których wysyp możemy
zaobserwować na polskim rynku wydawniczym, to prawdziwe, monumentalne dzieła których czytanie to prawdziwa uczta wszystkich zmysłów. Nie są to książki na jedną noc , chociaż trudno się od nic oderwać choć na króciutką chwilkę. Kilkusetstronicowe dzieła swoją obszernością zapewniają nam długie godziny niezapomnianej rozrywki, dają nam czas na dogłębne poznanie bohaterów, zżycie się z nimi, polubienie ich lub znienawidzenie. Pomimo swojej objętości w książkach hiszpańskiego pisarza nie znajdziemy nudy, zbędnych opisów. To po prostu kawał dobrej literatury historyczno- obyczajowej.

Caridad kubańska niewolnica podczas podróży do Europy nieoczekiwanie odzyskuje wolność. Pozostawiona na wybrzeżu, gdzie za cały dobytek ma słomiany kapelusz, kilka cygar i dokumenty potwierdzające wyzwolenie, nie wie co ma ze sobą począć. Kiedy wyczerpana, głodna i pozbawiona nadziei spotyka Cygankę Milagros Carmonę i jej dziadka, którzy przyjmują ją do swojej wspólnoty, jej życie z powrotem nabiera kolorów. Jednak nie na długo.

Akcja powieści toczy się w XVIII stuleciu w Hiszpanii. Czytając opisy ówczesnej Sewilli mamy wrażenie, że zostaliśmy przeniesieni kilka wieków wstecz. Opisy są tak plastyczne, że hiszpańskie miasto dosłownie staje nam przed oczami. Kilka lat temu byłam w Sewilli i wiem, jak bardzo miasto się zmieniło na przestrzeni dziejów. Falcones musiał włożyć wielki wysiłek by zarysować je tak jak wyglądało 300 lat temu. Jednak zarówno topografia miasta, budynki i niektóre persony zachowały swoją autentyczność.

Książka opisuje losy cygańskiej wspólnoty w Sewilli. Ich los był tylko niewiele lepszy od losu niewolników. Traktowani jak „podludzie”, pozbawieni praw obywatelskich, szykanowani, długo musieli walczyć o własną godność. Jednak życie w slumsach, brak pracy i nadziei na lepsze jutro nie zabiło ogromnych pokładów pogody ducha i radości z każdego nowego dnia w tych niezwykle barwnych ludziach. Z książki możemy poznać ich obyczaje i charakter – tych dumnych i odważnych ludzi, którzy pobyt w najcięższym hiszpańskim więzieniu czy zesłanie na galery odbierali z uśmiechem na ustach. Potrafili walczyć o swoje prawa wbrew wszystkiemu nawet w najcięższych warunkach, nie obawiali się kar ani tych cielesnych ani tych gorszych psychicznych. Jakże różny jest to obraz, od tego jak Cygani postrzegani są dziś : złodzieje, brudasy, przestępcy. Czytając książkę, nieraz zakręciła mi się łezka w oku czytając o postępkach ówczesnych hiszpańskich władz względem tego ludu.

„Bosonoga królowa” jest to książka o niespełnionej i tragicznej miłości. O miłości jednostronnej, miłości zakazanej. Miłości, która nie mogła zakwitnąć za względu na rodzinne sekrety, nienawiść , na przeszłość, o której nie dało się zapomnieć. Autor ukazuje nam moc więzi rodzinnych, które mogą mieć wielki, destrukcyjny wpływ na los nowych pokoleń. Przeszłość ciągle jest obecna w teraźniejszości, zatargi nigdy nie są zapominane. Nic nie ma tutaj z Romea i Julii, którzy pomimo waśni swoich rodów znaleźli siłę by być razem. W tej książce brak dobrego zakończenia, jedna tragedia prowadzi do drugiej.

Jest to również książka o miłości pomimo różnic kulturowych i obyczajowych, uczy nas, że wszyscy ludzie są sobie równi, uczy nas tego, że nie znamy dnia ani godziny kiedy spotkamy tę jedną najważniejszą dla nas osobę. Jak bardzo byśmy nie byli na dnie, nie możemy się poddawać, bo wszędzie znajdą się ludzie dobrego serca- gotowi podać nam pomocną dłoń. To ksiązka o magicznej sile przyjaźni- silniejszej niż wszystko.

Co zwróciło moją uwagę to poruszenie przez autora problemu wolności wyzwolonych niewolników. Wyzwolona Caridad, tak naprawdę nigdy nie stała się wolna. Jak wolny może poczuć się ktoś, kto wyrwany ze swojego otoczenia, gdzie spędził całe życie został przeniesiony  całkiem nowe realia? To tak jak by rzucić noworodka na głęboką wodę i kazać mu dopłynąć do brzegu. Jeśli człowiek całe życie był niewolnikiem, jeden świstek papieru nie jest w stanie tego zmienić. Parę nabazgranych słów nie są w stanie zmienić ludzkiej mentalności. Caridad, już jako wolna obywatelka nie jest w stanie odnaleźć się w otaczającym ja świecie. Nie zna wartości pieniądza, brak jej doświadczenia w kontaktach z ludźmi, doświadczenia zawodowego, przyjaciół. Paradoksalnie wolność wpędziła ją w inną zależność.

Książkę Falcones czyta się błyskawicznie. Napisana pięknym barwnym językiem , z dużą ilością dialogów jest doskonałą, wciągającą lekturą na długie jesienne wieczory. Chwyta za serce, uczy historii i ją gani. Nie mam tutaj sztampowych bohaterów, nie ma postaci jednoznacznie pozytywnych czy negatywnych, każdy ma jakieś grzeszki na sumieniu co czyni postacie prawdziwymi a powieść autentyczną.. Dzieło Falcones pomimo swojego tragizmu daje nam nadzieję,
nadzieję na lepsze jutro, uczy że warto walczyć w imieniu własnych przekonań, że nie można dać się stłamsić bo wolność jest w nas,lecz czasem trzeba ją okupić własną krwią. 


Moja ocena to 10/10 . Absolutnie nie mam tej powieści nic do zarzucenia.