"Chmura" Claudia Pietschmann

Jakiś czas temu moja mama zadzwoniła do mnie i powiedziała, że przeczytała jedną z wysłanych do mnie książek, nowość wydawnictwa Media Rodzina o tytule "Chmura". "Mamo, ale przecież Ty nie czytasz fantastyki"..."No niby tak, ale o tym że to science fiction to dowiedziałam się gdzieś w połowie książki" .. "No tak mamo, ale młodzieżówek też nie czytasz..." "Jak to nie? Przecież mam dwie dorastające wnuczki, trzeba trzymać rękę na pulsie, ale nie martw się książka była rewelacyjna...i wcale nie tak bardzo oderwana od rzeczywistości". Wierzcie mi jak moja rodzicielka coś poleca, to musi to być naprawdę dobre. Więc za jej radą nieco "przyśpieszyłam" "Chmurę" w kolejce i teraz siedzę szczęśliwa i nasycona naprawdę dobrą lekturą. 2019 rok skończył się dla mnie rewelacyjnie i widzę, że ta dobra passa nadal trwa. Książka Claudii Pietschmann jest rewelacyjnym debiutem literacki, wielowątkową i współczesną powieścią o świecie, miłości, dojrzewaniu i rodzicielstwie. I wierzcie mi, nawet Ci którzy nie przepadają za tym gatunkiem, będą zachwyceni. 

Paraliżująco realistyczny, porywający thriller dla młodzieży. Emma chyba się zakochała. Nikt nie rozumie jej tak dobrze jak poznany online Paul. Choć jeszcze nigdy nie spotkali się w realu, w sieci dzielą się najskrytszymi tajemnicami. Chłopak ma dla dziewczyny mnóstwo niespodzianek, które jest w stanie urzeczywistnić jednym kliknięciem. Problem w tym, że każda najmniejsza przysługa zaczyna niebezpiecznie przypominać osaczanie dziewczyny... Czy dla Paula Emma jest jedynym oknem na świat? Dlaczego chłopak nie chce się z nią spotkać? Co przed nią ukrywa? 

Emma jest typową, angielską nastolatką. Ma swoje zainteresowania, szkołę, grupkę przyjaciół i rodzinę, w której nie wszystko do końca się układa...i niby to jest takie typowe? Otóż tak, pamiętajcie, że żyjemy w czasach gdzie prawie połowa małżeństw się rozchodzi a jeszcze więcej przeżywa różnego rodzaju kryzysy i wojny. Można więc powiedzieć, iż separacja rodziców Emmy nie była niczym nadzwyczajnym. Jednak w życiu tej rodziny doszło do tragedii, które nie zdarzają się codziennie. Młodszy brat dziewczyny, zostawiony bez opieki, skoczył z dachu domu w którym mieszkali i się zabił. To właśnie to wydarzenie sprawiło, że więzi rodzinne zaczęły słabnąć. Kiedy pan domu spakował walizki, zaczęło się to czego doświadczają miliony dzieci na świecie...przeciąganie liny na swoją stronę. Ci, których rodzice się rozwiedli doskonale wiedzą o kim mówię. Dorośli by ich pociecha nie czuła się poszkodowana przez sytuację w jakiej postawili ją najbliżsi, zaczynają ją przekupować. Kupują nowe ubrania, zabawki, bilety na koncert, pozwalają na rzeczy na które nie zgodzili by się nigdy wcześniej. Nawet jeśli są to sprawy niebezpieczne, nieracjonalne i zupełnie nieodpowiednie do wieku dziecka. Książka ta rozpoczyna się od zaproszenia, które dostała Emma na imprezę urodzinową koleżanki z pracy. Rodzice , jeszcze wtedy razem, kategorycznie zakazują jej wyjścia. Było to dla mnie zupełnie niezrozumiałe (był to najgorzej rozegrany fragment książki), szczególnie że kilka dni później dziewczyna może jechać ze swoim kolegą kilkaset kilometrów na północ, do Szkocji, by odwiedzić jego babcię, gdzie sens i logika ? Nie ma...Może autorce chodziło o to by przedstawić jak bezsensowne i oderwane od rzeczywistości potrafi być decyzje dorosłych, którzy sami nie potrafią sobie poradzić z własnym życie. Rodzice Emmy zdecydowanie nie są wzorem do naśladowania, dlatego cieszę się iż stanowili zaledwie tło dla całej powieści. Nasza główna bohaterka to zdecydowanie co innego, jest klasą samą w sobie, jedna z najlepiej odmalowanych i stworzonych postaci literatury młodzieżowej. Jest w kimś w kogo mogę uwierzyć, wiarygodną narratorką. Emma jest nastolatką i to widać, żaden z czytelników nigdy by nie pomyślał, że mogłaby mieć więcej niż kilkanaście lat. Zachowuje się jak małolata, mówi jak małolata i jest podatna na wpływy. My dorośli, patrzymy na to co nas spotyka z perspektywy czasu i doświadczenia, młodzi nie mają tego bagażu doświadczeń więc są zdecydowanie bardziej porywczy i nieostrożni. Dlatego też nie dziwi fakt, że nasza bohaterka zakochała się praktycznie od "pierwszego kliknięcia". P:o dosłownie kilkunastu wymienionych zdaniach, zapragnęła jechać do Szkocji, poznać swojego interlokutora. Pewnie powiecie, że co w tym dziwnego, w dzisiejszych czasach większość związków zaczyna się przez internet. I będę musiała się z wami zgodzić, sama w końcu poznałam mojego partnera w sieci. Jednak miłość dorosłych nie jest w formie instant. Większość z nas nie wsiądzie w pierwszy autobus i nie pojedzie w nieznane, by spotkać kogoś z kim rozmawiało pięć razy na czacie. Nastolatki jednak tak robią i dziękuję autorce, że zwróciła na to uwagę. W mojej pracy zatrudnionych jest parę młodziutkich dziewczyn i czasem obserwuję to jak się zachowują w mediach społecznościowych. Większość ich życia rozgrywa się właśnie w wirtualu. Dlatego to co zrobiła Emma mnie nie dziwi , tylko przeraża, bo wiem że za kilka lat to samo może spotkać moją córkę. Młodość się rządzi swoimi prawami, nastolatkowie często ulegają chwilowym fascynacjom i nic nie jest w stanie ich powstrzymać... czasem ta frywolność może doprowadzić do tragedii, co udowodniła nam "Chmura".

Większa część akcji rozgrywa się w dość szczególnym domu. Zapewne dobrze wiecie, że w ostatnich latach postęp technologiczny przyśpieszył. Na rynku co parę miesięcy pojawiają się rzeczy o których istnieniu do tej pory nawet nie marzyliśmy. Wczoraj był u mnie w domu sprzedawca prądu, który oświecił mnie w kwestii inteligentnych żarówek, które mogę wyłączyć za pomocą telefonu... z ciekawości zerknęłam na ebay i okazało się, że takie cuda mogę kupić za grosze, co znaczy że wcale nie jest to najnowsza technologia. U Pietschmann mamy do czynienia ze smart domem, budynkiem który zna preferencje swoich mieszkańców, dba o ich bezpieczeństwo, spokój i szczęście. Światła same się zapalają, ogrzewanie włącza jak tylko spadnie poniżej danego poziomu, rolety opadają jak domownicy idą spać i wszyscy żyją "happy, ever, after". Myślicie, że to jest niemożliwe? Otóż proszę państwa, na naszym rynku już od ponad dziesięciu lat dostępne są inteligentne, samowystarczalne domy. Jeszcze chwila a zamienią się w fortece nie do zdobycia i tylko czekać na to, aż same zaczną nas pożerać. Muszę przyznać iż autorka nieco mnie przestraszyła...nie wiem czy po przeczytaniu tej książki będę miała kiedykolwiek ochotę na zamieszkanie w budynku, który sam się sobą zajmuje. Zresztą mam w pamięci film "Terminator" gdzie wszystko się zaczęło właśnie od tego, że daliśmy pole do popisu dla maszyn i one nie omieszkały tego wykorzystać. Oczywiście w tej książce nie mamy do czynienia z krwiożerczym domem, który próbuje zabić swoich mieszkańców, jednak pełni on ważna i wielce symboliczną rolę. 
Czyli co ? Jak zwykle za wszystko zło tego świata odpowiada czynnik ludzki ? Tutaj sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana... bo tak naprawdę do końca nie wiadomo. Nie chcę zdradzać wam za dużo szczegółów tylko powiem, że będzie się działo. Będzie intensywnie, przerażająco, zaskakująco i ...dziwnie. Najgorsze jest to, że wiem iż przeczytałam książkę science fiction, jednak coś mi mówi, że za kilka lub kilkanaście lat to, co dziś jest dla nas nieprawdopodobne , będzie na porządku dziennym...mam wielką nadzieję, że nie doczekam takiej przyszłości. 

"Chmura" totalnie mnie zaskoczyła. Muszę przyznać, że do tej pory nie czytałam tak dziwnej, pokręconej a jednocześnie dającej do myślenia książki dla młodzieży. Oczywiście nie wszystko tutaj jest dopracowane w stu procentach, otoczenie (chociażby szkoła Emmy) to miejsca , które nie zostały praktycznie wykorzystane, podobnie jak gro postronnych bohaterów, jednak całość ma sens, zaskakuje czytelnika i sprawia mu frajdę. Sięgnęłam po tę powieść jak moje dzieci były w szkole. Musiała wysłać partnera by je odebrał gdyż nie byłam w stanie się oderwać. Nie oderwałam się również by zrobić obiad, pozmywać, wykąpać się czy poczytać córkom na dobranoc. Ta książka naprawdę sprawiła, że poczułam się jak wyrodna matka, ale co zrobić? Tak już czasem bywa, że lektura Cię zupełnie pochłonie. Całe szczęście udało mi się skończyć w jeden dzień, więc w kolejny wszystko wszystkim wynagrodziłam. 

Claudia Pietschmann umie pisać w sposób, który totalnie porywa czytelnika. Byłam pod wrażeniem jej wyobraźni i tego, że udało jej się stworzyć coś oryginalnego, mądrego i z zakończeniem , które daje nadzieję na to, że ludzkość nie zsuwa się po równi pochyłej. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę autorki. Myślę, że "Chmura" jest powieścią dla każdego i nawet Ci sceptycznie podchodzący do gatunku science fiction powinni się na nią otworzyć. Polecam.


Tytuł : "Chmura"
Autor : Claudia Pietschmann
Wydawnictwo : Media Rodzina
Data wydania : 16 październik 2019
Liczba stron : 400
Tytuł oryginału : Cloud 

 
 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 
https://mediarodzina.pl/index.php



3 komentarze:

  1. Również nie czytałem fantastyki, ale skoro Twoją mama poleca i też nie czyta tego gatunku, to może się skuszę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie za bardzo mi odpowiada taka fantastyka :) ale nie mówię "nie". :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale wydaje się ciekawą propozycją na te zimowe wieczory. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger