piątek, 17 października 2014


"Krew, pot i łzy"
autor: Carla Mori
wydawnictwo : Oficynka












Jak przeczytałam kim jest Carla Mori to od razu spojrzałam w lustro. Kurcze to przecież ja ;) Fanka horrorów klasy „D” ( wprost uwielbiam „Martwicę mózgu”- jeśli nie oglądaliście to zachęcam- kupa śmiechu z przewagą kupy ), matka małej córki – to też się zgadza, zamieszkała w Wielkiej Brytanii- no ciut dalej ale też wyspiarsko. Może i mi się uda wydać w końcu upragnioną powieść?


Jak na debiut przystało, książka nie jest doskonała ( spokojnie młoda mama wyrośnie z pieluch to nam zaserwuje epopeję), jednak jest w niej coś co skłania do czytania. A tym czymś jest….. Kościół. Kościół katolicki i teorie spiskowe, to jest coś co misie lubią najbardziej, jeszcze jak dodamy do tego okultyzm to wyjdzie nam świetny przepis na książkę.


Klara Wasowska, dziennikarka nie jest przykładem typowej młodej polki. Po ucieczce z rodzinnego miasta Częstochowy ( sic!), zachodzi w ciążę, co jest solą w oku jej rodziców tym bardziej , że ani myśli wychodzić za ojca swojego nienarodzonego dziecka. Przewrotny los zmusza ją do powrotu do Częstochowy by zebrać materiały do swojego nowego artykułu. Jednak w Częstochowie jest ktoś z kim Klara bardzo chce się zobaczyć – przyjaciółka.


Zuzanna Bachleda, prokurator również nie należy do typowych młodych karierowiczek. Dobra w swoim fachu ma jedną przypadłość, która może zniszczyć jej karierę – nadmierne zamiłowanie do alkoholu.


W Częstochowie zostaje zamordowana dwójka ludzi, młoda dziewczyna oraz jej nauczyciel. Co ciekawe podanym przez patologa powodem śmierci jest wykrwawienie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby na miejscu nie było ani śladu krwi. Czyżby wampiry? Nie to by było zbyt proste. Kolejne morderstwa kierują śledztwo w jednym, lecz jakże zaskakującym kierunku – do Kościoła.


W kraju gdzie 95 procent społeczeństwa deklaruje się jako katolicy, książka ta wywołała niezły zamęt. Połączenie religii z okultyzmem i czarną magią niekoniecznie wszystkim się spodobało. Szczególnie, że utwór ten niesie ze sobą głębsze przesłanie.


Gatunkowo książkę tę ustawiłabym na półce gdzieś pomiędzy kryminałem a horrorem, z delikatną przewagą powieści grozy. Jednak między wierszami książka obrazuje nam oblicze kościoła, którego nie znamy z coniedzielnych wizyt. Ukazana jest tutaj hipokryzja księży, ich popędliwość, relacje pedofilskie, nieposkromione rządze cielesne, homofobia. Jest to też książka o zwykłych ludziach, o ich dwóch obliczach- jednym dobrym katolickim ( na pokaz ) , drugim skrytym – zawistnym. Mowa tutaj o dwóch przyjaciółkach, które mamy okazję poznać na kartach książki. Z jednej strony mamy do czynienia ze swoistego rodzaju wyścigiem w zdobyciu medalu- kto będzie lepszą katoliczką, z drugiej strony snuciu misternych planów, jak tu rzucić kłody po nogi tej drugiej.. jakże życiowe prawda? Myślę , że autorka zaopatrzyła swoich bohaterów w najgorsze cechy polskiej emigracji – polak polakowi wilkiem.


Co mi się podobało w książce to prowadzące do rozwiązania zagadki tajemniczych morderstw wskazówki. Niby pojawiały się znikąd, jednak zawsze było dla nich logiczne wyjaśnienie. Autorka może nie posiada ( jeszcze ) tego kunsztu w wymyślaniu intryg co Dan Brown czy Khoury jednak nie przeszkadza to w cieszeniu się powieścią. Akcja jest prowadzona bardzo rozmyślnie. Raz gna na łeb na szyję , raz zwalnia i daje czytelnikowi czas na przemyślenie. Małym minusem jest zbyt szybkie wyjawienie osoby mordercy. Autorka mogła potrzymać nas dłużej w niepewności. Otwarte zakończenie daje nadzieję na ciąg dalszy, którego jestem bardzo ciekawa.


Wielkie brawa dla autorki za odwagę. Osadzenie akcji powieści na Jasnej Górze było dość śmiałym posunięciem. Miejmy nadzieję, że nie zostanie ukamieniowana przez moherowe berety bo żal by było stracić tak dobrze zapowiadającą się pisarkę.


Książkę, paradoksalnie, powinni przeczytać członkowie kościoła katolickiego, ponieważ jest to swoisty krzyk człowieka religijnego. Wołanie o zmiany, których Kościół powinien dokonać by nie stracić twarzy. Codziennie w wiadomościach możemy usłyszeć o jakiejś aferze z udziałem członków Kościoła. Ta książka to nie tylko kawał dobrego horroru – to również zaproszenie do dialogu nad zmianami, które Kościół powinien przejść by wyplenić patologiczne zachowania.


Jeszcze jednym plusem jest styl. Widać, że autorka wzoruje się na Grahamie Master tonie, którego bardzo lubię. Zdania są krótkie i rzeczowe, opisy nie przypominają tych w „Chłopach” czy „Ani z Zielonego Wzgórza”, przedstawiają dokładnie to co powinny bez zbędnego stenotypowania, co sprawia , że co wytrwalszy czytelnik jest w stanie przeczytać tę lekturę w jeden wieczór.

Moja ocena to 4,5/5 . Podobało mi praktycznie wszystko. Wyśmienity i odważny pomysł na fabułę. Ciekawe i dobrze zarysowane postacie ( męskie są troszkę mniej wyraziste), dobrze wyważone tempo akcji i ukryte dno jakim jest  przesłanie do naprawy Kościoła. Polecam