środa, 5 października 2016

"Załącznik" Rainbow Rowell


Tytuł : „Załącznik”
Autor : Rainbow Rowell
Rok wydania : 2016
Wydawnictwo : HarperCollins Polska
Liczba stron : 416
Tytuł oryginału : Attachments










Fajtłapowaty sukces






Napewno jest to jedna z lepszych powieści tego roku. Książka która wciąga jak ruchome piaski, to właśnie przez takie dzieła można się nabawić porannych worków po oczami a do pracy idzie się niewyspanym. To jedna z tych powieści po których przeczytaniu czuje się niedosyt, chcemy więcej i więcej. Oczywiście było tutaj parę niedociągnięć, bohaterowie byli troszkę dziecinni, fajtłapowaci i przerysowani, ale wszystko uratowała świetna fabuła i znakomity styl autorki. Oby więcej takich powieści.


Lincoln O'Neill , 29 letni informatyk, dostaje pracę w gazecie. Ma się zajmować przeglądaniem prywatnej korespondencji mailowej swoich kolegów. Specjalne filtry ustawione w poczcie uruchamiają alarmy, do jego obowiązków należy również upominanie dziennikarzy , żeby w pracy nie uprawiali prywaty, hazardu oraz nie przeglądali stron pornograficznych. Pewnego dnia do jego skrzynki trafia korespondencja dwóch młodych kobiet : Beth i Jennifer. Piszą o swoim życiu prywatnym. Jedna z nich tkwi w niezbyt udanym związku z ekscentrycznym muzykiem, druga jest mężatką która panicznie boi się zajść w ciążę, choć tego bardzo pragnie jej mąż. Zamiast upomnieć obie kobiety by nie korespondowały na temat spraw prywatnych w pracy, Lincoln coraz bardziej jest zainteresowany ich dialogiem. Z niecierpliwością czeka na kolejne maile. W pewnym momencie zdaje sobie sprawę , że jedna z kobiet jest bliższa jemu sercu niż przypuszczał, szkoda tylko że nawet nie wie jak wygląda jego wybranka.

Temat Wielkiego Brata zawsze będzie nas fascynował. Temat naszej prywatności jest niezwykle kontrowersyjny, gdy połączymy te dwie rzeczy na pewno wyjdzie nam mieszanka wybuchowa. Miliony ludzi na świecie jest inwigilowanych, czy to przez państwo, czy to przez pracodawców, często nawet przez własną rodzinę, dlatego ten temat jest nam bliski, chcielibyśmy walczyć z tą wszechobecną kontrolą jednak niezbyt posiadamy narzędzie potrzebne w tej bitwie. Owszem możemy stać się totalnie anonimowi, wyrzucić telefon, nie korzystać z internetu, zaszyć się w buszu- bo nawet nasze karty kredytowe zdradzają producentom dóbr nasze preferencje. Czytaliście książkę 'Zero” - tam dowiecie się więcej na jakiej zasadzie to działa. W tej książce autorka dość lekko podeszła do tematu, za co jestem jej wdzięczna, ponieważ zamiast piętnującej epistoły dostaliśmy zabawną, choć czasem to czarny humor, powieść z morałem.

Uważam, że autorka ma niesamowity talent. Zarówno forma jak i treść wpasowały się dokładnie w moje gusta. Nie ma tutaj czasu na nudę, dialogi są rewelacyjne i zabawne, przytoczone historie potrafią poruszyć. Doskonały balans między opisami i dialogami. A majle między dziewczynami? To była po prostu rewelacja. Pełne autoironii, ciekawe, zupełnie jak bym czytała moją korespondencję z przyjaciółkami. Wielkie brawa dla autorki ale klaps w tyłek dla wydawnictwa. Jedna z naszych głównych bohaterek jest redaktorką w gazecie, pewnie by jej klapki z nóg spadły gdyby zobaczyła ile literówek pojawiło się w tekście. Przy 50 przestałam liczyć, a nie była to nawet połowa książki. Był to policzek dla czytelników, książkę się czyta naprawdę szybko, więc ktoś mógł zadać sobie więcej trudu w końcu nie mamy tutaj do czynienia z monumentalnych rozmiarów powieścią.

Rzadko mi się zdarza nie dodać troszkę dziegciu do słoja miodu i tak też będzie tym razem. Co prawda powieść ze względu na doskonałą fabułę sama się obroni jednak bohaterowie potrafili zagrać mi na nerwach. Z początku myślałam, że mam do czynienia z powieścią dla młodzieży. No może z młodym mężczyzną tuż po studiach, dla którego praca w gazecie jest stażem a być może i praktyką. Jakie było moje zdziwienie kiedy dowiedziałam się, że nasz bohater ma prawie 30 lat? Wtedy zaczęłam go odbierać jako życiowego fajtłapę. Gdzieś widziałam fajną recenzję książki. Recenzent opublikował obrazek pryszczatego wyrostka – tak właśnie wyobrażał sobie Lincolna. Na kolejnym obrazku był super model w stylu Pattisona – tak wyobrażała sobie naszego bohatera autorka. Zupełnie się z tym zgadzam. Już na początku książki dowiadujemy się, że nasz bohater ma problemy z nawiązaniem kontaktu wzrokowego z płcią piękną, a przy bliższym kontakcie stresuje się i ucieka. Do tego jest informatykiem, mieszka z mamą a w weekendy gra z nerdami w Dungeons and Dragons? Jak wy sobie wyobrażacie takiego faceta? Czy nie mam racji mówiąc , że obrazek A bardziej do niego pasuje?

Za to podobały mi się postacie Beth i Jennifer. Dwa skrajnie różne charaktery choć tak dopasowane. Obie wybitnie inteligentne, z poczuciem humoru i dystansem do siebie. Ktoś może się przyczepić, że były pełne skrajności, ale zapewniam was że tak powie tylko mężczyzna. Ja patrząc z punktu widzenia kobiety uważam, że obie postaci są jak prawdziwe, potrafię sobie wyobrazić, że gdzieś mogę egzystować , może nawet pracować w tym samym miejscu co ja.

Podoba mi się to, że książka opiera się na sprzecznościach. Ukazuje to jak różni są ludzie, jednak właśnie to sprawia, że świat jest tak kolorowy. Lincoln zakochuje się nawet nie wiedząc jak wygląda kobieta którą darzy uczuciem, ona z kolei leci na faceta , którego widuje tylko przelotem i nie wiem nawet jak ma na imię. Mąż naszej bohaterki pragnie mieć dzieci , kiedy ona uważa że zajście w ciążę to najgorsze co może jej się przytrafić. To jest piękne, pokazanie różnic charakterów , ukazanie drogi kompromisu. Czy właśnie nie to jest sensem życia?


Książka mnie absolutnie zachwyciła, cieszę się że mam w domu jeszcze dwie inne powieści tej autorki. Już dziś po nie sięgnę. Komu polecam? Każdemu kto ma ochotę na dobrą powieść, która wciąga od początku do końca. Każdemu kto ma ochotę raz śmiać się do rozpuku a raz płakać. Uważam , że ta książka jest po prostu dla każdego, ale ostrzegam zarezerwujcie sobie cztery wolne godziny, bo obiecuję, że się od niej nie oderwiecie.