"Wybory Niny" Anna Kekus

 Tytuł : "Wybory Niny"
 Autor : Anna Kekus
 Wydawnictwo : Lira
 Data wydania : 18 sierpnia 2017
 Liczba stron : 304


 Amerykański sen


Rzadko się zdarza by okładka książki tak doskonale pasowała do jej fabuły. Tu należą się brawa dla wydawnictwa za dobrze wykonaną robotę. Szpilki, symbol elegancji i odwagi, sugerują że poznamy nietuzinkową główną bohaterką z jasno wytyczonym celem w życiu. Róż daje do zrozumienia, że w nasze ręce trafiła słodko-gorzka opowieść z elementami romansu, a może i erotyki. Perły i ekstrawaganckie ciasteczka symbolizują bogactwo wręcz próżność. I wszystko się zgadza. Ta ciekawa powieść obyczajowa toczy się w środowisku amerykańskich milionerów, pięknych samochodów i ekskluzywnych posiadłości. Fani opowieści z cyklu "od pucybuta do milionera" będą zachwyceni.

Nina, 28 latka z Polski, postanowiła spróbować szczęścia w wielkim świecie i wyjechała do Stanów Zjednoczonych w nadziei na zrobienie kariery. Szybko się okazało, że tutaj nie liczy się ciężka praca tylko znajomości. Pewnego dnia poznała mężczyznę który obiecał jej pracę. Nina rzuciła wszystko i wyruszyła na Florydę gdzie mieszkał jej przyjaciel. Szybko się okazało, że mężczyzna blefował, pracy nie było a jedyna propozycja jaką dostała to rola dziewczyny do towarzystwa. Kiedy się nie zgodziła została brutalnie pobita i wyrzucona z samochodu na środku drogi. To właśnie tu znajduje ją Daniel Maxwell, miejscowy biznesman. Zabiera dziewczynę do szpitala. Kiedy okazuje się, że jest jego rodaczką postanawia jej pomóc. Za namową swojego pracodawcy, polityka kandydującego na urząd burmistrza, przedstawia dziewczynie ofertę matrymonialną. Kilkumiesięczne aranżowane małżeństwo, które ma mu pomóc w ociepleniu wizerunku przed wyborcami. W zamian za to dziewczyna ma dostać pieniądze na rehabilitację swojego ojca.

Na wstępie zaznaczę, że Ci którzy spodziewają się literatury wysokich lotów będą srodze zawiedzeni.
Powieść ta to połączenie lepszego gatunkowo Harlequina z powieściami Danielle Steel. Czy to źle? Patrząc na poczytność i milionowe nakłady powieści tej znanej amerykańskiej autorki moje porównanie wychodzi jak najbardziej na plus dla naszej rodzimej autorki. Jednak zdecydowanie jest to książka dla określonego targetu . Często się zdarza, że nawet człowiek nie znoszący horrorów może się skusić na coś szeroko zachwalanego, czy dorosły sięgnie po książkę dla młodzieży. Jest to zupełnie naturalne. Ta powieść jednak jest do szczętu ukierunkowana na konkretnych odbiorców, a sama okładka sprawi że tylko oni po nią sięgną. Ani w niej, ani w opisie nic nie zaskakuje, dostajemy dokładnie to czego się spodziewamy i nic ponad to. I tu nasuwa mi się pytanie : Dlaczego?
Co prawda autorka musi jeszcze popracować nad warsztatem literackim, a w szczególności nad dialogami, jednak już po jednej przeczytanej powieści wiem że pomysłów jej nie brakuje. Z jednej strony miałam tutaj powieść obyczajową z dużą dawką romansu i erotyki, z drugiej intrygi polityczne na miarę Johna Grishama, by na końcu opowieść zmieniła się w kobiecy kryminał. Dużo tego jak na jedną książkę aczkolwiek autorka nie do końca wykorzystała potencjał swojej wyobraźni. Po bardzo dobrym początku, czyli w gatunku z którym jej do twarzy, odniosłam wrażenie że wszystko toczyło się zbyt szybko, wydarzenia zaczęły być traktowane po macoszemu, nie analizowane tylko streszczane co mnie osobiście nieco zaskoczyło. Zamiast pisać kolejnego tomu, można było włożyć więcej wysiłku, zmniejszyć czcionkę, dodać parę faktów i rozbudować fabułę tak by pozyskać kolejnych odbiorców nie mieszczących się w targecie. Mniej różu a więcej intryg i spisków.Tego przecież szukamy w powieściach : chleba i igrzysk. Chleba dla miłośniczek przewidywalnych romansów i igrzysk dla tych szukających czegoś nowego. 

Choć fabuła jest interesująca, a autorka zadbała o zwroty akcji, tak najsłabszą stroną naszej powieści są bohaterowie. I to niestety nie dla tego, że są niewiarygodni, tylko przez fakt że są aż irytujący w swojej prawdziwości. Gdybym żyłam kilkanaście lat krócej stwierdziłabym że autorka stroi sobie z nas żarty : przecież niemożliwością jest by takie indywidua stąpały po ziemi. Niestety teraz wiem, że jest to jak najbardziej realne. Patrz chociażby program : "Żony Hollywood" i będziesz wiedział o czym piszę. Nasze rodaczki wyjeżdżające za granicę, choć wykształcone, w większości nie grzeszą rozumem. Nie wiem czy tę pomroczność jasną powodują światła Vegas, czy zapach pieniędzy, jednak te młode kobiety z dobrze wychowanych i skromnych panienek, stają się nierozważnymi i naiwnymi trzpiotkami. Podobnie było w przypadku naszej głównej bohaterki. Dziewczyna po studiach, zżyta z własną rodziną, artystka z przyszłością, na domiar złego młoda i piękna. Wydawałoby się że taka osoba nie będzie mieć większych problemów ze znalezieniem pracy. I to właśnie ona, daje się omamić i jedzie za gościem na drugi koniec Stanów, jak zostaje przez niego pobita to nie dość że nie zgłasza tego na policję to jeszcze zostawia mu karteczkę w której dziękuje za miłe chwile..eee. czy jak coś przegapiłam? Na domiar złego, zamiast nauczyć się na własnych błędach, to wpada w sidła kolejnego mężczyzny, tym razem wychodząc za niego za mąż . Grubo. 
A nasz główny bohater jest osobą cierpiącą na schizofrenię. Z jednej strony stara się o pozycję wiceburmistrza a z drugiej chleje na umór w swoim barze znanym ze skandali wywoływanych przez celebrytów. I niby małżeństwo ma mu w tym pomóc? Małżeństwo z wymalowaną laską w kusych spódniczkach, którą uwiódł w pubie? Do tego nielegalną emigrantką z Polski? Litości.

Na krytykę zasługuje również format wydania książki. Pomimo pięknej okładki wydawnictwo musiało się bardzo natrudzić by z tego "opowiadania" zrobić pełnowymiarową powieść. Gdyby nie czcionka rodem z książeczek dla dzieci, to w nasze ręce trafiła by pozycja objętościowo nie większa od "Psa który jeździł koleją". No i te dialogi. Proste, dziecinne, po prostu NIE. Na osłodę dodam, że część opisowa (czytaj sceny erotyczne) była ciekawe i zachęcająca do dalszej lektury. 

"Wybory Niny" to zdaje się pierwsza część większej całości. Jak na wstęp przystało autorce udało się mnie zaciekawić na tyle by chociażby przejrzeć kolejny tom, już z nieco mniejszymi oczekiwaniami bo wiem czego mogę się spodziewać. Jest to pozycja dla niewymagających czytelniczek powieści obyczajowych czy fanek romansów.  Ta prosta i dość przewidywalna powieść w ciekawy sposób ukazuje nam świat bogatych amerykańskich grubych ryb, świat gdzie wiecznie świeci słońce a szampan leje się strumieniami. To również świat wielkiej polityki pełnej wielkich przekrętów, które mogą być niebezpieczne. Czy jesteście ciekawi co spotkało Ninę? Czy ziścił się jej amerykański sen?

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :







Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger