"Przyszłość ma Twoje imię" Elżbieta Rodzeń

 Tytuł : "Przyszłość ma twoje imię"
 Autor : Elżbieta Rodzeń
 Wydawnictwo : Zysk i S-ka
 Data wydania :  17 lipiec 2017
 Liczba stron : 544
 



 Target


Literatura new adult nadal jest dla mnie czymś nowym. Myślę, że dorosłej osobie ciężko jest obiektywnie zrecenzować książkę, której nie jest targetem. Ta pozycja, jak bym przeczytała ją w wieku kilkunastu lat, zapewne wywołałaby we mnie więcej emocji niż teraz kiedy jestem osobą dorosłą z dość dużym bagażem doświadczeń. Nie znalazłam tu nic zaskakującego, problemy nastolatków były spowodowane głównie brakiem szczerości i komunikacji, a podstawy całej fabuły były dość mocno naciągane. Doszły do tego sztywne i przesłodzone dialogi, odrealnione postaci i dość powolny rytm narracji z mnóstwem powtórzeń. Ale to są wnioski osoby dorosłej. Młodsi czytelnicy znajdą w tej książce lustro, w którym odbijają się ich własne problemy, piękną miłość rodem z baśni Andersena i troszkę erotyki, która zabarwi policzki na różowo. Będzie to dla nich książka od której się nie oderwą nawet kosztem przysypiania w szkolnej ławce. I to właśnie dla nich jest ta książka.

Minęły trzy lata odkąd Blanka padła ofiarą napadu. Zamaskowany mężczyzna z bronią w ręku wziął
ją na zakładnika by zastraszyć kasjera i zmusić go do oddania utargu. Dziewczyna wraz z rodzicami przeprowadziła się do innego miasta by rozpocząć nowe życie. Pomimo psychoterapii nie udało jej się pozbyć traumy. Nadal ma problemy w kontaktach międzyludzkich, boi się dotyku. Przekroczenie progu sklepu jest ponad jej siły. 
Dzięki psychoterapeutce dostaje pracę w kawiarni gdzie poznaje Mateusza. Chłopak wydaje się być jej przeciwieństwem. Odważny Casanova, który miał w życiu dziesiątki dziewczyn jednak nigdy nie był w poważnym związku. Inteligentny i tanecznie uzdolniony boryka się z konsekwencjami przeszłości. Osierocony przez matkę, wyrzucony z domu przez ojca stara się posklejać własne życie.
Czy dla tej dwójki jest możliwa wspólna przyszłość? Czy uda im się pokonać dzielące ich bariery?

Kiedyś mój szef powiedział, że jak człowiek nie jest w stanie zebrać myśli, należy wypunktować najważniejsze zagadnienia i za ich pomocą, krok po kroku, przedstawić sprawę. Niezbyt często to robię jednak w przypadku tej pozycji wydaje się to jedynym słusznym wyjściem, gdyż po przeczytaniu tej książki mam istny mętlik w głowie. 

Punkt pierwszy : Fabuła
Poznajemy dwójkę głównych bohaterów, którym życie dało nieźle w kość. Tu autorka gra z nami w otwarte karty. Dowiadujemy się, że Blanka była ofiarą napadu a Mateusz wychował się w patologicznej rodzinie. Ta dwójka doświadczonych przez los młodych ludzi zakochuje się w sobie. Mateusz pomaga dziewczynie w walce z jej fobiami a ona w zamian motywuje go do zrobienia kroku w przyszłość i zawalczenia o własne marzenia. Typowa książka obyczajowa, która mogłaby się skończyć już po stu stronach. Jednak pojawia się tajemnica, a nawet kilka. Okazuje się, że nasi bohaterowie od samego początku nie są ze sobą szczerzy i zamiast wyjawić o sobie prawdę otaczają się murem przemilczeń. Jeśli jeszcze jestem w stanie zrozumieć Blankę tak milczenia Mateusza niestety nie. Powiedzmy sobie szczerze : gdyby nie brak komunikacji i szczerej rozmowy pomiędzy tą dwójką ludzi, ta książka by nie powstała gdyż autorka nie byłaby w stanie znaleźć wiarygodnego motywu ma twist akcji. A teraz popatrzmy z drugiej strony : czy wchodząc w nowy związek zaczynamy go od kłamstw i niedomówień? Czy można coś budować tylko na wyobrażeniach o drugiej osobie? Czy można chcieć być z kimś w związku jednocześnie nie chcąc oddać całego siebie? Nie chcąc się odkryć? Czy zbywanie i oszukiwanie jest receptą na sukces? I tu przechodzimy do punktu drugiego.

Punkt drugi : Bohaterowie
Naszych bohaterów nie powstydził by się sam Rober Louis Stevenson bo to prawdziwi Doktor Jekyll i Mr. Hyde, w wersji razy dwa. Dziewczyna, po traumatycznych przeżyciach, która boi się przejść koło spożywczaka, nie ma najmniejszych problemów z obsługiwaniem klientów w zatłoczonej studenckiej kawiarni. Z jednej strony unika wszelkiego kontaktu fizycznego, nawet z członkami własnej rodziny, a z drugiej już po kilku dniach znajomości z Mateuszem opuszcza gardę i pozwala się dotykać w miejscach gdzie światło dzienne nie dochodzi. A największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że ta zastraszona, bojąca się kontaktu z ludźmi młoda dziewczyna, nie ma nic przeciwko samotnym wycieczkom na rolkach (nawet po nocy) a do tego udało jej się zrobić licencję pilota co przecież musiało się wiązać ze spędzeniem przynajmniej kilkunastu godzin w jednej kabinie z mężczyzną, który przez większość czasu siedział za jej plecami (co przez pół książki było dla niej wielkim tabu). Tak nie zachowują się ludzie po traumatycznych przejściach i mogę się mylić, ale uważam że osoby które faktycznie przezywają szok pourazowy mogę się poczuć skrzywdzone, gdyż postać Blanki była jednym wielkim żartem. 

Skupmy się teraz na Mateuszu. Jest to człowiek, któremu całościową metamorfozę psychiki udało się przejść w niespełna kilka dni. Brawo. Coś na co ludzie pracują latami, zazwyczaj pod kontrolą psychologów, jemu udało się dokonać tylko z pomocą miłości. Hmm... miłość jako środek resocjalizacyjny? Wszystko jest możliwe. Mateusz z osiedlowego bawidamka zamienił się w pantoflarza. Z rozrywkowego studenta w siedzącego na kanapie i oglądającego Netflix nudziarza. Wszystko byłoby pięknie jeśli dialogi wewnętrzne bohaterów zgadzałyby się z dialogami między postaciami. Co z tego, że Mateusz podaje Blance herbatkę i masuje jej nóżki, kiedy w myślach się zastanawia czy uda mu się ją zaciągnąć do łóżka. A jego związek z rodziną zastępczą młodszego brata? To w ogóle jedno wielkie nieporozumienie. Autorka chciała zrobić z naszego bohatera prawdziwą głowę rodziny, człowieka z aspiracjami, ciężko pracującego i niezależnego a wyszedł jej niestabilny emocjonalnie i sprzeczny wewnętrznie nastolatek. Nie można było tak od początku? Przynajmniej wyszło by wiarygodnie. 

Punkt trzeci : Ważne sprawy.
Książka porusza ważne tematy, obok których nie sposób przejść obojętnie. Patologiczne rodziny, system kuratorski i jego luki. Pomimo przekłamań i naciągnięć w charakterystyce bohaterów realia ich egzystencji oddane zostały realistycznie. Autorka w dosadny sposób pokazała znieczulicę polskich urzędników i powolność systemu, który zamiast pomagać obywatelom nadmiernie komplikuje procesy co może doprowadzić do tragedii. Z drugiej strony z książki wyłania się pozytywny obraz placówek, których kadra troszczy się o los swoich podopiecznych. 
Kolejna "ważną sprawą" jest motyw traumy. Jak pisałam wcześniej nasza bohaterka nie jest doskonałym przykładem, ze względu na jej możliwość szybkiej metamorfozy, jednak cieszę się że sam temat został tutaj poruszony. Zdarzenia z przeszłości mają wielki wpływ na psychikę młodych ludzi i prowadzą do aspołecznych zachowań. Dobrze, że w większości przypadków znajdzie się ktoś kto jest w stanie im pomóc. 

To pisałam ja. Karolina- trzydziestoletnia kobieta z bagażem doświadczeń. Osoba która niczemu się nie dziwi, która spodziewała się więcej i mocniej. Czy Karolina dwadzieścia lat wcześniej by odebrała tę powieść tak samo? Wątpię. Ta osoba by bez pamięci zatraciła się w tej książce, nie poddawała jej głębokiej analizie, tylko chłonęła miłość i nadzieję płynącą z jej kart.   I to właśnie takie osoby powinny ją recenzować.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 


Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger