sobota, 24 września 2016

"Dziecko Odyna" Siri Pettersen

Tytuł : „Dziecko Odyna”
Autor : Siri Pettersen
Wydawnictwo : Rebis
Rok wydania : 2016
Liczba stron : 648
Tytuł oryginału : Odinsbarn


Co jest z wami nie tak?



Jestem miłośniczką książek fantasy. Ten gatunek ma to do siebie, że jest niezwykle schematyczny i trzeba naprawdę geniuszu by wymyślić coś nowego. Ostatnią powieścią jaka mnie naprawdę zaskoczyła i wniosła coś nowego do kanonu fantasy był „Malowany człowiek” Petera W.Bretta. W stosunku do „Dziecka Odyna” miałam wielkie oczekiwania. Uwielbiam skandynawską mitologię i myślałam, że będzie ona inspiracją dla autorki do napisania czegoś nowego co zatrzyma dech w płucach i odmieni oblicze fantasy. Niestety nowością nie powiało. Autorka zamiast kreatywnością wykazała się niezłym zmysłem kopiowania i powielania. W gruncie rzeczy nie powinnam się dziwić, w końcu ciężko jest prześcignąć mistrzów. Jednak w tym wypadku można było się bardziej postarać.

Hirka, jako jedyna z gatunku Aetlingów urodziła się bez ogona. Do momentu kiedy ukończyła 15 rok
życia ojciec karmił ją bajkami, że została pozbawiona ogona przez wilki. Dopiero teraz, w przeddzień Rytuału Widzącego ojciec postanawia wyjawić jej prawdę. Hirka jako niemowlę znaleziona została wewnątrz kamiennego kręgu, bramy do świata Ślepych. Nie jest Aetlingiem tylko dzieckiem Odyna, zgnilizną, której dotyk powoduje stopniowe umieranie. Po wyjawieniu prawy Hirka boi się wziąć udział w Rytuale, teraz dopiero wyjaśniło się czemu nie jest w stanie pobierać magii z otoczenia jak inni Aetlingowie. Jest po prostu Obca. Z pomocą przychodzi jej kolega z dzieciństwa, młody mężczyzna należący do jednego z rodów rządzących. Zauroczony dziewczyna postanawia jej pomóc oszukać Radę sprawującą pieczę nad Rytuałem.

Książka należy ponoć do nurtu New Adult fantasy i w mojej opinii są to tylko zdania recenzentów. Ani sam wydawca nie skłania się ku temu gatunkowi ani autorka. Ja również uważam, że to powieść dla czytelników w każdym wieku, co z tego, że jej głównymi bohaterowie są młodzi aetlingowie? Te postaci częściej się zachowują jak dorośli ludzie niż moi rówieśnicy ( jestem po 30stce). Owszem język dialogów może być momentami infantylny jednak nie przeszkadza to w odbiorze. Mnie osobiście bardzo denerwowało stwierdzenie „co jest z wami nie tak?” , ale kiedy pomyślałam, że główną bohaterką jest 15 letnia dziewczyna to dałam autorce dyspensę.

Najbardziej mnie dotknęło to, że autorka zamiast wymyślić coś nowego, czerpać garściami ze skandynawskiej mitologii i wierzeń powieliła obowiązujące schematy. Owszem nie ma tutaj elfów czy krasnoludów jak w przeważającej części literatury fantasy jednak temat powieści jest podobny. To tak jak pisze się opowiadanie czy pracę na studiach, wiadomo nie można skopiować tekstu z wikipedii bo od razu wpadnie na to program sprawdzający. Autorka zaczerpnęła po troszku od każdego z autorów. Widzę tutaj motywy z „Koła czasu” Jordana, „Gry o tron” Martina, „Trylogii Zdrajcy” T. Cavanan a nawet ze „Zmierzchu” Mayer. Podobnie jak w większości książek fantasy mamy tutaj wyraźny podział na dobro i na zło, mamy tutaj mur który te obie rzeczy oddziela. Mamy bogatych członków rady sprawującej władzę nad światem i zupełnie nieświadomą swojej mocy dziewczynę. Ale to wszystko już było.

Znając schemat zaczęłam liczyć na to, że autorka zaskoczy mnie formą. I tutaj też nie wyszło najlepiej. Przez pierwsze sto stron zupełnie nie wiedziałam o co chodzi, co z czym jeść. Zapewne dla niektórych czytelników był to ciekawy zabieg – w końcu każda zagadka została w końcu rozwiązana. Ja jednak należę do czytelników, którzy wolą mieć gotowe danie na talerzu. To jest A a to jest B. Przez pierwsze 100 stron błądziłam by następnie znać całą fabułę od początku do końca. Dlaczego? Gdyż stała się niezwykle przewidywalna.
Wiem, że to debiut autorki dlatego wstrzymam się przed bezwzględną krytyką. Jednak bywały takie momenty , że miałam ochotę odłożyć książkę na półkę i nigdy już do niej nie wracać. Kiedy tylko tak się działo i przewracałam kolejną stronę znowu coś przykuwało moją uwagę, coś mnie zainteresowało i kolejnych parę rozdziałów czytałam z zapartych tchem. To właśnie świadczy, te momenty nieustannego przewracania stron, że autorka ma talent i ma warsztat tylko trzeba nad tym jeszcze popracować.
Co do samego stylu to najgorsze były przemyślenia głównych bohaterów. Autorka za bardzo skupiła się na ich bolączkach na czym bardzo ucierpiało tempo akcji. Jeśli sobie przypominacie ostatnią część „Władcy pierścieni” - pożegnanie z bohaterami jak odpływali do krainy Valarów. Podobnie było tutaj, zbyt długi , przewidywalny, pewnie mający wyciskać łzy z oczu koniec. I to właśnie on jest najgorszą częścią całej tej powieści.

Jak pisałam wcześniej bardzo żałuję, że autorka nie zaczerpnęła więcej ze skandynawskiej mitologii oprócz kruków i Bifrostu nie mamy tu praktycznie nic. Żałuję również, że nie wykorzystała całej magii i kolorów świata fantasy. Jej książka jest w całości w odcieniach czerni i bieli z dodatkiem złota i czerwieni krwi. Pełna otchłani i przepaści zupełnie jak by pisana przez człowieka cierpiącego na lęk wysokości.

Ogólnie rzecz biorąc zabrakło mi tutaj innowacyjności. Jak gdzieś wyczytałam autorce pomimo wielkich starań nie udało stworzyć się nowego świata. Wykreowana przez nią rasa jest tak ludzka, że już bardziej się nie da. Jedynym czym się od nas różnią są ogony. Zupełnie niezrozumiała była dla mnie magia którą władają. Po przeczytaniu 600 stron nadal nie wiem co to znaczy „czerpać”, co da się zrobić z tym czerpaniem , jak je wykorzystać. Słabo również wyszła postać Widzącego i ślepych, praktycznie nic się o nich nie dowiadujemy, ale może ma to być temat na tom drugi?

Cykl kruczy zdobył wielką popularność w Skandynawii, chodzą słuchy że na jego podstawie ma powstać film. Ciężko mi jest wyrazić moją opinię odnośnie do tej książki. Być może jest to spowodowane tym, że zbyt wielu klasyków fantasy już w życiu przeczytałam i ciężko będzie sprostać moim wymaganiom. Po pierwszej części przyszła czas na kolejną , którą już trzymam w dłoniach. Potem się okaże czy skuszę się na tom trzeci czy zakończę spotkanie z norweską autorką.