sobota, 13 września 2014

Wiele hałasu o nic czyli jak Cooper pisał księgę dusz ;)

„Wiele Hałasu o nic”
 recenzja książki Glena Coopera "Księga dusz"
wydawnictwo Albatros 2013

To pierwsze słowa jakie przyszły mi na myśl po przeczytaniu powieści „Księga dusz” Glena Coopera. To kolejny thriller szpiegowski autora łączący w sobie elementy historyczne ( tajne listy Wiliama Shakespeara, notatki Nostradamusa czy podania starożytnych mnichów ) z nowoczesnymi organami rządowymi próbującymi zniszczyć spokój i harmonię ( tutaj wystarczy obejrzeć pierwsze poranne wiadomości a będziemy mieć to samo, no może w ciut mniej spektakularnym styl J I podobnie jak w „Bibliotece umarłych” pojawia się ciekawa parka ex- agent FBI Will oraz jego żona Nancy Parker.

Książka zaczęła się dobrze i kolejnych ponad 300 stron również było niczego sobie. Nawet przez moment nie poczułam się znudzona i nie próbowałam przelatywać wzrokiem kartek by przybliżyć wyczekiwany koniec. Styl pisania, rozwój wypadków oraz połączenie przeszłości z teraźniejszością są naprawdę godne pochwały. Autor bez jakichkolwiek przeszkód podróżował z jednej epoki do drugiej i brawa mu za to.

Jednak po przeczytaniu ¾ książki zaczęło mnie zastanawiać : gdzie jest tutaj przestępstwo? Gdzie są przestępcy? I co najważniejsze, co jest przyczyną tego wszystkiego?

Książkę warto przeczytać dla samego kunsztu pisarskiego Coopera. Sceny są realistyczne, prawdopodobne. Charakterystyka postaci dopracowana ( dużo postaci które znamy z historii) – autor się bardzo postarał.

Tak więc, podsumowując, moje odczucia na temat tej książki są mieszane. Świetny scenariusz, splecenie postaci historycznych z nam ówczesnymi to są plusy.

Rozczarowujące było zakończenie oraz towarzyszące mi przez cały czas przeczucie, że za wielką intrygą, wielkimi poszukiwaniami stoi drobnostka a nie planowana zagłada świata. Daję książce 2,5/5 punktów. Nie jest zła, fani dana Browna na pewno nie będą narzekać , ot książeczka na jeden wieczór J