"Trauma" Michael Palmer, Daniel Palmer

 Tytuł : "Trauma"
 Autor : Michael Palmer, Daniel Palmer
 Wydawnictwo : Rebis
 Data wydania : Sierpień 2017
 Liczba stron : 432
 Tytuł oryginału : Trauma

 Po sznurku do kłębka


Aż wstyd się przyznać, że ja, wielka fanka seriali medycznych w stylu "Ostrego dyżuru" czy "Doktora Housa" nigdy nie przeczytałam ani jednego thrillera medycznego. Szerokim łukiem omijałam takich twórców jak Tess Gerritsen czy właśnie Michael Palmer. A dlaczego? Być może bałam się medycznej terminologii, która w przypadku 40-minutowych odcinków seriali jest do zniesienia, ale w przypadku kilkuset stronicowych powieści mogłaby być zbyt przytłaczająca i skomplikowana? W końcu, oprócz wizyt u lekarza, nie miałam żadnej styczności z medycyną. Aż nadszedł ten dzień, kiedy posłuchałam głosu serca (i namów koleżanki) i sięgnęłam po najnowszą powieść znanego pisarza, którą kontynuował po jego śmierci syn. Dopiero teraz wiem jak dużo straciłam. Na moją listę "Must read" już trafiły poprzednie powieści autora a w sercu zakwitła nadzieja, że Daniel Palmer będzie kontynuował dzieło swojego ojca.

Doktor Carrie Bryant jest rezydentką czwartego roku medycyny w szpitalu White Memorial Hospital.
Pewnego dnia popełnia błąd podczas przygotowań do operacji na otwartym mózgu. Źle wyświetlone skany sprawiają, że prowadzący zabieg neurochirurg rozcina niewłaściwą półkulę co może mieć znaczący wpływ na zdrowie pacjenta. Carrie uprzedza wydarzenia i rezygnuje z pracy.
Z pomocą ojca, również lekarza, dostaje kolejną szansę. Otrzymuje zaproszenie do zespołu zajmującego się głęboką stymulacją kory mózgowej, której celem jest wymazywanie traumatycznych wydarzeń z pamięci weteranów wojennych i leczenie choroby Parkinsona.
Pewnego dnia gdy postanawia odwiedzić swojego pierwszego pacjenta, by zobaczyć w jakim jest stanie po wybudzeniu się z narkozy,spostrzega że mężczyzna wykazuje objawy zaburzeń słuchu. Kiedy decyduje się złożyć mu kolejną wizytę i skierować na dodatkowe badania by wyjaśnić te niepokojące zmiany, dowiaduje się, że mężczyzna wypisał się na własne życzenie. Również kolejny pacjent sam opuścił szpital. Carrie jest przekonana, że dzieje się coś złego gdyż biorąc pod uwagę stan mężczyzn nie byliby oni w stanie samodzielnie podjąć takiej decyzji. Pomimo sprzeciwu przełożonego rozpoczyna prywatne śledztwo, którego celem jest znalezienie zaginionych weteranów.

Muszę przyznać, że po pierwszych kilkudziesięciu stronach miałam ochotę odłożyć tę książkę na półkę i już nigdy do niej nie wracać. Autor zasypał mnie terminologią medyczną, skomplikowanymi obrazami  operacji na otwartym mózgu, nazwami specjalistycznego sprzętu. Wraz z naszą bohaterką przeprowadzałam operacje, oglądałam skany, robiłam badania, jednym słowem towarzyszyłam jej w codziennych obowiązkach. Jednak przez cały ten czas trwałam w oczekiwaniu na jakikolwiek zwrot akcji, na jakieś wydarzenie które popchnie fabułę do przodu. Chciałam krwi, śmierci, zagadki, chociażby pacjenta, który po nieudanej operacji zamienił się w zombie i mordował niewinnych ludzi. Czegokolwiek. Kiedy nasza autorka popełniła błąd, przez który musiała zrezygnować z kariery i opuścić szpital przez głowę przeszła mi myśl, że z sali operacyjnej przeniosę się do sądowej, gdzie grono prawników pacjenta będzie walczyć o odszkodowanie. Jednak zamiast sądowej batalii wraz z Carrie zamknęłam się w jej domu i w jej umyśle. I nadal czekałam. Teraz wiem, że moja cierpliwość została opłacona bo kolejne kilkaset stron powieści przewyższyło moje najśmielsze oczekiwania.
Odniosłam wrażenie, że ta część książki została napisana przez kogoś innego (co zresztą bardzo prawdopodobne gdyż powieść ma dwóch autorów). Tempo przyśpieszyło, pojawił się suspens a nasza główna bohaterka z inteligentnej choć nieco zamkniętej w sobie neurochirurg zmieniła się w przebojową panią detektyw. 
W tej części, choć nadal operujemy mózgi i nadal faszerowani jesteśmy fachowymi terminami, wpadamy na trop afery, która z każdą kolejną stroną zatacza coraz szersze kręgi. Giną weterani wojenni, pacjenci po skomplikowanych operacjach znikają ze szpitala. Czy faktycznie mieli na tyle trzeźwy umysł by poprosić o wypis? Czy komuś zależy na tym aby usunęli się w cień? Czy stymulacja kory mózgowej to tylko przykrywka do ukrycia nielegalnego procederu? 
Pojawia się coraz więcej bohaterów. Z braku sojuszników oraz podejrzliwości przełożonych Carrie zmuszona jest prowadzić śledztwo na własną rękę. Jedyną osobą, która jej pomaga jest korespondent wojenny piszący artykuł o Zespole Stresu Pourazowego u weteranów wojennych, David Hoffman. 
Już dawno nie czytałam powieści, która by aż tak mną zawładnęła w momencie kiedy się tego najmniej spodziewałam. Teraz kiedy już ochłonęłam zauważam rzeczy, których nie dostrzegałam czytając. Fabuła jest troszkę naciągana, rzekłabym że ściągnięta ze scenariusza serialu Netflix, od trzech czwartych książki możemy się domyślić zakończenia, a nasza główna bohaterka miała więcej szczęścia niż rozumu. Zastanawia mnie czemu nie została pociągnięta do odpowiedzialności prawnej za błąd który kosztował pacjenta zdrowie i godne życie? Czemu już kilka tygodni później została jej powierzona kolejna odpowiedzialna praca? Jednak wiecie co? Te niedociągnięcia w niczym mi nie przeszkadzały. Książka była tak dobrze napisana i skomponowana, dialogi tak bystre a fabuła tak rwąca, że w pewnym momencie byłam w stanie wybaczyć autorom wszystko. 

Książka porusza bardzo ważny i aktualny temat jakim jest PTSD. Szacuje się, że na Zespół Stresu Pourazowego cierpi od 3 do 6% populacji ludzkiej. Głównie są to weterani wojenni i osoby, którym udało się przeżyć katastrofę bądź były ofiarami przestępstw kryminalnych. Do tej pory jedynymi formami leczenia jest psychoterapia i farmakoterapia czyli stosowanie leków przeciwdepresyjnych, stosowana w najcięższych przypadkach.  Głęboka stymulacja kory mózgowej jest niestety czystą fikcją literacką choć są już prowadzone badania nad magnetycznym pobudzaniem mózgu. 
W swojej książce autorzy uświadamiają mam jak poważnym problemem w dzisiejszych czasach stało się PTSD. Zwracają uwagę, że dopóki będziemy prowadzić wojny, dopóki człowiek będzie człowiekowi wilkiem to nie uda nam się rozwiązać tego problemu. Kiedy w przypadku ofiar przemocy domowej jesteśmy w stanie poznać przyczyny stresu pourazowego tak w przypadku żołnierzy wysyłanych na front nie możemy mieć pewności jaki wpływ na ich psychikę będą miały działania wojenne. Jedni wrócą z wojny bez szwanku a inni z głową pełną demonów, by toczyć z nimi codzienną walkę. Naukowcom udało się do tej pory poznać znikomy procent ludzkiego mózgu i nic nie wskazuje na to by w najbliższej przyszłości to się miało zmienić. Wysyłając ludzi na front sami tworzymy nieprzystosowanych, często brutalnych i zagubionych obywateli, dla których życie "po" jest walką o przetrwanie. A najgorsze jest to, że pomimo rządowych programów, nie jesteśmy w stanie im pomóc w powrocie do normalności. Od zawsze wiadomo, że wojna niszczy ludzi, rodziny a często i całe narody. Więc może się warto zastanowić nad jej sensem?

"Trauma" to świetnie skonstruowany, trzymający w napięciu thriller medyczny, który nawet najbardziej wybrednym czytelnikom dostarczy pokaźnej dawki emocji. Cieszę się, że autorzy w pełni skupili się na swoim zadaniu, jakim było rozwiązanie zagadki. Nie ma tu wątków pobocznych, nie ma romansu, idziemy po sznurku do kłębka. I o to właśnie chodzi. Żałuję, że moją przygodę z tym gatunkiem rozpoczęłam tak późno. Za to teraz jest czas na nadrobienie zaległości. Polecam. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :










Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger