"Naznaczona" Adelia Saunders

Jak tylko przeczytałam, że główną bohaterką "Naznaczonej" jest dziewczyna, która widzi tajemnicze napisy na ciele innych ludzi, poniekąd opowiadające ich historię, to już wiedziałam, że w moje ręce wpadła interesująca powieść oparta na oryginalnym pomyśle. Odrobina magii, ciekawi, dobrze rozwinięci bohaterowie, tajemnica z przeszłości a na dokładkę wspaniały Paryż sprawiły, że książka Adelii Sounders trafiła prosto do mojego serca. Dodatkowym plusem była warstwa psychologiczna książki. Autorka zadawała pytania, skłaniała do przemyśleń i wyciągania wniosków. Takie połączenie rozrywki z grą umysłową lubię najbardziej. 

Magdalena obdarzona została nietypowym darem. Widzi napisy na ciele innych ludzi. Są to szczegóły z życia, zarówno banalne jak i te istotne : imiona, daty, wydarzenia a nawet godziny śmierci. Pewnego dnia, w Paryżu, poznaje Neila, u którego dostrzega wypisane na policzku swoje imię. Mężczyzna, zauroczony urodą Magdaleny, zakochuje się. W stolicy Francji przebywa również ojciec mężczyzny, który przyjechał odkryć prawdę o swojej zmarłej matce, słynnej pisarce. Pewnego dnia drogi całej trójki krzyżują się. 

Bohaterowie, bohaterowie i bohaterowie. To właśnie oni są najmocniejszych ogniwem tej powieści. Jak widzicie po opisie, mamy tutaj do czynienia z nietypową, bo z elementami magii, powieścią obyczajową, a jak wiadomo książki tego gatunku raczej nie słyną z szybkości akcji czy mnogości jej
zwrotów. W zamian za to dostaliśmy powieść wielowątkową, której akcja rozwija się powoli jednak w dość nieoczekiwanym kierunku. Autorka posłużyła się tutaj metodą małych kroczków. Powolutku dokładając puzzel do puzzla wyłania nam się obraz większej całości widziany z trzech perspektyw. Każdy z naszej trójki bohaterów czegoś szuka, pozostaje pytanie : czy uda im się to znaleźć?
Zdecydowanie najbardziej barwną i wywołującą emocje postacią była Magdalena. Jeśli ktoś by mnie spytał, co do niej poczułam, już podczas pierwszego spotkania, to bez wahania bym powiedziała, że współczucie. Wyobraźcie sobie, że posiadacie dar (lub przekleństwo) widzenia wypisanych na skórze innych, wyrazów. Jeśli to nazwa miejsca, imię ukochanej osoby czy data ważnego wydarzenia to jest wam łatwo przejść nad tym do porządku dziennego. Gorzej jeśli napis opowiada historię smutną bądź przerażającą. Wyobraźcie sobie, że na klatce piersiowej waszego męża lub żony widnieje data jej śmierci i nie możecie zrobić nic żeby temu zapobiec. Kochacie wiedząc, że wasze szczęście będzie krótkotrwałe. Zamiast na miłości skupiacie się na odmierzaniu czasu do tej strasznej godziny zero. Magdalena miała wyrzuty sumienia po śmierci przyjaciółki. To właśnie siebie obwiniała za to co się stało. Wie, że mogła zapobiec tragedii, przecież miała wypisane wszystko czarno na białym. Historia Magdaleny to próba odnalezienia spokoju duszy, otrząśnięcia się po tragicznych wydarzeniach. Kobieta nienawidzi daru z którym przyszło jej żyć. Czuje się naznaczona, wyobcowana, a wszechobecne wyrazy pogłębiają jej paranoję. Pewnego dnia przestaje nosić, zalecone przez lekarza okulary. W konsekwencji słowa są rozmazane. Świat również. Jednak woli pozbawić otoczenia szczegółów a zachować zdrowie psychiczne. Droga Magdaleny to droga trudnych wyborów. 
Postać Neila, najsłabsza w całej książce, wydaje mi się przerysowana, momentami karykaturalna. Owszem jego też pokochałam jednak z większym dystansem i przymrużeniem oka. Oczywiście każdy z nas wie, że istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego wrażenia. Co prawda 99 procent ludzkości nigdy tego nie doświadczy ale możemy się cieszyć szczęściem tego jednego procenta. Jednak czy człowiek, nawet ten co się momentalnie zakochał, od razu traci rozum? Na przykładzie Neila widać, że istotnie tak się dzieje, bo chłopak przemierza pół Europy, by stanąć u drzwi kobiety, którą widział raz w życiu. Nieprawdopodobne jest to o tyle, że posiadał jej numer telefonu więc zamiast jechać w ciemno mógł się przecież umówić? Takich "spontanów", jak przystało na rasowego studenta historii, jest tutaj o wiele więcej, co daje czytelnikowi okazję się przyzwyczaić.
I oczywiście Richard. Jego historia opowiedziana jest w pierwszej osobie i to właśnie on jest tak naprawdę głównym bohaterem powieści. W tej części autorka mogła się pochwalić lirycznością swojego języka, znakomitym warsztatem i stylem. Richard przeżywa swoje dzieciństwo,brak obecności matki, która nawet "nigdy na niego nie spojrzała". Od razu po porodzie wyjechała do Paryża by brylować na salonach i pławić się w blasku reflektorów. Dla dla nich były jej uśmiechy i uwaga. Dorosły już mężczyzna przyjeżdża do Paryża w poszukiwaniu fotografii buta. Znalezienie trzewika z jego odległych wspomnień ma mu udowodnić, że jego matka choć raz wróciła do domu. Widział ją siedząc pod stołem i patrząc na czerwone pantofelki. Dlaczego wróciła? Czemu siedziała z ciotką przy kuchennym stole? Jaką tajemnicę skrywa ta scena? Muszę powiedzieć, że czytając historię Richarda płakałam. Ból odrzucenia przez matkę musi być niewyobrażalny. Sama mam dwie córki i kiedy starsza wyjeżdża do dziadków to mam wrażenie, że w walizce zabrała cząstkę mnie. Nie wiem jak można odwrócić się od własnego dziecka, zostawić na pastwę krewnych czy domu dziecka. Pozwolić by widziało cię w gazetach, w objęciach innych. Książka z pewnością dostarczyła mi masę emocji i niektóre z nich do głębi mnie poruszyły.  

Trzeba zaznaczyć, że "Naznaczona" jest lekturą dla dorosłych, dojrzałych czytelników, ze względu na zawarte w niej szokujące treści, nieodpowiednie dla młodszych odbiorców. Próby samobójcze, napaści na tle seksualnym, inwigilacja-to właśnie te tematy stanowią tak zwane "mięso" powieści. Sam "dar" Magdaleny zajmuje w książce dość mało miejsca, odnosi się głównie do wydarzeń z przeszłości oraz połączeń pomiędzy poszczególnymi bohaterami. "Naznaczona" to kompleksowa powieść przypominająca swoją budową "Atlas Chmur". Mamy tutaj bardzo dużo odnośników do przeszłości, czasem wręcz odnosiłam wrażenie, że bohaterowie wprost są w niej zakotwiczeni. Wprost nie mogłam uwierzyć, że fabuła toczy się w 2008 roku bo nie ma tutaj nic z wszechobecnej nowoczesności. Pomimo pięknej okładki, która stwarza wrażenie, że mamy będziemy mieć do czynienia z lekką powieścią kobiecą, książka ta jest naprawdę trudna, depresyjna jednak niezwykle ważna i szlachetna. To rzecz, nad którą trzeba przysiąść, zadumać się. To przede wszystkim wspaniała książka o ludziach i ich wewnętrznych przemianach. Już dawno nie spotkałam się z tak dobrze przedstawionymi profilami psychologicznymi postaci i ich metamorfozami. Dlatego jeszcze raz przypomnę : bohaterowie, bohaterowie, bohaterowie. 

Jeśli uważacie, że ze względu na szczególny, magiczny dar naszej głównej bohaterki, wolicie sobie tę lekturę odpuścić bo jest zbyt "fantastyczna" to robiąc tak bardzo dużo stracicie. Widzenie słów potraktujcie jako osobliwy dodatek, motor całej powieści a nawet jej symbol. Jednak to nie on jest tutaj ważny tylko wędrówka naszych bohaterów ku wolności i szczęściu. "Naznaczona" to złożona, dobrze napisana choć nieco "przypadkowa" powieść o miłości, stracie i odkrywaniu tego kim naprawdę jesteśmy. Polecam wymagającym czytelnikom. Zdecydowanie była to jedna z piękniejszych przeczytanych przeze mnie w tym roku książek. 


Tytuł : "Naznaczona"
Autor : Adelia Saunders
Wydawnictwo : Wydawnictwo Kobiece
Data wydania : 13 lipca 2018
Tytuł oryginału : Indelible 


Książkę znajdziecie na półce z Bestsellerami księgarni internetowej :

https://www.taniaksiazka.pl/
Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger