wtorek, 5 maja 2015


Tytul : Sakrament niedoskonaly
Autor : Anna Karpinska
Wydawnictwo : Proszynski i Ska
Rok wydania : 2015







Do kupienia ksiazki przekonala mmnie okladka. Wydawala mi sie taka beztroska.  Wlasniej takiej
powiesci oczekiwalam : lekkiej, latwej i przyjemnej. I niestety bardzo sie zawiodlam. Dostalam sredniej klasy kryminal obyczajowy, ktorego glowny watek byl niebywale naciagany a zakonczenie nie dosc, ze nie powalilo na kolana ale prawie doprowadzilo do uduszenia ze smiechu. Tak kiepskiego, naciaganego, nieskladnego i nieprzemyslanego zakonczenia dawno juz nie czytalam.Ale do rzeczy.


Rzecz dzieje sie w malej miejscowosci , niedaleko Bydgoszczy. Donat Krol, syn znanych w calej polsce wlascicieli firmy "Aloes" zajmujacej sie uprawa i sprzedaza kwiatow, umiera podczas swojej nocy poslubnej. Sprowadzony na miejsce lekarz oswiadcza, ze przyczyna zgonu byl zawal serca. Pograzona w zalobie rodzina nie moze uwierzyc , ze smierc mlodego czlowieka nastapila z tak prozaicznej przyczyny. Na miejsce zostaja wezwani funkcjonariusze policji, ktorych zadaniem jest sprawdzic czy nie doszlo do morderstwa. W trakcie dochodzenia, ktorym przewodzi komisarz Wolski i mloda aspirantka Marzena, wychodzi na jaw , ze Donat zostal otruty wyciagiem z oleandra chinskiego - egzotycznej rosliny sprowadzanej tylko na zamowienie. Glowna podejrzana zostaje Blanka , nowo owdowiala, ciezarna wybranka ofiary.

Kiedy w nieszczesliwym wypadku komisarz Wolski, lamie obydwie nogi, odpowiedzialnosc za rozwiazanie zagadki spoczywa na Marzenie. W toku sledztwa wychodza na jaw rodzinne tajemnice, okazuje sie ze niejedna osoba miala motyw by pozbyc sie mlodego dziedzica fortuny.

Narracja, w wiekszosci, prowadzona jest dwutorowo. Pisze w wiekszosci poniewaz na poczatku glosow jest wiecej, i mialam wrazenie ze czytam "Dziesieciu murzynkow" Agathy Christie. Jednak skupmy sie na dwoch glownych bohaterkach, z ktorych perspektywy patrzymy na historie.
Pierwsza jest siostra Blanki - Gabriela. 39 letnia matka dwojki dzieci, zona z przyzwyczajenia, ktora z mezem laczy tylko papierek, bo wszystko co bylo wczesniej zdazylo juz wygasnac.
Druga jest Marzena, mloda policjantka, dla ktorej rozwiazanie zagadki morderstwa moze byc wstepem do kariery, szczebelkiem w drodze na sam szczyt. Niestety nie moge powiedziec, zeby ktoras z nich szczegolnie przypadla mi do gustu.
I niestety ta dwutorowosc narracji doprowadzila do zbyt wielu powtorzen, ktore za ktoryms kolejnym razem staly sie po prostu denerwujace. W jednym rozdziale czegos sie dowiadujemy , by w nastepnym przeczytac dokladnie to samo tylko z innej perspaktywy. Absolutnie nic nowego, nic co by nas przyblizalo do roziazania zagadki.
Zreszta tych powtorzen w ksiazce jest bardzo wiele, i nie zawsze dotycza one tylko fabuly. W poczatkowych rozdzialach dowiadujemy sie , ze Blanka po smierci matki chciala popelnic samobojstwo. Proba zostala udaremniona, jednak Gabriela nie mogac poradzic sobie z niesforna nastolatka oddala ja do przyklasztornej szkoly z internatem. I teraz wierzcie mi na slowo, na co dzisiatej stronie, czytamy o wyrzutach sumienia starszej siostry. Jak ona mogla to zrobic? Jak mogla w taki sposob pozbyc sie problemu. No na litosc boska, tragedia taka jak by co najmniej odrabala jej rece. Znam pare osob, ktore ukonczyly szkoly katolickie i ich rodzice nie zalamuja rak do konca zycia. Wydawac by sie moglo ze w szkole zamiast zakonnic nauczal sam diabel.

To ze zagadka zostala rozwiazana rowniez jest cudem niczym Kana Galilejska. Czytajac o poczynaniach Marzeny odnioslam wrazenie, ze mamy do czynienia z dzieckiem we mgle. Jesli ludzie pracujacy w policji naprawde sa takimi niezgulami to dziwi mnie, ze mamy jakikolwiek odsetek rozwiazanych sledztw. Rozumiem, ze autorka chciala pokazac jak wygladaja poczatki mlodych detektywow. Ukazac, ze kazdy popelnia bledy i nie jest nieomylny. Jednak co mnie zastanowilo to jakim cudem to wlasnie Marzena dostala te sprawe? Bo wezmy wszystko na zdrowy chlopski rozum.Mala miejscowosc, gdzie najwiekszym wydarzeniem ostatnich lat jest slub lokalnego bawidamka, nagle staje sie miejscem zbrodni, ktorej w okolicy nie widziano prawdopodobnie od czasow II Wojny Swiatowej. Logiczne by sie wydawalo, ze do sledztwa powinny byc nominowane osoby z dlugim stazem, doswiadczone a nie mlode pannice, zajmujace sie wczesniej karaniem pijanych rowerzystow.

Rozczarowalo rowniez zakonczenie. Nic sie tutaj nie skladalo, a odkrycie sprawcy bylo raczej dzielem przypadku niz suma logicznych wnioskow i dowodow. Bylo naciagane jak gumka w majtkach ale jak peklo to niestety nie bylo wystrzalow. Raczej pozostal nam smrod.

Moja ocena to 3/10. Wniosek : nigdy wiecej nie bede sie sugerowac okladka, bo naprawde wolalabym mozgotrzepa w stylu Harleqiunow niz te naciagana powiastke.  Wniosek numer 2 : to byl moj debiut z Anna Karpinska i na debiucie sie skonczy.