"Klatka" Lilja Sigurdardóttir
6
kryminał
,
Lilja Sigurdardóttir
,
literatura skandynawska
,
Reykjavik Noir
,
sensacja
,
Tania Książka
,
taniaksiazka.pl
,
thriller

Kryminały czytam od zawsze. Zaczęło się od książek wspaniałej Agathy
Christie i Artura Conana Doyla, potem (gdzieś w okolicach liceum)
przerzuciłam się na nieco mocniejszą literaturę w stylu Alex Kava czy Jo
Nesbo, a dziś sięgam po wszystko, byle było mocne, mroczne i krwawe.
Lubię i kryminały proceduralne i takie, w których przeważa strona
obyczajowa, lubię czytać o policjantach i dziennikarzach, patologach a
nawet nauczycielach, którym na stare lata przyszło rozwiązać kryminalną
zagadkę. Choć sama jeszcze bym siebie nie nazwała ekspertem , bo jak by
nie patrzeć, nadal więcej przede mną niż za mną, to muszę przyznać iż
nawet jako laik, zdążyłam zauważyć pewne szczególne przemiany, które się
dokonały w tym gatunku. Dzisiejsze kryminały i thrillery, nie ważne czy
zaliczy się je do nurtu noir czy też nie, dawno już wykroczyły poza
pewną skalę obyczajową, która uznawana jest za normę społeczną. W
ostatnich dziesięciu latach autorzy postawili na szokowanie, a często
bulwersowanie czytelników, zaskakiwanie ich nie skomplikowaną fabułą
lecz oryginalnymi, nieszablonowymi i poniekąd kontrowersyjnymi
bohaterami. To właśnie oni stanowią o tym, czy książka wzbudzi nasze
zainteresowanie czy też trafi na półkę z innymi nieudanymi
eksperymentami. Tym razem Lilji Sigurdardóttir, udało się mnie kupić. I
to nie tylko dzięki postaciom. "Klatka" jest doskonałym przykładem
przemian, które dokonały się w literaturze kryminalnej a jednocześnie
wyznacznikiem, w którym kierunku będzie ona podążać, gdyż myślę iż
naśladowców znajdzie się wielu.
Po wyjściu na wolność Agla robi wszystko, żeby nie trafić z powrotem za
kratki. Jednak gdy grupa biznesmenów próbuje wplątać ją w oszustwo,
które zakrawa na największe w historii, Agla i jej była nemezis Maria
odkrywają, że stawka, jaką jest ich życie, rośnie z przerażającą
prędkością.Sonja musi zmierzyć się z długoletnimi przeciwnikami, a baron
narkotykowy Ingimar robi wszystko, aby chronić swoje przestępcze
imperium. Śmiertelne zagrożenie dla Sonji i jej rodziny sprowadza ją z
Londynu na Islandię, gdzie musi rozliczyć się ze swoimi przeciwnikami,
jeśli chce pozostać przy życiu.
Zacznę
od tego, że nie czytałam dwóch początkowych części cyklu Reykjavik
Noir, jednak bardzo szybko będę musiała ten błąd nadrobić. "Klatkę"
oczywiście da się czytać jako samodzielne dzieło, jednak zdecydowanie
więcej przyjemności będziecie mieć, jeśli już wcześniej zapoznacie się z
głównymi bohaterami (których jest sporo), ich przygodami, problemami i
sprawami w które są zaangażowani. Lilja Sigurdardóttir napisała książkę,
która nie jest zwykłym skandynawskim kryminałem, do jakich jesteśmy
przyzwyczajeni. Nie jest to kolejna lektura w stylu "zabili go i
uciekł", czy też powieść w której grupa śledczych musi rozwiązać zagadkę
morderstwa, porwania czy też innego przestępstwa. Na dobrą sprawę nie
ma tutaj krwawej intrygi, trupów, wielkich pościgów czy szybkiej akcji. W
pewnym momencie zaczęłam się nawet zastanawiać, czy nadal mam do
czynienia z kryminałem, czy też miksem gatunków, którego nie da się
bliżej określić. Szczerze powiedziawszy to nie spodziewałam się, że
deszczowa, wietrzna i zimna Islandia, może być idealną scenerią dla
kryminału z silnym wątkiem ekonomicznym, już ten trup w ciemnym zaułku
wydawał mi się bardziej prawdopodobny, w końcu ludzie w depresji, o
którą nie trudno przy takiej pogodzie, człowiek robi różne rzeczy.
Jednak autorka zdecydowała się postawić na przemysł, narkotyki oraz
terroryzm, czyli rzeczy które raczej nie kojarzą się z tą wulkaniczną
wyspą. I był to strzał w dziesiątkę. Nie każdy pewnie wie, iż Islandia
należy do najbogatszych krajów świata a jej PKB to ponad 50 tysięcy
dolarów na mieszkańca. By znaleźć się w światowej czołówce kraj ten
wykorzystał swoje przewagi konkurencyjne. Aktywność wulkaniczna, która
przez stulecia stanowiła śmiertelne zagrożenie,
została zaprzęgnięta do produkcji energii elektrycznej i ogrzewania
domów.
Dzięki energii geotermalnej i elektrowniom wodnym Islandia ma najtańszą
elektryczność w Europie i jedne z niższych cen prądu na świecie. Bazując
na
taniej energii rozwinęło się hutnictwo aluminium i serwerownie –
przedsięwzięcia, gdzie głównym kosztem jest energia. Sprzedaż aluminium i
produktów z tego metalu generuje ponad 4 mld USD rocznie, czyli ponad
40%
islandzkiego eksportu, a wiadomo tam gdzie mamy do czynienia z wielkimi
pieniędzmi zdarzają się również wielkie afery i malwersacje finansowe.
Na trop jednej z nich (Ci, którzy znają historię islandzkiego kryzysu z
2008 roku będą wiedzieli o czym mówię), nie do końca fikcyjnej, wpadła
nasza autorka i postanowiła opisać ją w tej oto
książce. Głównym tematem "Klatki" jest "znikające" aluminium. Zadanie
dowiedzenia się co się staje z metalem po opuszczeniu huty, dostaje była
prokurator, obecna redaktor naczelna portalu informacyjnego
"Wiewiórka". Pomaga jej w tym osadzona w więzieniu tajemnicza Agla,
banksterka i milionerka, którą dzieli zaledwie kilka tygodni od wyjścia
na wolność. Dodatkowo mamy parę wątków pobocznych, które wydają się być
kontynuacją z poprzednich części. Spotkamy tutaj Antona, nastolatka
który pragnie wraz z pomocą kolegi "walczyć" z islamskimi terrorystami i
w tym celu konstruuje bombę z wykradzionego dynamitu. Kolejną postacią
jest Sonja, baronessa narkotykowa, która boi się że ją wyrugują z
interesu. Tych peryferyjnych wątków i postaci jest naprawdę dużo i muszę
przyznać, iż niektóre z nich interesowały mnie bardziej niż temat
główny.
Jak
napisałam we wstępie do mojej recenzji, książka ta może służyć za
doskonały przykład na to, jak zmieniał się gatunek literatury
kryminalnej. Spójrzcie proszę na powieści wspomnianej już Agathy
Christie. Są to typowe historie detektywistyczne, z jednym trupem i
garstką podejrzanych. Fabuła toczy się zazwyczaj w zamkniętych
lokacjach, hotelach czy dworkach, a główni bohaterowie są dobrze
wychowani, elokwentni i eleganccy. Właśnie tak się kiedyś pisało.
Głównym zadaniem czytelnika nie miało być analizowanie profilów
psychologicznych postaci lecz rozwiązanie zagadki, bazując na
dostarczanych przez autorów wskazówkach i podpowiedziach. Kiedyś ktoś
powiedział, że w "dzisiejszych czasach, wszystko zostało już napisane". W
myśl tego cytatu, współcześni twórcy mają nie lada orzech do
zgryzienia. Wymyślenie czegoś oryginalnego i "nowego", jest zadaniem
arcytrudnym, dlatego się nie dziwię że od jakiegoś czasu wszystkie
chwyty są dozwolone. Byle tylko zainteresować i utrzymać czytelników
autorzy kreują coraz barwniejsze, coraz bardziej kontrowersyjne postaci o
jakich literatura jeszcze nie słyszała. To co kiedyś było tematem tabu,
dziś stoi na porządku dziennym. Agatha Christie nie miała pojęcia czym
jest LGBTQ, dziś bez wzmianki o mniejszościach i bez umieszczenia ich w
fabule bądź scenariuszu filmowym, twórca nie ma prawa zaistnieć. Lilja
Sigurdardóttir stworzyła bohaterów, którzy byli dla mnie czymś nowym.
Po raz pierwszy postacią wiodącą była przedstawicielka mniejszości
seksualnej, lesbijka Agla. Kolejną z ciekawych sylwetek był ojciec
Antona (wybaczcie, że nie przypomnę sobie jego imienia, ale islandzkie
nazwy są bardzo trudne do zapamiętania) , mężczyzna który regularnie
korzystał z usług wyrafinowanej prostytutki, która go biła, poniżała i
wyzywała od nędznych robaków. Spotkamy tutaj również dziennikarza-
szaleńca, wierzącego w New World Order, lesbijkę-narkomankę,
młodocianego-terrorystę oraz bankiera-milionera, którego główną rozrywką
są szalone imprezy w Paryżu. Jak widzicie, żadna z tych osób nie
wygląda na typowego Islandczyka. Nie noszą wełnianych, rybackich
swetrów, nie jedzą śledzi w czekoladzie i nie narzekają na wiatr, który
nigdy nie przestaje wiać. Tak naprawdę gdyby nie nazwy własne to w życiu
bym się nie domyśliła, że akcja tej powieści toczy się akurat na tej
pozbawionej drzew wyspie. Autorka praktycznie nie używa opisów, nie
stara się wprowadzić czytelników w mroźny klimat, nie stwarza typowej
dla kryminałów mrocznej atmosfery. "Klatka" bardziej przypomina prawnicze historie Johna Grishama niż twórczość mistrzów kryminałów.
Ważnym
wątkiem, który poruszony jest w tej książce, jest Islam i związany z
nim terroryzm. W 2013 roku w Reykjaviku powstał pierwszy w Islandii
meczet. Środowiska islamskie starały się o pozwolenie na budowę przez
prawie trzynaście lat. Jednak pomimo faktu, iż wierni nareszcie mają się
gdzie modlić, inne prawa o jakie walczyli (noszenie burki, szariat,
obrzezanie) nadal pozostają w sferze marzeń. Islandczycy, których jest
zaledwie 300 000, są narodem świeckim, demokratycznym i wierzącym w
wolność człowieka i wszelkie możliwe prawa obywatelskie. Tamtejsi
politycy nie boją się w ostrych słowach wyrażać swojego zdania na temat
muzułmanów i związanych z ich religią zagrożeń. Krzyczą z mównic o złym
traktowaniu kobiet, okaleczaniu dzieci oraz próbach wyrugowania, za
pomocą przemocy, innych religii i choć na papierze ponad 70 procent
społeczeństwa, nie ma nic przeciwko przybyszom z Azji, to tak naprawdę
nadal są traktowani jak obcy. Te nastroje braku zaufania, podejrzliwości
a nawet strachu, są wyczuwalne w tej powieści. Jeden z głównych
bohaterów nawet szykuje zamach terrorystyczny, którego głównym celem
jest odstraszenie muzułmanów i sprawienie by wrócili do "domu".
Muszę
przyznać, iż spodziewałam się że "Klatka" będzie zupełnie w innym
stylu. Termin "Noir" kojarzył mi się z czymś mocnym, przerażającym,
brudnym i szokującym. Tutaj nic takiego nie było. Myślę, że założeniem
autorki było stworzenie kontrowersyjnych postaci, które samymi sobą
pociągną fabułę do przodu, jednak żyjemy w czasach, gdzie parady
równości, tęcze i husarskie skrzydła na barkach transwestytów, nikogo
już nie zdziwią. Wydaje mi się, że próba zniesmaczenia czytelnika nie
była potrzebna gdyż fabuła tego kryminału dałaby radę się obronić nawet
bez oryginalnych, "kolorowych" bohaterów na kolejne litery alfabetu.
Mało tego "Klatka" okazała się tak dobra i wciągająca, że postanowiłam
sięgnąć po poprzednie części tego cyklu, co zdarza mi się bardzo rzadko,
w końcu lepiej iść do przodu niż się cofać. Wam polecam zacząć od
początku, myślę że nie będziecie zawiedzeni.
Tytuł : "Klatka"
Autor : Lilja Sigurdardóttir
Wydawnictwo : Kobiece
Data wydania : 14 sierpnia 2019
Tytuł oryginału : Búrið
Ten oraz wiele innych interesujących kryminałów znajdziecie na półce księgarni internetowej :
Brzmi ciekawie :)
OdpowiedzUsuńBędę miała tę książkę na uwadze w przyszłości. 😊
OdpowiedzUsuńNiezbyt lubię czytać kryminały więc znikome szanse, że poznam treść opisanego przez ciebie.
OdpowiedzUsuńWydaje się ciekawa :) Na pewno ma niepowtarzalny klimat :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie napisane. Gratuluję i pozdrawiam serdecznie !!!
OdpowiedzUsuńAre you looking for a way to restore back your broken relationship? If yes help has come your way I got a testimony online about Dr Obodo how he helped someone to get back his ex-wife and I contacted him for help also, I am so happy that right now my husband is back to me with so much love and happiness with the help of Dr Obodo if you need help in getting your ex or to fix your relationship back, you can contact him he will help you just the same way he helped me bring back my husband after 1 year of separation contact him today and be happy in your relationship you can email him on help. templeofanswer@hotmail.co.uk Call or WhatsApp + 2348155425481
OdpowiedzUsuń