piątek, 28 października 2016

"Sztokholm delete" Jens Lapidus

Tytuł:” Sztokholm delete”
Autor : Jens Lapidus
Rok wydania : 2016
Wydawnictwo : Marginesy
Liczba stron : 512
Tytuł oryginału : Sthlm delete






Sztokholm reborn




Jestem pod wrazeniem. Było to moje pierwsze spotkanie z autorem lecz z pewnością nie ostatnie. Śmiało stwierdzam, że „Sztokholm delete” jest jednym z lepszych kryminałów jakie zdarzyło mi się przeczytać do tej pory. Całość wypadła bardzo dobrze, fabuła jest ciekawa, postaci da się polubić a przede wszystkim oczarował mnie mocny socjologiczny background książki. Takiego społeczeństwa szwedzkiego jeszcze nie poznałam. Typowa książka od której nie idzie się oderwać a strony same się przewracają. Polecam

W eleganckiej dzielnicy Sztokholmu, Varmdo, zostaje zamordowany mężczyzna. Niedaleko willi , w której dokonano morderstwa znaleziony zostaje samochód z nieprzytomnym mężczyzna. Zostaje on przewieziony do szpitala gdzie znajduje się pod policyjnym nadzorem. Jest podejrzany o dokonanie zbrodni. Jego życzeniem jest by sprawą jego obrony zajęła się świeżo upieczona prawniczka, która w przeszłości nie miała do czynienia z prawem karnym- Emelie. W zbieraniu dowodów niewinności pomaga prawniczce były gangster jugosłowiańskiego pochodzenia – Teddy. Okazuje się, że oskarżony jest synem człowieka uprowadzonego przez Teddego kilka lat wcześniej. W całą sprawę zostaje zaangażowany również bratanek gangstera Nicola.

Jestem zafascynowana wielowątkowością fabuły a jeszcze bardziej tym, w jak fantastyczny sposób udało się autorowi połączyć poszczególne wątki. Wiem, że szwedzcy edytorzy mieli z tekstem wielki problem, gdyż musieli go skrócić o kilkaset stron. Całość wyszła bardzo dobrze. Mamy tutaj to wszystko czego oczekują wielbiciele kryminałów. Brutalne morderstwo, przestępczy półświatek, prawdziwych gangsterów, fałszywych policjantów, dużo pościgów i zagadek. Znajdziemy również wątki pornografii dziecięcej, temat który jest w Szwecji swoistym tabu. Prawda, że to wszystko brzmi niezwykle ciekawie?

Czytając sporo szwedzkich kryminałów, począwszy od Henninga Mankella a na Camilli Lackberg kończąc, jestem raczej przyzwyczajona do nieco delikatniejszej prozy skandynawskiej. Tutaj autor przyłożył wprost z grubej rury. Mamy mój ulubiony klimat noir, mamy elementy suspensu ( praktycznie do końca książki nie wiemy kto został zamordowany na Varmdo), jest serbska mafia. Co tu dużo mówić : po prostu mocny, mroczny thriller kryminalny.

Nie czytałam pierwszej części tej trylogii ( choć teraz z pewnością po nią sięgnę ) ale wiem, że nasza prawniczka i Teddy już się spotkali. Tutaj mamy do czynienia z kolejnym razem jak przyszło im współpracować. Jednak oprócz naszych głównych bohaterów mamy ciekawą galerię innych bardzo barwnych postaci. Jedną z moich ulubionych był Nicola, młody chłopak jugosłowiańskiego pochodzenia, który praktycznie całe swoje życie spędził w poprawczaku. W książce obserwujemy wewnętrzną walkę jaką ze sobą przechodzi. Widzimy jak wielki wpływ na życie człowieka ma otoczenie w którym przebywa, widzimy jak ciężko się się wyrwać z ramion mafii. Jeśli człowiek raz w coś takiego wdepnie to ciężko jest mu się potem wydostać.

Książka jest po części przedstawieniem przekroju społeczeństwa szwedzkiego. Nawet nie zdawałam sobie sprawę, że ten kraj jest takim tyglem kulturowym. Mamy tutaj i rodowitych szwedów, i Syryjczyków i Polaków. Do tego autor w ciekawy sposób przedstawił podział społeczeństwa na klasy społeczne. Podzielił również sam sztokholm. Mamy tutaj dzielnice willowe, ze specjalnymi prywatnymi tramwajami gdzie mieszka elita, obszary śródmieścia zdominowane przez klasę średnią oraz szwedzką biedotę. Jednak oprócz tego jest jeszcze inna klasa społeczna. Mafia i zwykli przestępcy, którzy za wszelką cenę chcą się znaleźć w jej szeregach. Są to ludzie którzy nie cofną się przed niczym, którzy trzymają w piwnicach cały arsenał broni, którzy chcąc zyskać szacunek z zimną krwią potrafią zabijać innych. W tej akurat książce mamy do czynienia z mafią serbską. Z ludźmi, którzy są brutalni i rządzą dużą częścią sztokholmu. Każdy o nich wie ale ciężko ich dorwać, gdyż przywódcy mafii nie lubią sobie brudzić rąk , a milczenie jest zasadą każdego dobrego żołnierza.

Było w książce parę rzeczy, które burzyły mój zachwyt. Po pierwsze język. Bardzo nie lubię obcojęzycznych wstawek. Wiem, że w Szwecji ponad 90 procent społeczeństwa mówi w języku angielskim, również filmy są w nim nadawane , często mamy tylko szwedzkie napisy u dołu ekranu. Domyślam się, że Szwedzi mogą często zapożyczać z tego języka nawet w mowie potocznej, z reszta czy Polacy też tak nie robią? Jednak jeśli w jednym zdaniu mamy zmiksowany język polski z językiem angielskim jest to bardzo denerwujące.

Wprost nie mogę się powstrzymać i muszę się przyczepić do naszych głównych bohaterów. Pomimo tego, że bardzo ich polubiłam odnosiłam czasami wrażenie, że nie są zbyt wiarygodni. Nie uczyli się na błędach, nie wyciągali wniosków , bardzo często zachowywali się jak dzieci, po prostu działali nie bacząc na konsekwencji. Ot dwójka, czy czasami więcej dzieci w świecie dorosłych.

Pomimo tych drobnych wad książkę polecam wszystkim miłośnikom mocnych kryminałów. Jest naprawdę dobra i wciąga jak wir rzeczny.


P.S Polecam szybki kurs z ekonomii, inaczej można się nie połapać na czym polegały wszystkie oszustwa, których dopuszczały się postaci :)