"Gwiazdy nadziei" I.M Darkss

     "Gwiazdy nadziei" są już drugą przeczytaną przeze mnie polską książką, której autorka rezygnuje z rodzimych nazwisk i imion, na rzecz tych angielskich, czytaj bardziej światowych. Jednak Darkss posuwa się o krok dalej i fabułę naszej powieści zakotwicza w miejscu, którego nie znajdziemy na żadnej z map, jednak nie dlatego, że nie istnieje, lecz dlatego iż autorka zapomniała podać nam jego nazwy. Jednak już po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów, twierdzę że akcja powieści musi rozgrywać się gdzieś w Stanach Zjednoczonych, gdyż tylko tam można trafić na tak oryginalne, naiwne  i irytujące postaci, które nie robią nic innego tylko generują coraz to nowe tragedie i dramaty. Na okładce książki można przeczytać, iż pochodząca z Warmii autorka, nie wyobraża sobie dnia bez odpowiedniej dawki cukru. Witać. Niektóre słowa wręcz ociekały słodyczą, fragmenty zlepiły się od wszechobecnego lukru a całość miała konsystencję rozpuszczonego, ciągnącego się żelka. Nie pomogła nawet kawa, oczywiście niesłodzona. 

Amara po latach spędzonych w szkołach z internatem wraca do rodzinnego domu. Nie jest to jednak miejsce, w którym czuje się akceptowana. Nigdy nie zaznała rodzinnego ciepła czy wsparcia. Wróciła tylko z jednego powodu. Dla niego. Dla Jaksa. Pokochała go od pierwszego wejrzenia i nigdy nie potrafiła o nim zapomnieć.Jaks jest mężczyzną z zupełnie innego świata. Zdystansowany i ironiczny właściciel salonu tatuażu, który robi wszystko, by jego relacje z kobietami były krótkie i niezobowiązujące. Nosi w sobie piętno bolesnej przeszłości i wydaje się, że nic i nikt nie jest w stanie się przebić przez pancerz, który przez lata budował.

Książek o nieszczęśliwej miłości i złamanych sercach jest wiele, księgarniane półki wręcz się od nich uginają. Żeby napisać coś oryginalnego i świeżego trzeba się bardzo nagimnastykować, a przynajmniej tak do tej pory uważałam. Jednak ostatnio  w moje ręce trafił niepokojący artykuł. Wynika z niego, iż polskie czytelniczki (rzecz dotyczyła literatury kobiecej), nie zwracają uwagę na to co czytają, ważne by było o miłości, zdradzie, śmierci i patologii. Nie ważny jest styl i język, warsztat i fabuła. Zależy nam na pięknej okładce i szczypcie erotyki. No i oczywiście musi być tradycyjnie, żadnych udziwnień czyli : on, ona i ich problemy. Z sondażu przeprowadzonego na potrzeby powyższego artykułu wynika, iż 60 procent czytelniczek, już po kilku dniach nie pamięta tego, o czym była książka. Jeśli badania te, pokrywają się z prawdą, oznacza to, iż nasi rodzimi autorzy, mają znacznie ułatwione zadanie . Mogą pisać o czym chcą ważne by było słodko, romantycznie , emocjonalnie. No i oczywiście musi być jakaś zagadka czy tajemnica, bo bez niej to zbyt szybko się uśnie przy lekturze. Zastanawiam się czy Darkss również czytała ten artykuł czy po prostu przed przystąpieniem do lektury zbadała rynek. A może wystarczyło przeczytać książki koleżanek, te które się dobrze sprzedają, i od razu wiadomo co kręci polskie czytelniczki? Bo w końcu od dawien dawna wiadomo, że powieści kobiece, są schematyczne i jednopłciowe. A przynajmniej duży ich odsetek. "Gwiazdy nadziei" oparte są na znanym nam już motywie nieodwzajemnionej, zakazanej miłości. Tym razem to on nie chce/nie umie/boi się a ona jest zakochana po uszy i cierpi. Głównym zadaniem dla czytelników jest rozgryzienie, co takiego się stało pięć lat wcześniej, co sprawiła, że Jaks stał się nieufny, ostrożny, egoistyczny i zimny jak głaz. Czytając tę książkę zastanawiałam się, kiedy (i czy w ogóle) autorka postara się nas zaskoczyć, kiedy akcja nabierze pędu, stanie się bardziej dynamiczna, bowiem powieści obyczajowe i romanse bez zwrotów akcji, jak chociażby zdrady, są po prostu nudne. Darkss to nie John Green, znakomity twórca powieści dla młodych dorosłych, który pisze książki ambitne, serwujące czytelnikom wyraźny przekaz. Darkss to również nie Danielle Steel, której wszystko ujdzie na sucho. Liczyłam na to, iż młoda Warmianka bardziej się postara, by zdobyć szacunek i podziw czytelników. Niestety się zawiodłam. Zabrakło tutaj oryginalności, zwrotów akcji, ambicji czy nawet gorącego sexu. Ani to romans, ani to powieść new adult. Czytałam i czytałam, i miałam wrażenie jak bym żuła gumę, która dawno straciła smak.

Choć autorce nie udało się skraść mojego serca, to muszę przyznać iż powieść ta nie była tak do końca zła. Darkss w swojej powieści, porusza ważny i trudny temat dominacji rodzicielskiej i manipulacji. Mam to szczęście, że wychowałam się w rodzinie, w której ceniono samodzielność i niezależność. Znam jednak osoby, które nie były w tak komfortowej sytuacji jak ja. Zamiast wybrać kierunek studiów zgodny z ich pasją oraz umiejętnościami, poddawali się woli rodziców, którzy koniecznie chcieli mieć w rodzinie prawnika czy doktora. Bywając w takich domach widziałam na czym polega proces manipulacji i stopniowego "łamania" człowieka. Naszej autorce doskonale udało się to uchwycić. Amara to córka bogatych rodziców, którzy oczekują tego, że ich dzieci będą idealne : mądre, wykształcone, inteligentne i eleganckie. Nie ma tutaj miejsca na indywidualizm czy szaleństwo. Ubrania mają być proste i szykowne, małżonkowie wybierani według grubości portfela i pozycji a studia według prestiżu jaki daje dyplom. Muszę przyznać iż doskonale rozumiałam naszą bohaterkę. Amara nie pasowała do wizerunku swojej rodziny, była typowym, artystycznym , kolorowym ptakiem , którego nie da się trzymać w klatce. Z jednej strony pragnęła wolności, a z drugiej szanowała swoich rodziców i bała się im przeciwstawić. Sytuacja w jakiej się znalazła była patowa i zastanawiałam się czy dziewczyna znajdzie w sobie tyle siły by się zbuntować. Czytając kolejne rozdziały zaczęłam jednak dochodzić do wniosku, że nasza główna bohaterka jest słaba i podatna na manipulację. Daje sobą rządzić i po prostu lubi być rozstawiana po kątach. Wyobraźcie sobie bowiem taką sytuację : zakochujecie się a obiekt waszych marzeń, mówi wam wprost , że nie jest wami zainteresowany, może co najwyżej się zabawić a i to bez większych zobowiązań. Co byście w takiej sytuacji zrobili? Ja bym uciekała gdzie pieprz rośnie i nigdy więcej się do niego nie odezwała. A co robi nasza bohaterka? Zgadza się na zaproponowany układ, mówi że go kocha i będzie czekać. Nie mogłam w to uwierzyć. Czy to już stalking? A może paranoja lub choroba psychiczna? Bo niestety wszystkiego nie da się zwalić na miłość. Amara, mniej więcej od połowy książki, stawała się coraz bardziej i bardziej żałosna. W końcu zaczęłam się modlić o to by jej zimna jak lód siostra (lub matka) przemówiły jej do rozsądku. 

I.M Darkss to młoda autorka, jednak już na pierwszy rzut oka widać, że ma talent i umie pisać. Oczywiście przez strony jej drugiej książki, przelewa się zbyt dużo wody jednak jak wiadomo praktyka czyni mistrza. Kiedyś na studiach jeden z profesorów, po przeczytaniu jednego z moich rozbuchanych esejów, powiedział że nie ważne jest w jakie słowa coś ubierzemy, tylko to co mamy do przekazania. Tutaj nastąpił zdecydowany przerost formy nad treścią. Wydaje mi się, że głównym celem autorki było stopniowe wzbudzanie w nas emocji, kreowanie silnej więzi z bohaterami powieści, jednak niestety szkielet tej "przyjaźni" musi być oparty na jakimś "kręgosłupie". Tutaj tego zabrakło. Książka ta nie miała czegoś co nazywamy "sercem powieści". Czytałam i czytając zastanawiałam się po co czytam, skoro mnie to nie ciekawi. 

Słyszałam, że I.M Darkss pracuje nad kolejną książką i muszę przyznać, iż jestem jej ciekawa. Dziewczyna ma sporo do powiedzenia, jest spostrzegawcza, obserwuje i potrafi przenieść to na papier. Jej opis relacji rodzinnych i rodowych konfliktów (dynamiki) był trafiony i realistyczny. Stworzone przez nią postaci, choć irytowały, były pełnowymiarowe. Zawiodła niestety warstwa fabularna, a raczej jej brak. Jeśli lubicie opowieści o nieszczęśliwej, niespełnionej miłości, które toczą się wolnym rytmem, bez większych przeskoków czy zwrotów akcji, to gorąco polecam. Jeśli jednak nastawiacie się na burzliwe romanse, sceny erotyczne, zdrady i wszelkiego rodzaju związkowe "patologie" to niczego takiego tutaj nie dostaniecie. Dziełu zdecydowanie bliżej do żującego liście eukaliptusa misia koali niż drapieżnego, szybkiego geparda. Zdecydowanie nie dla mnie.

Tytuł : "Gwiazdy nadziei"
Autor : I.M Darkss
Wydawnictwo : Zysk i S-ka
Data wydania : 2 kwietnia 2019
Liczba stron : 464


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :  




 
 
 
 
            Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym :


http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2019/01/olimpiada-czytelnicza-2019-zapisy.html
 

8 komentarzy:

  1. Mam tę książkę w planach i jestem ciekawa, jak ja ją odbiorę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie była to wciągająca historia o miłości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię tę powieść!

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym przeczytać, zapowiada się ciekawa lektura :D
    Pozdrawiam,
    Pola
    www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jednak rezygnuję z przeczytania tej książki. ;)

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem właśnie w trakcie czytania tej książki i zgadzam się w stu procentach z tym, co tutaj napisałaś. Czuję się, jakbym żuła gumę, która już dawno straciła smak. Główna bohaterka to marudna kluska, która narzeka na swoje życie, ale nie robi nic, aby je zmienić. O Jaksie w sumie to niewiele na razie wiem, poza tym, że coś ukrywa. Na miejscu Amary już dawno bym go kopnęła w dupę, no ale ona chyba lubi dawać sobą pomiatać.
    Eh, mam nadzieję, że dalej będzie lepiej. Co zabawne, nawet nie zauważyłam, że to książka polskiej autorki, dopóki nie spojrzałam na skrzydełko książki. Gdybym wiedziała, pewnie trzymałabym się od niej z daleka, bo nie lubię się w polską twórczością :P

    weronikarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś mnie nie ciągnie do tej książki, więc nie mam w planach po nią sięgać. Btw. rozbawiło mnie przedostatnie zdanie :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger