wtorek, 8 sierpnia 2017

"Zaczęło się w Radomiu" Konrad Mazur

 Tytuł : "Zaczęło się w Radomiu"
 Autor : Konrad Mazur
 Wydawnictwo : Novae Res
 Data wydania : 8 czerwca 2017
 Liczba stron : 300



 Potencjał na przyszłość


Z reguły nie jestem fanką krótkich form. Wolę rozbudowane powieści, które pozwalają zżyć się z bohaterami. Jednak od czasu do czasu daję szansę i opowiadaniom szczególnie jeśli są z pogranicza fantasy czy science fiction. Tym razem zainteresował mnie sam tytuł. Mój mąż pochodzi z Radomia i nazwać go lokalnym patriotą to było by niedociągnięcie. Dla mnie to miasto jakich wiele jednak sięgając po tę książkę liczyłam na to, że wyłowię z niej parę faktów czy mitów którymi podzielę się z wybrankiem mojego serca. Muszę przyznać, że czytało się całkiem przyjemnie. Autor ma lekkie pióro i niesamowitą wyobraźnię, co wpłynęło na to, że dostałam w swoje ręce niesamowity miszmasz gatunków.

Wycieczki w nieznane razem z grupą turystów? Piramidy pod Radomiem? Atak kosmitów? A może chcecie poznać nie do końca biblijnego Mojrzesza? A może Jarosława Melancholika? Pozwiedzać Radom czy Egipt? Podróżować w czasie? Wziąć w ręce figurkę ciężarnej kobiety, w której tkwi wielka moc? Wszystko to i jeszcze więcej znajdziecie w tej niewielkich rozmiarów książce. 

Zastanawiałam się jak podejść do tej recenzji. Czy opisywać każde opowiadanie, czy tylko wybrane?
Czy były jakieś lepsze, które zwróciły moją uwagę lub może takie, które bardzo chciałam skrytykować. Postanowiłam jednak potraktować tę książkę jako całość, gdyż mamy tutaj coś co jest jakoby motywem wiążącym poszczególne fragmenty. A elementem tym jest starożytna figurka, która pojawia się w kilku opowiadaniach i zazwyczaj zwiastuje nadchodzące nieszczęścia. Figurka ciężarnej kobiety, mały, mieszczący się w dłoniach posążek, dla którego czas i przestrzeń są pojęciami względnymi. Znajdziemy ją zarówno w Radomiu jak i w Egipcie, w czasach nam współczesnych i tych pamiętających towarzysza Bieruta. 
Wplecenie motywu figurki było ciekawym zabiegiem gdyż poniekąd nadało opowiadaniom ciągłość i swoistą linię fabularną. To spoiwo sprawiło, że po zakończeniu lektury nabrałam ochoty na więcej.

Autor ma talent i wyobraźnię a to w tej sztuce jest najważniejsze, warsztatu można się w końcu nauczyć, choć tu obyło się bez większych potknięć. Napisane lekkim, często frywolnym, a czasami wulgarnym i mocnym stylem opowiadania to gratka dla szerokiego grona czytelników. Mazur nie skupia się na jednym gatunku. Odkrywa, eksploruje i bawi się formami. Czasem mamy do czynienia z anegdotą, czasem ze zwykłym podwórkowym żartem, któremu dodano obyczajowe tło a niekiedy z pełnokrwistymi, wielostronicowymi opowiadaniami, które mogły by służyć za kanwę powieści. Jednak po głębszej analizie książki doszłam do wniosku, że autor skłania się ku literaturze fantastycznej. I to właśnie opowiadania tego gatunku wyszły mu najlepiej, choć nawet one były satyryczne i napisane z przymrużeniem oka. 
Bardzo bym chciała kiedyś przeczytać pełnowymiarową powieść autora. Z początkiem, ciekawą i rozbudowaną fabułą, i wierzę, że z zaskakującym zakończeniem. Może prawdziwą opowieść o wojnie ludzkości z kosmitami? Lub opowieść o młody skacowanym podróżniku w czasie, któremu udało się zmienić bieg historii? Czytając te krótkie opowiadania widzę potencjał. Wierzę, że Mazur jest w stanie napisać powieść na miarę światowych twórców gatunku science fiction. Widzę pasję, wyobraźnię, wiedzę i pomysły. Należy do tego dodać troszkę więcej zaangażowania, wiary we własne możliwości i motywacji, żeby powstało monumentalne dzieło. 

Ubodła mnie tylko jedna rzecz: obraz Polaków i polskości, który wyłania się z kart książki. Z informacji znalezionych o autorze dowiedziałam się, że obecnie (podobnie jak ja) mieszka na terenie Irlandii. Obraz przedstawiony w książce jest niestety typowy dla emigrantów, którzy opuścili kraj z konkretnych powodów. Konrad Mazur nie jest w takim sposobie postrzegania Rodaków i ojczyzny odosobniony. Jeśli książka przetłumaczona by została na język obcy zagraniczny czytelnik by pomyślał, że Polacy to alkoholicy, nędzni alkoholicy, pomysłowi alkoholicy a i zapomniałam jeszcze dodać...czego? Że to alkoholicy wszelkiego sortu. Polska z kart książki wydaje się przestarzała a obraz społeczeństwa spóźniony o kilkanaście lat. Już nie widać koczujących pod budką z piwem pijaków, gdyż nawet oni weszli na wyższy level konsumpcjonizmu. Część z opowiadań, nie ma co się tu oszukiwać, opowiada praktycznie o samym piciu, brak im głębi, przekazu a jeśli miały piętnować to wyszło to dość groteskowo. Jest to raczej forma wyrzutu, szkalowanie czegoś co już dawno zostało naznaczone. Po czasie, Panie Konradzie, po czasie.

Odniosłam wrażenie, że najlepiej autorowi wychodzą początki. A wiadomo po czym się poznaje mężczyznę? Po tym jak kończy. Oczywiście kwestia zrozumienia dzieła leży po obu stronach : czytelnika i autora. W dowolnej kolejności. Często zawodzą interpretacje, co jest szczególnie częste w przypadku krótkich form. Wiesława Szymborska nie zdała by matury jeśli dostałaby do analizy swój własny wiersz. Każde opowiadanie zaczyna się przystawką w postaci zaskakującego prologu (często dialogu), toczy się ciekawą fabułą by często urwać zakończeniem, które zostawiało mnie z niczym. Odnosiłam wrażenie, że autor miał pomysł jednak nie do końca zdążył go dopracować by wszystko perfekcyjnie się zgrało. Często zakończenie było po prostu urwaniem wątku, kilka razy zdarzyło się, że zupełnie go nie zrozumiałam a w kilku przypadkach było wypadkową zdarzeń poddaną analizie czytelnika. Autora stać na więcej. Stać go na zakończenie, które wbije w fotel, otworzy szeroko oczy i wyciśnie z czytelnika wow. Wiem, że nie jest to proste w przypadku prostych, krótkich form dlatego gorąco zachęcam do napisania powieści.

Jednak muszę przyznać, że miło spędziłam czas z tą książką. Pomimo dość mrocznego obrazu naszej ojczyzny i ziomków, bije z niej miłość i tęsknota do kraju pochodzenia. Autor jest na pewno utalentowanym i nie bojącym się nowatorskich pomysłów człowiekiem, którego czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Potrafi zaskoczyć i zszokować (wątek kanibalistyczny jest tu obecny w pełnej krasie), rozbawić i dać do myślenia. Gatunkowo dla każdego, gdyż przy tej książce po prostu nie da się nudzić. Zachęcam wszystkich do dania szansy temu niezwykłemu debiutowi a sama czekam na więcej. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :