"Nauczycielka" Judith W. Taschler
Tytul : "Nauczycielka"
Autor : Judith W. Taschler
Wydawnictwo : W.A.B
Rok wydania : 2015
Liczba stron : 256
Nauczycielka prozy zycia
Do kupna ksiazki zachecila mnie zarowno okladka jak i patronat Lubimyczytac.pl. Zazwyczaj ksiazki
polecane przez ten portal sa warte przeczytania, choc kilka razy niestety sie zawiodlam. Tym razem dostalam fenomenalna powiesc, ktora na dlugo zostanie w mojej pamieci. Ksiazke w ktorej autorce udalo sie obnazyc ludzka dusze bez nadmiernej dramaturgii, bez wylewania lez choc powiesc jest tragiczna. Napewno nie raz spotkaliscie sie z ksiazkami, ktorych raz otworzonych nie mogliscie zamknac bez doczytania do konca. W moim przypadku tak wlasnie bylo z "Naucycielka". Pochlanialam strone ze strona, i z zalem serca patrzylam jak ubywa kartek. Przypuszczam , ze jesli ksiazka zamiast niecalych 300 stron mialaby 1000 to i tak zarwalabym noc byle tylko doczytac do konca.

Przy pierwszym czytaniu ( za drugim juz troszke mniej ) powiesc skojarzyla mi sie z ksiazka "Czastka Ciebie" Ellie Harper. Oba utwory opowiadaja o checi posiadania dziecka, o rodzinie, bezgranicznej milosci bez kompromisow. W obu glowne bohaterki chca osiagnac swoje cele nawet jesliby mialy dojsc do tego po trupach. Jednak kiedy w powiesci Harper mamy do czynienia z silnymi emocjami, ktore az sie wylewaja ze stron powiesci tak tutaj wszystko wydaje sie byc zracjonalizowane, rozebrane na czynniki pierwsze. Proza Taschler jest sucha, rzeczowa , mozna rzecz naturalistyczna.
Powiesc "Nauczycielka" to utwor o dorastaniu. O przewartosciowywaniu naszego zycia, w momentach w ktorych do tego dojrzelismy. Jednak to rowniez powiesc o ucieczce przed dorosloscia. Ktos moglby powiedziec , ze jest to powiesc o milosci. Z tym rowniez bym sie zgodzila. Jednak milosc tutaj to nie idealne uczucie niczym z bajki o kopciuszku. Tutaj nie ma stricte dobrych charakterow. Milosc w "Nauczycielce" to uczucie pomiedzy dwoma indywidualnymi osobami, majacymi swoje motywy ktore ukierunkowuja ich dzialania. Czasem jest to konformizn, asekuranctwo, malostkowosc a czasem pasja, rzeczowosc cz odpowiedzialnosc. Jak pieknie to ujela autorka : bez opowiesci nie byloby swiata. Dosc dlugo zastanawialam sie nad tym zdaniem i musze przyznac jej racje. Ida tym tropem Taschler ustami Xavera wyraza poglad, ze Bog stworzyl czlowieka poniewaz byl znuzony opowiadaniem aniolom ciagle tych samych opowiesciach o Ziemi czy zwierzetach. Niestety tak sie sklada, ze najciekawsze dla nas sa opowiesci tragiczne, juz tacy jestesmy lubimy czytac o problemach innych i ciszy nas to, ze to nie nas spotkalo to nieszczescie.
Co mi bardzo przypadlo do gustu to forma ksiazki. Mamy tutaj zarowno elementy dramatu jak i pamietnika czy listow. Matylde i Xavera w mlodosci polaczyla milosc do ksiazek. Czesto siadali wieczorami i jedno opowiadalo fragment opowiesci by druga osoba mogla dodac do niej zakonczenie. Tak jest i tym razem. Cala historie poznajemy z dwoch stron. Z jednej to Matylda opowiada o swoich uczuciach i zyciu z drugiej Xaver opowiada jak sie potoczyly jego losy. Do tego wszystkie autorka zadbala o wspaniale tlo, ktorego motywem sa historie rodzinne Matyldy i Xavera. To wlasnie z nich dowiadujemy sie, ze historia lubi sie powtarzac, jednak znajac dzieje rodziny nie umiemy uczyc sie na bledach, musimy popelniac wlasne. Przec cala ksiazke towarzyszy nam bardzo melancholijny klimat , przeswiadczenie o nieuchronnosci naszego losu. Jesli raz zle wybierzemy sciezke to nie dostaniemy drugiej szansy, nie bedzie nam dane cofnac sie do punktu wyjscia i zaczac od nowa. Jednak powiesc nas w pewien sposob motywuje, sprawia ze zaczynamy sie zastanawiac nad wlasnym zycie. Probowalam spojrzec z boku na to co robie, zastanowilam sie czy cos po sobie pozostawie czy po prostu przezyje zycie tak naprawde nie zyjac? A moja historia zostanie zapomniana? "Nauczycielka" zmotywowala mnie do tego by czerpac radosc z zycia garsciami, by ciagle isc do przodu i nie wpasc w marazm, ktorego doswiadczyli bohaterowie powiesci.
Jeden punkt odbiore za rzecz , ktora mnie niemilosiernie denerwowala. "Skrzydla aniola", "Dziecko aniola" , "Krew Aniola", te oto tytuly trylogii, ktorych autorami byla dwojka bohaterow wymienione byly w tekscie tyle razy, ze nauczylam sie ich na pamiec. I jednej rzeczy tutaj nie rozumiem. Drugoplanowe postaci nazywane sa "Ktokolwiek", "Jakastam" a nazwa powiesci wita nas na kazdej stronie. Dlaczego? Czy slowo trylogia nie mowi wszystkiego? Jesli jest mowa o tylko jednej to jednorazowa wzmianka o tytule by wystarczyla.

Mialam duzy problem z zakonczeniem powiesci. To tak jakbysmy nosili dziecko pod sercem przez 9 miesiecy a potem 9 minut porodu i koniec. Przez cala ksiazke przyzwyczajalam sie do bohaterow, niekoniecznie ich polubilam ale poprzez swoja prawdziwosc zdolali podbic moje serce by w koncowym akcie po prostu ktos przecia siekiera pepowine. Cos we mnie krzyczalo "Nie, nie tak. Tak to sie nie moze skonczyc" , jednak z drugiej strony wiedzialam , ze jest to jedyne mozliwe zakonczenie. Autorka zwodzila nas przez cala ksiazke, mielismy do wyboru gotowe scenariusze, gotowe konce , w pewnym sensie moglismy wybrac ktorekolwiek zakonczenie a zadne nie byloby dobre.
Moja ocena to 9/10. Jest to jedna z lepszych pozycji przeczytanych przeze mnie w 2015 roku i napewno na dlugo pozostanie w mojej pamieci. Proza Taschler jest piekna. Jesli ktos ceni sobie ozdobniki, opisy, emocje to tego tutaj nie znajdzie. Ta powiesc to proza dnia codziennego, wyprana z emocji relacji ludzi, ktorzy przezyli swoje zycie. Jednak w tej surowosci i naturalizmie jest swoiste piekno, ktore czyni z tej ksiazki cudowne dzielo.
Mnie również bardzo podobała się Nauczycielka. Książka niebanalna i mimo małej objętości zawiera multum treści do przemyślenia :)
OdpowiedzUsuń