"George i poszukiwanie kosmicznego skarbu" Lucy Hawking, Stephen Hawking

Co pierwsze przychodzi wam na myśl jak słyszycie nazwisko Hawking ? Fizyka? Kosmos? Matematyka? Z pewnością jest to coś skomplikowanego. Ja, kiedy po raz pierwszy usłyszałam, że córka znanego naukowca i fizyka ,napisała książkę dla dzieci, podeszłam do tej wiadomości z dużym dystansem . Z jednej strony bałam się, że temat kosmosu, podróży w czasie, czarnych dziur i czasoprzestrzeni może być po pierwsze mało pociągający dla małych czytelników a po drugie zbyt trudny. Z drugiej jednak strony przypomniałam sobie jak moja sześcioletnia córka z zaangażowaniem ogląda Jeffa Kosmicznego i ekscytuje się jego przygodami. Postanowiłam więc dać Georgowi szansę i tym sposobem książka Lucy Hawking była przez kilka dni nasza wieczorna lektura. Oto co nam po niej pozostało:
1. Sufit pełen gwiazd i planet , które świecą po zgaszeniu  światła
2. Jeszcze większą fascynacja  mojej córki kosmosem
3. Tęsknota za Georgem  i jego przyjaciółmi
Więc jeśli szukacie książki która zaskoczy was swoją wszechstronnością, bawiąc nauczy i ucząc zabawi  to właśnie znaleźliście . 


George bardzo się zasmucił na wieść, że jego przyjaciółka Annie i jej ojciec przeprowadzają się do Stanów Zjednoczonych, gdzie Eric ma rozpocząć nową pracę przy programie lotów kosmicznych – będzie szukać oznak życia we Wszechświecie. Na szczęście rozłąka nie trwa zbyt długo. Kiedy dziewczynka stwierdza, że kontaktują się z nią kosmici, by przekazać jej ostrzeżenie, George rusza na pomoc. On, Annie, superinteligentny komputer Kosmos i Emmett, nowy irytujący kolega, udają się na poszukiwanie kosmicznego skarbu po całej Galaktyce i nie tylko.

W jednej z recenzji na Goodreads przeczytałam,  że fabuła tej książki jest "oklepana i tendencyjna , łatwo się domyślić zakończenia,  a jej naiwność wprost razi  w oczy". Choć nie znam autora tej opinii, tak domyślam się ,  że lata dzieciństwa i młodości a nawet nastoletni bunt, musi mieć już dawno za sobą. Dlaczego tak uważam? Ponieważ nawet książki dla najmłodszych mierzy w kategoriach zarezerwowanych dla literatury dla dorosłych. Skupmy się przez chwilę na zwrocie oklepany i tendencyjny. George ... jest z pewnością książką, której fabuła jest schematyczna, co jest typowe dla książek dla dzieci. Mamy tutaj walkę dobra ze złem, gdzie to pierwsze zwycięża i jest to oczywiste. Trudno sobie wyobrazić, żeby to Lord Voldemort czy inny czarny charakter wygrał ten odwieczny konflikt. Dorosły rozumie katastroficzny, apokaliptyczny charakter powieści, lecz dla młodego czytelnika dobro zawsze musi zwyciężyć,  tak mu mówią u w domu i w szkole, a tylu ludzi nie może się mylić. Poza tym ten schematyczny charakter książki ma też inne, ważne zadanie, którym jest utrwalenie pozytywnych wzorców zachowań w czytelnikach. Ponieważ bohaterowie tej książki są wyraziści i podzieleni na tych dobrych i tych złych, odbiorcy wiedzą jak należy się zachowywać, czego nie robić, co jest cenione a co powinno spotkać się z karą. Literatura dla najmłodszych powinna uczyć i tutaj Pani Lucy Hawking  spisała się na medal. Uczymy się nie tylko wiedzy o kosmosie, gwiazdach, planetach i zależnościach we wszechświecie,  lecz o normach zachowań jakie są dopuszczalne i wymagane w społeczenstwie. 
Kolejnym elementem, który kłuł w oczy, wspomnianego wyżej recenzenta była naiwność fabuły. Zgadza się ta książka jest naiwna, podobnie jak 99 procent jej konkurentek. A dlaczego ? Ponieważ musi być, gdyż dzieci są naiwne, niewinne, nieświadome niebezpieczeństw i zła tego świata. Musi on być tłumaczony w prosty, zazwyczaj czarno-biały sposób, gdyż młode umysły nie ogarniają szarości. Dlatego też działając na wyobraźnię autorka jednocześnie uczy nas pewnych wartości społecznych, które są niezmienne. Tak, naiwne jest to, że dobro zawsze wygrywa, że droga do sukcesu jest prosta i mało problematyczna, jednak właśnie tej prostoty oczekujemy. Autorzy wiedzą, że by zyskać sobie młodego czytelnika konieczny jest jasny przekaz. Pani Hawking odrobiła kolejną lekcję. Na koniec zostawiłam sobie "przewidywalność" . Jestem doświadczonym czytelnikiem, który z niejednego wydawnictwa książki czytał i wiem, że napisanie książki której zakończenie będzie dla mnie totalnym zaskoczeniem, jest bardzo trudne. Więc jeśli sztuka ta jest bliska wirtuozji w przypadku książek dla dorosłych, to dlaczego miało by być inaczej z książkami dla dzieci? W dzisiejszych czasach już nikt nie oczekuje spektakularnych zakończeń, ważne by całość była dobrze skomponowała, działała na wyobraźnię i była interesująca. I "George" wszystkie te warunki spełnia, nawet z nawiązką. 

"George i poszukiwanie kosmicznego skarbu" to druga już książka Lucy Hawking o przygodach chłopca oraz jego przyjaciółki Annie. Kto nie czytał pierwszego tomu koniecznie musi to nadrobić i to nawet nie ze względu na to, że te dwie książki są ze sobą powiązane, lecz po prostu dlatego, że warto gdyż to naprawdę dobra lektura. Tym razem George wybiera się z wizytą do swojej koleżanki, która przeprowadziła się do innego miasta, z czym chłopiec nie mógł się pogodzić. Motyw rozstania rówieśników jest tutaj bardzo rozbudowany i pomoże zrozumieć młodym czytelnikom decyzje dorosłych oraz nauczy jak radzić sobie z bólem rozstania. Kiedy George dociera na miejsce okazuje im się, że wspólnymi siłami są w stanie naprawić supermocny komputer Kosmos, za pomocą którego ktoś kontaktuje się z Annie. Wraz z irytującym kolegą Emmettem, który jest nową postacią w książce, wyruszają w kosmiczną przygodę po galaktyce. Autorzy, którzy za główne miejsce akcji wybierają wszechświat i przestrzeń międzyplanetarną, muszą bardzo uważać na to, by całość nie wyszła im zbyt naukowo. Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż dzieło pani Hawking, skierowane jest do tych młodych czytelników, którzy podstawy fizyki mają już za sobą, jednak nawet najbardziej oczytanych i inteligentnych ludzi, nadmiar informacji może łatwo znudzić. Tutaj wszystko było wyważone. Mieliśmy zarówno przygodę i akcję jak i ciekawostki naukowe, które były odpowiednio wyizolowane z tekstu. Ponieważ autorka jest córka znakomitego fizyka, z pewnością w młodości wysłuchała się wielu opowieści na temat kosmosu. Teraz stara się tę wiedzę przekazać kolejnemu pokoleniu, jednak na większą skalę. Zdaje sobie sprawę iż sam tekst nie zaciekawi młodzieży dlatego wraz z edytorem i wydawcą zrobili wszystko by całość jak najbardziej urozmaicić. Muszę przyznać iż szata graficzna wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie a ryciny i zdjęcia zapierały mi dech w piersiach. Sama z tej książki dowiedziałam się bardzo wielu rzeczy o których nie miałam pojęcia, więc była to zarówno uczta dla oczu jak i dla umysłu. A takie książki lubię najbardziej. 

George i Annie, to dwójka małolatów, których nie da się nie pokochać, a przynajmniej polubić. Bardzo mnie cieszyło to, że autorka nie stworzyła sztucznych, ugrzecznionych tworów wprost z taśmy produkcyjnej. Przyjaciele mają swoje wady i zalety, potrafią się złościć i cieszyć, bywają irytujący, denerwujący czyli po prostu tacy, jakie są wszystkie dzieci świata. Jeśli ktoś myśli, że jedynie jego dziecko jest niegrzeczne i źle wychowanie, to go pocieszę, nie ma ludzi idealnych, szczególnie jeśli mają po kilka lub kilkanaście lat. W tym tomie, co mnie nieco zasmuciło, jest dużo mniej Anni, taką jaką ją znałam. W poprzedniej części to właśnie ona była typowym katalizatorem dla zwrotów akcji, przebojową bohaterką, przy której nie dało się nudzić. Tym razem dziewczynka spuszcza z tonu, trzyma się raczej na uboczu a na pierwszy plan wysuwa się jej sąsiad Emmett. Choć wielu czytelników ta postać irytowała, tak ja uważam iż był świetny w swojej oryginalności i odmienności, a wiadomo jak coś jest inne to zazwyczaj drażni ogół. Wynika to z braku zrozumienia. Ja chłopca pokochałam, martwiłam się o niego i kibicowałam podczas wędrówki przez bezbrzeżny kosmos. 


Czy wiecie czym jest przesunięcie ku czerwieni, z angielskiego redshift theory? Wikipedia mówi że, zjawisko polegające na tym, że linie widmowe promieniowania elektromagnetycznego docierające z niektórych gwiazd lub galaktyk są przesunięte w stronę większych długości fali (mniejszych częstotliwości). Z definicji przesunięcie ku czerwieni jest pomniejszonym o jeden stosunkiem długości fali odebranej z ciała niebieskiego do długości fali emitowanej. Jeżeli emitowana fala ma długość a obserwuje się falę o długości to związek pomiędzy tymi długościami można wyrazić wzorem...i tak dalej. Zrozumieliście coś z tego? Założę się, że większość z was pokręci przecząco głową. Za to ja muszę się teraz pochwalić, że teoria redshift, nie jest już dla mnie czarną magią i to właśnie dzięki Lucy Hawking oraz jej nieprzeciętnemu ojcu. Więc jeśli ja była w stanie zrozumieć tak skomplikowaną fizykę to i wam na pewno się uda. A waszym dzieciom to już szczególnie. Rozwijajcie swoje umysły, poszerzajcie wiedzę i niech George oraz jego ferajna wam w tym pomoże. Polecam.  

Tytuł : "George i poszukiwanie kosmicznego skarbu"
Autor : Lucy Hawking, Stephen Hawking
Wydawnictwo : Zysk i S-ka
Data wydania : 10 września 2019



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :  




 
 
 
 
            Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym :


http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2019/01/olimpiada-czytelnicza-2019-zapisy.html

4 komentarze:

  1. W tym roku w Polsce wydano dużo jego książek. Sama mam kilka z nich w swoich planach. Ta seria nie jest moim priorytetem.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Z fizyką mi w ogóle nie po drodze :P Może taka książka skierowana głównie do najmłodszych i mi by pomogła :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla dzieci w jakim wieku ta książka się nadaje? Mam wnuka 9-letniego i właśnie zastanawiam się nad książką pod choinkę dla niego.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger