niedziela, 21 września 2014

Recenzja książki "Na skraju jutra - All you need is kill" Hiroshi Sakurazaka




Nie jestem wielbicielką mang jednak japońska literatura  ma w sobie coś co magnetyzuje. Po książkę tę sięgnęłam z dwóch powodów : pierwszy to ekranizacja – bardzo chciałam pójść do kina a że książka którą dostałam w prezencie już czekała na półce- to musiałam po nią sięgnąć. Drugi powód : nigdy nie czytałam japońskiej fantastyki więc chciałam zobaczyć cóż to za zwierz – zaintrygowały mnie pętle czasu, które po prostu uwielbiam J
Gdzieś tam w niezbyt dalekiej przyszłości podstępni Obcy atakują ziemię- i o dziwo rzecz nie dzieje się w USA – chociaż tam Obcy lądują najczęściej ;) Młody żołnierz Keiji Kiriya ginie. I cóż się dzieje dalej? Nie proszę państwa otóż nie urządzają mu pogrzebu , nie wstaje też jako zombie – dzień zaczyna się od nowa a Keji dostaje następną szansę na ocalenie świata. W ten właśnie sposób wkracza w pętlę czasu z której wydostać się pomaga mu waleczna komandos Rita Vratasaki o jakże wdzięcznym przydomku Stalowa Suka.
Tym co może w książce drażnić są dialogi. Proste , komiksowe – jednak taki jest styl Japończyków, nie nawykłych do rozwleczonych monologów w stylu Lucy Moud Montgomery. Dialog ma przedstawiać to co jest ważne, reszty dowiemy się z fabuły, a wierzcie mi ta jest świetna.
Często książki o pętlach czasu są po prostu nudne, gdyż nie lada sztuką jest tak opisać ten sam dzień żeby chociaż taki sam wydał się całkowicie inny. Sakurazakiemu się to udało. W książce jest niewiele powtórzeń a akcja cały czas gna do przodu. Krew się leje strumieniami, jednak nie jesteśmy zadręczani monotonnymi opisami bitew. W książce nie znajdziemy również absurdów ponieważ jak na powieść science fiction wszystko zostało w miarę logicznie uzasadnione.
Dodatkowym plusem są wyraźni bohaterowie. Być może sztuka tak dobrego narysowania postaci udała się ze względu na japońską dbałość o szczegóły, może dlatego, że postaci w książce jest niewiele dlatego autor dołożył wszelkich starań by iść na jakość a nie na ilość . Może ich charakterystyka jest zbyt mangowa- jednak taki już jest japoński styl.
Wielkim zaskoczeniem było dla mnie zakończenie książki- spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Otwarte zakończenie jakie serwuje nam autor skłania do wysnucia wniosków, że możemy spodziewać się kolejnych części- jednak to byłby błąd. Mimo tego, że książka jest dobra jej kontynuacja nie jest konieczna ponieważ wszystko już zostało powiedziane a kolejny tom musiał by już być naciągany i stracił by tę realistykę , która tak miło mnie zaskoczyła jak na powieść Si-fi.
Jak na light novel ( bardzo mało mamy takich na polskim rynku wydawniczym ) książka jest bardzo dobra. Ma wszystko to co tygryski lubią najbardziej : wyraźnych bohaterów, wartką akcję, jest napisana dobrym stylem ( dobre tłumaczenie ), zaskakujący koniec. Praktycznie nie ma się do czego przyczepić. Daję 4 punkt na 5 i zachęcam do lektury.

P.S Film też jest niezły