środa, 17 maja 2017

"Zostać Nicole. Metamorfoza amerykańskiej rodziny"

Tytuł : "Zostać Nicole. Metamorfoza amerykańskiej rodziny."
Autor : Amy Ellis Nutt
Wydawnictwo : Czarna Owca
Rok wydania : 2016
Liczba stron : 304
Tytuł oryginału : Becoming Nicole. The Transformation of American Family



Batalia o tożsamość

Kilka lat temu czytałam świetną książkę o mężczyźnie, który czuł się kobietą. Było to w latach osiemdziesiątych w Polsce. Jak można się spodziewać takich ludzi traktowano wtedy z przymrużeniem oka. Co prawda operacje zmiany płci były już wtedy wykonywane jednak spowolniały je procedury biurokratyczne. Walka o własną tożsamość trwała kilkanaście lat. Sięgnęłam po tę pozycję by sprawdzić jak wiele się od tamtego czasu zmieniło. Oczywiście
amerykańskie realia, nie mają odniesienia do polskiej rzeczywistości, jednak śmiało możemy powiedzieć, że niewiele się w tym względzie zmieniło. Proces zmiany płci, jest dziś równie skomplikowany i czasochłonny jak kiedyś. 

Kelly i Wayne Maines od zawsze marzyli o dzieciach. Pozytywnie przeszli przez proces adopcyjny i zostali rodzicami uroczych bliźniaków : Jonasa i Wyatta. Chłopcy, jak wszystkie bliźnięta jednojajowe byli do siebie bardzo podobnie, jednak w ich zachowaniu już od najmłodszych lat widać było znaczące różnice. Jonas jak każdy chłopiec interesował się zabawkami typowymi dla chłopców, cechowała go również większa odwaga i zainteresowanie sportem. Wyatt był inny. Już jako małe dziecko preferował ubrania typowe dla dziewczynek, również w sferze zabawek wybierał raczej te typowe dla jego koleżanek. Początkowo rodzice brali to za typową fanaberię. Jednak z biegiem lat odrzucanie wszystkiego co chłopięce zaczęło się nasilać. Kiedy Wyatt skończył 5 lat, obwieścił, że czuje się dziewczynką. Była to swoista tragedia dla rodziny, którzy musieli znaleźć sposób na odnalezienie się w nowych realiach.
Książka opowiada o wojnie rodziny Mainesów o tożsamość swojego dziecka. Ich historia stała się precedensem w obronie praw dzieci transpłciowych. 

Niezwykle rzadko sięgam po książki na poły biograficzne, jednak tym razem moje zaciekawienie przeważyło szalę. Sprawy tożsamości płciowej nie są jeszcze do końca zbadane, i nawet w dzisiejszych czasach są tematem dość kontrowersyjnym. Powiem szczerze, pierwszy raz słyszałam o kilkuletnim dziecku, które było niepewne swojej płci. Owszem zdarzało mi się czytać książki, wywiady czy reportaże osób, które dokonały operacji zmiany płci, jednak w przypadku dziecka była to dla mnie nowość. Sama jestem matką trzyletniej córeczki i nie wiem co bym zrobiła gdyby postawiła mnie w takiej sytuacji. Czytając tę książkę nie tyle chciałam się dowiedzieć czy operacja doszła do skutku tylko jakie emocje panowały w rodzinie i jak zareagowało społeczeństwo. 
Wyatta poznajemy od czasów niemowlęctwa i towarzyszmy mu aż do momentu kiedy staje się Nicole a nawet troszeczkę później. Śledzimy każdy jego krok. Razem z nim ubieramy się w sukienki, razem z nim w sklepie wybieramy sobie lalki. Poznajemy również jego rodzinę. Każdą zmianę możemy poznać po sygnałach, które ją zwiastują. Rodzice chłopców kochali swoich synów, byli przy nich cały czas i widzieli co się dzieje. Dostali czas na to żeby się przyzwyczaić. Chmury się zbierały i zaczął padać deszcz, nie była to przywiana znienacka burza. Owszem odkrycie faktu, że nasze dziecko nie jest tym za kogo go uważaliśmy musi być traumatyczne. Obawiałam się tego, że książka będzie napisana z jednego punktu widzenia- z punktu zżytej ze sobą rodziny, w której każdy wspiera każdego. Tu tak nie było. Oprócz oczywistego wsparcia doświadczamy tragedii, odrzucenia, niedowierzania i buntu. Dla wojskowego, przyzwyczajonego do rygoru i drylu dowiedzenie się, że jego syn czuje się dziewczynką musiało być szokujące. Zabrało parę dobrych lat by mężczyzna się przyzwyczaił do tej myśli. Oczywiście nie obyło się bez wstydu, ukrywania przed sąsiadami złości i rozgoryczenia. Również brat Wyatta nie miał łatwo w szkole. Pytania : czemu Twój brat chodzi w sukienkach? Czemu przynosi lalki? Zostawiły oczywisty ślad na jego psychice. Każdy wie jakie dzieci potrafią być okropne. Zostawia to znaczący ślad na psychice.

Pomimo wielu wątków obyczajowych książka jest poniekąd reportażem a poniekąd sprawozdaniem z batalii sądowej. Historia Wyatta była precedensowa w historii Stanów Zjednoczonych. Większość rodziców by pewnie przymknęła na to oko i chłopak by musiał czekać do 18 roku życia by wziąć sprawy we własne ręce. Tutaj było inaczej. Już od najmłodszych lat w szkole, rodzice postanowili pomóc swojemu dziecku. Zaakceptowali to jaki jest i robili wszystko by ułatwić mu życie. Do tej pory w szkołach dzieci transpłciowe nie mogły korzystać z toalet odpowiednich dla płci z którą się utożsamiają. Rodzice toczyli wojnę ze szkołami i z władzami o to by umożliwić ich dziecku korzystanie z łazienki. Osobiście nie ukrywam, że z nimi się nie zgadzam. Wykazali się egoizmem w stosunku do innych dzieci. Pomimo faktu, że Wyatt czuł się dziewczynką, koleżanki korzystające z toalety mogły się czuć skrępowane jego obecnością.

Książka ta obrazuje jak konserwatywne jest amerykańskie społeczeństwo, kraj który niesie światu demokrację. Razem z rodziną Maynsów, odwiedzamy sale sądowe. Walczymy o równość i własną tożsamość. Nierzadko przegrywany. Nierzadko tracimy pieniądze i znajdujemy się na skraju bankructwa. Podziwiam tych ludzi za to, że się nie poddali, naprawdę ustanowili przykład, który będzie wzorem dla innych w podobnej sytuacji. Ta książka pomimo paru aktów tragicznych, i momentów pełnych zwątpienia niesie nadzieję. Troszkę mi zabrakło spojrzenia oczami głównego bohatera tego dramatu. Wszystko opisywane jest z perspektywy matki, mało tutaj wspomnień ojca czy rodzeństwa. A o tym też chciałam przeczytać. Chciałam wiedzieć jak oni się czuli w szkole, jakie przykrości ich spotykały. Gdyby ta książka została napisana przez samą Nicole (przynajmniej część obyczajowa) na pewno byłaby jeszcze lepsza. 

Książkę warto przeczytać, by zobaczyć jak nietolerancyjne i biurokratyczne są realia XXI wieku. Uczy wiary i pokory. Uzmysławia czytelnikowi, że nie ma marzeń których nie bylibyśmy w stanie spełnić. Jest to książka o walce i miłości. Naprawdę ważna lektura w dzisiejszych czasach. takich ludzi jak Nicole jest naprawdę wielu i powinniśmy to sobie uzmysłowić. Czasem warto otworzyć oczy a ta książka to właśnie robi- otwiera na na świat, który tylko my możemy zmienić.