piątek, 24 lipca 2015

"House of cards. Bezwzgledna gra o wladze" Michael Dobbs

Tytul : " House of cards. Bezwzgledna gra o wladze"
Autor : Michael Dobbs
Wydawnictwo : Znak Literanova
Rok wydania : 2015
Liczba stron : 416
Tytul oryginalu : House of cards




House of crime



Na wstepie mojej recenzji chcialam zaznaczyc, ze oprocz wyrywkowych zwiastunow nie ogladalam serialu producji BBC pod tym samym tytulem co ksiazka. Oczywiscie nieraz mnie kusilo, szczegolnie ze od wielu osob uslyszalam bardzo pozytywne recenzje, jednak najpierw postanowilam przeczytac ksiazke. Recenzja ta bedzie wiec czysto subiektywna opinia na temat samej ksiazki a nie jej porownaniem z serialem. Bardzo mnie zdziwilo, ze wydawcy podciagneli ten tytul pod kategorie suspens/thriller. Mi osobiscie nie podchodzi pod zaden z tych gatunkow . Jest to typowe political fiction, troszke kojarzace sie z proza Jeffreya Archera i Johna Grishama. Dla ludzi, ktorzy nie znaja sie na polityce i na angielskim systemie parlamentarnym czytanie tej ksiazki bedzie jak toczenie kamienia pod gore. Jednak dla tych, ktorzy posiadaja szeroka wiedze na temat sceny politycznej Anglii lat posttchatherowskich i znaja niuanse systemu parlamentarnego bedzie ciekawym wyzwaniem literackim. 


Akcja ksiazki rozgrywa sie w dziesiec lat po obaleniu rzadow Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii. Partia liberalna z trudem wygrala nastepne wybory na swoja trzecia kadencje, premierem ponownie zostaje wybrany Collingridge.  Sondaze wyborcze mowia, ze poparcie dla partii spada a co za tym idzie stracila kilkadziesiat mandatow w porownaniu z wyborami cztery lata wczesniej. Ten brak zaufania do partii rzadzacej odbija sie na jej czlonkach. Francis Urquhart, rzecznik dyscyplinarny partii, liczyl na to ze po wygranych wyborach dostanie mienisterialna teke. Jednak premier postanawia nie wprowadzac zadnych zmian w gabinetach, w obawie ze opinia publiczna oskarzy go o brak wyraznej linii politycznej i chwytanie sie jak tonacy brzytwy. Urquhart wpada we wscieklosc i postanawia za wszelka cene sam zajac stolek premiera. By osiagnac swoj cel szantazuje specjaliste od public relations Patricka O'Neilla , ze ujawni jego sekret jesli mu nie pomoze, zniszczyc premiera. 
Na drodze do wladzy stanie mu mloda dziennikarka pracujaca dla jednego z najwiekszych dziennikow w kraju, Mattie Storin. Ta mloda dziewczyna nie cofnie sie przed niczym by udowodnic , ze jest najlepszym korespondentem politycznym w Wielkiej Brytanii, a byc moze i na calym swiecie.


Co mnie zdziwilo to tempo w jakim prowadzona jest narracja. Wszystko wydawalo mi sie strasznie powolne, praktycznie brakowalo tutaj jakiejkolwiek akcji. Autor wprowadzil taka mnogosc postaci, ze musialam wlozyc sporo wysilku by sie w tym wszystkim polapac. Dobrze ze nazwiska byly chwytliwe, to po pewnym czasie szlo sie domyslic o kogo chodzi. Rowniez zageszczenie politycznej terminologii spowalnialo czytanie. Wychowana bylam w Polsce i po skonczonych studiach dziennikarskich moge powiedziec, ze polska scene polityczna mam w jednym paluszku. System angielski jest jednak zupelnie odmienny od naszego, wiec czesto musialam siegac do wikipedii by nadrobic braki w mojej wiedzy. 
Zabraklo mi rowniez jakichkolwiek opisow dotyczacych otoczenia i srodowiska, tzw. tla fabularnego. Autor uzywa tak wyrafinowanego i rzeczowgo slownictwa, za czesto mialam wrazenie obcowania z literatura naukowa a nie z literacka fikcja.

W "House of cards" Dobbs skupil sie na interakcjach miedzy bohaterami bardziej niz na nich samych. Zabraklo mi tutaj tla obyczajowego i wyrazistych sylwetek. Owszem znamy nazwiska postaci, znamy ich polityczne gole jednak ich przeszlosc, rodzina, osiagniecia i marzenia pozostaja dla nas niedostepne. Tak ksiazka jest tylko i wylacznie o wladzy i sposobach do niej dazenia. Bardziej pokazuje mechanizmy kierujace zakulisowa polityka niz realne postaci biorace udzial w tym wyscigu. Historie bohaterow poznajemy tylko i wylacznie wtedy kiedy kryje w sobie rzeczy magace zagrozic karierze lub mogace sluzyc szantazowi politycznemu. To wszystko sprawia, ze bardzo trudno znalezc tutaj choc jedna postac, ktora nie mialaby brudu za paznokciami, kazdy ma jakies grzeszki na sumieniu, a duza wiekszosc z pretendentow do "tronu" to zwykli kryminalisci. Kazdy z bohaterow gral swoja role w niezwykle powierzchowny i falszywy sposob co sprawialo , ze ciezko bylo sie z nimi utozsamic ani co najmniej im uwierzyc. 

Jednak dla mnie nie wazna byla sama fabula ani nawet sylwetki glownych bohaterow. Tym co sprawialo, ze przerzucalam strony jak szalona, byl sam przekaz ksiazki ujawniajcy przekrety jakich dopuszczaja sie ludzie dla ktorych odpowiednio wysokie stolki sa wazniejsze niz wszystko inne. Szantaze polityczne, morderstwa, spiski tak wlasnie wygladaja kulisy wladzy. Rowniez tak zwane "wolne media" maja w tym swoj udzial, bo czyz znajdzie sie chociaz jedna gazeta, ktora nie bylaby nakierowana politycznie? Z kart ksiazki wylania sie przerazajacy obraz swiatowej polityki, ktory przemawia do mnie i niestety wydaje sie prawdziwy. W ksiazce ukazane zostaly najprymitywniejsze z ludzkich rzadz i instynktow a bohaterowie pod maskami usmiechnietych politykow ukrywaja unurzane we krwi politycznych oponentow zeby. Z jednej strony czekam na drugi tom a z drugiej sie go boje, boje sie tego co jeszcze ludzie moga wymyslic by wspiac sie wyzej po szczeblach kariery.

Moja ocena to 7/10 punktow. Powiesc dostaje ode mnie duzy dodatkowy punkt za zakonczenie, ktore totalnie mnie zaskoczylo, za co jestem autorowi ogromnie wdzieczna.