niedziela, 26 marca 2017

"Harry Potter i przeklęte dziecko" J.K Rowling

Tytuł : "Harry Potter i przeklęte dziecko"
Autor : J.K Rowling
Wydawnictwo : Media Rodzina
Rok wydania : 2016
Liczba stron : 368
Tytuł oryginału : Harry Potter and The Cursed Child







 Zniszczone dzieciństwo


Ta książka nie została napisana, nie istnieje. Nigdy w życiu jej nie czytałam a J.K Rowling po prostu nie mogła jej napisać. To jak obelga rzucona fanom serii o Harrym Potterze w twarz, fanfiction która nie powinna mieć miejsca. Wszyscy czekali na nowy, gruby tom nad którym miałoby się chęć zarwać nos. Ja osobiście czuję się jak ofiara słabego dowcipu. Ta książka nie powinna powstać. Brak pomysłów? Brak czasu? Problemy? Wszystko to byłoby lepszym wytłumaczeniem czemu nie ma kontynuacji sagi. Ba, pogodziłabym się nawet z tym, że już nigdy w życiu nie usłyszałabym o młodym czarodzieju. Ale dramat? To właśnie dramat.

Ciężko jest recenzować książkę w której absolutnie nic mi się nie podobało. Zazwyczaj tutaj pisałam obszerny opis o czym nasza powieść jest. Teraz zostanę przy krótkiej notce i przejdę do konkretów. 

Młodość Harrego należy do przeszłości. Jest on teraz ojcem rodziny, o którą musi się martwić. Nie jest to proste kiedy jego głowę zamieszkują demony przeszłości. Kiedy jego najmłodszy syn Albus, jest przytłoczony rodzinnym dziedzictwem Harry postanawia mu pomóc. Razem stawiają czoło ciemności.

Tak mniej więcej brzmi notka od wydawcy. Oszałamiające prawda? Myślę, że na okładkach Harlequinów są bardziej wylewni. Więc powiedzcie szczerze, czy gdybyście nie znali sagi o Harrym taki opis by was zachęcił do sięgnięcia po tę książkę? Zapewne tylko tych , którzy mają małe wymagania.
Ciężko jest napisać tę recenzję bez zdradzania czytelnikowi fabuły. Zacznę od tego, że postaci, które znamy również z poprzednich części wydają nam się zupełnie obce. Czasem się łapałam na tym, że miałam oczy wytrzeszczone z wrażenia... jak to możliwe, że ten czy ten zrobił to i to? Przecież to zupełnie do nich nie pasuje? Najbardziej groteskowo wypadła postać Rona. Nie to żebym szczególnie za nim przepadała. Już w poprzednich częściach był kompletną ofiarą losu. Jednak tutaj był po prostu jednym chodzącym żartem- dosłownie wystarczyło do jego kwestii podłożyć głos aktora komediowego ( Cezary Pazura by się nadał ) i mielibyśmy świetną komedię fantasy.
Również postać Harrego po prostu działała mi na nerwy. Autorka wykreowała go na okropnego ojca, który nie umie zająć się własnymi dziećmi. A dlaczego ? Jak mówi sam zainteresowany nie miał dobrych męskich wzorców w dzieciństwie. No tego po prostu nie mogłam znieść. To jak policzek wymierzony prosto w twarz Hagrida, Siriusa czy Lupina.

Harrego Pottera czytałam jeszcze w szkole. Było to świetną ucieczką w świat magii wprost ze szkolnej auli. Hogwart, początkujący czarodzieje, których wpadki były zabawne, potwory, i w końcu to największe zło Lord Voldemort. Mi To wszystko kojarzy się z grupą nastolatków, którzy stawiają czoła różnego rodzaju niebezpieczeństwom. Nigdy się nie spodziewałam, że Harry Potter może dorosnąć. I nagle autorka rzuca nas w świat kiedy nasz bohater jest głową rodziny a jego dzieci prawie dorosłe. Tego było dla mnie troszkę za dużo. 
Jednak bym co do końca zabiło tę książkę były podróże w czasie. Takie proste prawda? Po co mamy płakać za bohaterem skoro za kilka rozdziałów może zostać wskrzeszony? Po co mamy płakać nad rozlanym mlekiem skoro możemy cofnąć czas i poprawić szklankę? Na poprzednich częściach Harrego Pottera zdarzało mi się płakać jak bóbr, tym razem autorka mnie tego pozbawiała. Ale dlaczego|? Czy to nie dobrze jak książka wywołuje w nas uczucia? Czy po prostu zawinił tu brak pomysłu na fabułę i wszyscy poszli na łatwiznę?

Sam pomysł napisania książki w konwencji dramatu niestety nie wypalił. Z pewnością lepiej by się to oglądało niż czytało. Występy sceniczne dobrych autorów z pewnością wyzwoliłyby we mnie emocje niestety dialog nie był w stanie tego zrobić. I mówiąc tutaj o deskach teatru mam na myśli również to , że cała akcja książki dzieje się praktycznie w jednej lokacji.  Chociaż z drugiej strony fabuła była zbyt długa i wielowątkowa by to wszystko udało się zmieścić w jednym przedstawieniu.
Akcja powieści jest naciągana, i czasem miałam wrażenie że autorka musiała włożyć dużo wysiłku w to by ją pociągnąć dalej. Postacie są jednowymiarowe, ku mojemu zaskoczeniu o wiele lepiej wypadły te nowe niż te które znamy z poprzednich części. A Harry po prostu nie był Harrym. 

Nie sięgajcie po tę książkę jeśli nie chcecie sobie zniszczyć wspomnień z młodości. Nie polecam..